Rynek mocy traktuje magazyny energii jak elektrownie węglowe. Branża krytykuje nowe przepisy
Ministerstwo Energii przygotowało projekt rozporządzenia określającego parametry aukcji dodatkowych rynku mocy dla roku dostaw 2028, które odbędą się w I kwartale 2027 r. Branża magazynów energii ocenia, że zaproponowane ceny referencyjne są skalkulowane głównie pod kątem utrzymania w systemie istniejących jednostek wytwórczych, a nie zachęcenia inwestorów do budowy nowych magazynów bateryjnych.
Resort ustalił minimalne wolumeny mocy na poziomie 500 MW w I i IV kwartale oraz 100 MW w II i III kwartale, czyli wyższe, niż wynikałoby to z samej analizy zapotrzebowania, ponieważ wyliczone zapotrzebowanie na moc w rynku mocy okazało się niższe od ustawowych minimów obowiązków mocowych dla aukcji dodatkowych.
Projekt rozporządzenia, datowany na 22 lipca 2026 r., wykonuje upoważnienie z art. 34 ust. 1 ustawy o rynku mocy. Zgodnie z przepisami minister właściwy do spraw energii – po zasięgnięciu opinii prezesa Urzędu Regulacji Energetyki – musi corocznie określać parametry najbliższych aukcji dodatkowych oraz aukcji wstępnych do nich, na dwa lata przed rokiem dostaw. Ponieważ w 2026 r. nie jest planowana aukcja główna, tegoroczne rozporządzenie dotyczy wyłącznie czterech kwartalnych aukcji dodatkowych na rok dostaw 2028.
Zapotrzebowanie niższe niż ustawowe minimum
Operator systemu przesyłowego wyliczył zapotrzebowanie sieci na 2028 r. na poziomie 25 860 MW w I kwartale, 21 123 MW w II kwartale, 21 489 MW w III kwartale i 25 175 MW w IV kwartale. Od tych wartości odjęto moc już zakontraktowaną na aukcjach głównych przeprowadzonych do 2025 r. (20 949 MW), doliczono niepewność związaną z udziałem magazynów energii, a następnie uwzględniono szacowaną moc jednostek konwencjonalnych funkcjonujących poza rynkiem mocy (5 459 MW) – czytamy w uzasadnieniu do projektu rozporządzenia.
W efekcie tych obliczeń wyznaczone zapotrzebowanie na moc w poszczególnych kwartałach okazało się niższe niż minimalne wolumeny obowiązków mocowych przewidziane do pozyskania w aukcjach dodatkowych. Ministerstwo przyjęło więc wartości minimalne: 500 MW dla I kwartału, 100 MW dla II kwartału, 100 MW dla III kwartału oraz 500 MW dla IV kwartału.
Ceny referencyjne: 583 zł/kW/rok dla nowych jednostek, 189 zł/kW/rok dla istniejących
Projekt określa też dwa kluczowe parametry cenowe. Cena wejścia na rynek dla nowej jednostki wytwórczej (CeWe) – odniesiona do turbiny gazowej w cyklu prostym lub silnika tłokowego zasilanego paliwem ciekłym – wyniosła 583 zł/kW/rok, po uwzględnieniu korekcyjnego współczynnika dyspozycyjności (KWD) na poziomie 93,28 proc. Dla porównania, dla układu gazowo-parowego CeWe z KWD wyniosłaby 727 zł/kW/rok.
Z kolei maksymalna cena dla cenobiorcy (CeCe), odzwierciedlająca koszty stałe istniejących jednostek, ustalona została na 189 zł/kW/rok dla roku dostaw 2028, wobec 179,72 zł/kW/rok przyjętych jako wartość odniesienia dla 2025 r. Ministerstwo wyliczyło ten parametr na podstawie kosztów elektrociepłowni gazowych, ponieważ – zgodnie z wymogami rozdziału IV rozporządzenia UE 2019/943 dotyczącego limitów emisji – jednostki opalane węglem kamiennym lub brunatnym nie mogą uczestniczyć w tych aukcjach.
Maksymalna liczba rund aukcji dodatkowych ma wynieść 6, a współczynnik zwiększający cenę pozostaje – jak w poprzednich latach – na poziomie 1,0, co ma ograniczać koszt rynku mocy dla odbiorców.
Koszt rynku mocy w 2025 roku to ponad 9 mld zł
Z załączonej do projektu Oceny Skutków Regulacji (OSR) wynika, że roczny koszt funkcjonowania rynku mocy w 2025 r. wyniósł około 9,25 mld zł brutto. Kwotę tę w ostatecznym rozrachunku ponoszą odbiorcy energii poprzez opłatę mocową. Ministerstwo zaznacza, że dokładnego kosztu rynku mocy dla roku objętego rozporządzeniem nie można jeszcze oszacować, ponieważ cena zamknięcia każdej aukcji ustalana jest w procesie konkurencyjnym.
Projekt ma wejść w życie dzień po ogłoszeniu, a przed jego wydaniem zostanie zasięgnięta opinia prezesa URE oraz zostaną przeprowadzone dziesięciodniowe konsultacje publiczne, do których zaproszono ponad 30 organizacji branżowych, m.in. Polską Izbę Magazynów Energii, Polskie Stowarzyszenie Magazynowania Energii oraz Polskie Stowarzyszenie Fotowoltaiki i Magazynów Energii.
Dodatkowe aukcje nie zbudują „bankowalności” dla nowych magazynów
Do projektu rozporządzenia w komentarzu dla Gramwzielone.pl odniósł się Tomasz Janiszewski, przewodniczący Sekcji Ekonomiki i Finansowania BESS w Polskim Stowarzyszeniu Magazynowania Energii (PSME). Jego zdaniem aukcje dodatkowe – z definicji oferujące jedynie kontrakty jednoroczne – stanowią mechanizm wspierający, ale rzadko są w stanie samodzielnie zbudować tzw. bankowalność nowych projektów magazynów energii. Inwestorzy planujący nowe instalacje BESS opierali dotąd swoje modele finansowe przede wszystkim na aukcjach głównych, które oferują kontrakty 17-letnie, pozwalające ustrukturyzować finansowanie dłużne dzięki stabilnemu, wieloletniemu strumieniowi przychodów. Mechanizm ten nie działa w przypadku aukcji rocznych.
– Zaproponowane w projekcie rozporządzenia poziomy cen referencyjnych oraz wynikające z nich ceny maksymalne, a także wolumeny mocy, są w naszej ocenie skalkulowane głównie pod kątem utrzymania w systemie istniejących jednostek wytwórczych – ocenia Janiszewski, dodając, że przy obecnych kosztach kapitałowych technologii bateryjnych jednoroczny kontrakt na zaproponowanych warunkach nie będzie wystarczającym bodźcem do budowy nowego, wielkoskalowego magazynu energii od zera. Może natomiast stanowić uzupełnienie przychodów dla projektów już zrealizowanych lub znajdujących się w zaawansowanej fazie budowy.
Magazyny traktowane jak elektrownie konwencjonalne
Największe zastrzeżenia PSME budzi systemowe traktowanie magazynów energii na równi z konwencjonalnymi jednostkami wytwórczymi – węglowymi czy gazowymi. Janiszewski wskazuje na trzy główne rozbieżności: metodologię wyznaczania korekcyjnego współczynnika dyspozycyjności, która nie premiuje w pełni niemal stuprocentowej dyspozycyjności technicznej magazynów w porównaniu z blokami cieplnymi; ograniczoną pojemność magazynów (2 lub 4 godziny), która w połączeniu z obecnymi przepisami rynku mocy generuje ryzyko kar w przypadku przedłużającego się Okresu Zagrożenia – ryzyko, na jakie nie są narażone jednostki konwencjonalne dysponujące paliwem; oraz strukturę kosztów, w której magazyny mają wysoki koszt początkowy (CAPEX), a ceny referencyjne oparte na kosztach gazowych „peakerów” nie oddają w pełni realiów ekonomicznych technologii bateryjnych.
Janiszewski podkreśla też, że obecny kształt parametrów nie premiuje elastyczności magazynów bateryjnych. Mechanizm rynku mocy wynagradza wyłącznie za „gotowość do dostarczenia mocy”, a nie za to, jak szybko ta moc może zostać dostarczona, w efekcie megawat z bloku węglowego wymagającego wielu godzin na rozruch jest wyceniany identycznie jak megawat z magazynu reagującego na polecenia operatora w ułamku sekundy.
PSME proponuje cztery zmiany
Przedstawiciel Polskiego Stowarzyszenia Magazynowania Energii proponuje ministerstwu cztery zmiany: wprowadzenie dedykowanych „zielonych” lub „elastycznych” koszyków aukcyjnych dla technologii zdolnych do najszybszej reakcji i nieemitujących CO2; rewizję metodologii wyznaczania ceny referencyjnej tak, by w większym stopniu uwzględniała zniwelowany koszt magazynowania energii (LCOS), a nie tylko koszty technologii opartych na paliwach kopalnych; ochronę magazynów przed karami za niedostarczenie mocy w Okresach Zagrożenia trwających dłużej niż deklarowana pojemność instalacji; a także uwzględnienie w parametrach rynku mocy faktu, że magazyny muszą łączyć przychody z tego rynku z przychodami z rynku bilansującego i usług systemowych (ang. revenue stacking).
Jak podsumowuje Janiszewski, choć projektowane rozporządzenie formalnie pozwala magazynom energii uczestniczyć w aukcjach dodatkowych, wciąż traktuje je jak „konwencjonalną elektrownię”, co nie pozwala w pełni wykorzystać technologicznego potencjału BESS w polskim systemie elektroenergetycznym.
Patrycja Rapacka
patrycja.rapacka@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Dlaczego mnie to nie dziwi?^^ Energia ma być droga, z węgla (wszak nie ma żadnego ocieplenia klimatu), trzeba utrzymywać dziesiątki tysięcy rylców i ich związki zawodowe oraz to monopol ma zarabiać a nie jakieś lojtki co mają magazyny. Taka mają koncepcje….