Energetyka i gospodarstwa domowe kupują inny pellet. ME wyjaśnia różnicę
Ministerstwo Energii nie widzi dowodów na to, by producenci lub dystrybutorzy pelletu drzewnego sztucznie ograniczali jego podaż na polskim rynku – wynika ze stanowiska resortu w sprawie nadmiernych cen tego paliwa. Ministerstwo ujawniło przy tym, że kilkukrotnie zwracało się w tej sprawie do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a UOKiK nie stwierdził stosowania niedozwolonych praktyk rynkowych.
Ministerstwo Energii zastrzega na wstępie stanowiska, że nie odpowiada za obszar ogrzewnictwa indywidualnego – ten pozostaje w kompetencjach Ministerstwa Klimatu i Środowiska, a program Czyste Powietrze realizuje podległy MKiŚ Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Mimo to resort energii przedstawił własną ocenę sytuacji rynkowej, podkreślając, że problem ma charakter wieloczynnikowy i wymaga współpracy kilku ministerstw – oprócz MKiŚ, także Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwa Rozwoju i Technologii, a także przedstawicieli branży i instytucji eksperckich, takich jak Lasy Państwowe, IGUOZE czy Polska Rada Pelletu.
Ministerstwo Energii kilkukrotnie zwracało się do Prezesa UOKiK z wnioskiem o zbadanie, czy działania producentów lub dystrybutorów pelletu nie prowadzą do sztucznego ograniczania podaży, a tym samym – ograniczenia konkurencji na rynku. Jak informuje resort, otrzymana odpowiedź UOKiK nie potwierdziła stosowania niedozwolonych praktyk. To istotny sygnał w kontekście utrzymujących się od miesięcy wysokich cen pelletu na polskim rynku detalicznym. Wyklucza on przynajmniej jedno z możliwych wyjaśnień, czyli zmowę cenową lub celowe wstrzymywanie towaru przez uczestników rynku.
Wyniki najnowszej kontroli UOKiK
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przeanalizował przyczyny wzrostu cen pelletu drzewnego po tym, jak do urzędu zaczęły napływać sygnały o pogarszającej się sytuacji na tym rynku. Z analizy opublikowanej pod koniec sierpnia 2026 r. wynika, że za podwyżkami nie stoją niedozwolone praktyki przedsiębiorców, lecz przede wszystkim niedostosowanie krajowej podaży surowca do rosnącego zapotrzebowania.
Jednym z czynników napędzających popyt jest rosnąca liczba gospodarstw domowych korzystających z kotłów na pellet i drewno. W 2025 r. tego typu urządzeń dotyczyło około 77 proc. wniosków o dofinansowanie wymiany źródła ciepła w programie Czyste Powietrze.
Jak podaje Ministerstwo Klimatu i Środowiska, w latach 2018–2026 w ramach programu dofinansowano łącznie 157 360 kotłów na biomasę (stan na koniec czerwca 2026 r.), z czego około 80 proc. stanowią kotły na pellet, a pozostałą część kotły zgazowujące drewno. Obecnie z kotłów na pellet i drewno korzysta w Polsce około 450 tys. gospodarstw domowych – to o ponad 90 tys. więcej niż jeszcze w 2023 r. Urząd zastrzega przy tym, że problem rosnących cen może nie ustąpić wraz z końcem sezonu letniego.
Rada do spraw Przemysłu Drzewnego i Meblarskiego
Ministerstwo przypomina też o powołanej zarządzeniem Prezesa Rady Ministrów z 1 października 2025 r. Radzie do spraw Przemysłu Drzewnego i Meblarskiego, której prace nadzoruje MRiT. Gremium to skupia przedstawicieli ministerstw mających bezpośredni lub pośredni wpływ na sektor drzewny oraz ekspertów naukowych, a do jego zadań należy przygotowywanie rekomendacji dotyczących inicjatyw i priorytetów rozwojowych sprzyjających konkurencyjności branż opartych na drewnie, a także propozycji usuwania barier rozwojowych dla prowadzenia działalności gospodarczej w tym sektorze.
Energetyka zawodowa i gospodarstwa domowe kupują inny pellet
Ministerstwo Energii podkreśla, że sektor energetyki zawodowej wykorzystuje przede wszystkim tzw. pellet techniczny, charakteryzujący się niższą jakością, ale za to bardziej korzystny ekonomicznie dla przedsiębiorstw działających na dużą skalę.
Pellet klasy A1 – o wyższej jakości i odpowiednio wyższej cenie – przeznaczony jest natomiast głównie dla odbiorców indywidualnych i wykorzystywany w ogrzewnictwie domowym.
W konsekwencji, jak argumentuje resort, energetyka zawodowa i ogrzewnictwo indywidualne nie konkurują ze sobą o ten sam segment rynku paliw pelletowych, ponieważ posługują się paliwami o odmiennych parametrach jakościowych i różnym przeznaczeniu.
To stanowisko warto odnotować w kontekście wcześniejszych analiz wskazujących na rosnącą konkurencję o surowiec biomasowy między energetyką a gospodarstwami domowymi. Ministerstwo Energii odnosi się tu jednak precyzyjnie do samego segmentu pelletu, a nie do szerszej puli biomasy leśnej (drewna, zrębków, trocin), z której produkowane są różne rodzaje paliw stałych, w tym oba typy pelletu.
Dlaczego ceny są wyższe niż rok temu?
Ministerstwo wyjaśnia też bieżącą sytuację cenową. Utrzymujące się wyższe niż w ubiegłym roku ceny pelletu są, według resortu, skutkiem wzrostu zainteresowania jego zakupem na przyszły sezon grzewczy już latem.
Wcześniejsze zakupy podbijają ceny w krótkim terminie, ale jednocześnie – jak zaznacza ministerstwo – pozwalają stabilizować podaż i łagodzić ewentualne gwałtowne wzrosty cen później, gdy spadną temperatury i zapotrzebowanie na opał wzrośnie w szczycie sezonu grzewczego.
Rozgrzana debata o pellecie nie pomaga rynkowi
Odpowiedź Ministerstwa Energii, uzupełniająca wcześniejsze stanowisko Ministerstwa Klimatu i Środowiska w tej samej sprawie, pokazuje, że rząd traktuje wysokie ceny pelletu jako efekt uwarunkowań rynkowych i sezonowych, a nie nieprawidłowości po stronie producentów czy dystrybutorów – przynajmniej w świetle dotychczasowych ustaleń UOKiK.
Jednocześnie resort energii wyraźnie oddziela debatę o cenach pelletu klasy A1 dla gospodarstw domowych od kwestii zużycia biomasy przez energetykę zawodową, sugerując, że to dwa odrębne rynki, które należy analizować osobno, a nie jeden wspólny problem niedoboru surowca.
Warto jednak pamiętać, że to rozróżnienie dotyczy konkretnie gotowego produktu, jakim jest pellet. Nie eliminuje ono pytania o konkurencję o surowiec wyjściowy (drewno, trociny, zrębki), z którego produkowany jest zarówno pellet techniczny, jak i klasy A1, a który wykorzystywany jest też bezpośrednio, bez przetworzenia na pellet, przez znacznie większe wolumenowo segmenty energetyki opartej na biomasie leśnej.
Patrycja Rapacka
patrycja.rapacka@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Biora ludzi za idiotow
Czego niby dowodzą te wypociny artykuł sponsorowany pewnie PiS gowno z Kolumbii sprowadzał żeby ludzie mieli czym palić PO ma to w dupie ochrona środowiska bez wsparcia Kaczyński mówił palić byle czym gdzie tu sprawiedliwość
Niestaty trzeba utrzec nosa lokalnym producentom pelletu i trociny. Ja w tym roku kupilem importowany… bo bajka o braku surowcow i nie wystarczajacej produkcji to mozna w telewizji opowiadac. W 2024 byly normalne ceny… i co nimy wciagu 1-2 lat konsumcja pelletu wzrosla tak, ze nie wyrabiaja… chcą sie nachapac i tyle.