Banki hamują finansowanie fotowoltaiki. Realizacja KPEiK staje pod znakiem zapytania
Po dynamicznym wzroście branża fotowoltaiczna stoi przed licznymi wyzwaniami. Firmy wskazują na problemy z rentownością projektów, niechęć banków do udzielania pożyczek i przestarzałe regulacje w Polsce. To wszystko może sprawić, że założenia Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK) okażą się nierealne.
Mija 10 lat od uruchomienia aukcji OZE w Polsce. Pierwsza odbyła się 30 grudnia 2016 r., ostatnia zaplanowana rozpocznie się we wrześniu tego roku. Z tego powodu Polskie Stowarzyszenie Fotowoltaiki i Magazynowania Energii (PSFiME) spotkało się z dziennikarzami, by omówić kondycję sektora PV. Oprócz prezes stowarzyszenia Ewy Magiery, obecna była Maria Kierska, prawniczka kancelarii DWF Polska oraz Piotr Ciepiela, dyrektor ds. regulacji i spraw publicznych w EDP Polska.
Jak zauważono w trakcie spotkania, w ciągu 10 lat, w których działa system aukcyjny, zakontraktowano ponad 10 GW wielkoskalowej fotowoltaiki. Mechanizm aukcyjny zapewnił inwestorom stabilne przychody i umożliwił finansowanie projektów przez banki.
Za dużo fotowoltaiki czy za mało elastyczności?
Sytuacja jednak uległa zmianie. Wzrosły koszty finansowania i realizacji inwestycji. Wydłużyły się procesy administracyjne. Postępowanie poprzedzające uzyskanie pozwolenia na budowę trwa około 5 lat, a nierynkowe redysponowanie fotowoltaiki zniechęca inwestorów. Według wyliczeń think-tanku energetycznego Forum Energii, w pierwszej połowie 2026 r. wolumen wyłączeń fotowoltaiki wyniósł łącznie 1382 GWh. To więcej niż wolumen z całego poprzedniego roku.
PSFiME uważa, że problemem nie jest zbyt duża ilość zielonych źródeł wytwórczych. Rozwój OZE nie szedł w parze z rozwojem systemu elektroenergetycznego. Aby zmniejszyć liczbę wyłączeń, potrzebne są magazyny energii, nowoczesne sieci i „rozwiązania pozwalające lepiej zarządzać popytem i wykorzystywać energię w godzinach jej największej produkcji”.
Dlaczego inwestorzy tracą zainteresowanie PV?
Z uwagi na wyłączenia fotowoltaiki i ceny ujemne nawet inwestorzy, którzy wygrali aukcje, nie zawsze mogą cieszyć się rentownością instalacji. Jak wyjaśnia Maria Kierska, system aukcyjny nie polega na sprzedaży energii państwu. Jest to kontrakt różnicowy, który stabilizuje przychody inwestora. Wytwórca sprzedaje energię po cenie z danej godziny, a później rozlicza ujemne saldo z Zarządcą Rozliczeń.
– Problem polega na tym, że wyrównanie nie jest liczone od ceny, którą rzeczywiście uzyskał za energię, lecz od średniej wolumenowej ceny dobowej na rynku. W przypadku fotowoltaiki prowadzi to do systematycznego zaniżania rzeczywistego poziomu wsparcia, ponieważ instalacje PV produkują energię głównie wtedy, gdy ceny energii są najniższe – powiedziała prawniczka.
Branża wskazuje również na przepisy dotyczące cen ujemnych. Instalacje, które weszły do systemu aukcyjnego od 2025 r., tracą możliwość rozliczenia energii w systemie wsparcia od pierwszej godziny z ujemną ceną. Starsze instalacje tracą je dopiero po sześciu kolejnych godzinach z cenami ujemnymi.
Maria Kierska zwróciła również uwagę na produkcję energii. Fotowoltaika działa głównie w godzinach okołopołudniowych, kiedy ceny energii są najniższe. System aukcyjny zaś opiera się na wolumenowej cenie energii z całej doby (TGeBase). Tym samym bierze pod uwagę ceny z całego dnia, przez co średnia często jest wyższa niż faktycznie uzyskana przez inwestora cena energii.
Prawniczka zaproponowała wprowadzenie zmiany w postaci wyliczenia indeksu rynkowego bazującego na godzinach rzeczywistej produkcji energii z fotowoltaiki. Wymaga to jednak zmiany przepisów, w tym ustawy o OZE.
Banki nie widzą przyszłości w fotowoltaice
Powyższe prowadzi do problemów z rentownością projektów. Pogorszyła się tzw. bankowalność projektów fotowoltaicznych. Inwestorzy nie chcą realizować projektów fotowoltaicznych, gdyż są małe szanse na zdobycie pieniędzy na nowe projekty w bankach.
Pewnym gwarantem opłacalności projektów, zwiększającym szansę na pozytywne rozpatrzenie przez bank, jest wygranie aukcji OZE, w ramach której zawiera się kontrakt na 15 lat. Taka perspektywa sprawia, że bank chętniej udzieli pożyczki, widząc, że inwestor ma podpisaną umowę z pewną stroną, jaką jest państwo polskie (które nie upadnie ani się szybko nie wycofa, co może się zdarzyć w przypadku prywatnego podmiotu).
Konieczne zmiany
Co może poprawić bankowalność projektów fotowoltaicznych? Jednym z rozwiązań są ceny referencyjne, ustalone na poziomie, który uwzględnia długofalowe zmiany na rynku. Jak wyjaśnia prezeska PSFiME, ważne jest, by uwzględniały nie tylko nakłady inwestycyjne (CAPEX), ale również koszty operacyjne (OPEX), koszt finansowania, wydłużające się procesy inwestycyjne i nowe ryzyka wynikające z funkcjonowania rynku energii.
– System aukcyjny, mimo że wymaga korekt, pozostaje obecnie najlepszym dostępnym mechanizmem ekonomicznym pozwalającym utrzymać tempo zielonej transformacji w Polsce – powiedziała Ewa Magiera.
PSFiME uważa, że fotowoltaika potrzebuje trzech zmian: odpowiednio skalkulowanej ceny referencyjnej dla nowych aukcji, nowego sposobu rozliczania fotowoltaiki oraz przyspieszenia inwestycji w magazyny energii i elastyczność systemu elektroenergetycznego.
KPEiK nierealny?
Stanowisko PSFiME może budzić niepokój z uwagi na plan przedstawiony w KPEiK. Dokument zakłada dwa scenariusze: WEM (kontynuowanie obecnych trendów, rozwój zbliżony do obecnego) i WAM (scenariusz przyspieszonej transformacji). Mniej ambitny scenariusz przewiduje 30,5 GW zainstalowanej mocy w fotowoltaice w 2030 r., a ambitniejszy – 32,4 GW.

Według danych na koniec marca 2026 r. moc zainstalowana w fotowoltaice osiągnęła poziom 25,9 GW, obecnie ten poziom przekroczył 27 GW. Oznacza to, że system potrzebuje jeszcze od 3,5 do 5,4 GW nowych mocy fotowoltaicznych, a stoi przed poważnymi barierami inwestycyjnymi. Sam proces inwestycyjny przed uzyskaniem pozwolenia na budowę trwa około 5 lat, banki niechętnie wspierają projekty fotowoltaiczne, a inwestorzy niechętnie je rozpoczynają z uwagi na słabą rentowność.
Z uwagi na powyższe osiągnięcie około 5 GW nowych mocy bez wprowadzenia zmian jest niepewne. Jak podkreślono na spotkaniu, przy obecnym tempie rozwoju jest to mało realne. Potrzebna jest zmiana warunków i przywrócenie poprzedniego tempa rozwoju.
Marcin Karwowski
marcin.karwowski@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Przeciez te „brakujace” 3-5 GW jest już dawno w pozwoleniach, a i duża część w budowie o ile nie wszystkie…….jakie 5 lat – jakby tak było to nigdy nie powstałoby te 30 GW………