Faktura za 0 zł? Tak działa spółdzielnia energetyczna z dedykowanym EMS do rozliczenia
Jeżeli miałbym wskazać jeden punkt, w którym spółdzielnie najczęściej przegrywają, to nie jest to brak dobrej woli ani brak słońca zimą. To są rozliczenia. Bo kiedy w grę wchodzą pieniądze, każda niejasność urasta do konfliktu, a każdy konflikt rozwala projekt szybciej niż awaria falownika.
W spółdzielni prywatnej nie wystarczy powiedzieć, że energia jest wspólna. Trzeba umieć odpowiedzieć na pytania, które członkowie zadają natychmiast: ile energii dostałem, skąd ona była, jak ją policzyliście, dlaczego sąsiad ma lepiej, czemu w maju jest świetnie, a w styczniu znów kupujemy z sieci. To są pytania o sprawiedliwość, ale w praktyce to są pytania o algorytm, dane i umowę.
Sezonowość produkcji i zużycia – źródło napięć
Najbardziej obrazowy przykład jest prosty. Do spółdzielni wchodzi farma PV. Produkuje bardzo dużo w maju i czerwcu. Spółdzielnia chciałaby tę energię rozdać swoim członkom i zmniejszyć im energię czynną na fakturach. Tylko że członkowie zużywają najwięcej zimą. Jeżeli nie ma systemu, który policzy bilans w czasie, pokaże deficyt, rozłoży koszt zakupów zimowych i zapamięta korzyść z nadwyżek letnich w sposób akceptowalny dla członka, to spółdzielnia bardzo szybko usłyszy, że to się nie spina.
Co naprawdę oznacza 0 zł za energię czynną
0 zł za energię czynną da się dowieźć tylko wtedy, kiedy spółdzielnia działa jak dobrze zarządzany portfel energii. To oznacza trzy rzeczy naraz. Po pierwsze trzeba widzieć zużycie i produkcję w każdym PPE w odpowiedniej rozdzielczości czasu, bo dopiero wtedy wiemy, gdzie autokonsumpcja jest realna, a gdzie tylko deklarowana. Po drugie trzeba umieć przesuwać część poboru na godziny produkcji, bo najtańsza energia to ta, której nie trzeba kupić. Po trzecie trzeba mieć jasną mechanikę rozliczeń, żeby każdy członek rozumiał, skąd bierze się jego wynik.
W praktyce oznacza to potrzebę EMS, czyli systemu zarządzania energią. Bez EMS spółdzielnia staje się biurem rachunkowym energii, które ręcznie skleja pliki, a potem broni się przed pretensjami. Z EMS spółdzielnia staje się operatorem procesu, który jest policzalny i audytowalny.
Formularz uczestnictwa dostępny jest tutaj>>>
Rola Fundacji PIRE i automatyzacja rozliczeń
W tym miejscu rola Fundacji PIRE jest kluczowa, bo Fundacja nie opiera się wyłącznie na doradztwie, ale wnosi narzędzie, które ma rozliczenia automatyzować. Chodzi o PIREenergy Power Stream, czyli system monitorowania i optymalizacji kosztów energii oraz rozliczeń w spółdzielniach. Sens takiego systemu jest prosty: ma zbierać dane pomiarowe, pilnować bilansu, liczyć rozliczenia, generować czytelne raporty dla członków i wspierać decyzje inwestycyjne. Innymi słowy, ma zrobić to, czego nie da się robić ręcznie, jeśli spółdzielnia ma rosnąć i działać bez stałych konfliktów.
Jak EMS tłumaczy 0 zł na język spółdzielcy
To właśnie EMS pozwala przekuć ideę 0 zł na język, który rozumie każdy spółdzielca. Zamiast obietnicy dostaje informację: w tym okresie twoje zużycie wyniosło tyle kWh, z tego tyle kWh zostało pokryte energią ze źródeł spółdzielni, tyle kWh musieliśmy dokupić, a koszt zakupu i zasady podziału są takie i takie. Gdy spółdzielnia ma nadwyżki, system potrafi je ująć w rozliczeniu w sposób zgodny z ustalonymi zasadami i bez uznaniowości. A kiedy przychodzi zima, system pokazuje wprost, co kosztuje deficyt i co trzeba zrobić, żeby ten deficyt ograniczyć.
Zyski finansowe dla różnych uczestników
I tu dochodzimy do zysków, bo zysk w spółdzielni to nie jest tylko niższy rachunek w maju. Zysk to stabilność całoroczna i przewidywalność. Dla spółdzielcy zysk oznacza realny spadek energii czynnej kupowanej od sprzedawcy, większą kontrolę nad kosztami i możliwość stopniowego dokładania kolejnych elementów, które poprawiają bilans, takich jak magazyny energii czy automatyka sterowania zużyciem. Dla firmy zysk oznacza przewagę konkurencyjną, bo energia jest kosztem, który potrafi decydować o marży. Dla gminy zysk oznacza odciążenie budżetu i możliwość planowania inwestycji w cyklu wieloletnim, zamiast reagowania na wzrost cen energii.
Zysk społeczny i realna transformacja
Jest jeszcze jeden zysk, o którym rzadko mówi się wprost, a który moim zdaniem będzie coraz ważniejszy. To zysk społeczny. Spółdzielnia, która działa, nie jest tylko projektem technicznym. Ona staje się mechanizmem realnego obniżania kosztów życia, szczególnie tam, gdzie problemem jest ubóstwo energetyczne i brak kapitału na modernizację. Jeśli połączymy spółdzielnię z termomodernizacją, wymianą źródeł ciepła i mądrym sterowaniem zużyciem, to energia czynna na fakturze faktycznie może być bliska zera w dużej części roku. I to jest transformacja, która ma sens, bo jest odczuwalna w portfelu.
Podsumowanie: po rejestracji zaczyna się prawdziwa robota
Jeżeli miałbym podsumować całą serię jednym zdaniem, to powiedziałbym tak: po rejestracji zaczyna się prawdziwa robota. W modelu gminnym jest łatwiej, bo jest jeden portfel i jeden ośrodek decyzyjny. W modelu prywatnym jest trudniej, bo bez agregacji, bankowalności i EMS spółdzielnia się rozjedzie. A jeśli ktoś chce naprawdę dojść do 0 zł za energię czynną, to nie może traktować spółdzielni jako formalności. Musi ją traktować jak projekt inwestycyjny, który ma działać w styczniu tak samo dobrze jak w czerwcu.
Maciej Wiśniewski, Fundacja Polski Instytut Rozwiązań Energooszczędnych (Fundacja PIRE)
Formularz uczestnictwa dostępny jest tutaj>>>
Fundacja Polski Instytut Rozwiązań Energooszczędnych (Fundacja PIRE)
ul. Włodka 16F, 86-300 Grudziądz
NIP: 8762496676
Strona internetowa: fundacjapire.pl
E-mail: m.wisniewski@fundacjapire.pl
Telefon: 453 025 946
Zapraszamy na portal Gramwzielone.pl do lektury pierwszej i drugiej części artykułu.
Fundacja PIRE – materiał sponsorowany