Polska marnuje tanią energię z OZE przez opłatę mocową. Instytut Reform proponuje zmiany

Polska marnuje tanią energię z OZE przez opłatę mocową. Instytut Reform proponuje zmiany
Żarówka, fot. Minka2507/Pixabay

Mechanizm opłaty mocowej w obecnym kształcie karze firmy pobierające energię właśnie wtedy, gdy energii z odnawialnych źródeł jest najwięcej – wynika z raportu Instytutu Reform „Opłata mocowa wspierająca elastyczność. Proponowane kierunki reform”, autorstwa Eweliny Beyer. Zamiast wspierać stabilność systemu elektroenergetycznego, obecna konstrukcja opłaty zniechęca przemysł do elastycznego zarządzania poborem energii, przyczyniając się do marnowania nadwyżek produkcji z fotowoltaiki.

Opłata mocowa została wprowadzona w Polsce w 2021 r. jako element rachunku za energię elektryczną pokrywający koszty funkcjonowania rynku mocy. Dla odbiorców przemysłowych naliczana jest od zużycia energii w godzinach 7:00-21:59 w dni robocze, a jej wysokość zależy od współczynnika przypisywanego w zależności od różnicy między średnim zużyciem energii w godzinach szczytowych i pozaszczytowych. Firmy o stabilnym, płaskim profilu zużycia (grupa K1) płacą jedynie 17 proc. stawki bazowej, podczas gdy podmioty najbardziej zwiększające pobór w godzinach szczytowych (grupa K4) płacą 100 proc. stawki. Przekroczenie progu 15 proc. różnicy zużycia oznacza przejście z grupy K1 do K4, co w praktyce daje nawet sześciokrotny wzrost opłaty.

W 2026 r. stawka opłaty mocowej wzrosła do rekordowego poziomu ponad 200 zł/MWh, m.in. w związku ze wzrostem kosztów wynikających z umów mocowych, ale też dlatego, że coraz więcej przedsiębiorstw optymalizuje profil zużycia pod kątem uzyskania upustu, co przerzuca koszty na pozostałych odbiorców. Dla przemysłu opłata mocowa stanowi obecnie od kilku do kilkunastu procent rachunku za energię elektryczną.

REKLAMA

Godziny naliczania opłaty pokrywają się ze szczytem produkcji fotowoltaiki

Kluczowym problemem wskazanym w raporcie jest pokrywanie się godzin naliczania opłaty mocowej z godzinami najwyższej produkcji energii z fotowoltaiki. Redysponowanie energii z OZE, czyli jej nierynkowe ograniczanie, osiąga szczyt między godziną 10:00 a 15:00 – dokładnie w przedziale objętym opłatą mocową. W 2025 r. zapotrzebowanie w godzinach naliczania opłaty (7:00–21:59) było średnio ok. 25 proc. wyższe niż poza tym okresem, co – jak wskazują autorzy raportu – pokazuje, że wyznaczony przez Urząd Regulacji Energetyki (URE) przedział godzin coraz słabiej odzwierciedla rzeczywiste wyzwania związane z pokryciem zapotrzebowania na moc w systemie.

Źródło: Instytut Reform

W efekcie odbiorca przemysłowy, który chciałby wykorzystać tanią lub nawet ujemnie wycenioną energię z nadwyżek OZE, musi liczyć się z wyższą opłatą mocową za jej pobór. Autorzy raportu podkreślają, że taki mechanizm nie daje żadnych bodźców do inwestowania w rozwiązania zwiększające elastyczność i wspierające dekarbonizację, takie jak elektryfikacja procesów przemysłowych, hybrydowe źródła ciepła procesowego czy automatyzacja zarządzania zużyciem energii.

Problem będzie narastał wraz z rozwojem OZE

Skala problemu ma rosnąć wraz ze zwiększającym się udziałem odnawialnych źródeł w krajowym systemie elektroenergetycznym. Według scenariusza przyspieszonej transformacji (WAM) z Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu z czerwca 2026 r., produkcja energii elektrycznej ze słońca i wiatru ma wynieść 91,5 TWh w 2030 r. oraz 170,2 TWh w 2040 r., co odpowiada odpowiednio 47 proc. i 63 proc. całkowitej produkcji energii elektrycznej w Polsce. „Wymusza to potrzebę uelastycznienia systemu i większego powiązania bilansowania z sygnałami cenowymi, dla wszystkich użytkowników” – czytamy w streszczeniu raportu.

Cztery warianty reformy – każdy lepszy od obecnego stanu

Instytut Reform przeanalizował cztery alternatywne modele naliczania opłaty mocowej, porównując je z obecnym mechanizmem na przykładzie trzech hipotetycznych profili zużycia przemysłowego. Jedne z nich – wariant „wieczorna konsumpcja” – zakłada zawężenie godzin naliczania opłaty do sześciu godzin o najwyższym letnim zapotrzebowaniu rezydualnym, co w analizie prowadzi do zaklasyfikowania wszystkich analizowanych profili do najkorzystniejszej grupy K1. Wariant „zagospodarowanie nadwyżek”, oparty na propozycji Instytutu Energii Odnawialnej (IEO) oraz Polskiej Izby Magazynowania Energii i Elektromobilności (PIME), zakłada zniesienie opłaty w godzinach nadwyżek produkcji z OZE i wyłączenie tych godzin z wyznaczania grupy odbiorcy.

REKLAMA

Najbardziej rozbudowanym rozwiązaniem jest „wariant włoski”, wzorowany na modelu stosowanym we Włoszech, gdzie rynek mocy opiera się na dwustrefowej opłacie – stawka w godzinach szczytowych jest tam kilkanaście razy wyższa niż w pozaszczytowych. W rzeczywistości godziny szczytowe we Włoszech obejmują 500 godzin w roku (niespełna 6 proc. wszystkich godzin) i są ogłaszane uczestnikom rynku z wyprzedzeniem, do 30 listopada roku poprzedniego. Instytut Reform, konstruując analogiczny hipotetyczny wariant dla Polski, przyjął do własnej analizy szerszy przedział 500-1000 godzin szczytowych rocznie. Dla porównania w polskim mechanizmie godziny naliczania opłaty obejmują ok. 43 proc. wszystkich godzin w roku. Autorzy raportu podkreślają, że wszystkie cztery analizowane warianty lepiej wspierają elastyczność odbiorców niż obecna konstrukcja opłaty.

Reforma nie może zaszkodzić przemysłowi energochłonnemu

Instytut Reform zastrzega, że likwidacja mechanizmu upustu, choć konieczna z perspektywy systemu, oznaczałaby wzrost kosztów dla firm o płaskim profilu zużycia, w tym sektorów energochłonnych, takich jak przemysł stalowy, chemiczny czy szklarski, które ze względu na charakter procesów produkcyjnych nie mają możliwości szybkiej zmiany profilu poboru energii. Raport rekomenduje wprowadzenie tymczasowych mechanizmów kompensacyjnych w ramach szerszej polityki przemysłowej, które pokrywałyby zwiększone koszty opłaty mocowej dla tych przedsiębiorstw w okresie przejściowym.

Liczymy, że staną się one cennym wkładem do prac nad reformą, która jest pilnie potrzebna. Potwierdzają to przedstawiciele przemysłu, jak i operatorów sieci” – powiedziała Marta Anczewska, kierowniczka ds. polityki energetycznej w Instytucie Reform.

Część zmian możliwa bez nowelizacji ustawy

Autorzy raportu wskazują, że reforma powinna być prowadzona transparentnie, z udziałem środowisk eksperckich i w koordynacji z negocjowanym obecnie nowym modelem rynku mocy. Pierwszy krok – zawężenie godzin naliczania opłaty mocowej do ośmiu godzin dziennie z podziałem na kwartały – mógłby zostać wdrożony decyzją prezesa URE bez konieczności zmiany ustawy. Dalsze zawężanie zakresu godzin wymagałoby już zmian legislacyjnych.

Patrycja Rapacka, redaktor Gramwzielone.pl

patrycja.rapacka@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.