Węgry przetrwały poniedziałek, ale najgorsze wciąż przed nimi. Kryzys wokół Paks trwa
Niski poziom wody w Dunaju zagraża energetyce Węgier. Wyzwaniem był wczorajszy dzień, gdy elektrownia jądrowa miała zostać zatrzymana, a zapotrzebowanie na energię rosnąć. Jak poradził sobie Budapeszt? Czy to koniec kryzysu?
Energetyka krajów leżących nad Dunajem stoi przed kryzysem energetycznym. Najlepszym przykładem tego są Węgry. Elektrownia jądrowa Paks, która odpowiada za około połowę krajowego zapotrzebowania na energię, wyłączyła trzy z czterech reaktorów z uwagi na niski poziom Dunaju, którego wody służą do chłodzenia. Wczorajszy dzień (3 sierpnia 2026 r.) był krytyczny. Według szacunków wyłączony miał zostać ostatni z reaktorów, a między godz. 17 a 22:00 wystąpić szczytowe zapotrzebowanie na moc. 3 sierpnia, około godziny 10:00, premier Péter Magyar poinformował, że ostatni reaktor Paks wciąż działa. Jak sytuacja się rozwinęła?
Poniedziałkowy test
Wczoraj wieczorem premier Magyar, podczas wizyty w centrum sterowania MAVIR (operatora systemu przesyłowego energii elektrycznej), odniósł się do bieżącej sytuacji. Jak informuje portal Origo, według szefa rządu, zużycie energii było niższe niż oczekiwane. Krytyczne będą jednak nadchodzące dni, zwłaszcza jutrzejszy (5 sierpnia 2026 r.).
Około godziny 20:00 w poniedziałek obciążenie wynosiło około 6,3 GW. Według szefa węgierskiego rządu było to „znacznie mniej niż przewidywali eksperci”. Ówczesna różnica między faktycznym zapotrzebowaniem a wcześniejszymi szacunkami wynosiła 0,5 GW.
Woda w Dunaju przestała opadać. Co więcej, jak później przekazała Krajowa Dyrekcja Wodna (węg. Országos Vízügyi Főigazgatóság), zaczęła się minimalnie podnosić. W niedzielę najniższy poziom wody w Dunaju wynosił 9 cm, w poniedziałek wahał się między 11 a 14 cm, a we wtorek rano wyniósł 15 cm.
Hajnali fél kettő körül pár milliméterre jártunk a Paksi Erőmű teljes lekapcsolásától, ám akkor megállt a vízszint csökkenése, és reggelre 1,5 centimétert emelkedett. Jelenleg biztonságosan üzemel az utolsó turbina. Irány Paks!
— Magyar Péter (Ne féljetek) (@magyarpeterMP) August 4, 2026
Premier apeluje, przemysł odpowiada
Premier Magyar wcześniej wezwał przemysł i osoby prywatne do ograniczenia zużycia energii. Przekazał, że według danych z poniedziałku duże firmy zobowiązały się do dobrowolnego ograniczenia zużycia energii o ponad 0,63 GW. Jak podkreślił, nie wszystkie firmy przystąpiły do inicjatywy. Przykładem takiego podmiotu jest Kall Ingredients, należąca do Lőrinca Mészárosa. Biznesmen jest przyjacielem z dzieciństwa poprzedniego premiera Viktora Orbána.
Szef węgierskiego rządu wezwał obywateli, by w nadchodzących dniach również minimalizowali zużycie energii. Najtrudniejsza dla systemu elektroenergetycznego ma być środa.

Marynarka Wojenna kontra skały
Susza dotknęła nie tylko Węgry. Innym przykładem w regionie jest Serbia, której elektrownie wodne Djerdap I i Djerdap II pracują na poziomie 20–30 proc. swojego potencjału. Energetyka wodna odpowiada za około jedną trzecią miksu energetycznego Serbii.
Rumunia, podobnie jak Węgry, walczy o utrzymanie swojej elektrowni jądrowej Cernavodă. Wyłączono już jeden z dwóch bloków jednostki, a rząd ogłosił stan wyjątkowy na terenie całego kraju, który będzie trwał do końca sierpnia.
Aby zwiększyć dopływ wody chłodzącej do elektrowni, rumuńska Marynarka Wojenna podjęła próbę rozbicia podwodnej skały Parjoaia, blokującej naturalny przepływ Dunaju w stronę tzw. Starego Dunaju – odnogi rzeki, z której pobierana jest woda do chłodzenia reaktora. W niedzielę saperzy i nurkowie przeprowadzili próbną detonację z użyciem około 100 kg materiałów wybuchowych, która okazała się niewystarczająca – skała była twardsza, niż zakładano. W poniedziałek operację powtórzono z większym ładunkiem, wynoszącym około 180 kg, tym razem skutecznie częściowo rozbijając przeszkodę.
Romania Blasts Rock to Boost Cooling Water for Nuclear Plant pic.twitter.com/cWoQqezjIV
— Firstpost (@firstpost) August 4, 2026
To jednak dopiero pierwszy etap planu. W kolejnym kroku na odnodze Bala mają zostać zatopione cztery barki wypełnione łącznie około 500 tonami kamienia, tworząc rodzaj podwodnych ostróg kierujących większą część nurtu w stronę kanału zasilającego elektrownię Cernavodă.
Radu Miruță, pełniący obowiązki rumuńskiego ministra obrony narodowej, ocenił operację jako udaną, zastrzegając jednocześnie, że ryzyko całkowitego wstrzymania pracy elektrowni nadal pozostaje wysokie. Podkreślił też, że nawet wydłużenie pracy bloku o jeden dodatkowy dzień przyniesie korzyść trzykrotnie przewyższającą koszt całej operacji.
Marcin Karwowski
marcin.karwowski@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.