Niemcy sprzedają magazyny energii po kosztach. Zarobią na arbitrażu cenowym
Rabot Energy chce udostępnić magazyny energii osobom, które nie mają własnej fotowoltaiki. Bateria ma ładować się z sieci wtedy, gdy energia jest tania, a zgromadzony prąd wykorzystywać w godzinach wyższych cen.
Rabot Energy to firma będąca „cyfrowym pośrednikiem”, który wykorzystuje algorytmy sztucznej inteligencji, aby dostarczać gospodarstwom domowym tańszą i ekologiczną energię w oparciu o taryfy dynamiczne. Firma kieruje swoje rozwiązanie przede wszystkim do mieszkańców budynków wielorodzinnych i najemców, którzy nie mają możliwości montażu klasycznej instalacji PV z magazynem.
Oferowany obecnie magazyn energii Rabot Flow ma 2,12 kWh pojemności, kosztuje około 400 euro (ok. 1730 złotych) i jest urządzeniem typu plug-and-play, które można podłączyć do zwykłego gniazdka bez wykonywania stałej instalacji.
Fotowoltaika celowo poza systemem
Zasada działania różni się od typowego domowego magazynu współpracującego z fotowoltaiką. System ma wykorzystywać zmienność cen energii, ładując baterię w tańszych godzinach i wykorzystując zgromadzoną energię wtedy, gdy cena energii jest wyższa. Rabot łączy magazyn z własną dynamiczną taryfą i automatycznym sterowaniem ładowaniem oraz rozładowaniem.
Firma szacuje, że typowe gospodarstwo może w ten sposób oszczędzać około 120 euro rocznie. Przy cenie urządzenia na poziomie 400 euro Rabot wskazuje na możliwość zwrotu inwestycji po około 3–4 latach. Są to jednak „marketingowe wyliczenia dostawcy energii”, rzeczywisty wynik z pewnością będzie zależeć m.in. od zmian cen energii i sposobu użytkowania magazynu.
Według ESS News obecna oferta Rabot Flow bazuje na magazynie Marstek Venus A, a Rabot Energy planuje przejście na nowszy model Marstek Venus E Mini. To niewielki magazyn AC-coupled o pojemności ok. 2 kWh z ogniwami LiFePO4. Urządzenie waży 22 kg, ma 105 mm grubości i jest podłączane bezpośrednio po stronie AC. Wbudowany dwukierunkowy falownik pozwala na ładowanie z mocą do 1,5 kW, natomiast standardowa moc oddawania do sieci wynosi 800 W. W danych technicznych, producent podaje 90 proc. głębokości rozładowania, maksymalną sprawność konwersji powyżej 88 proc., stopień ochrony IP65 oraz ponad 10 tys. cykli przy 25st. C.
Venus E Mini ma również funkcję zasilania awaryjnego o mocy 1,5 kVA, z chwilowym wzrostem do 1,8 kVA przez 60 sekund, a przełączenie na zasilanie rezerwowe ma następować w czasie poniżej 15 ms. Co istotne, sam magazyn jest według Marstek kompatybilny z istniejącymi instalacjami PV. Oznacza to, że brak fotowoltaiki w modelu Rabot nie wynika z ograniczeń urządzenia, lecz z przyjętej przez sprzedawcę energii koncepcji rozliczeń i sterowania.

Smart meter potrzebny do pełnego arbitrażu
Ciekawy jest również wątek inteligentnego licznika. ESS News podaje, że klient może rozpocząć korzystanie z Rabot Flow jeszcze przed jego instalacją. Pełna optymalizacja według cen rynkowych wymaga jednak smart metera. Sama Rabot Energy wskazuje, że do rozliczania oszczędności i automatycznej pracy systemu potrzebne są m.in. inteligentny licznik, rejestracja magazynu oraz stałe połączenie urządzenia z internetem i siecią.
Kluczowym elementem rozwiązania jest również bezpośrednie połączenie chmurowe z Marstek. Dzięki API Rabot może zdalnie sterować magazynem bez montowania dodatkowego sprzętu przy liczniku, co w budynkach wielorodzinnych byłoby szczególnie kłopotliwe.
Sam model biznesowy jest przy tym nietypowy. Rabot deklaruje, że sprzedaje magazyn praktycznie po kosztach, licząc przede wszystkim na dłuższe utrzymanie klienta korzystającego z dynamicznej taryfy. W ten sposób niewielka bateria staje się nie tyle dodatkiem do fotowoltaiki, ile automatycznie sterowanym narzędziem do wykorzystywania różnic w cenach energii.
Radosław Błoński
redakcja@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.