Ptaki kontra wiatraki. Czy nowe wytyczne GDOŚ wstrzymają wiatr na lądzie?
Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska przedstawiła projekt wytycznych dotyczących oceny wpływu lądowych farm wiatrowych na ptaki. Branża alarmuje, że nowe przepisy mogą jeszcze bardziej sparaliżować rozwój inwestycji wiatrowych w Polsce, wyłączając z gry nawet połowę terenów inwestycyjnych. Administracja środowiskowa przekonuje, że chodzi o doprecyzowanie standardów ochrony przyrody.
Podczas konferencji „Co nas czeka?” zorganizowanej przez Puls Biznesu minister energii Miłosz Motyka odniósł się do projektu nowych wytycznych przygotowywanych przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska (GDOŚ).
– Zdaniem resortu energii, gdyby wytyczne miały wejść w życie w kształcie proponowanym przez Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, to są nie do przyjęcia. I mówię to bardzo jednoznacznie – zadeklarował minister.
Resort energii jest zdania, że nowe interpretacje wymogów środowiskowych znacząco wpłyną na tempo i skalę rozwoju energetyki wiatrowej na lądzie, która po częściowej liberalizacji tzw. zasady 10H zaczęła ponownie przyciągać inwestorów.
Co zawierają projektowane wytyczne?
Zgodnie z informacjami opublikowanymi przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska projektowane wytyczne mają na celu ujednolicenie zasad sporządzania raportów o oddziaływaniu na środowisko (OOŚ) dla lądowych farm wiatrowych w kontekście awifauny.
Wytyczne mają doprecyzować zakres i metodykę całorocznego monitoringu przedinwestycyjnego ptaków, w tym gatunków migrujących i chronionych, określić minimalną liczbę kontroli terenowych oraz sezonowość badań, wskazać sposób oceny ryzyka kolizji turbin z ptakami i tzw. efektu bariery, a także zasady identyfikacji korytarzy migracyjnych. Dokument odnosi się również do oceny oddziaływania skumulowanego kilku farm w jednym regionie oraz do rekomendacji dotyczących środków minimalizujących i kompensacyjnych, które powinny zostać zaproponowane i wdrożone przez inwestorów.
GDOŚ wskazuje, że celem dokumentu jest „zapewnienie jednolitego i wysokiego standardu ochrony ptaków” oraz ograniczenie rozbieżności interpretacyjnych w postępowaniach prowadzonych przez regionalne dyrekcje ochrony środowiska (RDOŚ).
Podstawą prawną działań są m.in. przepisy ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie oraz wdrażane w Polsce dyrektywy unijne: ptasia i siedliskowa.
Branża: „Paraliż inwestycyjny i wzrost ryzyka regulacyjnego”
Zdaniem Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW) wdrożenie wytycznych w proponowanym kształcie może mieć daleko idące konsekwencje dla całego sektora energetyki wiatrowej.
Organizacja ocenia, że nowe podejście może doprowadzić do zmniejszenia nawet o połowę dostępnych terenów inwestycyjnych, wyraźnego wydłużenia procedur administracyjnych oraz wzrostu kosztów przygotowania projektów ze względu na bardziej rozbudowane monitoringi i analizy oddziaływań skumulowanych. W konsekwencji – zdaniem PSEW – zwiększy to również ryzyko regulacyjne i finansowe, co może przełożyć się na trudności w pozyskiwaniu finansowania dla nowych inwestycji.
„Od lat procedury oceny oddziaływania farm wiatrowych na środowisko należą w Polsce do najbardziej rozbudowanych i restrykcyjnych w Europie, a w wielu aspektach wykraczają poza wymagania obowiązującego prawa” – podkreślają przedstawiciele branży na platformie LinkedIn.
PSEW argumentuje, że dalsze zaostrzanie interpretacji może osłabić konkurencyjność Polski w regionie i utrudnić realizację celów klimatycznych.
Ochrona ptaków kontra ochrona klimatu?
Spór dotyka fundamentalnego napięcia między doraźną ochroną lokalnych populacji ptaków a długofalową ochroną klimatu.
Organizacje branżowe przypominają, że to destabilizacja klimatu prowadzi do utraty siedlisk, zmian w dostępności pokarmu i spadku liczebności wielu gatunków. W ich ocenie bez dynamicznego rozwoju OZE – w tym energetyki wiatrowej – trudno będzie ograniczyć presję, która w perspektywie dekad może okazać się znacznie bardziej destrukcyjna dla bioróżnorodności niż lokalne oddziaływania pojedynczych farm.
Z kolei administracja środowiskowa podkreśla, że zgodnie z zasadą przezorności oraz wymogami prawa unijnego każdy projekt musi zostać oceniony indywidualnie, a ryzyko istotnego negatywnego wpływu na gatunki chronione powinno być minimalizowane już na etapie planowania.
PSEW: kluczowy moment dla lądowej energetyki wiatrowej
Ewentualne przyjęcie wytycznych w restrykcyjnej formie może istotnie wpłynąć na podaż projektów w fazie przygotowawczej oraz na bankowalność przyszłych inwestycji.
„Potrzebny jest merytoryczny i partnerski dialog pomiędzy administracją a sektorem wiatrowym. Polska potrzebuje dziś odblokowania pełnego potencjału energetyki wiatrowej na lądzie” – podkreślają przedstawiciele PSEW na platformie LinkedIn.
Tym bardziej, że inwestorzy planujący budowę lądowych farm wiatrowych muszą się mierzyć z szeregiem innych ograniczeń utrudniających znalezienie lokalizacji pod wiatraki. Jednym z nich są obejmujące coraz większą część kraju tzw. wojskowe strefy lotnicze. Więcej na ten temat w artykule: Coraz mniej miejsca na farmy wiatrowe w Polsce. Powodem są wojskowe strefy lotnicze.
PSEW zwraca także uwagę na bardzo skromne plany resortu energii w zakresie rozwoju energetyki wiatrowej w kolejnych latach. Jak zaznacza organizacja, w aktualizacji Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK) resort energii ograniczył planowany wzrost mocy w lądowej energetyce wiatrowej w perspektywie 15 lat do 20,3 GW, tj. średnio 0,6 GW rocznie (aktualnie w lądowej energetyce wiatrowej mamy zainstalowane około 11,2 GW mocy). Więcej na ten temat piszemy w artykule: PSEW: KPEiK zahamuje rozwój energetyki wiatrowej w Polsce.
Zmiany w prawie korzystne dla wiatraków?
Do niedawna istotną barierą w rozwoju lądowych farm wiatrowych były także ograniczone możliwości uzyskania warunków przyłączenia do sieci. Sytuację w tym zakresie ma zmienić nowelizacja ustawy Prawo energetyczne, która właśnie została przyjęta przez Sejm. Zaproponowane w niej przepisy z jednej strony mają odblokować dostęp do warunków przyłączenia, eliminując z rynku projekty „widmo”, dla których inwestorzy jedynie zarezerwowali moce przyłączeniowe – bez podjęcia dalszych kroków inwestycyjnych. Z drugiej jednak strony generuje ryzyko dużego wzrostu kosztów ze względu na podniesienie opłat za uzyskanie warunków przyłączenia do sieci, co może utrudnić wejście na rynek – zwłaszcza mniejszym deweloperom. Więcej na ten temat w artykule: Zmiany w Prawie energetycznym zablokują wejście na rynek nowym uczestnikom.
Do tej pory farmy wiatrowe nie były także objęte Zintegrowanymi Planami Inwestycyjnymi (ZPI), które – pisane pod konkretną inwestycję – mogą zastąpić miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (o ile są zgodne z planem ogólnym gminy). Najnowszy projekt nowelizacji ustawy o OZE ma jednak rozszerzyć mechanizm ZPI także na farmy wiatrowe – pod warunkiem przeprowadzenia dodatkowych obowiązkowych konsultacji społecznych na jak najwcześniejszym etapie.
Co więcej, projekt zmian w ustawie o OZE przewiduje także, że procedury i konsultacje społeczne inwestycji w lądową energetykę wiatrową powinny zostać ujednolicone względem procedur stosowanych w przypadku innych inwestycji. Oznacza to istotną zmianę względem dotychczas obowiązujących przepisów, które zakładały, że inwestycje w wiatraki powinny spełniać dodatkowe wymogi w zakresie procedur i konsultacji.
Więcej na ten temat w artykule: Czy nowelizacja ustawy o OZE usprawni budowę wiatraków? Jest na to szansa.
Agata Świderska
agata.swiderska@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Jeszcze brakuje opracowania nt. utraty mleczności przez krowy i jajeczności przez kury a płodności przez koguty. W jednym Nawrocki miał rację przy psiej ustawie. Zgłupienie urzędników jest niezależne od tego czy są z PIS czy z PO. Wyznaczanie powierzchni dla psa gdy ludzie bezdomni nie mają żadnych praw jest aberracją.