Sejm znów wstrzymuje prace nad UC84. Ministerstwo nie przekonało posłów
Sejmowe komisje ds. energii i deregulacji ponownie wstrzymały prace nad projektem tzw. ustawy przyłączeniowej – mimo przedstawienia przez resort energii pakietu poprawek łagodzących najbardziej kontrowersyjne zapisy projektu. Rząd liczył na przyjęcie ustawy już na obecnym posiedzeniu i skierowanie jej do Senatu.
Projekt nowelizacji Prawa energetycznego – oznaczony na etapie prac w rządzie numerem UC84 – został przyjęty przez Radę Ministrów i skierowany do sejmu w połowie stycznia. Dwa tygodnie temu sejmowe komisje zdecydowały jednak o przerwaniu prac nad projektem, aby dać rządowi czas na porozumienie się z przedstawicielami branży OZE w sprawie jego najbardziej kontrowersyjnych zapisów. Prace miały zostać wznowione na kolejnym posiedzeniu Sejmu.
Teraz sejmowe komisje ds. energii i deregulacji ponownie wstrzymały procedowanie nowelizacji ustawy, przenosząc je na następne posiedzenie Sejmu, które odbędzie się w dniach 25–27 lutego. Zawieszenie prac ma dać Ministerstwu Energii dodatkowy czas na udzielenie odpowiedzi na zgłoszone podczas posiedzenia pytania.
Resort energii idzie na ustępstwa
Decyzja o odroczeniu procedowania ustawy przyłączeniowej była zaskoczeniem dla rządu, który liczył, że projekt zostanie przyjęty jeszcze na obecnym posiedzeniu Sejmu i będzie go można skierować do Senatu. Zwłaszcza że resort energii w trakcie obrad komisji przedstawił propozycje konkretnych zmian w projekcie, które w odpowiedzi na protesty branży OZE miały łagodzić jego najbardziej kontrowersyjne zapisy.
Jedna z tych zmian dotyczyła zaliczki na poczet opłaty przyłączeniowej dla inwestorów, którzy uzyskali już warunki przyłączenia. Przypomnijmy, że według projektu nowelizacji Prawa energetycznego zaliczka ta ma wzrosnąć z 30 zł do 60 zł za każdy kW wnioskowanej mocy (maksymalnie do 6 mln zł). Ministerstwo Energii zaproponowało, aby podmioty, które wpłaciły zaliczkę na starych zasadach, miały więcej czasu na dopłatę różnicy wynikającej z nowych przepisów.
– Dajemy możliwość tym podmiotom, które już mają warunki przyłączenia i które wpłaciły zaliczki w obecnie obowiązującej wysokości, na uzupełnienie tej zaliczki w dłuższym terminie czasu – wskazał podczas obrad komisji cytowany przez PAP Biznes wiceminister energii Wojciech Wrochna.
Resort energii przedstawił także propozycję rozszerzenia katalogu form zabezpieczeń o gwarancje bankowe i ubezpieczeniowe. Według pierwotnej wersji projektu kwota 30 zł/kW dla projektów o mocy maksymalnie 100 MW i 60 zł/kW dla projektów większych miała być wnoszona wyłącznie w gotówce.
– To jest rozwiązanie, które ma uwolnić gotówkę inwestorów – wyjaśnił wiceminister cytowany przez PAP Biznes.
Ministerstwo już wcześniej – w odpowiedzi na wątpliwości branży OZE – zapowiedziało możliwość zwrotu zabezpieczenia proporcjonalnie do okresu, jaki minął od podpisania umowy o przyłączenie do jej rozwiązania – zgodnie z zasadą: im krócej tym lepiej.
Ustawowe terminy do poprawki
Trzeci obszar zmian zaproponowanych przez Ministerstwo Energii odnosi się do terminów uzyskania przez inwestorów pozwolenia na budowę. W przedstawionych stanowiskach do projektu branża ostrzegała, że terminy te są zbyt krótkie względem polskich realiów.
„W polskich realiach, gdzie procedury planistyczne w gminach trwają latami, uzależnienie utrzymania warunków przyłączenia od tempa prac urzędów jest rozwiązaniem nierealnym do spełnienia dla setek zaawansowanych projektów” – argumentowała niedawno Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej (PIGEOR).
Podczas posiedzenia sejmowych komisji do kwestii tej odniosła się także wiceminister klimatu i środowiska Urszula Zielińska, zaznaczając, że w ocenie ministra klimatu terminy te mogą być zbyt ambitne, zwłaszcza w przypadku wiatraków na lądzie.
W odpowiedzi resort energii zaproponował rozszerzenie definicji siły wyższej, tak aby ująć w niej sytuacje niezależne od inwestora.
– Została już wprowadzona możliwość wydłużenia tego terminu na wniosek inwestora, ale uzupełniamy ją o dodatkowe elementy w zakresie definicji siły wyższej, które pozwolą o wydłużenie terminu o kolejny okres w sytuacji, jeżeli realizacja pierwotnego terminu jest niemożliwa z przyczyn niezależnych od inwestora – wskazał cytowany przez PAP Biznes Wojciech Wrochna.
Postulaty branży idą dalej
Zaproponowane zmiany – mimo że wychodzą naprzeciw oczekiwaniom inwestorów – nie spełniają głównego postulatu branży, którym od początku była ochrona praw nabytych. Jeszcze w grudniu jej przedstawiciele w swoich stanowiskach apelowali o wykluczenie spod nowych przepisów inwestycji znajdujących się w realizacji.
– Weryfikacja już wydanych warunków przyłączenia pod kątem nowych, zaostrzonych wymogów to niebezpieczny precedens, który może zahamować napływ kapitału niezbędnego do transformacji – podkreśla Ewa Krasuska, dyrektor generalna PIGEOR (więcej na temat postulatów PIGEOR w artykule: Prace nad UC84 wstrzymane. Inwestorzy OZE czekają na zmiany).
Podobne stanowisko wyraziło Polskie Stowarzyszenie Fotowoltaiki i Magazynowania Energii (PSFiME), apelując o wprowadzenie przepisów przejściowych dla projektów już realizowanych albo urealnienie harmonogramu wejścia w życie nowych obowiązków.
PSFiME wskazało ponadto, że zapis, który oddaje kompetencje przedłużania terminów realizacji tzw. kamieni milowych w umowach przyłączeniowych operatorom systemów energetycznych może być korupcjogenny i powinien zostać zastąpiony automatycznym przedłużeniem terminów po spełnieniu określonych warunków ustawowych. Alternatywnie należałoby ustanowić jasne, obiektywne kryteria wraz z prawem odwołania do prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE). Bez tego – jak wskazuje PSFiME – decyzje operatorów mogą mieć charakter uznaniowy, co w warunkach konkurencyjnego rynku energii rodzi poważne ryzyko konfliktu interesów.
Dodatkowo branża krytykuje tryb procedowania projektu. Według PSFiME obecna wersja znacząco różni się od tej konsultowanej w kwietniu 2025 r., mimo że projektodawca uznał proces konsultacyjny za zakończony. Szczegółowe postulaty Izby przedstawiliśmy w artykule: Nowelizacja prawa energetycznego pod ostrzałem branży OZE. „Zmiana reguł gry w trakcie inwestycji”.
Na szali spełnienie wymogów KPO
Projekt nowelizacji ustawy Prawo energetyczne od początku budził ogromne kontrowersje w branży odnawialnych źródeł energii. W opinii Ministerstwa Energii jego wdrożenie miało doprowadzić do odblokowania mocy przyłączeniowych w polskim systemie elektroenergetycznym przez eliminację tzw. „projektów zombie”, czyli inwestycji, dla których wydano warunki przyłączenia, ale które przez lata nie były realizowane. Celowi temu miało służyć m.in. skrócenie czasu obowiązywania decyzji przyłączeniowych z obecnych dwóch lat do jednego roku oraz podniesienie stawek opłat za wydanie warunków przyłączenia do sieci.
– Mamy podpisanych wiele umów przyłączeniowych, które nie są realizowane, ale blokują moce w systemie i ograniczają możliwość rozbudowy czy to źródeł odnawialnych, czy konwencjonalnych, czy to przyłączania odbioru nowoczesnych data centers. I te problemy musimy rozwiązać – podkreślał podczas obrad komisji cytowany przez PAP Biznes wiceminister energii Wojciech Wrochna.
Z danych resortu wynika, że w Polsce wydano warunki przyłączeniowe na około 240 GW mocy, z czego 150 GW dotyczy OZE, a 90 GW – magazynów energii. Część z tych projektów nie jest jednak realizowana, co skutkuje „zamrożeniem” dostępnych mocy przyłączeniowych.
Rządowi zależy na szybkim przyjęciu ustawy również dlatego, że część jej zapisów realizuje tzw. kamienie milowe Krajowego Planu Odbudowy, które zgodnie z prawem unijnym należy osiągnąć do 31 sierpnia 2026 r.
Więcej na temat założeń nowelizacji ustawy Prawo energetyczne piszemy w artykule: Zmiany w projekcie ustawy o przyłączeniach. Branża apeluje do premiera.
Agata Świderska
agata.swiderska@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.