Polska będzie jednym z liderów europejskiego rynku magazynów energii. Pokazują to te dane
Nasz kraj w najbliższych latach będzie w europejskiej czołówce inwestycji w bateryjne magazyny energii. Pokazują to dane zebrane przez brytyjski think-tank Ember.
Na razie potencjał działających w naszym kraju magazynów energii jest dosyć skromny. Z ostatniego raportu Agencji Rynku Energii wynika, że chociaż w ubiegłym roku było widać wyraźny wzrost inwestycji w magazyny energii, to liczba takich urządzeń w krajowym systemie elektroenergetycznym pozostaje dosyć skromna w porównaniu z europejskimi liderami. Na koniec zeszłego roku w naszym kraju przyłączonych do sieci było 114 tys. magazynów energii o łącznej mocy 2,34 GW i pojemności 8,85 GWh. Chociaż dane o mocy i pojemności mogą robić wrażenie, to na te wyniki składają się w zdecydowanej większości wybudowane dekady temu elektrownie szczytowo-pompowe. Potencjał bateryjnych magazynów energii był na koniec 2025 r. znacznie skromniejszy.
To jednak powinno zmienić się jeszcze w tym roku. W trakcie budowy w Polsce są już pierwsze wielkoskalowe bateryjne magazyny energii, które po uruchomieniu będą należeć do największych instalacji tego typu w Europie. A w kolejnych latach boom na bateryjne magazyny energii w naszym kraju powinien jeszcze przyspieszyć. Pokazują to dane brytyjskiego think-tanku Ember, który przeanalizował rozwój europejskiego portfela projektów magazynów energii w segmencie „utility”, czyli największych baterii mających przede wszystkim współpracować z siecią – w przeciwieństwie do segmentu magazynów prosumenckich, których głównym zadaniem jest gromadzenie energii na potrzeby odbiorców.
Dane Ember pokazują, że bezsprzecznym liderem rynku sieciowych, bateryjnych magazynów energii w Unii Europejskiej pozostają Niemcy. Nasi sąsiedzi uruchomili już tego typu magazyny energii o mocy 2,76 GW, a w trakcie przygotowania mają inwestycje o mocy 10,5 GW. Na drugim miejscu są Włochy – w tym kraju działają już sieciowe baterie o mocy 1,95 GW, a w przygotowaniu są projekty o mocy 10,2 GW.
Na trzecim miejscu pod względem wielkości portfela magazynów energii w segmencie „utility” analitycy brytyjskiego think-tanku umieścili Polskę. Ember ocenia portfel magazynów energii realizowanych obecnie w naszym kraju na 10,4 GW. Czwarta w zestawieniu Rumunia ma według Ember o ponad połowę mniejszy portfel projektów bateryjnych (4,7 GW).

Segment domowych baterii może dać więcej gigawatów
Analiza Ember nie uwzględnia potencjału magazynowania energii w segmencie mniejszych instalacji przeznaczonych dla przemysłu czy gospodarstw domowych, który może dać systemom energetycznym krajów UE kolejne gigawatogodziny zdolności przechowywania energii.
Może to być niemniej ważny segment europejskiego rynku magazynowania energii, co pokazuje przygotowany przez Ember wykres ilustrujący wzrost mocy magazynów energii w poszczególnych segmentach na rynku niemieckim. Widać na nim dominującą pozycję segmentu instalacji domowych, których skumulowana moc jest obecnie kilkukrotnie większa od mocy magazynów z segmentu „utility”:

Co stoi za boomem na domowe magazyny energii?
Co stoi za sukcesem niemieckiego rynku domowych baterii? W swojej analizie eksperci Ember przytaczają wyniki badania niemieckiego Instytutu Demoskopii z Allensbach, zgodnie z którym kluczowe czynniki skłaniające do inwestycji w domowy magazyn energii w Niemczech to podniesienie autokonsumpcji energii z własnej fotowoltaiki, odporność na przerwy w dostawie prądu oraz optymalizacja ładowania pojazdów elektrycznych.
Zgodnie z badaniami instytutu z Allensbach, 30 proc. właścicieli domów w Niemczech rozważa zakup magazynu energii w ciągu najbliższych pięciu lat. Jeśli ten zamiar przełoży się na konkretne działania, liczba użytkowników domowych baterii za naszą zachodnią granicą może wzrosnąć z obecnych 2 mln do 7 mln już na koniec obecnej dekady.
Piotr Pająk, redaktor Gramwzielone.pl
piotr.pajak@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Mam tylko takie pytanie. Jak bardzo te magazyny energii które budujemy są odporne na działanie wojenne? Ile potrzeba rakiet a ile bomb aby taki magazyn zrównać z ziemią?
Do czego zmierzam? Skoro już inwestujemy grube pieniądze w nasze bezpieczeństwo energetyczne to również powinniśmy zapewnić aby to było bezpieczeństwo w czasie wojny. Czy można by było takie magazyny budować w sposób ułatwiający późniejszą obronę i ochronę?
Nie jestem specjalistą, więc traktuję to raczej jako intuicję niż twardą ocenę techniczną. Wydaje mi się jednak, że odporność wielkoskalowych magazynów energii na atak w czasie wojny zależy głównie od architektury całego systemu.
Trafienie w kluczowy transformator albo inny element wspólnej infrastruktury może potencjalnie odciąć znaczną część magazynu, a być może nawet cały obiekt — choć nie wiem, ile takich transformatorów przypada na jeden duży magazyn i jak bardzo są one redundantne. Z kolei atak na pojedyncze moduły bateryjne, na przykład amunicją kasetową, mógłby wyrządzić duże lokalne szkody, ale niekoniecznie od razu unieruchomić cały system.
Jeżeli mówimy o założeniu rzędu 11 GW mocy w magazynach, prawdopodobnie przy czasie pracy około 4 godzin, to oznaczałoby to około 44 GWh pojemności. Przy pojedynczych kontenerach lub pakietach rzędu 3–5 MWh daje to orientacyjnie kilka–kilkanaście tysięcy takich jednostek. W takim układzie pojedyncze trafienia w moduły bateryjne nie muszą być katastrofalne dla całej infrastruktury, ale trafienia w elementy wspólne — transformatory, rozdzielnie, systemy sterowania, przyłącza — mogą być znacznie bardziej krytyczne.
Dlatego powiedziałbym, że odporność takiego systemu może być relatywnie dobra na poziomie rozproszenia samych modułów bateryjnych, ale dużo słabsza, jeśli infrastruktura przyłączeniowa i sterująca nie jest odpowiednio rozproszona, zabezpieczona i redundantna.
@ ZnawcaTematu 08-06-2026 19:56 – fajna ksywka, szkoda że to tylko dla poklasku,…ale do brzegu. Dowolny magazyn jest mniejszy od elektrowni konwencjonalne (w PL węglowej), w związku z faktem iż obecnie instalowane magazyny to przeważnie kontenerowe „klocki” to możesz stawiać je w terenie przy GPZ, lub w mniejszej skali przy lokalnych trafostacjach, a takie rozwiązania można traktować jak rozproszone… .
@bsboss ksywkę używam od dawna i zazwyczaj wypowiadam się jak mam coś do powiedzenia, ale faktycznie wymyśliłem ją aby prowokowała do dyskusji i konfrontacji
Jeśli magazyny będziemy stawiać po kontenerze przy każdym większym transformatorze to faktycznie będzie to system rozproszony. Jednak o ile będzie dość odporny na ataki powietrzne, o tyle naziemnie dywersanci byliby trudno do namierzenia. A znowu tysięcy potencjalnych celów nie upilnujemy.
Mając jednak stadko kontenerów w jednym miejscu mamy sytuację odwrotną. Jestem ciekaw jakby zachowały się takie magazyny przy uderzeniu amunicja odlamkową lub podpalającą. Na ile łatwo byłoby ugasić pożar kilku kontenerów i nie dopuścić do rozprzestrzenienia się.