Przenośne magazyny energii. Co zabrać do kampera i pod namiot?
Te urządzenia przestały być niszowym gadżetem dla fanów off-gridu i coraz częściej stają się częścią wakacyjnego wyposażenia obok lodówki turystycznej czy składanego panelu PV. Podpowiadamy, na zwrócić uwagę przy wyborze i co jest dostępne na rynku.
Wyjazd pod namiot, weekend w kamperze albo kilka dni na działce coraz częściej oznaczają nie tylko plecak, kuchenkę turystyczną i latarkę, ale też całą listę urządzeń do ładowania, w tym m.in. telefon, aparat, dron, laptop, lodówka turystyczna, router czy nawet rower elektryczny. Nic dziwnego, że przenośne magazyny energii i składane moduły fotowoltaiczne stają się jedną z najciekawszych kategorii wakacyjnej elektroniki.
Nie warto jednak wybierać takiego sprzętu wyłącznie po zdjęciu marketingowym, na którym panel stoi w pełnym słońcu, a bank energii zasila pół kempingu. W praktyce można powiedzieć, że nie ma jednego idealnego zestawu, ponieważ wszystko zależy od tego, co chcemy zasilać, jak długo chcemy to robić i czy będziemy mieli realną możliwość ładowania zestawu z panelu PV.
Na co warto zwrócić uwagę przed wyborem?
Jednym z popełnianych błędów jest to, że zaczynamy od produktu, a nie od własnych potrzeb. Tymczasem telefon, lampka LED i aparat to zupełnie inna skala niż lodówka, laptop używany przez cały dzień, router czy małe AGD w kamperze. W pierwszym przypadku wystarczy lekki zestaw o niewielkiej pojemności, który łatwo przenieść z auta do namiotu. W drugim potrzebna będzie już urządzenie o większej pojemności, wyższej mocy wyjściowej.
Przy wyborze najczęściej pojawiają się dwie wartości: pojemność wyrażona w watogodzinach oraz moc wyjściowa wyrażona w watach. Pojemność, np. 500 Wh, 1000 Wh albo 2000 Wh, mówi w uproszczeniu, ile energii (użyteczna jest wartość netto) mamy w magazynie. Moc, np. 600 W, 1,5 kW albo 2,4 kW, mówi natomiast, jaką moc magazyn jest w stanie podać do urządzeń (często pik – wartość chwilowa – jest wyższa niż nominalna Pmax).
To bardzo ważne rozróżnienie, ponieważ niewielkie urządzenie może mieć wystarczającą pojemność do ładowania telefonu, laptopa czy aparatu, ale nie uruchomi czajnika, ekspresu albo mocniejszych sprzętów jeśli jego moc wyjściowa będzie zbyt niska. Z drugiej strony bardzo wysoka moc nie pomoże, jeśli pojemność baterii jest mała i energia skończy się po krótkim czasie pracy większego odbiornika. W praktyce warto więc czytać karty katalogowe ze zrozumieniem własnych potrzeb.
Panel PV nie zawsze da tyle, ile obiecuje etykieta
Ważnym elementem „mobilnego zestawu” jest panel fotowoltaiczny, który najczęściej jest składanym modułem o mocy od 50 do 200 Wp. W tym miejscu warto przypomnieć, że moduł o mocy nominalnej 200 W nie zawsze taką moc będzie dostarczać do magazynu energii. W praktyce tak będzie tylko w bardzo dobrych warunkach: przy pełnym słońcu, odpowiednim ustawieniu, braku cienia i temperaturze, która nie ogranicza pracy modułu. Na kempingu albo pod namiotem realny uzysk może być znacznie niższy, co warto wziąć pod uwagę m.in. przy weryfikacji, ile potencjalnie modułów do magazynu energii można podłączyć i czy warto zaopatrzyć się w więcej niż jedną sztukę.
Warto też uczciwie powiedzieć: panel PV nie jest magicznym źródłem nieograniczonej energii. W lesie, w cieniu, przy pochmurnej pogodzie albo przy źle ustawionym module jego użyteczność mocno spada. Za to na otwartej przestrzeni, przy kamperze albo na działce, dobrze dobrany panel może znacząco wydłużyć czas pracy zestawu i ograniczyć konieczność ładowania z sieci.
Przed zakupem warto sprawdzić także porty. Ponownie warto zwrócić uwagę na to, czy mamy szczególne preferencje do ilości określonych typów złączy lub obecności konkretnego typu. Dzisiejsze mobilne magazyny zazwyczaj oferuje całe portfolio złączy w różnych konfiguracjach. USB-C o mocy 100 W może być ważniejsze niż kolejne klasyczne USB-A, gniazdo samochodowe 12 V przyda się do lodówki turystycznej. Dwa lub więcej gniazd 230 V będzie wygodne w kamperze, ale trzeba pamiętać, że ich obecność nie oznacza automatycznie, że stacja zasili więcej urządzeń jednocześnie.
Co oferują najpopularniejsi producenci?
Na portalu bardzo często piszemy o przenośnych magazynach energii. W tym miejscu przypominamy o kilku urządzeniach, które w ostatnich miesiącach opisywaliśmy, a które mogą być ciekawym wyborem dla osób rozglądających się za własnym mobilnym bankiem energii.
Dobrym przykładem większego (masa 18,9 kg), nadal mobilnego magazynu jest Anker Solix C2000 Gen 2. To urządzenie o pojemności 2,048 Wh i mocy wyjściowej 2,4 kW, które krótkotrwale może osiągać 4 kW. Producent wyposażył je w sześć gniazd AC, dwa porty USB-C 140 W, USB-A oraz wyjście samochodowe 12 V. C2000 Gen 2 obsługuje ładowanie z sieci i paneli PV, a przy łącznej mocy wejściowej do 2,6 kW pełne ładowanie ma trwać około 1 godziny, co wydaje się być bardzo zadowalającym wynikiem. Wejście PV umożliwia podłączenie do 800 W, co przekłada się w większości przypadków na podłączenie więcej niż 1 modułu.
Inny kierunek pokazuje Bluetti Pioneer Na, czyli przenośna stacja zasilania oparta na baterii sodowo-jonowej. Większość nowoczesnych stacji zasilania korzysta dziś z ogniw LFP, cenionych za trwałość i stabilność, ale sód zaczyna pojawiać się jako ciekawa alternatywa w wybranych zastosowaniach. Pioneer Na ma pojemność 900 Wh, moc wyjściową 1500 W (krótkotrwale do 2250 W). Najważniejszym wyróżnikiem jest jednak praca w niskich temperaturach: urządzenie ma ładować się w temp. do -15 st. C i rozładowywać nawet przy -25 st. C. Według materiałów producenta przy -25 st. C Pioneer Na zachowuje 80 proc. pojemności rozładowania i może zasilać odbiorniki do 1500 W. Stacja przyjmuje do 500 W z PV, a przy jednoczesnym ładowaniu AC i solarnym łączna moc wejściowa może sięgać 1900 W. Bluetti dekaruje osiągnięcie 80 proc. stanu naładowania w 35 minut i pełne ładowanie w 52 minuty. To nie musi być najlepszy wybór dla każdego turysty, ale jest ciekawym sygnałem, że producenci szukają przewag nie tylko w pojemności, lecz także w odporności na warunki pracy.
Najmocniejszym z przywołanych przykładów jest Bluetti Elite 300, czyli stacja zasilania o pojemności 3014,4 Wh. Według producenta urządzenie ma być najmniejszym magazynem energii w swoim segmencie, choć przy masie 26,3 kg nadal jest to sprzęt raczej do kampera, auta lub domowego backupu, a nie do noszenia na dłuższym dystansie. Elite 300 oferuje moc wyjściową AC 2400 W, a w trybie Power Lifting ma obsługiwać urządzenia o poborze do 4800 W. Europejska wersja może być ładowana z gniazdka z mocą do 2300 W, co pozwala uzupełnić energię od 0 do 80 proc. w 78 minut.
Najciekawszy dla użytkowników kamperów może być jednak sposób ładowania. Elite 300 integruje się z systemem Car Charger 2, który pozwala ładować stację z alternatora pojazdu z mocą do 800 W. Dodatkowo urządzenie obsługuje panele PV o mocy do 1200 W, a w trybie dual charging może przyjmować łącznie do 2400 W. To dobrze pokazuje, że przy większych stacjach zwykłe gniazdo 12V w aucie bywa wąskim gardłem, a szybkie ładowanie z alternatora lub większego zestawu PV może mieć większe znaczenie niż sama pojemność baterii.
Warto doczytać i śledzić doniesienia producentów
Przenośna stacja zasilania nie jest zwykłym powerbankiem do telefonu. To urządzenie z dużą baterią i elektroniką mocy. Dlatego warto sprawdzać nie tylko cenę i pojemność, ale też instrukcję obsługi, warunki pracy, wentylację, aktualizacje oprogramowania oraz ewentualne komunikaty serwisowe producenta. Dobrym przypomnieniem jest sprawa EcoFlow Delta Max 2000 w USA. EcoFlow, we współpracy z amerykańskim regulatorem CPSC, uruchomiło akcję naprawczą dla konkretnego modelu EFD310, po zgłoszeniach przegrzania i pożaru.
Radosław Błoński
redakcja@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
choć przy masie 26,3 kg nadal jest to sprzęt raczej do kampera, auta lub domowego backupu, a nie do noszenia na dłuższym dystansie. -Nie no spoko na krótkim dystansie uwielbiam nosić 26 kg akumaulatora!