REKLAMA
 
REKLAMA

Prosumenci dodatkowo zarobią na magazynach energii. Czekamy na podobne rozwiązanie w Polsce

Prosumenci dodatkowo zarobią na magazynach energii. Czekamy na podobne rozwiązanie w Polsce
Grafika: Gemini

Liberalizacja zasad pomiarowych na Wyspach Brytyjskich otwiera rynek bilansujący dla gospodarstw domowych wyposażonych w panele fotowoltaiczne i magazyny energii. To przełom, który może zmienić rolę prosumentów i sposób zarządzania systemem energetycznym Wielkiej Brytanii.

Domowe magazyny energii, dotychczas postrzegane głównie jako narzędzie autokonsumpcji i optymalizacji rachunków, mogą wkrótce zyskać w Wielkiej Brytanii zupełnie nową funkcję. Dzięki zmianie zasad wprowadzonych przez operatora systemu elektroenergetycznego NESO (National Energy System Operator) mogą one teraz aktywnie uczestniczyć w rynku bilansującym – kluczowym mechanizmie stabilizującym brytyjską sieć elektroenergetyczną.

To oznacza, że tysiące gospodarstw domowych wyposażonych w magazyny energii, ładowarki do pojazdów elektrycznych czy pompy ciepła mogą stać się realnymi uczestnikami rynku energii – obok dużych elektrowni i przemysłowych systemów magazynowania energii (BESS).

REKLAMA

Zmiana zasad gry

Do tej pory kluczową barierą, która w praktyce uniemożliwiała małym instalacjom bateryjnym w Wielkiej Brytanii udział w rynku bilansującym, były rygorystyczne wymagania dotyczące pomiarów — ich dokładności, częstotliwości odświeżania i opóźnień w transmisji danych. Nowe regulacje znacząco łagodzą te wymagania dla jednostek o mocy poniżej 1 MW.

W praktyce oznacza to możliwość agregacji wielu małych źródeł, np. domowych magazynów energii, w jeden wirtualny zasób energetyczny, który może brać udział w rynku bilansującym.

Jak działa rynek bilansujący?

Rynek bilansujący w Wielkiej Brytanii – podobnie jak analogiczny rynek w Polsce – służy utrzymywaniu równowagi między podażą a popytem na energię w krajowym systemie elektroenergetycznym. Funkcjonuje jako ciągła aukcja online, w której uczestnicy oferują zwiększenie lub zmniejszenie produkcji bądź zużycia energii. Sesja handlowa trwa tu 30 minut, a każdego dnia zawierane są tysiące transakcji. Do tej pory dominowali w nich duzi gracze — elektrownie oraz wielkoskalowe magazyny energii.

Nowe przepisy zmieniają tę strukturę, wprowadzając do gry rozproszone zasoby energetyczne (DER).

To moment, w którym gospodarstwa domowe przestają być biernymi odbiorcami energii, a stają się aktywnymi uczestnikami rynku — i to w czasie rzeczywistym – zauważa na platformie LinkedIn Greg Jackson, CEO koncernu energetycznego Octopus Energy.

Nowe źródła przychodów dla gospodarstw domowych

Dla właścicieli domowych instalacji magazynowania energii oznacza to realne korzyści finansowe oraz większą kontrolę nad zużyciem energii. Mogą oni sprzedawać energię zmagazynowaną w bateriach w momentach wysokiego zapotrzebowania, ładować je wtedy, gdy ceny energii są niskie, a także uczestniczyć w rynku za pośrednictwem sprzedawców energii lub wyspecjalizowanych agregatorów, którzy łączą wiele małych instalacji w jeden portfel aktywów energetycznych.

Wielka Brytania już wcześniej eksperymentowała z zaangażowaniem mniejszych odbiorców i wytwórców energii w programy wspierające stabilność systemu elektroenergetycznego w okresach zwiększonego zapotrzebowania na energię. Jednym z nich jest usługa Demand Side Flexibility Service (DSFS), w ramach której gospodarstwa domowe i firmy mogą czasowo ograniczać lub przesuwać zużycie energii w odpowiedzi na sygnały operatora systemu.

REKLAMA

Usługa DSFS ma charakter planowany i była dotychczas uruchamiana stosunkowo rzadko, głównie w okresach zwiększonego zapotrzebowania na energię. Jej uczestnicy otrzymują wynagrodzenie za swoją elastyczność, najczęściej za pośrednictwem sprzedawców energii lub agregatorów. W porównaniu z DSFS rynek bilansujący oferuje jednak znacznie większą liczbę okazji do zarabiania lub optymalizacji kosztów.

Wdrożenie poprzedzone pilotażami

Zmiana regulacyjna zaproponowana przez NESO nie została wprowadzona w próżni. Poprzedziły ją testy i analizy przeprowadzone we współpracy z liderami rynku, takimi jak Octopus Energy, EV Energy oraz Pod Point. To właśnie te firmy odegrały kluczową rolę w udowodnieniu, że agregacja małych zasobów może być skuteczna i bezpieczna dla systemu.

James Court, CEO EVA England, wskazuje w komentarzu na LinkedIn:

Integracja EV, magazynów energii i pomp ciepła w jednym systemie elastyczności to fundament przyszłego rynku energii.

Tego samego zdania jest brytyjski rząd.

To ważny krok w kierunku elastycznego, czystego i innowacyjnego systemu energetycznego, który stawia konsumenta w centrum – podkreśla Martin McCluskey, brytyjski minister ds. odbiorców energii.

Co to oznacza dla Europy?

Choć zmiany dotyczą Wielkiej Brytanii, ich znaczenie jest znacznie szersze. Jak komentują brytyjskie media branżowe, otwarcie rynku bilansującego dla domowych magazynów energii to jeden z najbardziej przełomowych kroków w kierunku decentralizacji energetyki. To nie tylko nowy model biznesowy, ale także zmiana filozofii – od scentralizowanego systemu do sieci współpracujących ze sobą małych uczestników rynku.

Jeśli brytyjska reforma sprawdzi się w praktyce, może stać się wzorcem dla innych krajów europejskich, które mierzą się z rosnącym udziałem OZE i potrzebą zwiększenia elastyczności systemów energetycznych.

Agata Świderska

agata.swiderska@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.

REKLAMA
Komentarze
Zamieszczając komentarz akceptujesz Regulamin oraz potwierdzasz zapoznanie się z Polityką prywatności. Administratorem danych osobowych jest E-MAGAZYNY sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, ul.Szturmowa 2, 02-678 Warszawa. Więcej informacji o przetwarzaniu danych osobowych oraz przysługujących Państwu prawach znajduje się w Polityce prywatności.

Kluski z rosołem 02-04-2026 09:06

Nigdy się to u nas nie przyjmie, bo żyjemy w systemie autorytarnym, przejaw władzy ludu jest niemile widziany, bo wg naszych decydentów nie można sterować ruchem gdy pali się zielone ponieważ wtedy każdy jedzie sobie gdzie chce, można to robić tylko od czerwonego do czerwonego. Do tego może nas tylko zmusić UE, oddanie kontroli nad energią szarakom ? Jeszcze tworzyliby konsorcja i mieliby wpływ na ceny ? Zapomnijcie.

 
 
 
 
Wywiady
Patronaty medialne