Pellet drożeje i znika z polskich składów. Ile kosztuje pellet w Czechach?
Ceny pelletu w Polsce przekroczyły już 2 tys. zł za tonę, a przed sezonem grzewczym problemem staje się nie tylko cena, ale również dostępność opału. Jak podaje lokalny portal nto.pl, mieszkańcy Opolszczyzny coraz częściej szukają pelletu po czeskiej stronie granicy, gdzie można znaleźć go taniej.
Choć do rozpoczęcia sezonu grzewczego zostało jeszcze kilka tygodni, właściciele kotłów pelletowych już uzupełniają zapasy. W części składów kolejne dostawy szybko znajdują nabywców, a ceny paliwa są wyraźnie wyższe niż przed rokiem. Na Opolszczyźnie sytuacja skłania część klientów do poszukiwania pelletu za granicą.
Jak podaje nto.pl, mieszkańcy powiatów nyskiego, prudnickiego i głubczyckiego coraz częściej wybierają zakupy w Czechach. Jak ustalił portal, w Krnovie tona certyfikowanego pelletu kosztuje mniej niż w Polsce. Niższe ceny mają obowiązywać także w rejonie Ołomuńca i Szumperka.
Przy obecnych cenach w kraju różnica może sięgać kilkuset złotych na tonie. Dla mieszkańców terenów przygranicznych wyjazd po opał może więc być opłacalną alternatywą.
Pellet przekracza 2 tys. zł za tonę
W ostatnich tygodniach ceny pelletu wyraźnie wzrosły. Jak pisaliśmy wcześniej, w czerwcu średnia cena pelletu drzewnego klasy A1 wynosiła około 1784 zł/t. Pod koniec lipca przekroczyła już 2 tys. zł/t.
Wzrost cen jest szczególnie istotny, ponieważ następuje jeszcze przed rozpoczęciem sezonu grzewczego. Dla właścicieli kotłów oznacza to, że zakup paliwa na całą zimę może pochłonąć znaczną część domowego budżetu.
Jednocześnie problemem jest dostępność. Jak podaje nto.pl, w większych składach na Opolszczyźnie pellet jest jeszcze dostępny, ale na dostawy trzeba czasem czekać. W mniejszych punktach zapasy bywają bardzo ograniczone, a sprzedawcy nie zawsze są w stanie określić termin kolejnej dostawy.
Popyt na pellet rośnie
Wysokie ceny są efektem kilku nakładających się czynników. W ostatnich latach liczba kotłów pelletowych w Polsce znacząco wzrosła, m.in. dzięki programowi Czyste Powietrze. W rezultacie krajowy rynek potrzebuje coraz większych ilości paliwa.
Jednocześnie podaż nie nadąża za popytem. Pellet drzewny powstaje przede wszystkim z trocin i innych pozostałości przemysłu drzewnego. Dostępność tego surowca zależy więc m.in. od sytuacji w tartakach i zakładach meblarskich.
Jak pisaliśmy wcześniej, na rynek wpływa również ograniczenie dostaw ze wschodu. Po wprowadzeniu sankcji z rynku zniknął pellet z Białorusi, natomiast wojna ograniczyła możliwości importu z Ukrainy. Krajowi producenci i dystrybutorzy muszą więc w większym stopniu korzystać z dostaw z innych kierunków. Szerzej na ten temat w artykule: Potężne koszty importu biomasy do Polski.
Po zimie zapasy trzeba odbudować
Na wzrost popytu wpływa także sytuacja po ostatnim sezonie grzewczym. Gospodarstwa domowe zużyły zapasy zgromadzone przed zimą, a część klientów liczyła, że wiosną i latem pellet ponownie stanieje. Tym razem taki scenariusz się nie sprawdził. Gdy ceny nie zaczęły spadać, część właścicieli kotłów zdecydowała się kupić opał wcześniej, aby uniknąć jeszcze wyższych kosztów jesienią.
Jak mówi cytowany przez portal nto.pl Łukasz Horbacz, dystrybutor pelletu i członek Polskiej Rady Pelletu, magazyny, które w poprzednich latach o tej porze były zwykle pełne, są obecnie znacznie bardziej opróżnione. Jak wskazuje, producenci sprzedają pellet praktycznie na bieżąco. Oznacza to, że ryzyko problemów z dostępnością opału przed zimą może być równie istotne jak sam wzrost jego ceny.
Branża ostrzega przed dalszym wzrostem kosztów
Wcześniej zwracaliśmy uwagę, że problemy z podażą surowca mogą utrzymać presję na ceny pelletu również w kolejnych miesiącach. Branża wskazuje, że sytuacja nie jest wyłącznie efektem chwilowego zwiększenia popytu, lecz ma bardziej strukturalny charakter.
Wśród postulatów producentów i dystrybutorów pojawia się m.in. zwiększenie dostępności surowca dla krajowych wytwórców oraz działania mające ograniczyć koszty paliwa dla odbiorców końcowych. Polska Rada Pelletu od dłuższego czasu postuluje również obniżenie VAT na pellet, choć podkreśla, że problemu ograniczonej podaży nie da się rozwiązać wyłącznie poprzez zmiany podatkowe. Więcej na ten temat w artykule: Rynek pelletu na zakręcie. Polska Rada Pelletu wzywa do wspólnych działań.
Rząd chce zwiększyć dostępność biomasy
Rosnące ceny pelletu zwróciły również uwagę administracji państwowej. Jak informowaliśmy wcześniej, Ministerstwo Energii otrzymało analizę dotyczącą rynku pelletu i prognoz cen na sezon 2026/2027.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazywało natomiast na możliwość zwiększenia wykorzystania biomasy pochodzenia rolniczego. Jednym z rozważanych kierunków jest rozwój rynku agropelletu.
To rozwiązanie może zwiększyć ilość dostępnego paliwa, ale nie oznacza, że każdy rodzaj pelletu nadaje się do każdego kotła. Właściciele urządzeń powinni sprawdzać wymagania producenta, ponieważ zastosowanie niewłaściwego paliwa może prowadzić do problemów z pracą kotła, a w niektórych przypadkach także do utraty gwarancji.
Polacy jadą po pellet do Czech
Wysokie ceny w Polsce sprawiają, że mieszkańcy terenów przygranicznych zaczynają szukać alternatywy za południową granicą. Jak ustalił portal nto.pl, w czeskim Krnovie tona certyfikowanego pelletu kosztuje około 10,7 tys. koron, czyli około 1920 zł. Podobne ceny można znaleźć również w okolicach Ołomuńca i Szumperka.
Dla mieszkańców powiatów położonych blisko granicy różnica jest więc na tyle duża, że zakup pelletu w Czechach zaczyna być realną alternatywą dla krajowego rynku.
Nie oznacza to jednak, że problem wysokich cen został rozwiązany. Polacy mieszkający dalej od granicy nie mogą w podobny sposób ograniczyć kosztów, a dla wszystkich właścicieli kotłów najważniejsze pozostaje pytanie o dostępność paliwa w kolejnych miesiącach.
Czy pelletu zabraknie przed zimą?
Największą niewiadomą jest obecnie to, jak rynek będzie wyglądał jesienią. Jeśli popyt pozostanie wysoki, a producenci nie zwiększą podaży, dostępność pelletu może stać się jeszcze większym problemem.
Jak mówi cytowany przez nto.pl Łukasz Horbacz, ryzyko okresowych braków i wydłużonych terminów dostaw jest realne. W jego ocenie właściciele kotłów pelletowych powinni wcześniej zabezpieczyć przynajmniej część zapasów.
Na razie trudno jednak przesądzić, czy ceny przed zimą jeszcze wzrosną. Jedno jest pewne: pellet, który przez lata był postrzegany jako stosunkowo tani sposób ogrzewania domu, w tym sezonie staje się dla gospodarstw domowych coraz większym wydatkiem.
Katarzyna Poprawska-Borowiec
Co roku w Polsce po żniwach mamy kilkadziesiąt milionów ton słomy, z której bez problemu da się zrobić agro pellet. Jego wartość opałowa jest nieco niższa niż pelletu drzewnego, ale jest też znacznie od niego tańszy. Nie ma potrzeby też zwiększania wycinek lasów pod biomasę.
Dałam się namówić na ogrzewanie pelletem i jestem rozczarowana bo nie mogę kupić pelletu. Ograniczenia po 1 tonie.Mam 80 lat i zimą mam marznąć? Ten rząd z Tuskiem trzeba wyrzucić! Tragedia!!!!!
@Marianna Ja mam 98 lat i też mam ten sam problem. Może wpadniesz zimą pod pierzynkę, będzie nam cieplej?
Józef- ja mam 139 lat i mam jeszcze większy problem. Tusk namówił mnie na kocioł gazowy, przyszedł z Kosiniakiem i zamontowali za 70 tys ale nie powiedział, że podłączy mi sieć gazową w 2086 roku. Ach ten Tusk.. więc pytanie, mogę do was dołączyć? Niechętnie to pisze ale zgodzę się na miejsce po lewej stronie od Marianny (chociaż wolałbym oczywiście na prawicy).