Atom przegrał z suszą. Wyłączono blok elektrowni jądrowej przez niski poziom rzeki
Operator elektrowni jądrowej w Rumunii zdecydował o wyłączeniu jednego z dwóch działających bloków. Przyczyną był niski stan rzeki, z której woda jest wykorzystywana do chłodzenia reaktorów.
W Rumunii wyłączono pierwszy blok elektrowni jądrowej Cernavodă, której łączna moc netto sięga 1,3 GW. Decyzja zapadła i została wdrożona 28 lipca. Państwowy operator elektrowni, SN Nuclearelectrica SA, podkreślił, że blok wyłączono w sposób kontrolowany i bezpieczny. SN Nuclearelectrica podjął taką decyzję na podstawie prognoz Narodowego Instytutu Hydrologii i Gospodarki Wodnej (rum. Institutul Național de Hidrologie și Gospodărire a Apelor, INHGA).
Wyłączenie miało zapobiec ryzyku awarii
Rumuńskie Ministerstwo Energii przekazało, że przepływ Dunaju (którego woda jest używana do chłodzenia reaktorów) spadł do około 1,63 tys. metrów sześciennych na sekundę, co wpłynęło na decyzję o wyłączeniu reaktora. Procedury i normy bezpieczeństwa umożliwiają wyłączenie bloku, gdy poziom rzeki jest zbyt niski. W przypadku poważniejszej sytuacji wyłączone zostałyby oba bloki elektrowni Cernavodă.
Resort energii poinformował, że decyzja ma charakter zapobiegawczy i ma chronić przed potencjalną awarią systemu chłodzącego reaktory. Uszkodzenie nawet jednej z trzech pomp mogłoby skutkować naprawami, które byłyby nie tylko kosztowne, ale trwałyby miesiącami. Zdaniem premiera Rumunii, pełniącego również obowiązki ministra energii, Ilie Bolojana, naprawa mogłaby potrwać nawet rok.
Według szacunków władz Rumunii szczytowe zapotrzebowanie na energię w tym tygodniu wyniesie około 7,3 GW, a krajowa produkcja będzie na poziomie 4 – 4,3 GW. Rząd uspokaja, mówiąc, że krajowi nie grozi kryzys, a system elektroenergetyczny nie zostanie zagrożony. Różnica między produkcją a zapotrzebowaniem zostanie pokryta przez import.
Rumuński atom na przestrzeni lat
Wyłączony blok posiadał moc zainstalowaną 0,7 GW (700 MW). Obecnie w Cernavodzie funkcjonują dwa bloki. Pod koniec lat 70. ubiegłego wieku planowano budowę pięcioblokowej elektrowni jądrowej. Mimo że rozważano sowiecką technologię WWER-440, zdecydowano się na kanadyjską technologię Candu. Elektrownia powstała dzięki transferowi technologii z Kanady, Włoch i Stanów Zjednoczonych.
Pierwszy blok podłączono do sieci w 1996 r., a drugi w 2007 r. Blok trzeci ma zostać uruchomiony w 2030 r., a czwarty w 2031 r. Dodatkowo do 2033 r. Rumunia planuje uruchomić sześć małych reaktorów jądrowych (SMR) NuScale, każdy o mocy 77 MW (łącznie 0,462 GW), korzystając z amerykańskiej technologii. Pierwszy z nich ma rozpocząć działanie w 2033 r.
Dwa obecnie działające bloki w Cernavodzie mają łączną moc 1,3 GW i według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej za 2023 r. odpowiadają za 19 proc. energii wyprodukowanej w ciągu roku w Rumunii (11,2 TWh). Potwierdzają to dane think tanku Ember, według których w okresie od czerwca 2025 do maja 2026 r. udział energetyki jądrowej w rumuńskim miksie energetycznym wynosił również około 19 proc. Przed atomem jest jedynie hydroenergia, z udziałem na poziomie 26 proc.
Rumunia inwestuje w magazyny energii
Bezpieczeństwo energetyczne Rumunii wzrośnie wraz z uruchomieniem pierwszych wielkoskalowych magazynów energii, które obecnie powstają w tym kraju. Wśród inwestorów jest polski R.Power. Ostatnio spółka, w której R.Power posiada 50,01 proc. udziałów, zawarła umowę kredytu project finance z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju (EBOR) oraz Bankiem Gospodarstwa Krajowego (BGK) na łączną kwotę około 46,5 mln euro. Środki udostępnione przez EBOR zostaną przeznaczone na budowę magazynu energii w Scornicesti o mocy 127 MW i pojemności 254 MWh. Więcej o tym projekcie pisaliśmy w artykule: R.Power z kolejną umową optymalizacyjną na magazyn energii.
Rumunia wycofuje dotacje dla prosumentów
W maju informowaliśmy, że Rumunia kończy program dofinansowujący instalacje fotowoltaiczne dla prosumentów i zamierza go zastąpić dotacjami wyłącznie dla magazynów energii instalowanych przez prosumentów posiadających panele fotowoltaiczne.
Jest to podobne do działań polskiego rządu, który zastąpił program Mój Prąd (dotujący panele fotowoltaiczne, a w późniejszych edycjach również magazyny energii) programem Przydomowe Magazyny Energii (w którym nie będzie już można otrzymać dotacji na domowe instalacje PV).
Więcej na ten temat w artykule: Koniec dotacji na fotowoltaikę dla prosumentów. Rumunia idzie w ślady Polski.
Marcin Karwowski
marcin.karwowski@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.