Trociny droższe niż drewno z lasu. Spór o przyszłość rynku pelletu

Trociny droższe niż drewno z lasu. Spór o przyszłość rynku pelletu
Pellet, fot. Shutterstock

Połączone sejmowe Komisje do Spraw Deregulacji oraz Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa przyjęły dezyderat w sprawie barier prawnych ograniczających recykling odpadów drewna i przewidywalności podaży surowca drzewnego. W trakcie posiedzenia doszło do ostrego sporu między przedstawicielami przemysłu tartacznego a producentami płyt drewnopochodnych o zasadę tzw. kaskadowości wykorzystania biomasy wtórnej – trocin i zrębków, z których produkuje się m.in. pellet. Dyskusja toczyła się na tle rekordowo wysokich cen pelletu na krajowym rynku.

Jak przypomniał przewodniczący obu komisji poseł Ryszard Petru, 2 lipca br. odbyło się posiedzenie, na którym branża producentów płyt drewnopochodnych i mebli sygnalizowała trudną sytuację ekonomiczną – w tym stały niedobór surowca drzewnego, skokowy wzrost kosztów działalności oraz presję ze strony energetyki wspieranej systemem ETS. Zgłoszono też postulat usprawnienia systemu recyklingu drewna. Na tej podstawie komisje przygotowały 31 lipca. projekt dezyderatu, który miał zostać skierowany do rządu.

Trociny jako surowiec strategiczny czy produkt uboczny

Kluczowym punktem sporu okazał się zapis o objęciu zasadą kaskadowości biomasy wtórnej, czyli trocin i zrębków powstających jako produkt uboczny przecierania drewna w tartakach.

REKLAMA
REKLAMA

Przeciwko takiemu rozwiązaniu opowiedział się Piotr Poziomski, prezydent Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego, występujący w imieniu kilku organizacji branży tartacznej. Argumentował, że przychody tartaków z tytułu sprzedaży trocin i zrębków stanowią średnio około 9–10 proc., a rentowność całego przemysłu drzewnego wynosi zaledwie 1,2 proc. Mechanizm łączący produkcję trocin z produkcją pelletu opisał wprost:

Jeżeli mniej przecieramy drewna, to mniej powstaje trociny i zrębki. Jak powstaje mniej trociny i zrębki, jest mniej pelletu. Koniec, tu się nie da inaczej, z pustego Salomon nie naleje. Nie będzie więcej trociny, czytaj, później pelletu na rynku, jeżeli będziemy mieli do dyspozycji sumarycznie mniejszą ilość drewna  – mówił Piotr Poziomski, prezydent PIGPD.

Ostrzegał też przed skutkami odebrania tartakom konkurencyjności rynkowej w sprzedaży surowca wtórnego:

Jeżeli zostanie nam odebrana konkurencyjność rynku, naturalnie będzie kilka firm w Polsce, które będą dyktowały reguły gry i warunki. Ceny radykalnie spadną. Miało to już miejsce kilka lat temu, kiedy energetyka przestała… Nagle z niespełna 40 zł trocina była wyceniona przez te firmy na 5 zł. I to jeszcze nie od wszystkich trociny były odbierane. Taki będzie efekt – wskazywał Poziomski.

Jego zdaniem obecna sytuacja gospodarcza i polityczna nie pozwala na wprowadzenie kaskadowości biomasy wtórnej: „nas po prostu dzisiaj na to nie stać ani gospodarczo, ani też politycznie” – podsumował.

Odmiennego zdania byli przedstawiciele przemysłu meblarskiego i płytowego. Grzegorz Kulesza, prezes Woodeco, wskazywał na odwrócenie relacji cenowej surowców:

Ceny surowca potartacznego, odpadów, zrębki, trociny są obecnie wyższe niż cena pełnowartościowego drewna z Lasów Państwowych. Niestety, ale system nie może tak funkcjonować, że certyfikaty CO2 windują sztucznie cenę produktu ubocznego, gdyż w ten sposób jako cała branża produkcji płyt drewnopochodnych, papiernicza, meblarska nie będziemy w stanie konkurować w Europie i na świecie – mówił Grzegorz Kulesza, prezes Woodeco, wskazując, że polski przemysł meblarski generuje około 60 mld zł eksportu rocznie.

Eugeniusz Formejster, przewodniczący Rady Krajowej Sekcji Przemysłu Płyt Drewnopochodnych NSZZ „Solidarność”, podkreślał z kolei wymiar społeczny sporu, ostrzegając przed konkurencją cenową ze strony importowanych mebli:

Już dzisiaj wchodzą tanie meble z Chin, z Wietnamu, gdzie oczywiście nie ma regulacji klimatycznych. My w życiu nie wygramy takiej konkurencji. Jeżeli upadnie 30 tys. firm i 300 tys. pracowników… Przecież jest to potężne zagrożenie społeczne – mówił Formejster.

Stanowisko rządu: pozyskanie drewna na granicy możliwości

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska Anita Sowińska poinformowała komisje, że resort popiera kaskadowe wykorzystanie drewna. Przywołała dane dotyczące pozyskania surowca z Lasów Państwowych: 39 mln m3 w 2025 r., 40 mln m3 w 2024 r. i 39 mln m3 w 2023 r. – wobec 28 mln m3 w 2005 r. Jak zaznaczyła, największy wzrost zapotrzebowania widać w energetyce. Suma biomasy zużytej na produkcję energii elektrycznej i ciepła systemowego wzrosła z 74,5 PJ w 2024 r. do 87,7 PJ w 2025 r.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Odnosząc się do przyczyn napięcia na rynku surowca, wiceminister wskazała wprost na rosnącą konkurencję o drewno: „Wyraźnie widać, że problemem jest konkurencja o drewno, które jest na rynku” – powiedziała Anita Sowińska.

Ministerstwo odrzuciło większość szczegółowych postulatów branży dotyczących zmian w klasyfikacji odpadów drewna czy ograniczenia sprzedaży drewna osobom fizycznym, uznając obowiązujące rozwiązania za wystarczające lub wypracowane w drodze kompromisu.

Cień lasów wyłączonych z użytkowania

Do dyskusji włączył się też wątek niezwiązany bezpośrednio z projektem dezyderatu. Poseł Edward Siarka (PiS) przypomniał, że minister klimatu zobowiązała dyrektora generalnego Lasów Państwowych do opracowania do 28 sierpnia 2026 r. koncepcji wzmocnienia funkcji przyrodniczo-społecznych lasów, co miałoby oznaczać wyłączenie z użytkowania około 20 proc. powierzchni lasów (1,4 mln ha). Odnosząc się wprost do sytuacji na rynku pelletu, ocenił:

Wszystkie opracowania, które mamy w tej sprawie, pokazują jednoznacznie, że jeżeli w tej skali ograniczymy gospodarkę leśną, to będzie to oznaczało, że 6 tys. firm, wszystkie małe firmy, które współpracują z Lasami Państwowymi, operują na tym rynku, właściwie znikną. Nie będą miały racji bytu. Nie będą miały dostępu do surowca. Za chwilę będziemy mieli gigantyczny problem. Już mamy problem z pelletem – mówił poseł Edward Siarka.

Zwrócił też uwagę na skalę wykorzystania biomasy leśnej w systemowym ciepłownictwie: „w ciepłownictwie biomasa leśna stanowi 60 proc. źródła energii, a nawet więcej” – zaznaczył, ostrzegając przed dalszymi problemami dla całej branży meblarskiej.

Do rynku pelletu odniósł się także poseł Ireneusz Zyska (RozwojPlus), który wnioskował o wykreślenie z dezyderatu zapisów o kaskadowości biomasy wtórnej, uzasadniając to następująco:

Jest dramatyczna sytuacja na rynku pelletu w Polsce. Dodatkowo firmy z Austrii, które mają prawie nieograniczone budżety, drenują polski rynek, wykupując materiał, a także gotowy pellet. Przyjdzie następny sezon grzewczy, spotkamy się z tą samą krytyczną sytuacją, której polscy obywatele doświadczali w ostatnim sezonie grzewczym – mówił Ireneusz Zyska. Wniosek nie uzyskał jednak poparcia większości komisji.

Wynik głosowania. Dezyderat trafi do premiera

Podczas głosowań komisje odrzuciły dalej idący wniosek posła Ireneusza Zyski o całkowite wykreślenie z dezyderatu zapisów o kaskadowości biomasy wtórnej (15 głosów za, 19 przeciw). Przyjęto natomiast zgłoszoną przez prezydia obu komisji autopoprawkę zmieniającą adresata dokumentu – zamiast do ministra klimatu i środowiska, dezyderat ma trafić bezpośrednio do premiera, a jego język ma być bardziej stanowczy („podjęcie działań” zamiast „rozważenie” działań). W ostatecznym głosowaniu za przyjęciem dezyderatu w skorygowanej treści opowiedziało się 18 posłów, nikt nie był przeciw, 17 się wstrzymało. Komisje przyjęły dokument.

Ceny pelletu biją rekordy

Spór o kaskadowość biomasy wtórnej rozgrywał się na tle bardzo napiętej sytuacji na krajowym rynku pelletu. Jak informowaliśmy na łamach Gramwzielone.pl, jeszcze na początku 2026 r., podczas mroźnej zimy, tona pelletu sprzedawanego luzem kosztowała od około 1300 zł do ponad 2100 zł, a pellet workowany w sieciach handlowych sięgał nawet 2,5 tys. zł za tonę, co skłoniło ówczesnego ministra energii do zapowiedzi interwencji.

Wiosną 2026 r. ceny sezonowo spadły, jednak – jak zwracaliśmy uwagę – utrzymywały się wyraźnie powyżej poziomów sprzed kilku lat, a oferty pelletu „premium” po 900 zł za tonę praktycznie zniknęły z rynku. Latem sytuacja ponownie się zaostrzyła: 15 lipca 2026 r. Polska Rada Pelletu spotkała się z przedstawicielami Ministerstwa Energii, Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Lasów Państwowych, sygnalizując dalszy wzrost cen surowca (trocin, zrębków i zrzyn) oraz gotowego produktu, sięgających już około 2,5 tys. zł za tonę. 24 lipca 2026 r. średnia cena pelletu klasy A1 wyniosła ponad 2000 zł za tonę – wobec 1784 zł jeszcze w czerwcu, co oznacza wzrost o ponad 240 zł w ciągu miesiąca. Resort energii poinformował przy tym, że nie planuje dopłat do pelletu ani bezpośredniej ingerencji cenowej w rynek.

Patrycja Rapacka

patrycja.rapacka@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.