Agrofotowoltaika bez ustawy? MKIŚ: część barier można usunąć punktowymi zmianami przepisów
Ministerstwo Klimatu i Środowiska odpowiedziało na pytania redakcji Gramwzielone.pl dotyczące przyszłości agrofotowoltaiki w Polsce. Jest to technologia łącząca produkcję energii słonecznej z uprawą roślin lub wypasem zwierząt na tym samym gruncie. Z odpowiedzi resortu wynika, że choć zainteresowanie tym rozwiązaniem rośnie, konkretnych decyzji legislacyjnych wciąż nie ma, a temat pozostaje rozproszony między kilkoma ministerstwami.
Na pytanie o plany wprowadzenia regulacji prawnych dotyczących agrofotowoltaiki resort odpowiedział wprost, że temat jest obserwowany, ale nie doczekał się jeszcze rozstrzygnięć.
– Ministerstwo Klimatu i Środowiska dostrzega rosnące zainteresowanie rozwiązaniami z zakresu agrofotowoltaiki oraz potencjalne korzyści płynące z łączenia produkcji energii ze źródeł odnawialnych z działalnością rolniczą. Ministerstwo analizuje doświadczenia państw członkowskich Unii Europejskiej oraz krajowe uwarunkowania prawne i techniczne związane z rozwojem tego segmentu rynku. Nie zostały jeszcze podjęte rozstrzygnięcia dotyczące ewentualnych działań legislacyjnych w tym obszarze – wyjaśnił resort.
Ministerstwo widzi w agrofotowoltaice narzędzie, które teoretycznie mogłoby rozwiązać jeden z najbardziej palących problemów fotowoltaiki wielkoskalowej — konkurencję o grunty z produkcją rolną. Jak zaznaczono w odpowiedzi, „agrofotowoltaika jest postrzegana jako jedno z rozwiązań, które może wspierać rozwój odnawialnych źródeł energii przy jednoczesnym zachowaniu funkcji produkcyjnej gruntów rolnych”, jednak ocena jej rzeczywistego potencjału wymaga uwzględnienia czynników technicznych, ekonomicznych, środowiskowych oraz wpływu na samo rolnictwo.
Status gruntu? Kluczowe pytanie bez jednoznacznej odpowiedzi
Najbardziej praktyczna z perspektywy rolnika i inwestora część odpowiedzi dotyczy tego, co dzieje się ze statusem prawnym gruntu po zamontowaniu instalacji. Resort podkreślił, że agrofotowoltaika formalnie nie istnieje jako odrębna kategoria technologiczna w polskim prawie energetycznym.
– Instalacje agrofotowoltaiczne nie są obecnie traktowane jako odrębna technologia energetyczna. Kwestie dotyczące zachowania statusu gruntu rolnego, prowadzenia na nim działalności rolniczej oraz kwalifikowalności powierzchni do płatności bezpośrednich pozostają natomiast w kompetencji Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, ponieważ nie mieszczą się w zakresie regulacji ustawy o OZE – czytamy w odpowiedzi resortu.
Co istotne dla potencjalnych inwestorów, ministerstwo potwierdziło, że samo zainstalowanie paneli nie musi oznaczać utraty rolnego charakteru działki.
– Samo posadowienie instalacji PV nie musi automatycznie oznaczać utraty rolnego charakteru całej działki, jednak ocena zależy od sposobu zagospodarowania terenu, powierzchni zajętej przez infrastrukturę oraz faktycznego prowadzenia produkcji rolnej. Co do zasady możliwe jest łączenie działalności rolniczej z wytwarzaniem energii, o ile działalność pozarolnicza istotnie nie ogranicza użytkowania gruntu do celów rolniczych, czyli funkcji podstawowej gruntu – dodało MKiŚ.
Ministerstwo zastrzegło jednak, że kwestia ewentualnych dopłat rolnych czy innych form wsparcia finansowego „musiałaby być każdorazowo oceniana według warunków danego instrumentu” — czyli nie ma tu jednej, uniwersalnej zasady.
Sprawa międzyresortowa, wciąż na wczesnym etapie
Odpowiadając na pytanie o współpracę z resortem rolnictwa, MKiŚ potwierdziło, że rozmowy trwają, ale są dalekie od finalizacji.
– Zagadnienia związane z rozwojem odnawialnych źródeł energii na obszarach wiejskich, w tym potencjalnym rozwojem agrofotowoltaiki, pozostają przedmiotem bieżącej współpracy pomiędzy Ministerstwem Klimatu i Środowiska a Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi. […] Na obecnym etapie jest zbyt wcześnie, aby przesądzać o zakresie ewentualnych rozwiązań legislacyjnych lub terminie ich wdrożenia – poinformował nas resort.
Bariery? Niepewność prawna, a nie brak technologii
Najbardziej konkretna część odpowiedzi dotyczy tego, co dziś realnie hamuje rozwój agrofotowoltaiki w Polsce. Resort wskazał kilka nakładających się na siebie źródeł niepewności:
– Ograniczenia w rozwoju agrofotowoltaiki w Polsce mogą wynikać m.in. z braku jednoznacznych przepisów określających status tego rodzaju instalacji oraz zasady jednoczesnego wykorzystywania gruntu do produkcji rolnej i wytwarzania energii. Istotnymi barierami mogą być również niepewność dotycząca zachowania rolnego charakteru gruntu, kwalifikowalności powierzchni do płatności bezpośrednich, zasad planowania przestrzennego oraz wyłączania gruntów z produkcji rolnej – wyjaśnił nam resort.
Co ciekawe, ministerstwo wyraźnie zasygnalizowało, że rozwiązanie problemu niekoniecznie wymaga uchwalenia zupełnie nowej ustawy.
– Zdaniem Ministerstwa rozwój agrofotowoltaiki nie musi wymagać przyjęcia odrębnej ustawy, ponieważ część barier może zostać usunięta poprzez punktowe zmiany w obowiązujących regulacjach dotyczących aktów prawnych w zakresie odnawialnych źródeł energii, planowania przestrzennego, ochrony gruntów rolnych oraz płatności obszarowych. Ewentualne rozwiązania mogłyby przykładowo określać minimalne warunki prowadzenia rzeczywistej produkcji rolnej, sposób kwalifikowania powierzchni zajętej przez infrastrukturę energetyczną oraz zasady łączenia działalności rolniczej z produkcją [energii] – poinformowało nas Ministerstwo Klimatu i Środowiska.
Ministerstwo podkreśliło jednocześnie, że temat wymaga zaangażowania nie dwóch, ale co najmniej czterech resortów — obok MKiŚ i Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wymieniono również Ministerstwo Energii oraz Ministerstwo Rozwoju i Technologii (w zakresie planowania przestrzennego), a także ARiMR i operatorów systemów elektroenergetycznych.
Agrofotowoltaika w Polsce już działa. Na razie częściej w skali pilotaży
Podczas gdy przepisy wciąż czekają na doprecyzowanie, konkretne projekty agrofotowoltaiczne w Polsce sukcesywnie powstają. Jak informowaliśmy na łamach Gramwzielone.pl, zespół naukowców zakończył w lipcu 2026 r. drugą fazę pilotażowego projektu w Witkowie — dwuletnie badania prowadzono już na powierzchni 4 hektarów, czyli większej, niż pierwotnie zakładano przy starcie projektu w 2025 r.
Zastosowany tam system, opracowany przez spółkę Energia Pomorze pod nazwą AgriPV TR System, opiera się na jednym słupie nośnym na sekcję, co pozostawia maszynom rolniczym swobodę pracy pod konstrukcją paneli. Kolejnym etapem ma być rozbudowa instalacji o dodatkowe 6 hektarów, tak by docelowo całe gospodarstwo agrofotowoltaiczne osiągnęło 10 hektarów. Finał całego przedsięwzięcia zaplanowano na 2029 r.
Z kolei na dwóch farmach fotowoltaicznych spółki Eurowind Energy pojawili się niecodzienni „pracownicy” – łącznie 200 owiec pomaga w utrzymaniu roślinności na odpowiedniej wysokości. Na farmie w Kłębowie, o mocy 2 MW, wypasało się około 100 owiec rasy wielkopolskiej na powierzchni 6 hektarów – zwierzęta zakończyły już sezon wypasu i wróciły do owczarni. Na drugiej farmie, w Złotowie, o mocy 8 MW, owce – również w liczbie około 100 sztuk, ale należące do trzech ras: kameruńskiej, wrzosówki i dorper – wciąż są wypasane na powierzchni 18 hektarów.
To pokazuje, że o ile na poziomie regulacyjnym agrofotowoltaika wciąż nie ma w Polsce jasno określonego statusu, o tyle w praktyce technologia jest już testowana. Pytanie, które stawia branża, dotyczy raczej tempa, w jakim przepisy nadążą za realnie prowadzonymi projektami.
Opcja dla rolników i sadowników
Odpowiedzi MKiŚ dobrze ilustrują specyficzny etap, w jakim znajduje się dziś agrofotowoltaika w Polsce. Technologia istnieje, pierwsze projekty pilotażowe są realizowane, a mimo to formalnie „nie istnieje” jako odrębna kategoria w krajowym prawie energetycznym. To rodzi realną niepewność inwestycyjną. Rolnik czy deweloper planujący taki projekt nie ma dziś jednoznacznej gwarancji, że po zamontowaniu paneli zachowa status gruntu rolnego i prawo do dopłat, ponieważ ocena — jak przyznaje samo ministerstwo — pozostaje każdorazowo indywidualna i zależna od interpretacji lokalnych organów.
Deklaracja resortu, że problem można rozwiązać punktowymi zmianami przepisów, a nie odrębną ustawą, to sygnał racjonalizmu regulacyjnego, ale też ryzyko rozmycia odpowiedzialności między czterema czy pięcioma instytucjami jednocześnie zaangażowanymi w temat.
W kontekście krajowych celów OZE agrofotowoltaika ma potencjalnie unikalną przewagę. Pozwala zwiększać moc zainstalowaną w fotowoltaice bez zaostrzania konfliktu o grunty rolne, który w ostatnich latach coraz częściej towarzyszy dużym farmom PV. To, czy ten potencjał zostanie wykorzystany, zależy jednak w dużej mierze od tego, jak szybko międzyresortowe rozmowy, o których wspomina MKiŚ, przełożą się na konkretne, punktowe zmiany w prawie.
Patrycja Rapacka
patrycja.rapacka@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.