Ogrzewasz dom pelletem? Problemy z dostępnością mogą wrócić
Przed nadchodzącym sezonem grzewczym gospodarstwa domowe ponownie stają w obliczu widma braku pelletu i dalszych wzrostów jego cen. Tymczasem Ministerstwo Klimatu i Środowiska skupia się na tłumaczeniu przyczyn problemów z poprzedniego sezonu (2025/2026), ostrzegając jednocześnie, że obecne trudności to nie incydent, lecz stały trend. Ograniczone zasoby biomasy drzewnej w Polsce przy rosnącym zapotrzebowaniu energetyki i domów jednorodzinnych będą w kolejnych latach nieuchronnie prowadzić do dalszych niedoborów.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska, odpowiadając na interpelację posła Pawła Sałka dotyczącą działań rządu w związku z niedoborem pelletu i wzrostem jego cen, wskazało, że problemy z dostępnością paliwa na przełomie 2025 i 2026 r. wynikały przede wszystkim ze wzrostu popytu przy ograniczonej podaży.
Dlaczego zabrakło pelletu?
Jak informuje resort, zapotrzebowanie na biomasę stałą zwiększało się jednocześnie w energetyce i ciepłownictwie oraz w ogrzewnictwie indywidualnym, w którym rośnie liczba kotłów na pellet. Na sytuację wpłynęły również problemy techniczne i logistyczne części producentów.
Ministerstwo zaznacza przy tym, że niedobory nie były związane ze zmniejszeniem pozyskania drewna przez Lasy Państwowe. Resort wskazuje, że poziom pozyskania w ostatnich latach pozostawał na zbliżonym poziomie. Problemu nie miały również spowodować przepisy dotyczące drewna energetycznego oraz wymagań jakościowych dla biomasy, które weszły w życie w 2025 r., ponieważ – jak informuje ministerstwo – odpowiadają one standardom stosowanym wcześniej przez branżę.
Energetyka zużywa coraz więcej pelletu
Jednocześnie resort zwraca uwagę na rosnące zużycie biomasy drzewnej w energetyce zawodowej i ciepłownictwie systemowym. W 2025 r. wyniosło ono 58,82 PJ, podczas gdy rok wcześniej było to 49,07 PJ.
Szczególnie szybko zwiększało się wykorzystanie pelletów i brykietów drzewnych. W 2024 r. energetyka zawodowa i ciepłownictwo systemowe zużyły ich 2,83 PJ, natomiast w 2025 roku już 5,01 PJ. Oznacza to wzrost o około 77 proc. w ciągu roku.
Jak informuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska, pellet i brykiet nadal stanowią tylko uzupełniające paliwo w energetyce zawodowej, jednak problem polega na tym, że są one produkowane między innymi z trocin, zrębków i wiórów. Te same surowce są już wykorzystywane przez energetykę w innej postaci, co może ograniczać ich dostępność dla producentów paliwa przeznaczonego do ogrzewania domów.
Ponad 400 tys. kotłów na pellet
Na rynku działa jednocześnie duża grupa gospodarstw domowych wykorzystujących pellet. Według danych przytoczonych przez resort w Polsce funkcjonuje ponad 400 tys. kotłów na to paliwo, a ich liczba nadal rośnie.
Ministerstwo wskazuje, że szczególnie mroźna zima 2025/2026 dodatkowo zwiększyła zapotrzebowanie na pellet. Długotrwałe niskie temperatury doprowadziły do zmniejszenia zapasów paliwa zgromadzonych przez gospodarstwa domowe, które następnie musiały je uzupełnić.
Na podaż wpłynęły natomiast warunki produkcyjne. Przy bardzo niskich temperaturach drewno staje się twardsze i trudniejsze w obróbce, przez co bardziej obciąża urządzenia wykorzystywane w jego przetwarzaniu. Jak informuje resort, część, zwłaszcza mniejszych zakładów, w okresie silnych mrozów wprowadzała krótkotrwałe przestoje z powodów technicznych i logistycznych. W efekcie zmniejszyła się ilość odpadów poprodukcyjnych, które mogą być wykorzystywane do produkcji pelletu.
Biomasy może zabraknąć
Ministerstwo zwraca uwagę na szerszy problem, który wykracza poza sytuację z jednego sezonu grzewczego. Resort przygotował analizę dostępności biomasy stałej na potrzeby aktualizacji Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu.
Z dokumentu wynika, że zrównoważony potencjał biomasy na cele energetyczne jest ograniczony. W 2023 r. został oszacowany na 291 PJ, natomiast w perspektywie lat 2030–2040 w scenariuszu aktywnej transformacji ma wynosić około 275 PJ rocznie.
Ministerstwo wskazuje, że znaczna część zasobów biomasy drzewnej jest już obecnie zagospodarowana energetycznie. Dlatego – jak informuje resort – Polska nie ma wystarczającego potencjału zrównoważonej biomasy drzewnej, aby na jej wykorzystaniu oprzeć transformację energetyki zawodowej i ciepłownictwa jako dominującym kierunku.
Resort nie chce dalszego zwiększania spalania biomasy
Ministerstwo Klimatu i Środowiska stoi na stanowisku, że dalsze zwiększanie wykorzystania biomasy drzewnej w energetyce może prowadzić do problemów z dostawami, większego uzależnienia od importu oraz gwałtownych zmian cen.
Resort uważa, że zużycie biomasy w energetyce zawodowej powinno zacząć spadać po 2030 r., a jednostki wytwórcze opalane węglem nie powinny być już konwertowane na spalanie biomasy.
Według ministerstwa bezpieczeństwo energetyczne powinno być w kolejnych latach wzmacniane przede wszystkim poprzez rozwój bezemisyjnych źródeł energii, w tym energetyki wiatrowej i słonecznej oraz energetyki jądrowej. Jednocześnie ma następować elektryfikacja kolejnych sektorów, w tym ciepłownictwa.
Elektryfikacja zamiast biomasy
Resort wskazuje, że rozwiązaniem problemu ograniczonego potencjału biomasy ma być elektryfikacja elektroenergetyki, ciepłownictwa oraz sektora komunalno-bytowego, która powinna być oparta na energii z odnawialnych źródeł.
Ministerstwo podkreśla przy tym znaczenie termomodernizacji budynków i poprawy efektywności energetycznej. W jego ocenie elektryfikacji powinien towarzyszyć rozwój magazynów energii elektrycznej i ciepła oraz ściślejsza współpraca między elektroenergetyką a ciepłownictwem. Takie podejście, określane jako sector coupling, zostało uwzględnione również w założeniach aktualizacji KPEiK.
Państwowe zapasy pelletu nie rozwiążą problemu
W odpowiedzi na interpelację resort odniósł się również do możliwości utworzenia centralnych rezerw strategicznych pelletu. Ministerstwo Klimatu i Środowiska uważa, że takie rozwiązanie nie byłoby skutecznym sposobem na stabilizację rynku.
Jak czytamy, państwowe zapasy ingerowałyby w naturalne mechanizmy rynkowe, a ich tworzenie nie miałoby uzasadnienia ekonomicznego ani organizacyjnego. Ministerstwo zwraca również uwagę, że rynek pelletu opiera się na zdecentralizowanym systemie magazynowania przez producentów i dystrybutorów, natomiast sezonowy i rozproszony charakter zużycia sprawia, że państwowe rezerwy byłyby kosztownym rozwiązaniem.
Ministerstwo Energii sprawdzało, czy doszło do zmowy
W związku z trudną sytuacją na rynku pelletu Ministerstwo Energii prowadziło spotkania z przedstawicielami administracji i branży. Uczestniczyli w nich między innymi przedstawiciele Izby Gospodarczej Urządzeń OZE i Polskiego Przemysłu, Polskiej Rady Pelletu oraz Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego, a także reprezentanci Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Lasów Państwowych.
Rozmowy miały służyć analizie sytuacji rynkowej, warunków produkcji oraz możliwych działań stabilizujących rynek. Ministerstwo Energii zwróciło się także do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o sprawdzenie, czy producenci lub dystrybutorzy pelletu nie ograniczali sztucznie podaży.
UOKiK nie potwierdził jednak występowania niedozwolonych praktyk na rynku.
Problemy mogą wrócić
Ministerstwo Klimatu i Środowiska ocenia, że problemy z dostępnością pelletu w sezonie 2025/2026 miały charakter incydentalny, jednak przy utrzymaniu obecnych trendów mogą się nasilać.
Resort wskazuje, że jednocześnie rośnie zapotrzebowanie energetyki na biomasę, zwiększa się liczba domowych kotłów na pellet, a dostępność zrównoważonej biomasy drzewnej pozostaje ograniczona. Ponieważ energetyka i producenci pelletu konkurują o część tych samych surowców, dalszy wzrost ich wykorzystania w energetyce może zwiększać presję na ceny paliwa dla gospodarstw domowych.
W ocenie ministerstwa bez zmian strukturalnych rynek pelletu może być więc w kolejnych latach coraz bardziej podatny na wahania podaży i cen, a gospodarstwa domowe mogą ponownie doświadczać problemów z dostępnością paliwa. Resort wskazuje, że sposobem na ograniczenie tego ryzyka powinno być stopniowe odchodzenie od zależności od ograniczonych zasobów biomasy na rzecz elektryfikacji i rozwoju OZE.
Katarzyna Poprawska-Borowiec
katarzyna.borowiec@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
heheheheh peleciorze peleciorze im już nic tu nie pomoże