Od Żarnowca do Choczewa. Tak powstaje pierwsza elektrownia jądrowa w Polsce

Od Żarnowca do Choczewa. Tak powstaje pierwsza elektrownia jądrowa w Polsce
Przekazanie placu budowy dla generalnego wykonawcy, firmy Bechtel. Fot. PEJ/X

Pierwszy polski atom powstaje w gminie Choczewo. Plany jego budowy sięgają jednak poprzedniego ustroju. Jak przebiega budowa elektrowni jądrowej? Jaki plan na dalszy rozwój ma Polska?

Plany budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej sięgają poprzedniego ustroju, a konkretnie 1982 r. Wstępne przymiarki odbyły się jeszcze wcześniej, bo w latach 70. elektrownia miała powstać w Żarnowcu, nad jeziorem Żarnowieckim. Inwestycję przerwano jednak w 1990 r., a jedną z przyczyn był lęk społeczny po katastrofie w Czarnobylu. Podobne zjawisko wystąpiło np. w Niemczech po katastrofie w elektrowni jądrowej Fukushima Daiichi w Japonii. Nasi sąsiedzi przyspieszyli w kolejnych latach starania na rzecz odejścia od rozwiniętej już w tym kraju energetyki jądrowej.

Temat elektrowni jądrowej powracał przez lata, m.in. w 2009 r., gdy Donald Tusk zapowiedział budowę elektrowni jądrowej i rozpoczęcie jej działania w 2020 r.. Strach został w końcu pokonany, a w Polsce zaczęła powstawać pierwsza elektrownia jądrowa. Jakie Polska ma plany na atom?

REKLAMA
REKLAMA

Pierwsza polska elektrownia jądrowa

Elektrownia jądrowa powstaje w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino, w gminie Choczewo. W tym roku 5 sierpnia teren budowy został przekazany generalnemu wykonawcy, amerykańskiej firmie Bechtel, a na placu ruszyły prace ziemne, które realizuje firma Budimex. Przekazanie terenu oznacza przejęcie przez Bechtela zarządzania nad nim oraz koordynacji prowadzonych na miejscu działań. Jest to etap przygotowawczy, poprzedzający właściwe prace budowlane.

Projekt postępuje zgodnie z harmonogramem. Obecnie obowiązująca umowa z konsorcjum Westinghouse-Bechtel pozwala na terminową realizację kolejnych etapów projektu, w tym m.in. kontynuację pogłębionych badań geologicznych, postęp prac przygotowawczych oraz kontynuację wsparcia procesu licencyjnego, który to proces został zapoczątkowany złożeniem przez Polskie Elektrownie Jądrowe do Państwowej Agencji Atomistyki 31 marca 2026 r. wniosku o wydanie zezwolenia na budowę – odpowiadają Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ) na pytania redakcji Gramwzielone.pl

 

Marcin Skolimowski, rzecznik PEJ, zaznacza, że to jeden z największych w historii projektów „o niezwykłej złożoności w wielu jego obszarach: od wymagań środowiskowych, przez decyzje administracyjne, finansowanie, projektowanie po samą realizację”. Tym samym stoi przed wyzwaniami takimi jak skoordynowanie działań z różnych obszarów, z czego część odbywa się symultanicznie, a część sekwencyjnie.

Atom ponad partiami

Projekt sięga jednak 2020 r., a zakończy się w późnych latach 30. Co ważne, jest też projektem ponadpartyjnym, zapoczątkowanym przez rząd Mateusza Morawieckiego i kontynuowanym przez rząd Donalda Tuska.

W 2020 r. rząd Prawa i Sprawiedliwości przyjął znowelizowany Program polskiej energetyki jądrowej, który aktualizował program z 2014 r., przyjęty za rządów PO. Rok później Polskie Elektrownie Jądrowe, operator i inwestor w 100 proc. należące do Skarbu Państwa, wskazał preferowaną lokalizację, którą było Lubiatowo-Kopalino w gminie Choczewo.

Pytaniem pozostało, kto dostarczy technologię? W szranki stanęło amerykański Westinghouse, francuski EDF i koreański KHNP. Zwycięzcą okazała się spółka ze Stanów Zjednoczonych, która dostarczy reaktory AP1000. Spółka zawiązała konsorcjum z Bechtelem, który odpowiada za kompleksową realizację i zarządzanie samą budową.

Rok 2023 przyniósł decyzję zasadniczą, która potwierdziła, że planowana inwestycja jest zgodna z interesem publicznym i polityką energetyczną. W tym czasie PEJ starało się o kolejne pozwolenia administracyjne. Tuż przed zmianą rządu zatwierdzono Lubiatowo-Kopalino jako docelową lokalizację inwestycji.

Na początku 2024 r. rząd potwierdził lokalizację. W grudniu 2025 r. Komisja Europejska zatwierdziła model wsparcia publicznego dla inwestycji, a 31 marca 2026 r. inwestor złożył do Prezesa Państwowej Agencji Atomistyki (PAA) wniosek o wydanie zezwolenia na budowę obiektu jądrowego – dokumentacja liczyła ponad 40 tys. stron. Prezes PAA ma na jego ocenę do 24 miesięcy od momentu uznania wniosku za kompletny. PEJ prowadziło prace geodezyjne i wycinkę drzew, pozyskując w międzyczasie kolejne decyzje administracyjne.

Co dalej?

Kolejnym krokiem będzie złożenie w 2027 r. wniosku o pozwolenie na budowę do wojewody pomorskiego. W 2028 r. mają rozpocząć się właściwe prace budowlane. Zostanie wylany wylany pierwszy beton pod elektrownię jądrową, co stanowi symboliczny początek budowy. Symultanicznie, od 2037 do 2038 r. będzie realizowane ukończenie infrastruktury towarzyszącej: dróg, linii kolejowych, infrastruktury morskiej i instalacji służących wyprowadzeniu mocy z elektrowni jądrowej.

Elektrownia jądrowa na Pomorzu będzie składać się z trzech reaktorów AP1000. Energia z pierwszego z nich popłynie w 2036 r. W tym samym roku zostanie zakończona budowa, testy i odbiór drugiego bloku, który rozpocznie eksploatację w 2037 r. Równolegle, w 2037 r. zostanie zakończona budowa, testy i odbiór ostatniego bloku, a rok później, w 2038 r., rozpocznie on swoją działalność.

 

Harmonogram budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Źródło: PEJ

Nie jedna, a dwie elektrownie jądrowe

Pierwsza elektrownia jądrowa to dopiero początek, w planach jest druga, również w oparciu o wielkoskalowe reaktory wodne generacji III+. Nieznana jest jeszcze ani lokalizacja, ani dostawca technologii. W kwestii miejsca pod uwagę brane są: Bełchatów, Konin, Kozienice, Połaniec. Branża wskazuje jako optymalną lokalizację pierwsze dwie. Obydwie dysponują odpowiednią infrastrukturą. W Bełchatowie działa największa w Europie elektrownia na węgiel brunatny, zaś Konin legitymuje się latami doświadczenia. Tamtejsza elektrownia węglowa działa od lat 50.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

W kwestii technologii pod uwagę brane są spółki ze Stanów Zjednoczonych, Francji i Kanady. Do dialogu została również zaproszona Korea Południowa, ale go nie podjęła. Wybór, zarówno dostawcy technologii, jak i wykonawcy, planowany jest na 2027 r. Budowa ma zostać uruchomiona w 2032 r., a pierwszy blok energetyczny rozpocznie działanie w 2040 r.

Mały atom nie jest gorszy

Polska planuje rozwijać nie tylko duży atom, ale również mały. Chodzi o małe reaktory modułowe (ang. small modular reactor, SMR). Cechują się nie tylko mniejszą mocą, ale i tym, że w fabrykach powstają gotowe moduły, które są mocowane na miejscu. Powstają szybciej od dużych elektrowni jądrowych i zajmują mniej miejsca, co jest atutem.

OSGE (Orlen Synthos Green Energy) posiada decyzje zasadnicze dla sześciu lokalizacji, w których ma powstać łącznie ok. 24–26 reaktorów BWRX-300. Pierwotnie mówiono o ośmiu projektach SMR w Polsce – oprócz OSGE decyzje zasadnicze uzyskały też KGHM i Świętokrzyska Grupa Przemysłowa Industria. Projekt KGHM został jednak odłożony na półkę, natomiast Industria kontynuuje rozwój swojego projektu z Rolls-Royce SMR, choć na wcześniejszym etapie niż OSGE.

Wszystkie sześć lokalizacji OSGE posiada już decyzje zasadnicze. Połowa z nich posiada postanowienia określające wymagania raportu środowiskowego, a jedna pozytywną opinię prezesa PAA dotyczącą wykorzystania reaktora BWRX-300. Do tej pory PSE wydały tylko jedną decyzję o warunkach przyłączenia dla lokalizacji w Stawach Monowskich. Poprzedni prezes Orlenu, Daniel Obajtek, mówił o budowie nawet 80 SMR.

Najbardziej zaawansowanym zachodnim projektem SMR jest Darlington New Nuclear Project, realizowany w Ontario w Kanadzie – pierwszy projekt małego atomu zatwierdzony do realizacji na Zachodzie. Obecnie jest w fazie budowy i zmierza do zakończenia wykopu pod budynek reaktora.

BWRX-300 będą posiadać moc około 300 MW.

 

Reaktor BWRX-300. Źródło: OSGE

 

Wszystko zaczyna się od planu

O tym, czy elektrownia jądrowa powstanie w terminie, decydują decyzje podjęte na etapie planowania, jak pisze ośrodek konsaltingowy Bain & Company. Jak podaje firma, zajmująca się doradztwem strategicznym, o sukcesie projektów jądrowych coraz częściej decyduje nie sama technologia, lecz sposób przygotowania i zarządzania całym procesem inwestycyjnym.

Według analizy Bain & Company kluczowe jest oparcie się o następujące zasady:

  • wykorzystanie sprawdzonych projektów technologicznych oraz osiągnięcie odpowiedniego poziomu dojrzałości projektu technicznego przed rozpoczęciem budowy,
  • realizacja inwestycji jako długofalowego programu obejmującego kolejne jednostki, a nie pojedynczego projektu,
  • uprzemysłowienie procesu realizacji poprzez standaryzację, odpowiednie przygotowanie łańcucha dostaw oraz rozwój kompetencji wykonawców,
  • silna rola inwestora odpowiedzialnego za integrację wszystkich uczestników projektu,
  • aktywne zarządzanie relacjami z regulatorami, społecznościami lokalnymi oraz pozostałymi interesariuszami.

 

Co decyduje o sukcesie projektu jądrowego? Tych pięć zasad. Źródło: Bain & Company

Kluczowe są nie tylko wspomniane zasady, ale również ich równoczesne wdrożenie oraz zarządzanie nimi w trakcie realizacji projektu.

Według analizy najlepiej zrealizowane projekty jądrowe przeznaczają około 20 proc. całkowitych nakładów inwestycyjnych na etap planowania i przygotowania, jeszcze przed podjęciem ostatecznej decyzji inwestycyjnej.

Po co Polsce atom?

Marcin Skolimowski, w odpowiedzi na pytania redakcji, wskazuje, że atom jest jednym z filarów transformacji energetycznej Polski.

Atom pozwala produkować duże ilości stabilnej, niskoemisyjnej energii elektrycznej niezależnie od warunków pogodowych, ograniczając zależność od importowanych paliw kopalnych i wzmacniając bezpieczeństwo energetyczne kraju. Jednocześnie zapewnia energię po przewidywalnych i konkurencyjnych cenach, co ma kluczowe znaczenie dla rozwoju przemysłu i utrzymania konkurencyjności gospodarki – wyjaśnia.

Skolimowski zauważa, że budowa elektrowni jądrowej to również impuls rozwojowy dla Polski, przejawiający się w nowych miejscach pracy, rozwoju infrastruktury, wzroście kompetencji technologicznych oraz szansie dla krajowych firm na wejście do globalnego łańcucha dostaw sektora jądrowego.

Dzięki temu energetyka jądrowa wspiera nie tylko dekarbonizację, ale również długofalowy rozwój gospodarczy i energetyczną niezależność państwa – dodaje.

Marcin Karwowski

marcin.karwowski@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.