Cyberatak sparaliżował pracę brytyjskiej elektrowni. W tle trop prowadzący do Iranu
Hakerzy powiązani z Iranem przeprowadzili niemal jednoczesne ataki na brytyjską elektrownię oraz amerykańskie systemy wodociągowe. Elektrownia nie działała przez cztery dni. Jest to element szerszej kampanii cybernetycznej powiązanej z konfliktem wywołanym przez USA i Izrael na Bliskim Wschodzie.
Brytyjska elektrownia stała się celem cyberataku, w wyniku którego wyłączono „mały generator energii”, co przełożyło się na czterodniowe wyłączenie obiektu. Rząd Wielkiej Brytanii poinformował, że operacja nie zagroziła całemu systemowi elektroenergetycznemu kraju. Do incydentu doszło w lipcu, ale informacja dotarła do przestrzeni publicznej dopiero w drugiej połowie sierpnia za sprawą Telegraph.
Richard Horne, dyrektor Narodowego Centrum Cyberbezpieczeństwa (ang. National Cyber Security Centre, NCSC), poinformował wcześniej, że wrogie państwa, takie jak Rosja, Chiny i Iran, coraz częściej atakują kluczowe usługi w Wielkiej Brytanii.
Do ataku doszło w czasie zbliżonym do ataku na systemy wodociągowe kilkunastu stanów USA, w wyniku którego operatorzy stracili dostęp do systemów, a w niektórych miejscach odnotowano spadek ciśnienia wody. Oba zdarzenia łączy nie tylko czas i potencjalny kierunek działania, ale również metoda. Jak poinformowało CBS News, zaatakowano programowalne sterowniki logiczne (PLC). Są to niejako „mózgi” systemów przemysłowych, służące do koordynacji działań m.in. w sektorze energetycznym i wodnym. PLC są wykorzystywane w wielu branżach, między innymi w medycynie, a szacunki ich liczby na świecie wahają się od 12 do 70 milionów.
Następstwa wojny
Do ataku doszło po tym, jak 28 lutego 2026 r. USA i Izrael zaatakowały Iran. Wywołało to konflikt na Bliskim Wschodzie, w ramach którego pojawiły się m.in. zagrożenia dla żeglugi w Cieśninie Ormuz. Wielka Brytania udostępniła Stanom Zjednoczonym swoje bazy do przeprowadzenia operacji obronnych, ale nie ofensywnych. Iran zapowiedział, że takie działanie spotka się z odwetem.
Amerykańska Agencja ds. Cyberbezpieczeństwa i Infrastruktury (ang. Cybersecurity and Infrastructure Security Agency, CISA) stwierdziła, że podmioty zaangażowane w oba zdarzenia korzystały z prostych technik – skanowały urządzenia w poszukiwaniu takich, które były narażone na atak np. przez wykorzystywanie domyślnych haseł, a nie stosowały bardziej wyrafinowanej metodologii.
Odpowiedzialność za bezpieczeństwo PLC spoczywa na osobach zarządzających danymi zakładami. Obiektem ataków bywają jednak małe przedsiębiorstwa bez personelu zajmującego się cyberbezpieczeństwem lub z mało rozwiniętym komponentem cyberbezpieczeństwa.
Polskie bezpieczeństwo
Cyberbezpieczeństwo w energetyce jest ważnym tematem również w Polsce. Rząd pracuje nad doprecyzowaniem zasad dotyczących zgłaszania cyberataków przez poszczególne sektory, w tym energetykę. Nowe kryteria wskażą, które zdarzenia powinny być uznawane za poważne. Więcej na ten temat można przeczytać w artykule: Kiedy zgłosić cyberatak? Rząd doprecyzuje zasady dla 15 sektorów, w tym energetyki.
Przestępcy biorą na cel jednak nie tylko energetykę zawodową, ale również przydomową. Redakcja Gramwzielone.pl rozmawiała z dr Robertem Koślą, przewodniczącym rady Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń, o tym, jak można rozpoznać cyberatak, gdzie go zgłosić oraz, co najważniejsze, jak zapobiegać takim zdarzeniom. Z radami w tym temacie można zapoznać się w artykule: Cyberbezpieczeństwo prosumentów. Jak chronić fotowoltaikę i magazyn przed atakami?
Marcin Karwowski
marcin.karwowski@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.