Koszt energii z fotowoltaiki i wiatraków w Polsce. Szacunki Pekao są zawyżone?
Analizy Biura Maklerskiego Pekao wskazują na relatywnie wysokie koszty energii wytwarzanej w instalacjach fotowoltaicznych oraz lądowych i morskich elektrowniach wiatrowych. Najwyższy koszt w ocenie analityków Pekao generują farmy wiatrowe na morzu. Szacunki Pekao zakwestionował Bartosz Fedurek, prezes spółki PGE Baltica – największego inwestora na polskim rynku offshore.
Analitycy Biura Maklerskiego Pekao oszacowali koszty produkcji energii z najważniejszych źródeł energii w polskim miksie OZE – elektrowni fotowoltaicznych oraz lądowych farm wiatrowych, a także z morskich farm wiatrowych, które w ciągu kilku lat powinny stać się bardzo istotnym składnikiem krajowego miksu energetycznego. Jak wynika z ostatnich danych operatora krajowego systemu elektroenergetycznego PSE, moc fotowoltaiki w Polsce na początku listopada 2025 r. wynosiła już ponad 25,3 GW, a moc lądowych farm wiatrowych na początku grudnia 2025 r. była na poziomie niemal 11,2 GW.
Moc morskich farm wiatrowych w perspektywie kilku lat powinna zbliżyć się do 6 GW – taką moc mają inwestycje w offshore z kontraktami różnicowymi zabezpieczonymi w tzw. pierwszej fazie rozwoju offshore, a następnie powinna rosnąć o kolejne gigwawaty w miarę uruchamiania farm wiatrowych realizowanych w drugiej fazie rozwoju offshore.
Sprawą, która wywołuje wiele dyskusji wśród ekspertów rynku energetycznego, są koszty produkcji energii z fotowoltaiki i wiatru. Do tej dyskusji włączyli się teraz analitycy Biura Maklerskiego Pekao, którzy pokazali swoje szacunki kosztów wytwarzania energii z najważniejszych źródeł OZE.
Analitycy Biura Maklerskiego Pekao w swoich szacunkach kosztów LCOE (Levelized Cost of Electricity) uwzględnili nie tylko nakłady inwestycyjne i operacyjne towarzyszące budowie i eksploatacji elektrowni fotowoltaicznych i wiatrowych (dane dla inwestycji realizowanych w 2025 r.), ale także koszty profilu, które w ich ocenie podnoszą zwłaszcza koszt energii z PV.
Według Biura Maklerskiego Pekao najniższy długoterminowy koszt wytwarzania energii w ujęciu LCOE, uwzględniający koszt profilu, mają obecnie lądowe elektrownie wiatrowe – wynosi on przeciętnie 340 zł/MWh.
Wyższy koszt – głównie z uwagi na wysoki koszt profilu – ma w ocenie analityków Pekao energia z elektrowni fotowoltaicznych – 440 zł/MWh.
Z kolei koszt energii z morskich elektrowni wiatrowych został wyceniony na 530 zł/MWh. O ile w tym przypadku w ocenie ekspertów BM Pekao mamy do czynienia ze znacznie niższym kosztem profilu, o tyle koszt LCOE dla offshore podnosi przede wszystkim wysoki CAPEX.

Koszt energii z morskich wiatraków wyższy niż kontrakty różnicowe?
Ocena średniego kosztu produkcji energii z morskich farm wiatrowych, która została sformułowana przez ekspertów Biura Maklerskiego Pekao, kłóci się z dotychczasowymi rozstrzygnięciami, które zapadły w krajowym systemie wsparcia morskiej energetyki wiatrowej.
W pierwszej fazie inwestycji w morskie farmy wiatrowe, w której wsparcie w postaci gwarantowanej ceny energii uwzględnianej w kontraktach różnicowych było przyznawane w 2021 r. w drodze indywidualnych decyzji prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, przyjęto gwarantowaną na 20 lat stawkę na poziomie 319,60 zł/MWh (ta stawka będzie co roku indeksowana o inflację).
Uwzględniając realny LCOE dla morskich wiatraków, który podało BM Pekao, taka stawka oznaczałaby, że inwestorzy realizujący projekty w pierwszej fazie rozwoju offshore – w tym spółki związane z duetami: PGE i Orsted, Polenergią i Equinorem, Orlenem i Northland, a także Ocean Winds – byliby w pierwszych latach produkcji energii na dużym minusie.
Podany przez Pekao LCOE dla morskich wiatraków (530 zł/MWh) jest też wyższy niż zabezpieczone ostatnio ceny energii w drugiej fazie rozwoju offshore. W pierwszej aukcji dla offshore, którą w grudniu 2025 r. przeprowadził Urząd Regulacji Energetyki, inwestorzy – w tym PGE, Orlen i Polenergia – zabezpieczyli na 25 lat dla swoich projektów ceny poniżej 500 zł/MWh (indeksowane o inflację):
- Orlen – projekt Baltic East (900 MW): cena 476,88 zł/MWh,
- PGE – projekt Baltica 9 (975 MW): cena 489,00 zł/MWh,
- Polenergia – projekt Bałtyk I (1560 MW): cena 492,32 zł/MWh.
Prezes PGE Baltica: koszty mocno zawyżone
Na informacje o średnich kosztach energii z fotowoltaiki i elektrowni wiatrowych, które podali analitycy BM Pekao, odpowiedział Bartosz Fedurek, prezes spółki PGE Baltica, która odpowiada w grupie PGE za realizację inwestycji w morskiej energetyce wiatrowej. Po ostatniej wygranej aukcji dla inwestycji Baltica 9 oraz po przejęciu od RWE projektu Baltic II portfel projektów morskich farm wiatrowych w PGE urósł do około 3,8 GW (projekty Baltica 2 i 3 realizowane w pierwszej fazie wspólnie z Orsted oraz projekt Baltica 9 połączony z przejętym od RWE projektem Baltic II).
Bartosz Fedurek zwrócił uwagę, że podany przez BM Pekao koszt dla offshore wynoszący 530 zł/MWh jest wyższy niż stawki zaoferowane przez uczestników ostatniej aukcji dla offshore. Prezes PGE Baltica ocenił, że analiza Pekao „mocno zawyża” LCOE w przypadku projektów morskich farm wiatrowych. Ponadto zwrócił uwagę na brak dołączenia do pokazanej analizy kluczowych składników oceny LCOE, takich jak okres pracy instalacji oraz koszt kapitału.
– Mam bardzo głębokie przekonanie, że inwestorzy dużo dokładniej rozumieją i modelują swoje inwestycje. Dodatkowo strike price (red. cena energii zaoferowana w aukcji) zazwyczaj jest większa niż LCOE – np. dlatego, że w długim terminie inwestorzy spodziewają się spadków cen w hurcie, m.in. z uwagi na wpływ ich inwestycji na hurtowy rynek energii – skomentował Bartosz Fedurek, prezes PGE Baltica.
Prezes PGE Baltica zauważył przy tym, że analitycy BM Pekao trafnie zaprognozowali koszty systemowe towarzyszące produkcji energii z fotowoltaiki oraz lądowych i morskich wiatraków.
Offshore wind jest technologią o najbardziej stabilnym i przewidywalnym profilu generacji, produkującą energię w sposób relatywnie równomierny oraz w okresach, gdy system jej faktycznie potrzebuje. Nie każda MWh ma dla systemu taką samą wartość i dobrze, że ten aspekt został zauważony
– ocenił Bartosz Fedurek.
Ile zapłacimy za prąd z dużego i małego atomu?
Jak powyższe szacunki mają się do cen energii z przyszłych elektrowni jądrowych, które w kolejnych latach mają wejść do polskiego systemu elektroenergetycznego? Nasz rząd założył, że cena energii z elektrowni jądrowej (strike price) powstającej w Choczewie na Pomorzu będzie wynosić – według aktualnych realiów – między 470 zł a 550 zł/MWh.
Ta cena – podobnie jak ceny energii z morskich farm wiatrowych – powinna zostać zabezpieczona kontraktem różnicowym (nawet na 60 lat) i będzie co roku zwiększana o inflację, co oznacza, że w momencie uruchomienia produkcji energii cena energii z „dużego atomu” może wyraźnie przekraczać podany zakres. Dodatkowo cenę może wyraźnie podbić opóźnienie prac czy ewentualna deprecjacja kursu złotego. Uruchomienie pierwszego bloku elektrowni jądrowej w Choczewie według aktualnych planów rządu miałoby nastąpić w 2036 r.
W planach inwestorów działających na polskim rynku energetycznym jest też budowa „małego atomu”, czyli małych, modułowych reaktorów (SMR). Ile może kosztować energia wytwarzana w tej technologii? Na ten temat brakuje informacji, a sama technologia jest jeszcze w początkowej fazie rozwoju. Szacunki na ten temat przedstawił jednak niedawno jeden z inwestorów zaangażowanych w projekty SMR w Polsce – spółka Orlen Synthos Green Energy (OSGE).
.
.
.
Podczas jednego z posiedzeń sejmowych komisji poświęconych energetyce prezes OSGE Rafał Kasprów ocenił, że cena energii z małych reaktorów BWRX-300 będzie wynosiła około 125–145 euro/MWh, czyli około 530–615 zł/MWh (według aktualnego, stosunkowo niskiego kursu złotówki do euro). Później ta wypowiedź została sprostowana przez OSGE – podano niższy koszt rzędu 115–135 euro/MWh, mający spadać wraz ze wzrostem liczby realizowanych reaktorów SMR.
Cena energii z SMR miałaby zostać zabezpieczona kontraktami różnicowymi – podobnie jak dla „dużego atomu” oraz inwestycji w offshore. Nie jest jednak pewne, jakie założenia przyjęto do podanej wyżej prognozy ceny energii z SMR.
Po podaniu powyższej ceny poprosiliśmy OSGE o doprecyzowanie, dla jakiej długości kontraktu różnicowego został przyjęty podany zakres cenowy i czy jest to wartość na 2025 r. czy na rok planowanego uruchomienia reaktorów. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi na te pytania.
Piotr Pająk
piotr.pajak@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy Gramwzielone.pl Sp. z o.o.
Wielokrotnie tutaj na Gram w zielone przy rozmaitych dyskusjach pisałem o cenie energii elektrycznej z Choczewa wyceniając ją na 526 zł .Nic nowego.
W kontekście takiej ceny zawsze podnosiłem , że bez dopłaty rządowej trudno będzie sprzedać więcej niż 40-50% wolumenu produkcji z Choczewa bo będą dostępne tańsze źródła. W tym kontekście Choczewo nigdy nie zostanie zamortyzowane w przypadku, gdy nie będzie sprzedawało minimum 80% wolumenu.
Choczewo jest po prostu za drogie.
Dla tych, którzy nie wierzą, że energia OZE jest droga , niech wyjaśnią dlaczego?
Energii z OZE ( podobno taniej)jest w systemie coraz więcej, a ceny globalnie energii nie spadają, tylko rosną.
Pan prezes PGE Baltica jak jest taki cwany to niech zainwestuje w wiatraki morskie bez rządowych dotacji i gwarancji skupu. Oczywiście że offshore to najdroższy sposób na prąd i to się nigdy nie zmieni.
Nie można porównywać samego kosztu energii (MWh) z wiatraków i atomu. Atom jest sterowalny, da prąd zawsze kiedy tego chcemy/potrzebujemy. OZE, w tym wiatraki są niesterowalne i aby osiągnąć to samo co daje elektrownia atomowa (czy węglowa) oprócz wiatraków trzeba wybudować magazyny energii do bilansowania produkcji i zapotrzebowania w krótkich okresach oraz elektrownie gazowe na wypadek dłuższych okresów bez wiatru (i słońca) twz dunkelflaute. Dopiero dodanie do koszty MWh prądu z wiatraków, kosztów magazynów energii oraz kosztów wybudowania i eksploatacji elektrowni gazowych da cenę MWh do porównania z MWh z atomu czy węgla.
Do M.L.: nie jest tak jak twierdzisz.Utrzymujesz jakoby ,,atom był sterowalny”.Teoretycznie tak, a i ta teoria prawdziwą jest jedynie częściowo.Po pierwsze zredukować moc z maksymalnej można jedynie do 40% i głębiej jest to niemożliwe technicznie.WSterowalne są gazowe źródła wytwarzania (modulacja mocy 15-100%).Po wtóre jest on nie sterowalny względem ceny rynkowej, która lokując się niżej kosztu wytworzenia z Choczewa spowoduje brak zamówienia na duże wolumeny, a to oznacza brak rentowności.Owszem mocą z Choczewa będzie można ,,podeprzeć” utraty mocy na okresy remontowe lub tzw. ,,wypadnięcia” (praca zastępcza i ,, ratowanie” SE mocą w przypadku awarii innych dużych jednostek wytwarzania) innych normalnie tańszych źródeł, ale za takie generowanie w wyższej cenie ktoś musi dopłacić a chętnych nie będzie.Krótko mówiąc teoria o względnej dyspozycyjności teorią, a praktyka codzienna może być druzgocącą teoretyczne rojenia. OZE nie ma być ,,sterowalne” ręką ludzką- OZE jest sterowane ,,ręką natury” a człowiek nie ma wyboru i MUSI nauczyć się dostosowania do natury.Nie potrafisz się dostosować? Nie ma👍 sprawy – kupuj po 1200zł/MWh (Choczewo chętnie Co to w tej cenie zapewni). Zajmij się nie kwikiem o ,, nie sterowalności” OZE bo to bezsensowne wołanie na puszczy bo każdy wie czym są i czym nie są OZE. Zajmij się tym, że zabraknie mocy w Systemie z powodu 7-8 letniego opóźnienia w budowie mocy gazowych i mocy EJ , a wobec czego wyłącznie OZE (na szczęście) wielokrotnie będą ratowały tyłki Odbiorcom przed Blackoutem. Choć może nie uratują bo pseudo Prezydent torpeduje onshore i może mocy braknąć. Jesteśmy na ,,pozycji przymusowej” a nie w roli wybierającego co lepsze. Ja mam off- grid zatem to nie moje problemy.
Jak cos produkuje prąd darmo ale kosztuje 10 miliardów przez 10 lat to mamy darmowy prąd?
Ludzie o czym wy piszecie mądrzycie się wolumeny syreny gówno to kogo obchodzi obchodzi jest cena a cena będzie wielka i jeszcze większa wiatrak stoi a żeby go uruchomić też trzeba mu dać energię ale o tym nie piszecie tak się nas dyma wam będzie tak zielono że błękitu nie zobaczycie
Same durnie w rządzie i sprzedawczyki oni kasę mają wy nie macie i dalej się mądrzyjcie
Do Wbar: wyjaśniam- tanią energię z OZE obejmuje w swe posiadanie Monopol w celu drogiej odsprzedaży.Monopol czyni talk by Tobie sprzedać drogo.To proste zjawisko. Porównawczo: jeżeli dasz jednej firmie wyłączność na dowożenie wszystkich pomarańczy do wszystkich sklepów- pomarańcze będą bardzo drogie.
Niemcy podobno latają helikopterami i polewają wiatraki spirytusem podczas mrozów. Czy nie byłoby taniej zatrzymać wiatraki i wypić ten spirytus choćby po ciemku.
Rzekomo tania i darmowa energia z OZE okazuje się być finalnie piekielnie droga. Mało tego we wszystkich krajach gdzie główne źródło to OZE ta energia ciągle drożeje i mówię tu o analizie kilku lat wstecz lecz kilkunastu. Teraz spójrzcie na resztę świata jakoś ta rzekoma tania i darmowa energia nie zachęca ich do inwestycji i zostają w większości przy węglu. Czekam tylko kiedy Europa wreszcie wróci do logicznego myślenia oraz liczenia całości kosztów i przestanie myśleć życzeniowo że wiatr i słońce to darmowa energia. Gwarantuję że przy odsunięcie durnych podatków i kosztów energia z węgla była by najtańsza i mówię tu o całości inwestycji.
Rozwalaj mnie wpisy że oze jest dotowana i bez podatków a nieby atom węgiel już nie jest dotowany tylko wspierany i ma mnóstwo podatków no beka
2025-01-16
Mimo poprawy koniunktury inwestycjom jądrowym w Europie wciąż trudno przełamać impas. Wyzwaniem są przede wszystkim trudne do opanowania koszty budowy. Polska nie jest tu wyjątkiem – pisze w czwartek „Dziennik Gazeta Prawna”.
Jak przypomina w czwartkowym wydaniu gazeta, z grudniowego komunikatu KE wynika, że szacowany koszt budowy na Pomorzu trzech reaktorów AP1000 to 192 mld zł. z informacji „DGP” „wynika, że w przeliczeniu na megawat mocy netto koszt wdrożenia w naszym kraju amerykańskiej technologii jądrowej jest obecnie już o ok. 70 proc. wyższy, niż wynikało to z niewiążącej oferty Westinghouse’a przedstawionej polskiemu rządowi w 2022 r.”.
Według wyliczeń dr Bożeny Horbaczewskiej z SGH, opartych na kalkulatorze Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, cytowanych przez „DGP”, w najbardziej optymistycznym dla projektu na Pomorzu scenariuszu (zakładającym m.in. zgodny z założeniami siedmioletni czas budowy, wysokie, 90-proc. wykorzystanie mocy oraz stosunkowo niski, 7-proc. poziom kosztu finansowania), uśredniona cena energii elektrycznej z planowanej elektrowni sięgnie ok. 780 zł za megawatogodzinę – czytamy na łamach gazety.
Do oceny kosztów energii z pv i wiatraków nie ma sensu używać wskaźnika LCOE bo on nie uwzględnia np. przestojów w produkcji wywołanych złą pogoda oraz nakładów na dostosowanie sieci do noestabilności źródeł oraz backupu.
Czuję, że zostanę na dłużej.Zatrzymałem się przy tym wpisie na dłużej. Forma i treść – jedno wspiera drugie. Warto mieć taki blog pod ręką, kiedy ma się przesyt informacji, a szuka się czegoś bardziej osobistego ale i konkretnego.
Ciekawa wymiana ciosów między analitykami a prezesem PGE, ale prawda jest taka, że dla zwykłego gospodarstwa domowego te techniczne spory o LCOE schodzą na drugi plan, gdy przychodzi rachunek. Przeraża mnie trochę ta kwota 530 zł/MWh za offshore – jeśli tak ma wyglądać nasza „tania” przyszłość, to czarno to widzę.
Już teraz inflacja zmusza człowieka do kombinowania na każdym kroku. Sama łapię się na tym, że więcej czasu spędzam na szukaniu oszczędności (przekopuję np stronę: https://ekupony.pl przed każdymi większymi zakupami do domu czy wymianą sprzętu na bardziej energooszczędny), niż na cieszeniu się życiem. Jeśli do tego dojdą gigantyczne koszty transformacji energetycznej przerzucone na odbiorcę, to żadne domowe optymalizacje nie pomogą. Mam tylko nadzieję, że atom faktycznie wejdzie do gry w sensownej cenie, bo opieranie się tylko na pogodzie brzmi ryzykownie.