Morze w Europie rekordowo gorące. Ośmiornice ruszyły na północ
Gdy Brytyjczycy przecierają oczy ze zdumienia na widok plagi ośmiornic wzdłuż swoich wybrzeży, naukowcy biją na alarm. Niespotykana dotąd inwazja tych ciepłolubnych głowonogów na północy Europy to tylko jeden z widocznych objawów wzrostu temperatury mórz. Najnowsze badanie World Weather Attribution jednoznacznie wskazuje paliwa kopalne jako głównego sprawcę morskich fal upałów.
Dla plażowiczów w chłodniejszych krajach cieplejsza woda w morzu może brzmieć jak miły dodatek do urlopu. Jednak dla biologów, rybaków i meteorologów dane przedstawione przez międzynarodowy zespół naukowców są powodem do poważnego alarmu.
Nawet +6 st. C powyżej normy. Morskie fale upałów zalały Europę
Badacze z renomowanych ośrodków naukowych (m.in. Imperial College London, Uniwersytetu w Bernie czy Maynooth University) przeanalizowali sytuację w czterech kluczowych rejonach przybrzeżnych Europy. Wniosek? Morskie fale upałów opanowały w tym roku m.in. Atlantyk, Morze Celtyckie oraz basen Morza Śródziemnego.
W niektórych miejscach temperatura powierzchni wody (SST) była o ponad 6 st. C wyższa niż wynosi średnia wieloletnia.
Z wyliczeń naukowców wynika, że bez antropogenicznego ocieplenia klimatu (+1,4 st. C względem ery przedprzemysłowej) w rejonie Zatoki Biskajskiej i Półwyspu Iberyjskiego falą morskich upałów dotknięte byłoby 40 proc. obszaru – obecnie jest to aż 90 proc. W przypadku zachodniego rejonu Morza Śródziemnego wskaźnik ten wzrósł z 9 do 80 proc., a Regionu Celtyckiego – z 30 do 80 proc.
Dr Claire Bergin z ICARUS Climate Research Centre na Maynooth University w Irlandii podkreśla, że przeprowadzona analiza jednoznacznie wskazuje, że zmiana klimatu wywołana przez człowieka dodała do wód Morza Śródziemnego około 2 st. C ciepła, a do mórz Europy Zachodniej ponad 1,3–1,4 st. C.
Ośmiornice u wybrzeży Anglii i widmo załamania rybołówstwa
Drastyczny wzrost temperatury wód przekłada się na natychmiastowe perturbacje w ekosystemach morskich. W Wielkiej Brytanii rybacy zgłaszają masowy pojaw ośmiornic, podczas gdy tradycyjne gatunki ryb uciekają na północ w poszukiwaniu chłodniejszych akwenów.
Gdy temperatura przekracza krytyczne progi biologiczne, dochodzi do masowego wymierania kluczowych gatunków tworzących siedliska, takich jak koralowce, gąbki czy makroglony. Efekt domina dociera na sam szczyt łańcucha pokarmowego – od ptaków morskich po ssaki.
Eksperci ostrzegają, że kontynuacja tego trendu grozi załamaniem kluczowych łowisk komercyjnych, w tym dorsza, plamiaka, makreli, homarów i małży. Wielu gatunków nie da się już uratować poprzez samą adaptację.
Prof. John Bruno, ekolog morski z University of North Carolina ostrzega, że gwałtownie zbliżamy się do bezwzględnych biologicznych granic adaptacji dla wielu gatunków. Zagraża to nie tylko różnorodności biologicznej, ale także rybołówstwu i całemu morskiemu systemowi żywnościowemu.
Gorące morze to kłopoty na lądzie
Ekstremalne ciepło skumulowane w morzach nie zostaje pod wodą. Wyższa temperatura powierzchni morza staje się bezpośrednim motorem napędowym zjawisk ekstremalnych na lądzie. Jednym ze skutków są duszne noce w miastach nadmorskich – gorąca woda zwiększa parowanie i wilgotność powietrza, potęgując odczuwalny stres cieplny u ludzi.
Wyższa temperatura to także paliwo dla niszczycielskich sztormów. Ogromne ilości energii i wilgoci skumulowane w wodzie stanowią idealną pożywkę dla gwałtownych nawałnic i ulew pod koniec lata oraz wczesną jesienią.
Tego się nie da przeczekać
Eksperci z World Weather Attribution podkreślają, że nie da się przystosować gospodarki ani przyrody do nieograniczonego wzrostu temperatur w wodzie. Jedynym realnym rozwiązaniem pozostaje szybkie odejście od paliw kopalnych.
Prof. Friederike Otto z Imperial College London przyznaje, że opóźniając nieuchronne odejście od węgla, ropy i gazu, spychamy kolejne ekosystemy oceaniczne na skraj zagłady. Jak twierdzi naukowiec, w oceanach istnieją twarde granice adaptacji i im dłużej czekamy z transformacją, tym wyższą cenę zapłacimy.
Gorące morza mogą mieć znaczenie także dla Polski
Na konsekwencje rekordowo ciepłych mórz zwracają uwagę również polscy naukowcy. Michał Brennek z Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN podkreśla, że ocean długo zachowuje zgromadzone ciepło, czego coraz wyraźniej doświadczamy po rekordowo ciepłym czerwcu i lipcu. Dodatnie anomalie temperatury występowały także na Bałtyku.
Jak wyjaśnia badacz, oceany bardzo skutecznie pochłaniają nadmiar energii związany z ociepleniem klimatu, a obecnie w rejonie Morza Śródziemnego temperatura wody jest miejscami niemal 6 st. C wyższa od normy. Tak rozgrzany akwen staje się dodatkowym źródłem ciepła i wilgoci dla niżów genueńskich, które mogą następnie przemieszczać się w kierunku Polski i przynosić intensywne opady.
Brennek zaznacza przy tym, że sama wysoka temperatura Morza Śródziemnego nie pozwala przewidzieć wystąpienia powodzi. Jest jednak jednym z elementów układu, który może sprzyjać powstawaniu bardzo intensywnych opadów. Jak wskazuje naukowiec, w warunkach postępującej zmiany klimatu ta „meteorologiczna zupa” jest coraz szybciej podgrzewana.
Katarzyna Poprawska-Borowiec
katarzyna.borowiec@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
mogę prosić o komentarz do artykułu wszechwiedzącego alladyna ?