Magazyny jedynym remedium na redysponowanie. Opłacalność fotowoltaiki wróci za kilka lat

Magazyny jedynym remedium na redysponowanie. Opłacalność fotowoltaiki wróci za kilka lat
Marta Głód, dyrektor ds. rozwoju projektów w OX2

Magazyny energii stają się jedynym realnym remedium na problemy właścicieli elektrowni fotowoltaicznych. Zdaniem Marty Głód, dyrektora ds. rozwoju projektów w OX2, uruchomienie magazynów energii pozwoli wrócić farmom fotowoltaicznym do rentowności. Jak jednak zapowiada przedstawicielka OX2 w rozmowie z Gramwzielone.pl, sam rynek magazynów energii czeka kanibalizacja – podobna do tej, której świadkami jesteśmy na rynku PV. Kiedy możemy spodziewać się takiego zjawiska na rynku BESS?

Z tej rozmowy dowiesz się:

  • które projekty magazynów energii okażą się najbardziej rentowne,
  • dlaczego rynek mocy przestał być wsparciem dla nowych projektów BESS,
  • kiedy magazyny energii zaczną się kanibalizować,
  • jak bardzo właścicieli farm fotowoltaicznych dotyka redysponowanie i kiedy sytuacja może się poprawić.

Piotr Pająk, redaktor naczelny Gramwzielone.pl: OX2 jest w trakcie budowy swojego pierwszego dużego bateryjnego magazynu energii w Polsce. Na ile kontrakt z rynku mocy daje tej inwestycji solidną podstawę finansową, a na ile bankowalność tego typu projektów jest osiągalna bez wsparcia rynkiem mocy?

REKLAMA
REKLAMA

Marta Głód, dyrektor ds. rozwoju projektów w OX2: Magazyn energii, który budujemy na Podkarpaciu (red. – 50 MW/120 MWh), to nasza perełka w koronie. To pierwszy nasz magazyn, który wygrał pierwszą aukcję na rynku mocy i ma kontrakt mocowy na 17 lat na bardzo dobrych warunkach. Sam kontrakt daje projektowi bardzo wysoką, solidną podstawę przychodową – rynek mocy odpowiada tu mniej więcej za jedną trzecią – jedną czwartą łącznych strumieni przychodowych magazynu, choć oczywiście są jeszcze inne, równie istotne źródła przychodu. Dzięki tak dobremu kontraktowi mocowemu ten konkretny projekt jest już właściwie na wygranej pozycji – co nie oznacza, że zamykamy się na inne strumienie przychodu, bo magazyn będzie uczestniczył we wszystkich dostępnych mechanizmach.

Kolejne nasze magazyny, które wygrały aukcje mocowe, mają już gorsze parametry wsparcia, choć wciąż dobre. W kolejnych aukcjach już nie startowaliśmy, bo współczynniki były zbyt niskie. Uznaliśmy, że wygrywając aukcję z tak niskim współczynnikiem, nakładamy sobie zbyt duże ryzyko związane z harmonogramem i terminowością dostarczenia zobowiązań z kontraktu mocowego. Obecnie nie sądzę, żeby ktokolwiek poważnie rozważał udział magazynu energii w aukcji mocowej przy dzisiejszych parametrach. Rynek mocy przestał być atrakcyjny, a stał się raczej pewnym obciążeniem.

Co zapewni bankowalność magazynom energii?

Co dziś może więc dać realne podstawy biznesowe projektom magazynów energii. Na ile wystarczający jest sam arbitraż i usługi systemowe?

W przypadku magazynów typu stand-alone kluczowy jest dobrze skonfigurowany model łączący kilka strumieni przychodu – arbitraż, kontrakty PPA, a do tego usługi elastycznościowe, które w najbliższych latach będą miały coraz większe znaczenie. Nie może to być jeden strumień przychodu – potrzeba kilku dobrze skonstruowanych źródeł zaplanowanych na kilka lat do przodu, wtedy takie projekty mają sens i szybko się zwracają. Bardzo przydałby się też program wsparcia dla magazynów energii, podobny do tych, które realizował NFOŚiGW. Mógłby dać dodatkowy filar bezpieczeństwa dla takich inwestycji, zwłaszcza że rynek mocy już tej roli nie pełni. Liczę na to, że taki program pojawi się w przyszłości.

Rynek magazynów energii czeka kanibalizacja

Czy model oparty na usługach systemowych jest dziś na tyle klarowny, by można było na jego podstawie budować konkretne kalkulacje inwestycyjne? Strumieni i rodzajów kontraktów z PSE jest sporo.

To wciąż nowość na rynku, funkcjonująca od niedawna. Niewiele podmiotów ma doświadczenie w budowaniu takich modeli biznesowych. My sami też nie zbudujemy tego kompetencyjnie od zera. Musimy nawiązać współpracę z kimś, kto się na tym zna, bo to trochę jak z giełdą: deweloper, który przez lata budował farmy wiatrowe, niekoniecznie zna się na obrocie na rynku energii. Budujemy więc ten model poprzez partnerstwa z podmiotami, które mają w tym doświadczenie.

Warto też pamiętać, że magazyny, które przyłączą się najpóźniej do 2029 r., mają jeszcze szansę dobrze zarobić. Później, wraz z przybywaniem kolejnych magazynów, zacznie się ich wzajemna kanibalizacja i przychody z usług elastycznościowych będą coraz niższe. Im więcej magazynów na rynku, tym większa konkurencja i tym mniejsza marża dla każdego kolejnego uczestnika. Jest to zwykły mechanizm rynkowy.

Uważam, że zbudowanie dobrego modelu dla magazynów przyłączanych w najbliższych dwóch latach nie jest trudne, ale dla tych, które przyłączą się po 2029 r., sytuacja może być już trudniejsza – chyba że pojawi się jakiś system wsparcia, na przykład dofinansowanie do CAPEX-u, co obniżyłoby próg opłacalności takich inwestycji.

Magazyny jedynym realnym remedium na redysponowanie

Jak wygląda sytuacja magazynów kolokowanych z fotowoltaiką? Czy planujecie takie rozwiązania przy własnych instalacjach PV w kontekście problemu niskich, a nawet ujemnych cen energii w godzinach największej generacji i w okresach redysponowania?

To na razie jedyne realne remedium na problem ujemnych cen i redysponowania. Widzimy, że farmy są wyłączane bardzo często, praktycznie każdego dnia, i to niezależnie od technologii, bo obsługujemy też inne farmy dla innych inwestorów i zjawisko to dotyczy właściwie wszystkich. Magazyn energii jest więc absolutnie potrzebny. Mam tu jednak apel do operatorów – skoro sami nas wyłączają z powodu ujemnych cen, to niech chociaż maksymalnie uproszczą i przyspieszą procedury przyłączania magazynów w takich lokalizacjach.

Ustawa UC84 dopuściła już możliwość przyłączenia magazynu na zgłoszenie, co samo w sobie jest dobrym rozwiązaniem, ale nie może to oznaczać kolejnych pięciu miesięcy oczekiwania na odpowiedź operatora. Skoro widać, że dana farma fotowoltaiczna jest mocno redysponowana, a inwestor złożył wniosek o podłączenie magazynu, decyzja powinna zapadać w ciągu dwóch miesięcy. Potrzebujemy tu życzliwości ze strony operatorów, bo mamy kredyty, zobowiązania i kontrakty aukcyjne, a nasze instalacje w tym czasie po prostu nie pracują. Jest to naprawdę duży problem.

Czy model biznesowy magazynu ładującego się w godzinach południowych i oddającego energię wieczorem – czyli klasyczny arbitraż – jest już wystarczający ekonomicznie, czy magazyny kolokowane z PV wymagają dodatkowych strumieni przychodów, np. w postaci usług systemowych, żeby w ogóle podjąć taką decyzję inwestycyjną?

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Skoro już decydujemy się zainwestować dodatkowe środki w projekt, który dziś nie pracuje na pełnych obrotach i generuje straty, to zależy nam, żeby taki magazyn mógł nie tylko odzyskiwać energię, która inaczej zostałaby utracona, ale też realnie na siebie zarabiać. To scenariusz, do którego dążymy w każdym projekcie. Sytuacja, w której magazyn ładuje się z energii, która i tak zostałaby utracona z powodu wyłączenia, i oddaje ją wieczorem lub w nocy to absolutne minimum – wtedy wystarczy mniejszy magazyn, ale to nadal wymaga sporego CAPEX-u.

Szkoda byłoby jednak ograniczać magazyn energii wyłącznie do takiego celu. Ma on dużo większy potencjał, który może służyć nie tylko inwestorowi, ale też operatorowi lokalnej sieci dystrybucyjnej.

Redysponowanie zmorą właścicieli farm PV

Czy duże, samodzielne instalacje fotowoltaiczne rzeczywiście przynoszą dziś straty? Czy widać to w instalacjach należących do OX2, czy też w innych realizacjach, które obsługujecie? Na ile wsparciem jest kontrakt różnicowy zabezpieczony w aukcji?

Cena z aukcji OZE rzeczywiście trochę pomaga – to swego rodzaju pocieszenie, choć niepełne, bo redysponowanie dotyka nas nawet w godzinach, w których teoretycznie nie musielibyśmy być wyłączani. Gdyby nie kontrakt aukcyjny, byłoby zdecydowanie gorzej. Niemniej to realny problem. W Polsce mamy już bardzo dużo fotowoltaiki, a magazynów energii wciąż mało – dopiero zaczynają się przyłączać, a pierwsze ruszyły jesienią zeszłego roku. Zakładam, że poczujemy poprawę dopiero w przyszłym roku, gdy magazynów energii przybędzie i sytuacja bilansowania się nieco ustabilizuje. Na razie jednak wyłączane farmy PV przynoszą realne straty.

Jak często dochodzi dziś do takich wyłączeń w instalacjach należących do OX2?

Redysponowanie nie zawsze oznacza całkowite wyłączenie – częściej mocne ograniczenie produkcji. W weekendy produkcja potrafi zejść niemal do zera, a w tygodniu pracujemy, mówiąc kolokwialnie, na pół gwizdka – czasem z połową dostępnej mocy, a czasem nawet mniej. Żeby podać dokładną statystykę, trzeba by zestawić raporty z kilku miesięcy, ale z pełną mocą pracujemy dziś rzadko.

Opłacalność farm PV? Liczymy na poprawę w ciągu 2 lat

Czy ta sytuacja wpływa na Wasze projekty fotowoltaiczne – czy któreś zostały porzucone albo mocno zmodyfikowane?

Nie zniechęca nas to jakoś szczególnie, bo widzimy, co się dzieje i patrzymy na rynek polski w perspektywie kilku lat do przodu. Mamy świadomość, że ten rok, może i przyszły, będą trudne. Nie rezygnujemy jednak z fotowoltaiki – zaczynamy jednak patrzeć na nią bardziej jako na kolokację, czyli dołożenie PV do istniejącej instalacji wiatrowej, albo łączenie fotowoltaiki z magazynem energii. Samodzielny projekt PV w obecnych realiach po prostu finansowo wychodzi bardzo słabo.

Jeśli dany projekt jest stosunkowo tani, kontynuujemy jego rozwój i zbieramy pozwolenia, licząc na to, że sytuacja poprawi się w ciągu najbliższych dwóch lat – natomiast nie decydowalibyśmy się dziś na uruchomienie kolejnego, samodzielnego dużego projektu PV.

Jakie projekty będą miały sens?

Co konkretnie mogłoby poprawić sytuację finansową właścicieli farm fotowoltaicznych? Czy liczycie na to, że magazyny zaczną ściągać nadwyżki energii z godzin południowych i to wpłynie korzystnie na ceny oraz ograniczy redysponowanie?

Tak, między innymi to – magazyny wypłaszczające profil produkcji, czyli dostarczające energię wtedy, kiedy jest potrzebna, a nie tylko wtedy, kiedy jest wytwarzana. Do tego dojdzie zapewne offshore wind, choć niekoniecznie sprawi, że energia stanie się dużo tańsza – na pewno jednak wypłaszczy profil produkcji. Potrzeba też czegoś taniego w podstawie – gazu, bo węgiel wciąż jest drogi, a to właśnie zimą, gdy profil produkcji z węgla jest bardzo wysoki, mamy chyba największy problem.

Myślę, że składa się na to wiele czynników naraz, a fotowoltaika odbije się od dna, które teraz osiągnęła. Potrzeba na to jednak jeszcze mniej więcej dwóch lat. W tym czasie trzeba realizować projekty tanio, blisko punktu przyłączenia, dobrze skonstruowane ekonomicznie – czasy małych projektów z kilkunastokilometrowym kablem po prostu się skończyły. Tylko niedrogie i dobrze zaplanowane projekty będą miały sens.

Rozmawiał: Piotr Pająk, redaktor naczelny Gramwzielone.pl

piotr.pajak@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.