Czy potrafisz odróżnić fakty od mitów o OZE? Wielu Polaków ma z tym problem

Czy potrafisz odróżnić fakty od mitów o OZE? Wielu Polaków ma z tym problem
Dezinformacja. Fot. Shutterstock

Duża część Polaków nie potrafi ocenić, czy informacje o samochodach elektrycznych, energetyce wiatrowej i kosztach OZE są prawdziwe. Spośród 196 przeanalizowanych wpisów na Facebooku ok. połowa pochodziła z profili polskich polityków lub partii politycznych.

Wynika to z raportu „Dezorientacja klimatyczna”, przygotowanego przez Instytut Spraw Publicznych, Fundację „Przeciwdziałamy Dezinformacji” i Fundację Climate&Strategy. Autorzy wskazują, że w polskiej debacie, także w wypowiedziach polityków, pojawiają się narracje zbieżne z rosyjską propagandą. Wykorzystują one obawy o ceny energii, miejsca pracy i suwerenność.

Raport łączy dwa badania. Pierwsze to sondaż przeprowadzony przez firmę IQS w lipcu 2026 r. metodą ankiety internetowej na ogólnopolskiej próbie 1000 osób.

REKLAMA
REKLAMA

Drugie to analiza blisko 15 tys. artykułów i wpisów opublikowanych od stycznia 2025 r. do sierpnia 2026 r. w 13 rosyjskich mediach głównego nurtu oraz na polskojęzycznym Facebooku, X, TikToku i Telegramie.

Wykres: wyniki sondażu z raportu „Dezorientacja klimatyczna”. Gramwzielone.pl
Wykres: wyniki sondażu z raportu „Dezorientacja klimatyczna”. Gramwzielone.pl

Nie fałszywa wizja świata, tylko dezorientacja

Według autorów Polacy nie tyle wierzą w jedną spójną, fałszywą wizję świata, ile nie wiedzą, co w debacie o klimacie i energetyce jest prawdą, a co manipulacją. 43 proc. badanych nie wie, czy samochody elektryczne zmniejszają zależność Polski od importu ropy. 42 proc. nie potrafi ocenić, czy turbiny wiatrowe emitują szkodliwe dla zdrowia infradźwięki, a 37 proc. nie wie, czy energia ze słońca i wiatru jest droższa od tej z węgla i gazu.

Część badanych jest przekonana o rzeczach, które według autorów raportu są nieprawdziwe. 32 proc. uważa, że produkcja i utylizacja paneli słonecznych bardziej zanieczyszczają środowisko niż wydobycie i spalanie węgla, a 28 proc. sądzi, że zmiana klimatu ma niewiele wspólnego z działalnością człowieka. Z kolei 41 proc. badanych uważa, że polityka klimatyczna UE spowalnia rozwój gospodarczy Polski.

– Transformacja energetyczna jest zagrożeniem dla państw, które czerpią znaczną część swoich dochodów z eksportu paliw kopalnych. Dlatego staje się celem działań dezinformacyjnych, określanych mianem wojny kognitywnej. Nie chodzi w niej wyłącznie o rozpowszechnianie fałszywych informacji, ale przede wszystkim o wzbudzanie niepewności, pogłębianie podziałów społecznych i podważanie zaufania do instytucji – mówi Mateusz Zadroga, redaktor naczelny portalu FakeNews.pl.

Mniej negowania klimatu, więcej straszenia transformacją

Według raportu dezinformacja coraz rzadziej podważa samo istnienie zmiany klimatu. Częściej przedstawia transformację energetyczną jako zagrożenie dla domowych budżetów, miejsc pracy i niezależności państwa.

– Rosyjska propaganda bardzo dobrze rozpoznaje obawy społeczne i potrafi je wykorzystywać. Zamiast przekonywać, że zmiana klimatu nie istnieje, przedstawia transformację energetyczną jako zagrożenie dla domowych budżetów, miejsc pracy czy niezależności państwa. (…) Dezinformacja nie musi bowiem przekonać nas do kłamstwa. Wystarczy, że przestaniemy wiedzieć, komu wierzyć – mówi Jacek Kucharczyk, prezes zarządu Instytutu Spraw Publicznych.

Politycy i media społecznościowe

Spośród 196 publicznych wpisów na Facebooku przeanalizowanych przez autorów raportu ok. połowa pochodziła z profili polskich polityków lub partii politycznych. W raporcie przytoczono wypowiedzi znanych polityków, które w niektórych punktach pokrywają się z narracjami rosyjskiej dezinformacji.

Autorzy podkreślają jednak, że wynika to głównie z logiki krajowej rywalizacji politycznej. Obawy związane z rozwiązaniami unijnymi pozwalają części polityków występować w roli obrońców grup szczególnie dotkniętych zmianami, takich jak górnicy czy rolnicy.

54 proc. badanych wskazuje media społecznościowe jako jedno ze źródeł, które w największym stopniu przyczyniają się do szerzenia fałszywych i zmanipulowanych informacji o klimacie i energetyce. Na platformie X szczególnie widoczne były przekazy dotyczące kosztów energii, rolnictwa i unijnych regulacji.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Na Telegramie, gdzie część wpisów pochodziła z kont zweryfikowanych jako elementy rosyjskich siatek dezinformacyjnych, częściej pojawiały się teorie spiskowe i treści podważające sprawność i bezpieczeństwo zielonych technologii.

Polacy chcą się uczyć

Raport pokazuje też, że Polacy widzą problem. 63 proc. badanych ocenia swoje umiejętności radzenia sobie z dezinformacją klimatyczną i energetyczną jako słabe lub średnie, a 56 proc. chciałoby je poprawić. Jednocześnie ponad jedna trzecia w żaden sposób nie weryfikuje informacji, na które trafia. Jako edukatorów badani najchętniej widzą naukowców i instytucje naukowe, które wskazało 33 proc. respondentów.

– Wzmacnianie odporności informacyjnej społeczeństwa nie może ograniczać się do prostowania fałszywych informacji. Musimy również wzmacniać umiejętność ich samodzielnego weryfikowania i zmienić sposób, w jaki rozmawiamy o transformacji energetycznej – jasno i transparentnie tłumaczyć jej koszty, korzyści i wpływ na codzienne życie Polek i Polaków – mówi Anna Siewiorek, kierowniczka ds. programów grantowych i odporności na dezinformację klimatyczną w Fundacji Climate&Strategy.

Raport powstał w ramach programu „Budowanie wiedzy w zakresie przeciwdziałania dezinformacji”, finansowanego ze środków Ministerstwa Cyfryzacji.

Dezorientacja jako koszt transformacji

Wyniki raportu mają dla branży OZE bardzo praktyczne znaczenie. Wątpliwości dotyczą dokładnie tych technologii, od których zależy tempo transformacji: farm wiatrowych, fotowoltaiki i samochodów elektrycznych. Nieufność wobec nich może przekładać się na decyzje samorządów, inwestorów i konsumentów. Temat dezinformacji wokół OZE poruszaliśmy też w tekście o dezinformacji w energetyce wiatrowej.

Najważniejszy wniosek raportu dotyczy jednak nie samej dezinformacji, tylko luki informacyjnej. Skoro ponad czterech na dziesięciu badanych nie wie, czy samochody elektryczne ograniczają import ropy, a ponad jedna trzecia nie potrafi ocenić kosztów energii z OZE, to rzetelna informacja przegrywa nie tyle z kłamstwem, ile z niepewnością.

Jak przekonują autorzy, odpowiedzią nie może być wyłącznie prostowanie fałszywych przekazów. Potrzebne jest też jasne mówienie o kosztach i korzyściach transformacji, bez pomijania jej ograniczeń. Bez tego luka informacyjna pozostanie podatnym gruntem dla manipulacji.

Patrycja Rapacka

patrycja.rapacka@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.