Bez energii nie będzie AI. Centra danych stają się wyzwaniem dla energetyki

Bez energii nie będzie AI. Centra danych stają się wyzwaniem dla energetyki
Fot. Shutterstock

O rozwoju sztucznej inteligencji decydują dziś nie tylko modele i moc obliczeniowa, ale coraz częściej dostęp do prądu. Według prognoz Polskich Sieci Elektroenergetycznych centra danych w Polsce mogą zużywać do 2040 roku około 29 TWh energii rocznie, co będzie stanowiło 11 proc. całego krajowego zapotrzebowania. Eksperci ostrzegają jednocześnie, by nie mylić zapowiedzi inwestycji z ich realizacją.

Jeszcze kilka lat temu inwestorzy pytali przede wszystkim o model biznesowy, kompetencje zespołu i przewagę technologiczną projektu AI. Dziś do tej listy dochodzą pytania o zupełnie inny charakter. Czy projekt ma zapewnione przyłącze energetyczne, gdzie powstanie centrum danych i ile będzie kosztować jego zasilanie.

Według prognoz Polskich Sieci Elektroenergetycznych, przywoływanych przez Polski Instytut Ekonomiczny, centra danych w Polsce mogą zużywać około 17 TWh energii już w 2036 r., a 29 TWh w 2040 roku. Podobne dane pojawiają się w opublikowanym w lutym 2026 r. projekcie planu rozwoju sieci PSE na lata 2027–2036, w  jednym z analizowanych scenariuszy same centra danych mają odpowiadać za 29,4 TWh rocznego zużycia energii w kraju, przy całkowitym zapotrzebowaniu sięgającym w 2040 r. około 260 TWh i szczytowym zapotrzebowaniu przekraczającym 45 GW.

REKLAMA
REKLAMA

Zdaniem Sebastiana Kopieja, prezesa agencji Commplace, to sygnał głębszej zmiany w sposobie oceny projektów technologicznych.

AI wygląda jak usługa cyfrowa, ale jej ograniczenia są bardzo fizyczne. Energia, przyłącze, chłodzenie, dostęp do sieci czy możliwość odzysku ciepła stają się elementami przewagi konkurencyjnej równie ważnymi jak sam model AI – mówi Sebastian Kopiej.

Warszawa już odczuwa presję na sieć

Skalę wyzwania widać już dziś na poziomie lokalnym. Jak wynika z danych Stoen Operatora, na koniec 2025 r. moc przyłączeniowa centrów danych w rejonie Warszawy wynosiła 157 MW, a wartość zawartych już umów przyłączeniowych przekroczyła 0,5 GW. To pokazuje, że rozwój usług opartych na przetwarzaniu danych wymaga równoległej, kosztownej rozbudowy infrastruktury elektroenergetycznej.

Problem ma wymiar globalny. Według prognoz Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), przywoływanych przez Stoen, światowe zużycie energii przez centra danych ma wzrosnąć z ok. 415 TWh w 2024 r. do niemal 945 TWh w 2030 r. – ponad dwukrotnie w ciągu sześciu lat. Największym czynnikiem tego wzrostu mają być najbardziej zaawansowane zastosowania AI, takie jak generowanie materiałów wideo czy autonomiczni agenci AI.

Nie każda zapowiedź to inwestycja

Rosnące zainteresowanie sztuczną inteligencją sprawia, że coraz więcej projektów centrów danych trafia do przestrzeni publicznej jeszcze przed rozpoczęciem realizacji. Eksperci zwracają uwagę, że złożenie wniosku o przyłączenie do sieci nie oznacza jeszcze budowy obiektu, podobnie jak deklarowana moc przyłączeniowa nie świadczy o przyszłej skali działalności.

Coraz częściej słyszymy o wielomiliardowych inwestycjach w AI i centra danych, ale warto oddzielać projekty planowane od finansowanych, budowanych i rzeczywiście działających. W komunikacji wokół AI liczby robią wrażenie, jednak inwestorzy coraz uważniej analizują twarde dane dotyczące infrastruktury, harmonogramu i finansowania – podkreśla Sebastian Kopiej.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Rynek będzie przykładał coraz większą wagę do transparentności takich projektów. Nie tylko wartości inwestycji czy liczby planowanych serwerów, ale też statusu przyłączenia do sieci, źródeł zasilania, efektywności energetycznej, planów wykorzystania ciepła odpadowego oraz modelu finansowania.

Chłodzenie i woda – drugi front kosztów

Zapotrzebowanie na prąd to tylko część równania. Jak pokazują analizy operatorów centrów danych, o realnym wpływie środowiskowym takich obiektów decydują też technologie chłodzenia i zużycie wody. Różnice między poszczególnymi obiektami mogą być znaczące w zależności od zastosowanego chłodzenia, efektywności energetycznej i źródeł zasilania. To sprawia, że sama moc przyłączeniowa deklarowana przez inwestora nie mówi jeszcze wiele o rzeczywistym obciążeniu, jakie centrum danych wygeneruje dla lokalnej sieci i zasobów.

AI wpływa już na całą gospodarkę

Rosnące zapotrzebowanie na energię sprawia, że sztuczna inteligencja przestaje być wyłącznie domeną sektora IT. Jej rozwój będzie oddziaływał na kolejne branże – od energetyki i budownictwa, przez operatorów sieci, po rynek nieruchomości komercyjnych i przemysłowych.

Jeszcze niedawno mówiło się, że dane są nową ropą. Dziś równie strategicznym zasobem staje się energia. W erze AI przewagę budują nie tylko firmy rozwijające modele, ale także państwa i regiony, które potrafią zapewnić odpowiednią infrastrukturę do ich działania. To będzie jeden z najważniejszych czynników konkurencyjności gospodarek w nadchodzących latach – podsumowuje Kopiej.

AI jako nowy uczestnik transformacji energetycznej

Prognozy PSE i Stoen pokazują, że centra danych przestają być marginalnym odbiorcą energii, a stają się jednym z filarów przyszłego zapotrzebowania na prąd w Polsce – porównywalnym skalą z całymi sektorami przemysłu. To o tyle istotne, że plan inwestycyjny PSE na lata 2027–2036, wyceniony na 66 mld zł, i tak zakłada, że głównym źródłem energii w krajowym miksie ma stać się OZE, z udziałem przekraczającym w 2036 r. 66 proc. Oznacza to, że rosnący apetyt sztucznej inteligencji na energię będzie musiał być pokrywany w coraz większym stopniu przez farmy wiatrowe, fotowoltaikę i nowe moce jądrowe, a nie przez węgiel, którego udział ma w tym czasie spaść do nieco ponad 18 proc.

Z punktu widzenia transformacji energetycznej to miecz obosieczny. Z jednej strony gwałtowny wzrost popytu ze strony centrów danych może przyspieszyć inwestycje w sieci przesyłowe i nowe źródła OZE, bo bez nich AI po prostu nie będzie miała skąd czerpać energii. Z drugiej – tak duże i skoncentrowane geograficznie obciążenia, jak już dziś widać na przykładzie Warszawy, mogą pogłębiać lokalne wąskie gardła sieciowe i opóźniać przyłączanie mniejszych, rozproszonych instalacji OZE, jeśli rozbudowa infrastruktury nie nadąży za tempem deklaracji inwestycyjnych. To właśnie do przestrzeni publicznej trafiają apele o odróżnianie realnych, finansowanych projektów od samych zapowiedzi – od tego, które centra danych faktycznie powstaną i kiedy, zależy bowiem, jak bardzo trzeba będzie przyspieszyć rozbudowę polskiej sieci elektroenergetycznej.

Patrycja Rapacka

patrycja.rapacka@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.