J. Kaczyński: elektrownie wiatrowe to "przekleństwo polskiej wsi"

J. Kaczyński: elektrownie wiatrowe to "przekleństwo polskiej wsi"
Simmy's Photography, flickr cc-by-2.0

{więcej}Na niedawnym kongresie PiS, prezes partii Jarosław Kaczyński mówił, że „polskiej ziemi i polskich rolników trzeba bronić przed oszustami”. Zdaniem Kaczyńskiego elektrownie wiatrowe to „przekleństwo polskiej wsi”.

PiS postanowił rozpocząć walkę z wiatrakami. Półtora roku w Sejmie został złożony projekt nowelizacji prawa budowlanego i ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym autorstwa partii Jarosława Kaczyńskiego. Możemy w nim przeczytać m.in., że odległość elektrowni wiatrowych o mocy powyżej 500 kW od zabudowań i terenów leśnych powinna wynosić 3 km. Natomiast osoby, które już postawiły elektrownie wiatrowe w złym miejscu miałyby je przestawić do 2017 roku.

Zdaniem wielu parlamentarzystów taki zapis w ustawie oznacza w praktyce zakaz budowy elektrowni wiatrowych w Polsce. Jak twierdzi PiS celem projektu jest ochronna obywateli przed szkodliwym wpływem elektrowni wiatrowych.

REKLAMA

W uzasadnieniu projektu ustawy posłowie PiS napisali: elektrownie wiatrowe emitują hałas, wibracje i niesłyszalne dla ucha infradźwięki. Oddziaływają one również negatywnie na populacje awifauny i chiropterofauny, niszczą siedliska i generalnie degradują środowisko. Planowanie tych instalacji zbyt blisko domów i zabudowań powoduje dyskomfort życia człowieka, spadek cen nieruchomości oraz pogorszenie walorów widokowo-krajobrazowych i kulturowych.

REKLAMA

Propozycje Jarosława Kaczyńskiego i jego partii zawarte w projekcie budzą ogólne zdziwienie, ponieważ dotyczą małych, przydomowych elektrowni wiatrowych. Powyżej 500 kW mają nawet niewielkie wiatraki o wysokości blisko 100 m razem z rotorem.

Nieoczekiwanym sojusznikiem Kaczyńskiego stał się Donald Tusk, który przyznał, że niektóre propozycje zawarte w projekcie PiS są mocno kontrowersyjne, ale jednocześnie apelował aby go nie odrzucać. – Lepiej dalej nad nim pracować i pracować nad ustawą, która przyjdzie do Sejmu po to, żeby spokojnie w interesie wspólnym tak zbudować system odnawialnych źródeł energii, który będzie bezpieczny dla Polaków – mówił Tusk (za PAP) podczas styczniowego posiedzenie Sejmu, kiedy to komisje infrastruktury oraz samorządu terytorialnego i polityki regionalnej zaleciły odrzucenie zaproponowanego przez PiS projektu nowelizacji prawa budowlanego i ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

Zdaniem premiera podstawą polskiego miksu energetycznego mają pozostać krajowe nośniki energii, natomiast  wiatr, woda, słońce czy biomasa w jego opinii polskie już nie są. Premier Tusk już podczas zeszłorocznej konwencji swojej partii na Śląsku mówił: – nie damy wprowadzić się w błąd wielkim przemysłowym lobby, nie będziemy wmawiali Polakom, że baterie słoneczne i wiatraki to jest energetyczna przyszłość – za GW.

Obecnie nowelizacja prawa budowlanego i ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym autorstwa PiS została skierowana do ponownego rozpatrzenia w komisjach sejmowych. Jednak jeśli premier Tusk dalej będzie podtrzymywał swoje stanowisko  w sprawie OZE, to być może Kaczyński wygra z wiatrakami.

gramwzielone.pl