Największe spółki energetyczne symulują transformację? Nowy raport stawia niewygodne pytania

Największe spółki energetyczne symulują transformację? Nowy raport stawia niewygodne pytania
Elektrownia Turów. Według Fundacji Instrat transformacja energetyczna nie przebiega tak dobrze jak wynika z raportów spółek. Fot. PGE

Raporty branżowe wskazują, że transformacja energetyczna idzie w dobrym kierunku. Jak się jednak okazuje, dane udostępniane przez spółki niekoniecznie mają przełożenie na realną sytuację.

Trwa transformacja energetyczna, której celem jest dekarbonizacja branży. Zaangażowane są w nią spółki Skarbu Państwa. Czy raportowane dane mają przełożenie na rzeczywistość? Na to pytanie odpowiada m.in. Tomasz Czech z Fundacji Instrat w „Barometrze zrównoważonego finansowania”, w tekście pt. „Największe spółki energetyczne na giełdzie symulują transformację”. W tekście odniesiono się do zużycia energii przez spółki, a nie jej produkcji.

Autor zaznacza, że za zjawisko nie powinno po prostu obwiniać się gigantów energetycznych. Jego podłoże jest złożone.

REKLAMA
REKLAMA

Transformacja energetyczna przebiega zbyt wolno

Dziewięć największych spółek sektora energetycznego w 2025 r. zużyło 314 TWh pochodzących ze źródeł kopalnych. W tym samym okresie wolumen zużytej energii pochodzącej z zielonych źródeł wyniósł niecałe 12 TWh. W stosunku rok do roku wolumen energii pochodzącej z OZE wzrósł z 3,2 proc. do 3,6 proc.

– To tempo wolniejsze niż w jakimkolwiek, nawet najbardziej zachowawczym scenariuszu krajowej transformacji energetycznej. Dodatkową sprzecznością tej sytuacji jest fakt, że sektor, na którego barkach spoczywa odpowiedzialność za skuteczne przeprowadzenie dekarbonizacji, sam pozostaje najbardziej emisyjnym i najsilniej uzależnionym od węgla indeksem Giełdy Papierów Wartościowych – zauważa Tomasz Czech.

Wyraźna dominacja paliw kopalnych w miksie spółek takich jak PGE, Orlen, Tauron czy Enea wynika z tego, że polegają one na wielkoskalowych, kapitałochłonnych aktywach węglowych i gazowych budowanych przez dekady. Przykładem są elektrownie Bełchatów i Kozienice, należące do PGE, czy rozliczne aktywa gazowe i petrochemiczne Orlenu.

Kolejną przyczyną jest fakt, że spółki borykają się z ograniczeniami sieciowymi przy podłączaniu nowych OZE, zaś największe aktywa dotyczące czystej energii (morskie farmy wiatrowe czy SMR) w najlepszym przypadku dopiero wchodzą w fazę realizacji.

PGE, Orlen, Enea, Tauron i ZE PAK w ubiegłym roku wyemitowały łącznie 106,6 mln ton CO2. To wynik o jedną czwartą niższy niż rekordowy, który przypada na 2021 rok.

Tajny składnik

Co ciekawe, w oficjalnych celach klimatycznych spółek rzadko pojawiają się cele pośrednie dotyczące łańcucha wartości. Z omawianych spółek tylko Orlen je ujął.

REKLAMA
REKLAMA

– Koncern nie obiecuje, że jego produkty będą emitować mniej. Wskazuje, że będą emitować mniej na każdą sprzedaną jednostkę energii, o 10 proc. do 2030 roku. Różnica jest jednak fundamentalna. Wystarczy bowiem dodać do paliw więcej biokomponentów albo dosypać do miksu sprzedaży prądu z wiatru, by średnia emisja na jednostkę spadła zgodnie z planem, nawet jeśli spółka sprzedaje z roku na rok więcej paliw – komentuje analityk Instratu.

Jak nadmienia, żadna ze spółek nie ma ścieżki redukcji absolutnych emisji z łańcucha wartości.

Wskaźniki nie pokazują wszystkiego

Jak zaznacza Instrat, nie jest to stricte wina spółek, a za obecny stan rzeczy odpowiadają głównie regulacje. Pokazują to tabele taksonomiczne, w których spółki liczą, ile z ich przychodu i inwestycji jest zielone według unijnych wytycznych.

– Wygaszający węgiel ZE PAK wykazuje 39,6 proc. zgodnych nakładów, tyle że 95 proc. tej kwoty to jedna pozycja, tj. produkcja energii z gazowych paliw kopalnych, podczas gdy na wiatr przypada 9,3 mln zł. Naftowy czempion (Orlen – red.) posiada natomiast 11 proc. zgodnego z celami taksonomicznymi capexu – wskazuje analityk.

Ponad cztery piąte zielonych inwestycji płockiego koncernu przypada na sieci dystrybucyjne energii. Co ciekawe, do wskaźnika CapEx Orlenu nie wchodzi morska farma wiatrowa Baltic Power.

W kwestii morskich farm wiatrowych kluczowy był 10 lipca bieżącego roku, kiedy to uruchomiono stację elektroenergetyczną. To dzięki niej do polskiego systemu elektroenergetycznego popłynął pierwszy prąd. Łącznie ma być do nich podłączonych sześć morskich farm wiatrowych, których łączna moc zainstalowana przewyższy elektrownię w Bełchatowie. Dodatkowo podłączone zostaną nie tylko morskie farmy wiatrowe, ale również ich lądowe odpowiedniki, magazyny energii i centra danych.

Marcin Karwowski

marcin.karwowski@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.