Polska zyskała z EU ETS ponad 200 mld zł. W kolejce czekają kolejne miliardy
Finansowanie z unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) przyniosło Polsce ponad 200 mld zł od 2012 roku, a do 2032 r. rząd będzie dysponował kolejnymi 200 mld zł z tego źródła. Polska może wynegocjować jeszcze więcej w toczącej się obecnie reformie systemu, a jednym z kluczowych kroków powinno być powołanie Funduszu Transformacji Energetycznej.
Jak wskazuje Instytut Reform w raporcie „Jawne koszty, ukryte korzyści. Finansowy bilans udziału Polski w EU ETS”, wbrew powszechnym opiniom w debacie publicznej Europejski System Handlu Emisjami nie jest wyłącznie kosztem dla polskich firm, ale też istotnym zastrzykiem finansowym dla gospodarki i budżetu państwa.
W 2024 r. finansowanie z tego systemu stanowiło równowartość ok. 45 proc. wydatków na program „Rodzina 800+”. W latach 2019–2024 jego wartość odpowiadała średnio ok. 7 proc. całkowitych rocznych nakładów inwestycyjnych w Polsce.
– Większość wpływów z EU ETS dla państw członkowskich wynika z przychodów z krajowych aukcji. Środki te powinny być przeznaczane na działania związane z transformacją klimatyczno-energetyczną lub – w razie potrzeby – na wsparcie przemysłu energochłonnego w związku z rosnącymi kosztami energii. Często zapominamy jednak, że EU ETS finansuje unijne fundusze, których Polska jest jednym z największych beneficjentów – m.in. Funduszu Modernizacyjnego czy KPO w części związanej z planem REPowerEU– tłumaczy Dominik Madej, współautor publikacji Instytutu Reform.
Ponad 200 mld zł przychodu w 13 lat
Według raportu krajowe aukcje uprawnień w systemie EU ETS oraz finansowane z niego unijne fundusze wygenerowały łącznie ponad 200 mld zł przychodu dla Polski w latach 2012–2025. Autorzy zaznaczają, że choć kwota ta nie stanowi dużej części całkowitych wydatków państwa, ma zauważalny pozytywny wpływ na stan finansów publicznych, w tym na poziom rocznego deficytu budżetowego.

Dla porównania w 2024 r. finansowanie z EU ETS odpowiadało równowartości 10 proc. wpływów z podatku VAT, 30 proc. wpływów z PIT oraz blisko 50 proc. wpływów z CIT. Zestawione z wydatkami budżetowymi, w ostatnich latach przewyższało nakłady Polski na wiele pojedynczych obszarów, w tym na rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo, gospodarkę mieszkaniową i komunalną, świadczenia z tytułu bezrobocia oraz zasiłki mieszkaniowe.
Luka ETS? Firmy płacą więcej, niż kraj zyskuje – ale nie bez powodu
Raport zwraca też uwagę na zjawisko określane jako „luka ETS”. W zależności od przyjętej metodologii, polskie firmy wydały na zakup uprawnień do emisji w ostatnich pięciu latach o ok. 13–27 mld zł więcej, niż łącznie wyniosły korzyści finansowe z EU ETS dla Polski.
Aleksander Śniegocki, prezes Instytutu Reform, wyjaśnia, że ta różnica wynika jednak nie z tego, że inne państwa dostają więcej uprawnień do sprzedaży niż Polska, a z funkcjonowania ogólnoeuropejskiego mechanizmu rezerwy stabilności rynkowej (MSR), który został stworzony w celu rozwiązania problemu nadpodaży na rynku ETS.
– Tak zwana luka ETS występuje w skali całego systemu. Państwa członkowskie i Komisja Europejska obecnie sprzedają mniej uprawnień, niż wynosi popyt ze strony europejskich firm. Beneficjentami są te firmy, które przygotowały się na długoterminową transformację i zainwestowały w zapas uprawnień. Zresztą zgodnie z ostatnimi propozycjami Komisji Europejskiej, wszystkie uprawnienia kierowane do rezerwy w przyszłości będą docelowo wracały do systemu, zwiększając przyszłe dochody Polski z EU ETS – wyjaśnia przedstawiciel think tanku.
Reforma jako kluczowy moment dla bilansu Polski
Autorzy raportu podkreślają, że EU ETS pozostaje kluczowym narzędziem realizacji celów redukcyjnych, wspierając rozwój czystych technologii kosztem ograniczenia zużycia paliw kopalnych, których Europa jest importerem netto. Komisja Europejska dostrzega jednak potrzebę uczynienia systemu bardziej przewidywalnym i dostosowanym do sytuacji europejskiego przemysłu. Zdaniem Instytutu Reform reforma EU ETS to moment, od którego zależeć będzie przyszły bilans korzyści i kosztów dla Polski.
Wśród rekomendacji dla polskich decydentów raport wymienia zabieganie o utrzymanie po 2030 roku Funduszu Modernizacyjnego, z którego Polska jest jednym z głównych beneficjentów, otrzymując ponad 34 proc. środków funduszu finansujących inwestycje w programach priorytetowych NFOŚiGW.
Kluczem jest też wynegocjowanie korzystnych zasad dostępu do innych instrumentów, w tym nowego mechanizmu ETS Investment Booster. Zdaniem autorów aktywne zaangażowanie w proces negocjacyjny przyniesie Polsce wymierne korzyści, w przeciwieństwie do – jak to określają – bezproduktywnej dyskusji o zawieszeniu EU ETS czy wyjściu Polski z systemu.
Niecały miesiąc temu Komisja Europejska przedstawiła Plan Działań na rzecz Elektryfikacji (ang. Electrification Action Plan) oraz reformę Unijnego Systemu Handlu Emisjami (EU ETS). Są to dwa powiązane ze sobą projekty, które mają wzmocnić konkurencyjność, niezależność energetyczną i dekarbonizację Europy. Przyspieszenie elektryfikacji mogłoby obniżyć unijny rachunek za import paliw kopalnych nawet o 260 mld euro (ok. 1,13 bln zł) rocznie do 2040 r.
Fundusz Transformacji Energetycznej
Instytut Reform rekomenduje też krok, który zależy wyłącznie od decyzji krajowych władz.
– Poza aktywnością negocjacyjną na arenie unijnej Polska powinna powołać od dawna zapowiadany Fundusz Transformacji Energetycznej. Pozwoli on na poprawę efektywności i przejrzystości wydatkowania setek miliardów złotych z EU ETS w Polsce. To kluczowe do budowy zaufania obywateli i biznesu nie tylko do systemu, ale też do polityki gospodarczej spójnej z celami klimatyczno-energetycznymi – rekomenduje Michał Wojtyło, starszy analityk ds. polityk publicznych w Instytucie Reform.
Jego powołaniu powinien towarzyszyć wieloletni plan wydatkowania środków, który należy szeroko skonsultować ze społeczeństwem. Za punkt odniesienia może tu posłużyć m.in. inicjatywa rządu na Chorwacji – czytamy w raporcie.
Patrycja Rapacka
patrycja.rapacka@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.