Rynek energii w Polsce staje się bardziej konkurencyjny. Potwierdzają to dane URE

Rynek energii w Polsce staje się bardziej konkurencyjny. Potwierdzają to dane URE
Fot. Shutterstock

Polski rynek wytwarzania energii elektrycznej rozdrabnia się z roku na rok – i to nie jest już tylko wrażenie, tylko fakt potwierdzony liczbami. Najnowszy Raport Krajowy Prezesa URE, obejmujący dane za 2025 rok, pokazuje kontynuację trendu, który regulator obserwuje od blisko dekady. Koncentracja rynku systematycznie spada, a stopień skupienia produkcji energii w rękach kilku największych graczy zszedł już do poziomu określanego jako „średnia koncentracja”.

Do pomiaru tego zjawiska URE od lat wykorzystuje wskaźnik Herfindahla-Hirschmana (HHI) – sumę kwadratów (wyrażona w procentach lub ułamkach) udziałów rynkowych wszystkich podmiotów działających w danej branży. Im wyższa wartość, tym mocniej rynek zdominowany jest przez nielicznych graczy. Zgodnie z przyjętą przez regulatora klasyfikacją, powyżej 5000 punktów mówimy o koncentracji bardzo wysokiej, między 1800 a 5000 – o wysokiej, między 750 a 1800 – o średniej, a poniżej 750 punktów rynek uznaje się za nisko skoncentrowany.

Dane za 2025 r, nie pozostawiają wątpliwości, w którą stronę zmierza polska energetyka. Wskaźnik HHI liczony według mocy zainstalowanej spadł do 856,4 punktu – to o 6,4 proc. mniej niż rok wcześniej, gdy wynosił 915,1.

REKLAMA
REKLAMA

Podobny kierunek, choć nieco łagodniejszy, widać w przypadku energii faktycznie wprowadzanej do sieci: tu wskaźnik obniżył się do 1558,3 punktu, czyli o 2,5 proc. w porównaniu z 1597,7 punktu w 2024 r

Zmiana wskaźnika koncentracji oraz wskaźnika udziału rynkowego trzech największych podmiotów w podsektorze wytwarzania w latach 2007‒2025 została przedstawiona na rysunku poniżej.

Stan koncentracji podsektora wytwarzania oraz udziały w rynku największych podmiotów wedługenergii wprowadzonej do sieci w latach 2007‒2025, Źródło: Dane Ministerstwa Energii i URE.
Źródło: Dane Ministerstwa Energii i URE.

Skala zmiany staje się jeszcze bardziej czytelna, gdy spojrzeć nieco dalej wstecz. Jeszcze w 2023 r. ten sam wskaźnik wynosił 1762,1 punktu. W ciągu zaledwie dwóch lat rynek wyraźnie się rozproszył, choć wciąż mieści się w przedziale średniej koncentracji, a nie niskiej.

Za spadkiem stoją OZE, a nie decyzje regulacyjne

Co ciekawe, URE nie tłumaczy tego trendu żadną konkretną interwencją regulacyjną czy zmianą przepisów. Mechanizm jest znacznie prostszy i, jak się okazuje, dość naturalny. W krajowym miksie energetycznym systematycznie rośnie udział produkcji z małych, rozproszonych źródeł odnawialnych, a jednocześnie z roku na rok spada wolumen energii wytwarzanej z paliw kopalnych. Ponieważ to właśnie węgiel i gaz od lat stanowią trzon portfeli największych grup kapitałowych, każdy spadek produkcji z tych paliw automatycznie obniża udział rynkowy dotychczasowych liderów – nawet jeśli same te grupy nie tracą mocy czy nie wycofują się z rynku.

Warto też zwrócić uwagę na szczegół metodologiczny, który łatwo przeoczyć, a który sporo mówi o kierunku, w jakim ewoluuje polski rynek energii. Pzy wyliczaniu wskaźników koncentracji URE uwzględnia już nie tylko klasycznych wytwórców, ale też energię oddawaną do krajowego systemu elektroenergetycznego przez magazyny energii. To sygnał, że w oczach regulatora magazyny przestają być technologiczną ciekawostką, a stają się pełnoprawnym uczestnikiem bilansowania systemu.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Orlen najszybciej rośnie w siłę

Mimo tego wyraźnego trendu spadkowego, o zdemonopolizowanym rynku energii w Polsce trudno jeszcze mówić. Nadal rządzi na nim tzw. Wielka Trójka, czyli trzej najwięksi wytwórcy mierzeni zarówno mocą zainstalowaną, jak i wolumenem energii wprowadzanej do sieci. W 2025 r. w tym gronie, podobnie jak w latach poprzednich, znalazły się grupy PGE Polska Grupa Energetyczna, Enea i Orlen. Czwarte miejsce, również nie pierwszy rok z rzędu, przypadło Grupie Tauron.

Ciekawiej robi się jednak, gdy przyjrzeć się bliżej samej czołówce, bo tam widać wyraźne przetasowania. PGE, choć wciąż niekwestionowany lider rynku, zmniejsza minimalnie swoją dominacje na rynku. Jej udział w wolumenie energii wprowadzonej do sieci obniżył się z 35,8 proc. w 2024 r. do 35,0 proc. rok później. W przeciwnym kierunku podąża Grupa Orlen, która zanotowała wzrost udziału z 9,5 do 10,3 proc. – to zresztą największy przyrost spośród całej trójki liderów. Enea pozostała w miejscu, utrzymując swój udział na niezmienionym poziomie 12,9 proc.

Udział grup kapitałowych w wolumenie energii elektrycznej wprowadzonej do sieci w latach 2024‒2025, Źródło. URE
Udział grup kapitałowych w wolumenie energii elektrycznej wprowadzonej do sieci w latach 2024‒2025, Źródło. URE

Łączna dominacja trzech największych podmiotów w energii wprowadzonej do sieci pozostała jednak dokładnie taka sama jak rok wcześniej – 58,2 proc. Zupełnie inaczej wygląda za to sytuacja w obszarze mocy zainstalowanej, gdzie udział całej trójki wyraźnie się skurczył: z 42,0 proc. w 2024 roku do 40,6 proc. w 2025 roku, czyli o kolejne 1,4 punktu procentowego.

Warto dodać, że URE do grupy „Pozostałych wytwórców” zaliczył zarówno wytwórców funkcjonujących w grupach kapitałowych (np. Azoty, E.ON, Polenergia), jak i wytwórców działających samodzielnie na rynku wytwarzania energii elektrycznej, tj. poza grupami kapitałowymi.

Skąd naprawdę bierze się ten spadek?

Tu jednak warto wprowadzić istotne doprecyzowanie, bo łatwo o zbyt uproszczoną interpretację danych. Z wykresu URE nie wynika, by w ujęciu wolumenowym rosło znaczenie kategorii „pozostali wytwórcy”, czyli wszystkich podmiotów spoza czterech największych grup kapitałowych. Ich łączny udział w energii wprowadzonej do sieci w rzeczywistości nieznacznie się zmniejszył – z 32,7 proc. w 2024 r. do 32,3 proc. rok później. Największym beneficjentem zmian w samej strukturze rynkowej okazał się więc nie kolektywny „ktoś inny”, tylko konkretna grupa – Orlen – przy stabilnym udziale Enei i lekkim wzroście udziału Tauron z 6,4 do 6,7 proc.

Rzeczywisty spadek wskaźnika HHI ma więc swoje źródło gdzie indziej niż w tej uproszczonej, sześcioelementowej strukturze podmiotowej z wykresu. To efekt szerszego zjawiska obejmującego cały sektor wytwarzania – rosnącej liczby i coraz większego rozproszenia małych instalacji OZE działających poza czołowymi grupami kapitałowymi, które URE wskazuje wprost jako główny czynnik napędzający cały trend. Innymi słowy: monopolu największych graczy nie rozbija dziś jedna duża, zbiorcza kategoria konkurentów, tylko setki drobnych, rozproszonych źródeł, których skala pojedynczo jest niewielka, ale w sumie systematycznie „odchudza ” udziały rynkowe liderów.

Patrycja Rapacka

patrycja.rapacka@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.