Minister klimatu o drogim pellecie. Problemem jest rosnąca konkurencja o surowiec

Minister klimatu o drogim pellecie. Problemem jest rosnąca konkurencja o surowiec
Minister Paulina Hennig-Kloska w Radio Zet. Źródło: YT

Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska pytana w Radiu Zet o rosnące ceny pelletu – sięgające już ponad 2000 zł za tonę – i o to, czy skutków masowego dotowania kotłów na pellet nie dało się przewidzieć, odpowiedziała, że problemem nie są indywidualne kotły w gospodarstwach domowych, lecz to, że po ten sam surowiec masowo sięgnęły ciepłownictwo systemowe i energetyka zawodowa. Zapowiedziała rozwój „drugiej nogi” systemu grzewczego opartego na biomasie – agropelletu z surowców rolniczych – i budowę norm jakości, które mają to umożliwić.

Minister podkreśliła, że mówi o rynku jako całości, mając świadomość, że dla pojedynczego gospodarstwa domowego cena pod 2000 zł za tonę pozostaje realnym problemem. Jak stwierdziła, rząd nie widzi winy po stronie odbiorców indywidualnych, których – jak zaznaczyła – resort wspiera i współfinansuje w procesie transformacji. Zamiast tego wskazała na ciepłownictwo systemowe, działające w zupełnie innej skali niż pojedyncze gospodarstwo, oraz na „jedną ze spółek energetycznych”, która – jej zdaniem – sięgnęła po pellet i biomasę na dużą, „makro” skalę.

Te słowa pokrywają się z danymi, jakie Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawiło wcześniej w jednym ze stanowisk. Zużycie brykietów i pelletu przez energetykę zawodową wzrosło w 2025 r. o ok. 77 proc. rok do roku. Jeszcze dobitniej pokazuje to analiza przywołana przez koalicję 23 organizacji pozarządowych, które w liście do premiera i resortów energii, klimatu oraz finansów wskazały, że w latach 2021–2025 zużycie pelletu i brykietu drzewnego w energetyce zawodowej i ciepłownictwie systemowym wzrosło z 1,39 do 5,01 petadżula – czyli o 260 proc. Zdaniem NGO ten sam, ograniczony surowiec drzewny (trociny, zrębki, wióry) jest coraz mocniej rozrywany między gospodarstwa domowe, ciepłownictwo, energetykę i przemysł drzewny.

REKLAMA
REKLAMA

Agropellet jako „druga noga” systemu

Kluczową zapowiedzią minister było uruchomienie drugiego filaru zaopatrzenia w biopaliwo stałe – biomasy rolniczej, czyli tzw. agropelletu (produkowanego m.in. ze słomy, łusek czy pestek). Zapowiedziała, że resort pracuje nad normami jakości dla tego paliwa, mówiąc, że system jego przetwarzania „w Polsce w ogóle nie funkcjonował” i trzeba go zbudować.

Jak potwierdziło Ministerstwo Klimatu i Środowiska w odpowiedzi dla redakcji Gramwzielone.pl, agropellet już dziś spełnia ustawową definicję biomasy z art. 2 pkt 3 i 3b ustawy o odnawialnych źródłach energii z 2015 r. i nie wymaga w tym zakresie żadnej nowej regulacji – status prawny surowca jako OZE jest więc już przesądzony. Tym, czego rzeczywiście brakuje i co – zgodnie ze słowami minister – jest „na końcówce prac”, są normy jakości paliwa oraz potwierdzenie dostępności urządzeń zdolnych do jego bezpiecznego spalania. Dopiero po ich ustaleniu możliwe będzie objęcie kotłów na agropellet wsparciem finansowym w programach takich jak Czyste Powietrze – a Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wcześniej informował, że na razie nie planuje takiego rozszerzenia, wskazując na bariery wynikające z unijnego rozporządzenia o ekoprojekcie.

Co już wiadomo o postępie prac legislacyjnych?

Elementem, o którym mówiła minister, jest procedowany projekt nowelizacji ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw (UD186), który obejmie biopaliwa stałe – w tym pellet niedrzewny – systemem kontroli analogicznym do już funkcjonującego dla innych paliw. Projekt został już przyjęty przez Stały Komitet Rady Ministrów i ma wkrótce trafić pod obrady samej Rady Ministrów. W ramach aktu wykonawczego do tej ustawy mają zostać ustalone wymagania jakościowe m.in. dla zrębki drzewnej, brykietu niedrzewnego i pelletu niedrzewnego, zbieżne z międzynarodową normą ISO 17225. Nowe przepisy przyznają też uprawnienia kontrolne UOKiK, Inspekcji Handlowej oraz Krajowej Administracji Skarbowej.

REKLAMA
REKLAMA

Zgodnie z aktualizowanym Krajowym Planem w dziedzinie Energii i Klimatu, przyjętym w czerwcu 2026 r., resort przewiduje mapę drogową stopniowego odchodzenia od biomasy leśnej w energetyce zawodowej – zużycie biomasy leśnej w tym sektorze ma zacząć spadać po 2030 r., a konwersje instalacji węglowych na biomasowe nie powinny już mieć miejsca. Biomasa rolnicza ma w tym układzie odciążyć rynek biomasy drzewnej jako uzupełniające, lokalne źródło paliwa.

Branża czeka na konkretne programy

Zapowiedź minister wpisuje się w postulaty, jakie od miesięcy zgłasza branża urządzeń grzewczych. Izba Gospodarcza Urządzeń OZE (IGUOZE) przedstawiła Ministerstwu Energii propozycje dwóch programów wsparcia: Agro Ciepło, dedykowanego obszarom wiejskim i nowoczesnym urządzeniom na polską biomasę rolniczą, oraz Jeden Hektar dla Energii, skierowanego do rolników zakładających plantacje miskanta i innych roślin energetycznych. Przedstawiciel IGUOZE Adam Nocoń ocenił sytuację na rynku pelletu drzewnego jako „dramatyczną” i wezwał do „decyzji, nie kolejnych analiz”.

Jednocześnie temat biomasy w ciepłownictwie ma jeszcze jeden, odrębny wątek. Koalicja NGO apeluje, by planowany Fundusz Transformacji Ciepłownictwa (3 mld zł) w ogóle wykluczył finansowanie instalacji spalających biomasę stałą – również tę rolniczą – i skierował środki na elektryfikację ciepłownictwa (pompy ciepła wielkoskalowe, magazyny ciepła, ciepło odpadowe). Zarząd NFOŚiGW miał zatwierdzić zasady Funduszu do 31 sierpnia 2026 r., a spór o to, czy agropellet i inne biopaliwa stałe znajdą się wśród technologii wspieranych z tych środków, pozostaje otwarty.

Patrycja Rapacka

patrycja.rapacka@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.