Nieważne, czy Energa, Enea, Tauron czy PGE – energia czynna w spółdzielni może kosztować 0 zł

Nieważne, czy Energa, Enea, Tauron czy PGE - energia czynna w spółdzielni może kosztować 0 zł
Maciej Wiśniewski, Fundacja Polski Instytut Rozwiązań Energooszczędnych (PIRE)

Spółdzielnia energetyczna nie sprawia, że rachunki za prąd znikają całkowicie. Może natomiast sprawić, że koszt energii czynnej spadnie do 0 zł, a to zasadniczo zmienia ekonomię całego rachunku. Dla kogoś, kto to rozumie, spółdzielnia przestaje być hasłem marketingowym, a zaczyna być realnym narzędziem oszczędności.

Koncepcja spółdzielni – najważniejszy początek

Ustalmy więc na początku sens hasła „0 zł za energię elektryczną”. Oznacza to dążenie do sytuacji, w której pozycja energia czynna, czyli kWh kupowane od sprzedawcy, spada do zera, bo większość zapotrzebowania jest pokrywana energią z lokalnych OZE i rozliczana w ramach spółdzielni. Na fakturze zwykle zostają jeszcze opłaty dystrybucyjne stałe oraz stałe jak abonament czy koszty bilansowania. One nie znikają tylko dlatego, że spółdzielnia ma instalację PV. Kto na tym etapie obiecuje pełne zero i od razu rozliczenie wszelkich kosztów związanych z energią elektryczną ten nie do końca wie, jak działa spółdzielnia energetyczna.

Rejestracja to dopiero początek, nie efekt

I tu dochodzimy do sedna. Spółdzielnie energetyczne w Polsce przestały być ciekawostką. Powstało ich dużo i coraz więcej z nich ma formalny wpis, statut i członków. Problem zaczyna się dokładnie w tym momencie, gdy formalnie spółdzielnia może działać i jest gotowa do rozliczania, a ktoś zadaje proste pytanie: co dalej. Bo rejestracja sama w sobie nie uruchamia ani bilansowania, ani finansowania, ani sensownych rozliczeń, ani inwestycji. Rejestr daje dopiero prawo do startu. Praktyczną korzyścią dla spółdzielców jest dopiero końcowy wynik na fakturze.

Dwa światy pod jedną nazwą

Moim zdaniem największy błąd rynku polega na tym, że pod jedną nazwą spółdzielnia energetyczna wrzuca się dwa zupełnie różne światy. Z zewnątrz wyglądają podobnie. W środku działają inaczej, mają inne ryzyka i inne tempo podejmowania decyzji. I właśnie od tego podziału zależy, czy 0 zł jest realną strategią, czy pobożnym życzeniem.

Chcesz przystąpić do spółdzielni?
Wypełnij formularz zgłoszeniowy>>>

Spółdzielnia gminna – jeden portfel, jeden decydent

Pierwszy świat to spółdzielnia gminna, samorządowa, oparta na JST i jednostkach podległych. To jest model relatywnie łatwy do uruchomienia wyniku, bo ma przewagę, której nie da się przecenić: jeden dominujący ośrodek decyzyjny i jeden portfel obiektów. Urzędy, szkoły, przedszkola, obiekty sportowe, oczyszczalne, stacje uzdatniania wody, przepompownie, spółki komunalne, czasem oświetlenie uliczne. To są punkty poboru energii, które już istnieją, mają historię zużycia i często działają w podobnym rytmie. Da się je policzyć, zmapować i w sensownej kolejności modernizować.

W takim układzie spółdzielnia jest jak narzędzie do uporządkowania energii w jednym organizmie. Danych jest dużo, ale są one spójne. Decyzje bywają wolniejsze niż w firmie, ale są wykonalne, bo kończą się uchwałą i budżetem. Rozliczenia są prostsze, bo to nadal w dużej mierze jeden właściciel, a nie setka niezależnych osób, z których każda widzi tylko własną fakturę i własne poczucie sprawiedliwości.

Spółdzielnia prywatna – złożoność i konflikt interesów

Drugi świat to spółdzielnia mieszkańców, firm i rolników. I tu zaczynają się schody, które wiele projektów zatrzymują w połowie drogi. Złożoność rośnie skokowo, bo w jednym układzie próbujemy połączyć różne taryfy, różne profile zużycia, różne oczekiwania i różną tolerancję ryzyka. W gminie można powiedzieć – robimy to, bo to się opłaca w skali portfela. W spółdzielni prywatnej każdy chce widzieć opłacalność na własnym liczniku, najlepiej od pierwszego miesiąca. A energetyka tak nie działa.

Sezonowość – największy test modelu

Najbardziej typowy konflikt to sezonowość. Farma PV produkuje najwięcej w maju i czerwcu, kiedy część członków zużywa mało. Z kolei zimą, kiedy zużycie rośnie, produkcji PV jest najmniej. Jeżeli ktoś nie ma modelu na tę różnicę, to bardzo szybko zderza się z frustracją: latem mamy nadwyżki, zimą i tak musimy kupować energię, więc gdzie jest obiecane 0 zł. Ono jest tam, gdzie jest dobrze zaprojektowany bilans roczny, sterowanie zużyciem, magazyny energii i jasne zasady rozliczeń.

Agregacja zamiast klubu członków

Dlatego uważam, że w spółdzielniach innych niż gminne kluczowe jest słowo agregacja. Spółdzielnia nie może być tylko klubem członków. Musi być koordynatorem popytu i podaży energii w jednym portfelu, opartym na danych pomiarowych i rozliczeniach godzinowych. Bez tego spółdzielnia nie jest narzędziem ekonomicznym, tylko kolejną organizacją, która generuje koszty i spory.

Skala zamiast rozdrobnienia

I jeszcze jedno. W Polsce panuje moda na robienie spółdzielni energetycznych na jedną gminę. Moim zdaniem to często błąd strategiczny. Jeżeli celem jest realna oszczędność, stabilność i odporność na zimę, to warto łączyć potencjały gmin, zamiast multiplikować koszty zarządzania. Jedna większa struktura, obejmująca kilka sąsiednich JST, ma łatwiej z bilansem, łatwiej z inwestycjami i łatwiej z organizacją. Energetyka nie nagradza rozdrobnienia. Energetyka nagradza skalę i dobrą koordynację.

Rola Fundacji PIRE w porządkowaniu spółdzielni

Właśnie w tym miejscu pojawia się rola Fundacji PIRE. Fundacja Polski Instytut Rozwiązań Energooszczędnych powstała po to, żeby przyspieszać transformację energetyczną w Polsce i wspierać lokalne społeczności w budowie realnej niezależności energetycznej, a nie tylko formalnych bytów. Z perspektywy koncepcji PIRE wnosi coś, czego brakuje większości młodych spółdzielni: porządek wdrożeniowy. Nie tylko statut i wpis, ale też mapa zasobów, analiza profili zużycia, plan rozwoju źródeł OZE, kolejność inwestycji, oraz logika umów wewnętrznych, które mają ograniczyć przyszłe konflikty.

Zakres wsparcia Fundacji PIRE:

  • Analiza i diagnoza: zużycie PPE, rytmy pracy obiektów, konflikty sezonowe do przewidzenia.
  • Projekt i plan działania: dobór technologii (PV, magazyny, sterowanie), kolejność inwestycji, logika bilansu.
  • Formalności i uruchomienie: wsparcie od analizy, przez organizację, po start operacyjny spółdzielni.
  • Spójność z realiami rynku i OSD: zrozumienie warunków typu KOWR, jeden OSD, liczniki zdalnego odczytu, wspólny sprzedawca.

Co dalej – druga część

W drugiej części artykułu pokażę, dlaczego samo OZE nie wystarczy, skąd się bierze bankowalność spółdzielni i jak zbudować finansowanie tak, żeby projekt przechodził próbę zimy, a nie tylko dobrze wyglądał w czerwcu.

Maciej Wiśniewski, Fundacja Polski Instytut Rozwiązań Energooszczędnych (Fundacja PIRE)

Formularz uczestnictwa dostępny jest tutaj>>> 

Fundacja Polski Instytut Rozwiązań Energooszczędnych (Fundacja PIRE)
ul. Włodka 16F, 86-300 Grudziądz
NIP: 8762496676
Strona internetowa: fundacjapire.pl
E-mail: m.wisniewski@fundacjapire.pl
Telefon: 453 025 946

Zapraszamy na portal Gramwzielone.pl, gdzie wkrótce ukażą się kolejne części artykułu.

Fundacja PIRE – materiał sponsorowany