Polska energetyka wyłączała OZE przez 276 godzin w lipcu. Oto dlaczego

Polska energetyka wyłączała OZE przez 276 godzin w lipcu. Oto dlaczego
Fot. Shutterstock

276 godzin w lipcu – czyli 37 proc. wszystkich godzin tego miesiąca, rozłożonych na 28 z 31 dni – tyle trwały wyłączenia OZE. Łączny wolumen ograniczeń generacji wyniósł około 252 GWh. Jednocześnie OZE miały rekordowy udział w miksie energetycznym. Dlaczego jednocześnie rośnie produkcja i skala wyłączeń? I jak to zmienić?

Think tank Forum Energii opublikował swój miesięcznik dotyczący pracy energetyki w lipcu 2026 r. Wybijają się z niego dwie wiadomości dla OZE. Pierwsza, dobra, pokazuje wzrost udziału odnawialnych źródeł w systemie. Druga, gorsza, rosnące wyłączenia OZE. Co jest ich przyczyną?

OZE przejmują miks energetyczny

OZE pracowały w lipcu ze średnią mocą 8 GW, odpowiadając za 41,5 proc. miksu elektroenergetycznego. W stosunku do poprzedniego miesiąca jest to wzrost o 9,9 proc., a w ujęciu rok do roku – o 24 proc.

REKLAMA
REKLAMA

Główny udział miała fotowoltaika, która odpowiadała za 50 proc. generacji OZE (średnia moc wyniosła 4 GW). Jest to co prawda spadek o 9,1 proc. w odniesieniu do czerwca, ale wzrost rok do roku o 13,1 proc.

Od trzech lat tempo przyrostu mocy w fotowoltaice pozostaje wysokie, przy czym coraz większą część nowych mocy stanowią instalacje wielkoskalowe, a nie prosumenckie – zauważa Forum Energii.

Na dowód przywołuje dane, według których zainstalowana moc w fotowoltaice wynosi 27,1 GW (przyrost o 17,5 proc. w stosunku do lipca poprzedniego roku), z czego 13,4 GW to instalacje prosumenckie (o 8,7 proc. więcej w ujęciu rok do roku).

Wiatraki na lądzie wytwarzały średnią moc 2,9 GW, co przekłada się na 35,7 proc. generacji OZE. To wzrost o 78,4 proc. w porównaniu do czerwca 2026 r. i o 48 proc. więcej w ujęciu rok do roku. Według danych z czerwca tego roku moc zainstalowana wynosi 11,2 GW, co jest wzrostem o 1,9 proc. rok do roku.

Co ważne, 10 lipca do systemu trafił pierwszy prąd z morskich turbin wiatrowych. Data jest powiązana z uruchomieniem stacji elektroenergetycznej Choczewo, o której więcej można przeczytać w artykule: Historyczny moment dla polskiej energetyki. Choczewo przyjęło pierwszą moc z wiatraków na Bałtyku.

Morskie wiatraki pracowały ze średnią mocą 0,04 GW, co stanowi 1,5 proc. mocy wiatraków na lądzie. Należy jednak pamiętać, że to dopiero pierwsze polskie turbiny podłączone do polskiego systemu elektroenergetycznego. Według planów, do 2030 r., morskie farmy wiatrowe będą mogły pracować z mocą do 5,9 GW.

Biomasa pracowała ze średnią mocą 1 GW, a elektrownie wodne z 0,1 GW. Maksymalny godzinowy udział pogodozależnych OZE w krajowej produkcji energii wyniósł 65,1 proc., a minimalny 4,8 proc.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Co gdy energii jest za dużo?

Problem powstaje, gdy generacja energii jest wyższa niż zapotrzebowanie. Można wtedy ją eksportować, zmagazynować lub dokonać nierynkowej redystrybucji OZE (tzw. wyłączeń).

W kwestii magazynowania energii powstaje problem w postaci dysproporcji między mocami wytwórczymi a magazynowaniem. Polska ma obecnie zainstalowanych 27,1 GW w fotowoltaice (dane Forum Energii). ARE podała, że pod koniec 2025 r. Polska posiadała łącznie 114 418 magazynów energii o sumarycznej mocy 2,337 GW i pojemności 8,85 GWh.

W przypadku gdy nie można eksportować ani magazynować energii, dochodzi do redysponowania. Jak podaje Forum Energii, w lipcu wydarzyło się to w ciągu 276 godzin (co stanowi 37 proc. godzin w miesiącu), w ciągu 28 z 31 dni. Łącznie ograniczono generację o 252,4 GWh, z czego 156,6 GWh dotyczyło wielkoskalowej fotowoltaiki (9,8 proc. potencjału produkcyjnego), a 95,7 GWh dotyczyło farm wiatrowych (4,3 proc. potencjalnej produkcji).

Od początku 2026 r. dokonano nierynkowej redystrybucji energii o wolumenie 1425,8 GWh, o 60,9 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.

Skala ograniczeń w bieżącym roku już przekroczyła poziom z całego 2025 r. – nadmienia Forum Energii.

Czego potrzeba polskiej energetyce?

Zdaniem autorów miesięcznika wyłączenia OZE byłyby niższe, gdyby konwencjonalne źródła były bardziej elastyczne i więcej magazynów energii elektrycznej było podpiętych do sieci.

Tak wysoki poziom redukcji pracy OZE jest wynikiem konieczności utrzymania stabilności systemu elektroenergetycznego, niskiej elastyczności pracy źródeł węglowych i utrzymania ich pracy na minimum technicznym – zauważa Forum Energii.

Marcin Karwowski

marcin.karwowski@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.