Czy moduł 500 W zawsze jest lepszym wyborem na dach domu
Moduł o mocy zbliżonej do pięciuset watów stał się naturalnym punktem odniesienia dla instalacji przydomowych. Jeszcze kilka lat temu ten zakres mocy zarezerwowany był dla farm i dużych dachów przemysłowych, dziś trafia na budynki jednorodzinne jako rozwiązanie domyślne. Zmiana nie polega jednak wyłącznie na tym, że z dachu zejdzie mniej sztuk do skręcenia.
Większy moduł to inne wymiary, inny ciężar i inne konsekwencje przy projektowaniu układu. Część z nich działa na korzyść inwestora, część przeciwnie, a różnica ujawnia się dopiero wtedy, gdy przyłożymy rysunek modułu do rzeczywistego rzutu połaci.
Skąd wzięło się pięćset watów
Wzrost mocy pojedynczego modułu to wypadkowa kilku równoległych zmian, a nie jednego przełomu technologicznego. Największy udział ma powiększenie ogniwa. Przejście z formatu stu sześćdziesięciu sześciu milimetrów na sto osiemdziesiąt dwa i dwieście dziesięć zwiększyło powierzchnię czynną pojedynczego ogniwa o kilkadziesiąt procent, a moc rośnie mniej więcej proporcjonalnie do powierzchni.
Drugim czynnikiem jest cięcie ogniw na połowy. Konstrukcja half-cut zmniejsza prąd płynący przez pojedynczy łańcuch, a więc i straty rezystancyjne, przy okazji poprawiając zachowanie modułu przy częściowym zacienieniu. Trzecim są technologie wielobusbarowe, które skracają drogę nośników ładunku do ścieżki zbierającej i ograniczają straty na rekombinacji. Czwartym przejście na ogniwo typu n, gdzie konstrukcje TOPCon i HJT oferują wyższą sprawność oraz korzystniejszy współczynnik temperaturowy niż starsze ogniwa typu p.
Efektem jest moduł, który przy sprawności rzędu dwudziestu jeden do dwudziestu trzech procent mieści około pięciuset watów na powierzchni nieco ponad dwóch metrów kwadratowych. Trzeba przy tym pamiętać, że moc nominalna dotyczy warunków STC, czyli tysiąca watów na metr kwadratowy nasłonecznienia i dwudziestu pięciu stopni temperatury ogniwa. W typowy letni dzień temperatura ogniwa na dachu przekracza pięćdziesiąt stopni, więc realna moc chwilowa jest wyraźnie niższa od tej z etykiety.
Parametry, które decydują o uzysku bardziej niż moc
Przy porównywaniu modułów o zbliżonej mocy różnice w produkcji rocznej biorą się z parametrów, na które patrzy się rzadziej niż na watoważ.
- Współczynnik temperaturowy mocy
Podawany w procentach na stopień Celsjusza, typowo od minus 0,26 do minus 0,35. Im bliżej zera, tym mniejszy spadek mocy w upał. Na polskim dachu ta różnica przekłada się na kilka procent produkcji rocznej. - Zachowanie przy niskim natężeniu promieniowania
W naszym klimacie znaczna część energii powstaje przy zachmurzeniu. Moduł trzymający dobrą charakterystykę przy dwustu watach na metr kwadratowy wygrywa z takim, który zoptymalizowano wyłącznie pod pełne słońce. - Degradacja
Producenci deklarują zwykle spadek pierwszego roku na poziomie jednego do dwóch procent, a następnie od 0,4 do 0,55 procent rocznie. Po dwudziestu latach różnica między dobrym a przeciętnym modułem sięga kilkunastu procent mocy. - Odporność mechaniczna
Deklarowane obciążenie śniegiem i ssaniem wiatru, zwykle 5400 i 2400 paskali. Parametr istotny w rejonach górskich i na budynkach wysokich. - Gwarancja produktowa i wydajnościowa
To dwie różne rzeczy, mylone w rozmowach handlowych. Pierwsza dotyczy wad modułu, druga utrzymania deklarowanej mocy w czasie.
Duży moduł zmienia pracę na dachu
Moduł pięciusetwatowy ma zwykle około dwóch metrów dwudziestu długości i waży od dwudziestu czterech do dwudziestu ośmiu kilogramów. To zmienia kilka rzeczy w praktyce wykonawczej i warto uwzględnić je w wycenie, a nie odkrywać na miejscu.
Montaż w pojedynkę przestaje być realny. Podnoszenie takiej płyty na dach przy wietrze to zadanie dla dwóch osób, a przy większych połaciach opłaca się podnośnik. Rozstaw uchwytów musi odpowiadać strefom podparcia wskazanym przez producenta w instrukcji, bo zamocowanie modułu poza tymi strefami unieważnia gwarancję i realnie grozi mikropęknięciami ogniw pod obciążeniem śniegiem.
Największą pułapką jest jednak dopasowanie do kształtu dachu. Duży moduł gorzej układa się na połaci poprzecinanej lukarną, kominem i oknem dachowym. Mniejsza jednostka pozwala wtedy wykorzystać więcej powierzchni, a zysk z mniejszej liczby sztuk potrafi zniknąć, jeżeli przez wymiary modułu na dach wejdzie o dwa kilowaty mniej mocy zainstalowanej.
Ile modułów potrzeba naprawdę
Punktem wyjścia jest roczne zużycie energii, a nie powierzchnia dachu. W polskich warunkach z jednego kilowatopeaka dobrze zorientowanej instalacji uzyskuje się realnie od dziewięciuset pięćdziesięciu do tysiąca stu kilowatogodzin rocznie. Dla dachu południowego o nachyleniu trzydziestu do czterdziestu stopni można przyjmować górną część tego zakresu, dla połaci wschodniej i zachodniej odpowiednio mniej.
Zużycie ustala się na podstawie faktur, najlepiej z pełnych dwunastu miesięcy, i koryguje o planowane zmiany. Pompa ciepła, ładowarka do samochodu albo klimatyzacja potrafią przesunąć bilans o kilka tysięcy kilowatogodzin, a instalacja projektowana bez ich uwzględnienia okazuje się za mała już w drugim sezonie. Zapotrzebowanie podzielone przez spodziewany uzysk jednostkowy daje moc instalacji, a ta podzielona przez moc pojedynczego modułu wskazuje liczbę sztuk. Na końcu trzeba sprawdzić, czy ta liczba mieści się na połaci z zachowaniem odstępów od krawędzi i kalenicy.
Dom zużywający sześć tysięcy kilowatogodzin rocznie, planujący w perspektywie kilku lat pompę ciepła, potrzebuje instalacji rzędu dziewięciu do dziesięciu kilowatopeaków. Przy module pięćsetwatowym daje to dwadzieścia sztuk, czyli około czterdziestu czterech metrów kwadratowych połaci. Dostępne w kanale hurtowym panele LONGi 500W mieszczą się w tym zakresie mocy, a ich wymiary warto zestawić z rysunkiem dachu jeszcze przed zamówieniem konstrukcji montażowej.
Falownik i konfiguracja łańcuchów
Falownik dobiera się nie tylko do mocy instalacji, ale przede wszystkim do napięcia i prądu łańcucha, a sprawdzić trzeba dwie skrajne sytuacje pogodowe. Pierwsza to mroźny, słoneczny poranek, kiedy napięcie obwodu otwartego rośnie przy niskiej temperaturze. Suma napięć modułów w łańcuchu przy minus dwudziestu stopniach nie może przekroczyć maksymalnego napięcia wejściowego falownika, bo to prosta droga do uszkodzenia urządzenia. Druga to upał, kiedy napięcie spada i łańcuch musi pozostać powyżej dolnej granicy zakresu pracy układu śledzenia punktu mocy maksymalnej.
Przewymiarowanie generatora względem falownika o dziesięć do dwudziestu procent jest w naszym klimacie praktyką rozsądną. Pełna moc nominalna występuje na tyle rzadko, że straty na ograniczaniu okazują się mniejsze niż zysk z lepszej pracy falownika przy zachmurzeniu. Przy dachach o różnych orientacjach moduły warto rozdzielić na osobne wejścia MPPT, inaczej połać zachodnia będzie ciągnęła w dół wschodnią.
Co zjada produkcję po montażu
Największym pojedynczym czynnikiem pozostaje zacienienie. Komin, antena albo drzewo sąsiada obniżają produkcję łańcucha nieproporcjonalnie do zacienionej powierzchni. Optymalizatory mocy łagodzą skutki, ale nie zastąpią przemyślanego rozplanowania modułów.
Na dachach o małym nachyleniu deszcz nie spłukuje osadu, więc kilkuprocentowa strata narasta przez cały sezon i wymaga mycia. Zbyt mały prześwit między modułem a pokryciem ogranicza chłodzenie, przez co ogniwa pracują w wyższej temperaturze niż zakładano, a standardem jest tu odstęp rzędu dziesięciu centymetrów. Do tego dochodzą straty na przewodach, gdy przekrój dobrano zbyt oszczędnie na długim odcinku do falownika, oraz niedopasowanie modułów w łańcuchu, bo łączenie sztuk o różnej mocy albo z różnych partii produkcyjnych ściąga cały łańcuch do poziomu najsłabszego ogniwa.
Wracając do pytania z tytułu: na dużej, regularnej połaci południowej moduł pięćsetwatowy wypada bardzo dobrze i skraca czas pracy na dachu. Na dachu poprzecinanym lukarnami i kominami mniejsza jednostka potrafi dać wyższą moc zainstalowaną, a to ona przekłada się na rachunki. Przy porównywaniu ofert decydujące są zresztą nie waty, tylko współczynnik temperaturowy, deklarowana degradacja i warunki gwarancji wydajnościowej, bo z tego składa się produkcja w perspektywie dwudziestu lat.
Karty katalogowe modułów, konstrukcji montażowych i falowników dostępnych w kanale hurtowym można porównać na www.onninen.pl. Dane techniczne przywoływane powyżej pochodzą z katalogu hurtowni Onninen.
Onninen – materiał sponsorowany