Jak zmienić dosłownie każde miejsce postojowe w punkt ładowania EV?
Obecnie kierowcy aut elektrycznych muszą krążyć po parkingach w poszukiwaniu stacji ładowania. A co, jeśli zaparkujemy w dowolnym miejscu i to stacja ładowania sama znajdzie i obsłuży naszego elektryka?
Globalny gigant bateryjny CATL, przez swoją spółkę zależną CharGo, intensywnie wdraża rozwiązanie, które wywraca do góry nogami tradycyjny model zasilania aut elektrycznych (EV). Zamiast kierowcy krążącego po parkingu w poszukiwaniu wolnego punktu ładowania, to autonomiczny robot przyjeżdża bezpośrednio do zaparkowanego pojazdu, aby go naładować.
Projekt rozwijany przez CharGo ma za zadanie wypełnić luki w infrastrukturze tam, gdzie budowa stacjonarnych ładowarek jest niemożliwa lub nieopłacalna. Robot o nazwie Energy Tank to mobilny magazyn energii poruszający się na własnym napędzie.
Cały proces obsługi sprowadza się do kilku kliknięć w aplikacji smartfonowej. Po otrzymaniu wezwania urządzenie – dzięki systemom LiDAR i wizji komputerowej – autonomicznie nawiguje po parkingu, odnajduje konkretne auto i po podłączeniu rozpoczyna proces szybkiego ładowania prądem stałym (DC). Rozwiązanie jest interesujące, szczególnie w gęstej zabudowie miejskiej, gdyż szerokość robota wynosząca poniżej 0,8 m (jednocześnie wysokość wynosi 1,5 m) pozwala mu na swobodne operowanie w wąskich alejkach garażowych.
Początkowy etap rozwoju
Warto jednak zaznaczyć, że ze względu na wczesny etap komercjalizacji i dynamikę wdrożeń oficjalny, jednolity komunikat techniczny producenta nie został jeszcze opublikowany w formie globalnej karty katalogowej. Obecnie dane czerpane są z różnych portali branżowych oraz komunikatów giełdowych, co sprawia, że niektóre parametry mogą być prezentowane w różny sposób, w zależności od źródła.
Najczęściej pojawiające się informacje wskazują na modułowość systemu – dostępne są warianty z bateriami o pojemności 30, 100 oraz 200 kWh. Również deklarowana moc ładowania waha się w przedziale od 30 do nawet 150 kW, przy czym standardem rynkowym dla modelu Energy Tank wydaje się być wartość 120 kW. Taka specyfikacja pozwala na doładowanie typowego EV z poziomu 10 proc. do pełna w czasie od 40 do 60 minut, co czyni tę usługę realną alternatywą dla stacjonarnych ładowarek typu fast charge.
Ratunek dla starej zabudowy i logistyki
Mobilne roboty mogą okazać się dobrym rozwiązaniem szczególnie dla mieszkańców starych dzielnic, gdzie sieć energetyczna nie jest przystosowana do wysokich obciążeń, a gruntowna modernizacja instalacji wymagałaby wielomilionowych nakładów i uciążliwych prac ziemnych. Na jednym z portali podaje się przykład chińskiej metropolii Nanning, gdzie system ten z sukcesem obsługuje osiedla z flotą ponad 400 pojazdów, co pokazuje, że technologia zdaje egzamin w realnych warunkach. Rozwiązanie to zyskuje uznanie również w sektorze hotelarskim i gastronomicznym, a także w szeroko pojętej logistyce.
Prognozy na duży „kawałek tortu”
Ze źródeł prasowych wynika, że CATL nie kryje swoich ambicji wykraczających daleko poza rynek chiński. Firma agresywnie dywersyfikuje swoje działania, ewoluując z producenta ogniw w stronę dostawcy kompleksowych usług energetycznych. Plan wdrożenia od 5000 do 15 000 robotów w 100 miastach Chin w ciągu najbliższych dwóch lat to dopiero początek drogi. W jednym z dostępnych źródeł czytamy, że chiński producent chce wejść ze swoją technologią do krajów UE w drugiej połowie 2026 r., co wydaje się mało prawdopodobne. Należy jednak spodziewać się, że podobne rozwiązania zostaną wprowadzone w przyszłości.
Obecnie urządzenia z pewnością wymagają jeszcze monitorowania przez operatorów w celu zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa oraz standaryzacji. Na portalu Electrive czytamy, że według przewidywań do 2030 r. mobilne ładowanie może przejąć nawet 20 proc. rynku usług ładowania w Chinach, osiągając wartość rzędu 6,2 mld euro (25 mld zł).
Radosław Błoński
redakcja@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.