Ceny energii wystrzeliły po atakach na niemiecką sieć. Płacono nawet 20 tys. zł/MWh

Ceny energii wystrzeliły po atakach na niemiecką sieć. Płacono nawet 20 tys. zł/MWh
Sieci elektroenergetyczne. Fot. Unsplash

W ostatnich dniach odporność niemieckiego systemu energetycznego została wystawiona na poważną próbę. W wyniku ataków na kluczowe obiekty elektroenergetyczne Niemcy uchroniły się co prawda przed blackoutem, jednak zdarzenia te wyraźnie zachwiały cenami energii, które wzrosły do rekordowych poziomów.

W zeszłym tygodniu niemieccy energetycy musieli opanować ubytki w systemie energetycznym będące efektem ataków na ważne obiekty energetyczne w Niemczech. Najpierw, 1 września 2026 r., przy stacji elektroenergetycznej w Turnow-Preilack w Brandenburgii, ok. 20 km od granicy z Polską, w pobliżu elektrowni węglowej Jänschwalde znaleziono improwizowane urządzenia wybuchowe i zapalające. Co najmniej jedno z nich eksplodowało, a jeden blok elektrowni o mocy 500 MW automatycznie się wyłączył w wyniku zwarcia w sieci będącego następstwem ataku.

Stacja Turnow-Preilack ma strategiczne znaczenie dla zaopatrzenia w energię wschodnich Niemiec. Odbiera prąd z elektrowni Jänschwalde, zasilając część Brandenburgii i Saksonii. Wychodzi z niej także jedna z linii energetycznych zaopatrujących Berlin. W wyniku ataku i częściowego wstrzymania pracy elektrowni Jänschwalde w regionie nie doszło jednak do przerw w dostawach prądu.

REKLAMA
REKLAMA

Większe konsekwencje dla niemieckiego systemu energetycznego miał incydent, do którego doszło w zachodniej części kraju. Tam celem ataku okazała się stacja elektroenergetyczna w Bergheim, należąca do operatora sieci przesyłowej Amprion. Stacja ta jest położona zaledwie kilkaset metrów od elektrowni węglowej RWE Niederaußem o mocy brutto 3,8 GW, a w pobliżu działa również elektrownia na węgiel brunatny Neurath o mocy brutto 4,4 GW.

W wyniku uszkodzenia linii energetycznej automatycznie odłączonych zostało pięć bloków elektrowni opalanych węglem brunatnym należących do RWE – konkretnie bloki F i G elektrowni Neurath oraz G, H i K elektrowni Niederaußem, o łącznej mocy ok. 4,2 GW. W momencie zdarzenia dostarczały one do sieci ok. 3 GW mocy. Doszło więc do realnej i natychmiastowej utraty sporej części generacji w regionie.

Jak Niemcy poradzili sobie z utratą 3 GW mocy?

Niemieccy operatorzy sieci poradzili sobie z utrzymaniem ciągłości dostaw energii na terenie kraju. Po utracie 3 GW mocy z działających na zachodzie Niemiec elektrowni węglowych zadziałały automatyczne zabezpieczenia, a brakujące moce pokryto zwiększeniem generacji innych elektrowni i magazynów energii, a także importem – choć jego skala była ograniczona, gdyż dostępne było jedynie połączenie z Czechami.

Niemieccy operatorzy aktywowali usługi wsparcia sieci, dostarczane między innymi przez magazyny energii. Uruchomiono m.in. świadczenie usługi aFRR (automatic Frequency Restoration Reserve), czyli regulacji wtórnej automatycznej, której aktywacja musi nastąpić w Niemczech w czasie do 5 minut.

REKLAMA
REKLAMA

Operatorzy sieci wydali też polecenie świadczenia usługi mFRR, odciążającej regulację aFRR, która co do zasady musi zostać aktywowana w czasie do kilkunastu minut.

System uniknął blackoutu, ale ceny energii wystrzeliły

Chociaż niemiecka infrastruktura energetyczna wykazała się realną odpornością, odnotowane ubytki mocy wywołały gwałtowną reakcję na rynku energii.

W dniu odłączenia pięciu bloków węglowych w Neurath i Niederaußem, w godzinach wieczornych, na niemieckim rynku spot ceny energii wzrosły do rekordowych poziomów. W kwadransie 20:45–21:00 cena energii na rynku dnia następnego wzrosła do 234 euro/MWh, czyli do ponad 1000 zł/MWh.

Jeszcze wyraźniej zareagował rynek dnia bieżącego, gdzie w tym samym okresie cena energii skoczyła aż do 4,5 tys. euro/MWh, czyli do prawie 20 tys. zł/MWh.

Z kolei cena rozliczenia niezbilansowania, czyli cena, po której operator sieci rozlicza uczestników rynku energii za odchylenie między ich zaplanowanym a rzeczywistym zużyciem lub produkcją energii w danym okresie rozliczeniowym, przekroczyła 5 tys. euro/MWh. Wynikało to z tego, że operatorzy musieli sięgnąć po najdroższe, najszybciej dostępne rezerwy, aby załatać 3-gigawatowy ubytek mocy.

Piotr Pająk

piotr.pajak@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny.pl Sp. z o.o.