Wodorowe magazyny energii skazane na porażkę? Polski producent chce temu zaprzeczyć
Wodór to jedna z szans na szerszą dekarbonizację i lepsze zagospodarowanie nadwyżek energii elektrycznej z OZE. Wdrażanie technologii wodorowych w polskiej i europejskiej energetyce przebiega jednak bardzo wolno, a sama technologia spotyka się z krytyką ekspertów wytykających wysokie koszty. Chce to zmienić polski producent wodorowych magazynów energii. Obecnie pojawia się szansa na ich wykorzystanie w klastrach energii, które otrzymały na ten cel dofinansowanie ze środków KPO.
Opracowany przez firmę Evan Nowe Technologie wodorowy system H2 All in One ma zapewnić produkcję energii w postaci prądu i wodoru, bieżące zasilanie odbiorców, a także przechowanie jej w trybie od dobowego do sezonowego.
Urządzenia, nad którym pracuje Evan Nowe Technologie, mają pomóc w zwiększeniu lokalnej niezależności energetycznej i cieplnej. Wodór to jedno z rozwiązań służących do gromadzenia energii wtedy, gdy jest jej nadmiar oraz źródło jej pozyskania wtedy, gdy wyczerpują się inne sposoby wytwarzania energii elektrycznej.
Jak jednak przyznaje firma z Nowego Sącza, wdrażanie technologii wodorowych w polskiej i europejskiej energetyce to skomplikowana droga, a sama technologia poddawana jest ciągłej weryfikacji. Jednym z problemów do pokonania są wysokie koszty inwestycyjne.
Baterie nie są konkurencją
Wodorowy magazyn energii ma umożliwiać dłuższe przechowywanie energii, co może nie być racjonalne w przypadku bateryjnych magazynów energii.
Dominik Cybula, dyrektor firmy Evan Nowe Technologie, w rozmowie z naszym portalem nie przeciwstawia jednak magazynów wodorowych magazynom bateryjnym. Wskazuje na komplementarność obu rozwiązań i podkreśla, że nie są to technologie alternatywne, tylko wspierające się nawzajem.
Założenia przyjęte przez firmę z Nowego Sącza dopuszczają sytuacje, w których energii elektrycznej zasilającej elektrolizer czasowo zabraknie.
Wówczas urządzenie dostosowuje się do takich warunków: ograniczy produkcję, wyłączy się i ponownie włączy, gdy będzie stabilne zasilanie. Priorytetem jest wykorzystanie energii, której nie można inaczej zagospodarować. Gdy z powodu krótkiego dnia lub złych warunków pogodowych, bieżąca produkcja energii z OZE, jest niewystarczająca, uruchamiać ma się proces zwrotny. Ogniwo paliwowe rozpoczyna produkcję energii z wodoru, zasilając magazyn litowo-jonowy, a on ma zaspokoić potrzeby odbiorcy.
Urządzenie z firmy Evan Nowe Technologie umożliwia wykorzystanie energii zgromadzonej w wodorze nie tylko do zasilania obiektów w energię elektryczną, ale także możliwość tankowania pojazdów wodorowych.

Wodór dla transportu
Koncepcja inżynierów z firmy Evan Nowe Technologie zakłada wykorzystanie energii zgromadzonej w wodorze nie tylko do zasilania obiektów, ale także pojazdów wodorowych.
– Mam tu na myśli bazę wytwórczą wodoru na potrzeby tankowania pojazdów, autobusów, wózków widłowych lub innych. Standardem w naszym urządzeniu jest sprężenie do 350 barów, a to już jest poziom oczekiwany do napełniania autobusów – komentuje Dominik Cybula.
Kompleksowy system dla samorządów
Evan Nowe Technologie pracuje także nad rozwiązaniem wychodzącym na przeciw potrzebom samorządów, które szukają rozwiązań zwiększających niezależność energetyczną.
– W zestawie będzie jednostka wytwórcza, system dystrybucji wiązek butli do obiektów użyteczności publicznej, w tym szkół wiejskich, gdzie wodór zasili palnik wodorowy, wytwarzając ciepło systemowe. Szacujemy, że do końca 2026 roku będzie to już system dobrze policzony i będziemy mogli naszym klientom zaproponować kolejny krok do uzyskania pełnej niezależności energetycznej i cieplnej – informuje Dominik Cybula.
Pełna mobilność i rozkładane panele fotowoltaiczne
Wodorowe systemy oferowane przez Evan wyposażone są w elektrolizery o mocy od 2,5 do 30 kW oraz ogniwa paliwowe o mocy rzędu 10-20-30 kW. Wodór wytwarzany w „All in One” charakteryzuje się czystością na poziomie 99,9 proc. i jest przechowywany w stosach stalowych butli. Traktowane są one jak ekwiwalent megawatogodziny energii. Klient ma sam decydować, ile chce mieć MWh energii w magazynie, a producent dopasuje wielkości urządzeń, aby racjonalnie wykorzystywać energię z OZE.
Cały system ma charakter mobilny, dzięki czemu nie ma konieczności starania się o pozwolenie budowlane, a całe urządzenie można będzie przewieźć pojazdem o masie do 3,5 tony. Rozwiązanie opracowane przez firmę z Nowego Sącza ma zapewniać możliwość umieszczenia paneli fotowoltaicznych na urządzeniu. Po uruchomieniu, panele będą rozkładać się w sposób umożliwiający skierowanie ich ku słońcu.
Wielofunkcyjność tego urządzenia dostrzegli specjaliści od Obrony Cywilnej i wskazali listę cech (niezależność, kompaktowość, łatwość transportu itp.), które są oczekiwane przy zapewnieniu zasilania w energię miejsc gromadzenia ludzi w stanie zagrożenia klęskami żywiołowymi lub w ramach bezpieczeństwa narodowego. Po prostu, potrzebna jest woda opadowa, energia ze słońca lub wiatru i nie ma konieczności dowożenia paliwa, urządzenie może działać autonomicznie.
– Nasze działanie łączymy z gruntownym audytem energetycznym, analizą strat energii cieplnej i eliminacją zbędnych procesów, szczególnie w okresach niedoboru energii prosto ze słońca lub wiatru. Wyjątkiem jest tu wspomniana wcześniej Obrona Cywilna. Tam cechami głównymi jest mobilność i niezależność – tłumaczy Dominik Cybula.

Dla kogo jest wodorowy magazyn?
Projekt wodorowego magazynu energii był rozwijany przez firmę z Nowego Sącza najpierw z myślą o budowie niezależności energetycznej na poziomie gospodarstw domowych. Zastosowanie technologii wodorowych w mikroskali nie znalazło jednak jeszcze szerszego komercyjnego zastosowania, co przyznają twórcy polskiego magazynu H2.
– Czas na ten sektor jest jeszcze przed nami, dziś skalą właściwą jest ta nieco większa. Dostępność urządzeń, ich cena i kilka innych czynników powodują, że ta technologia jeszcze chwilę poczeka na wykorzystanie w bardziej powszechny sposób. Pracujemy nad tym i w przeciągu roku powinniśmy mieć nowe propozycje. Założenia tego są już nam znane, mamy to policzone, czekamy na dostosowanie do naszych wymagań producentów komponentów – tłumaczy Dominik Cybula.
Czy wodorowe technologie mają szansę stać się opłacalne?
– Przy tym pytaniu warto zastanowić się, czym jest ta rzeczywista „opłacalność”, a to nie jest jednoznaczne. Punktem wyjścia są prawa fizyki, a te są nieubłagane. Do wyprodukowania 1 kg wodoru i 8 kg tlenu potrzebne jest 9 kg wody i 55-60 kWh energii elektrycznej. Zwrotnie z wodoru uzyskamy ok 40-45 proc. energii zużytej do jego wyprodukowania, a i tak jest to ambitny poziom – tłumaczy Dominik Cybula.
Firma z Nowego Sącza podkreśla, że w przypadku systemu wodorowego liczy się nie tylko zwrot zainwestowanych środków. To „polisa bezpieczeństwa” na trudne czasy, gdy z jakiegoś powodu energia, ciepło lub paliwo nie będzie dostępne lub staną się znacznie droższe.
– Na podstawie sytuacji, którą obserwujemy w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie, widzimy realne skutki braku dostępności paliwa i energii elektrycznej. Dzisiejsze czasy jasno pokazują uzasadnienie takich obaw. Wyspy energetyczne, skrócenie linii dostaw, uniezależnienie się od zniszczonej infrastruktury przesyłowej i drogowej możliwe jest tylko przy użyciu naszego systemu – dodaje Dominik Cybula.
Koszt standardowego zestawu H2 All in One jest szacowany przez firmę z Nowego Sącza na 1-2 mln zł w zależności od użytych komponentów i wielkości magazynu wodoru. Celem firmy jest cena zestawu dla indywidualnego konsumenta na poziomie 200-300 tys. zł netto. Jak jednak przyznaje polski producent, na taki poziom kosztów trzeba będzie jeszcze poczekać.
Wodór zamiast straconej energii
Ekspert z firmy Evan Nowe Technologie dodaje, że z elektrolizerów mogą skorzystać między innymi właściciele farm fotowoltaicznych i wiatrowych, którzy coraz częściej padają ofiarą wyłączeń zlecanych przez operatorów sieci w czasie, gdy fotowoltaika lub wiatraki produkują najwięcej energii.
– Prosta analiza jest taka: za 55 kWh dostaję zwrotnie 40 proc. Pierwszym wnioskiem może być, że nie jest to najlepsza opcja. Gdy jednak mówimy tu o energii, której nikt nie chce w czasie jej nadprodukcji w lecie, to za 55 kWh zamiast 0 zł dostajemy ok. 20 zł. Niedawno jeden z wielkopolskich inwestorów podzielił się ze mną swoją gorzką konkluzją: traci on na swoich farmach fotowoltaicznych około 100 tys. zł rocznie na 1 MW tylko z powodu blokady odbioru: nie licząc okresów, gdy cena za megawatogodzinę zbliża się do zera – zaznacza Dominik Cybula.
Pierwsze wodorowe magazyny za pieniądze z KPO?
Ministerstwo Klimatu już dwa lata temu ogłosiło konkurs na dofinansowanie OZE dla samorządów tworzących klastry energetyczne. Jednym z elementów w tym programie jest właśnie wodorowy magazyn energii. Evan Nowe Technologie liczy na to, że będzie miał znaczący udział w tym przedsięwzięciu.
Na terenie Polski jest kilkadziesiąt klastrów realizujących program dofinansowania z KPO. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule: Pierwsze umowy dofinansowania z klastrami energii podpisane. Ponad 700 mln zł w puli.
Bez wsparcia publicznego się nie uda?
Czy bez wsparcia publicznego – dotacji lub systemów zachęt – technologia wodorowych magazynów energii opracowana przez firmę z Nowego Sącza ma szansę na masową adopcję w Polsce?
– Oczywiście wsparcie jest zasadne, jak przy każdej innowacyjnej technologii. Widzimy duże możliwości działania w Polsce i na świecie, mamy kontakt i oczekiwania od naszych partnerów w różnych miejscach. Blokuje nas brak dostępu do środków operacyjnych i chęci realnego wsparcia ze strony rządowej, a mamy tu na myśli wszelkie instytucje państwowe działające w ramach zeroemisyjnych technologii i niezależności energetycznej. Działamy na własnych zasobach finansowych, ale mamy świadomość, że dzięki wsparciu w postaci środków z zewnątrz moglibyśmy zrobić dużo więcej, zapraszamy do współpracy – komentuje Dominik Cybula.
Systemy wodorowe powstają przy współpracy z partnerami zewnętrznymi Evan Nowe Technologie, plan ich działania skierowany jest na stopniowe zwiększanie poziomu wkładu krajowego w produkt, a uzależnione jest to od efektów sprzedażowych.
Polska firma zamierza zarobione środki inwestować w rozwój bazy wytwórczej, logistycznej i serwisowej tak, aby krok po kroku produkt końcowy stawał się coraz bardziej polskim produktem.
Piotr Pająk
piotr.pajak@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny.pl Sp. z o.o.
To czysta iluzja mająca na celu wyciągnięcie kasy – patrz Saule Northvolt. Technologia jest bardzo droga, wodór ma bardzo dużo przenikalność przez co szybko degraduje zbiorniki w których jest przechowywany a tankowanie wodorem jest potrzebne jak dodatkowa dziura wiadomo gdzie.. (ile w Polsce jest aut na wodór?)