Gospodarstwa domowe i energetyka walczą o biomasę drzewną? Ceny pelletu rosną

Gospodarstwa domowe i energetyka walczą o biomasę drzewną? Ceny pelletu rosną
Pellet, fot. Shutterstock

Rosnące ceny pelletu drzewnego to w dużej mierze efekt narastającej konkurencji o biomasę między gospodarstwami domowymi a energetyką zawodową i ciepłownictwem – wynika ze stanowiska Ministerstwa Klimatu i Środowiska w sprawie bezpieczeństwa energetycznego gospodarstw domowych przed sezonem grzewczym 2026/2027. Resort ujawnia, że zużycie brykietów i pelletu przez energetykę zawodową wzrosło w 2025 r. o ok. 77 proc. rok do roku, i zapowiada, że po 2030 r. zużycie biomasy w dużej energetyce ma zacząć spadać, a konwersje elektrowni węglowych na biomasowe „nie powinny mieć już miejsca”.

Ministerstwo wskazuje w stanowisku na kilka jednocześnie działających czynników. Wymieniło rosnącą konkurencję o biomasę pomiędzy gospodarstwami domowymi, ciepłownictwem, energetyką zawodową oraz przemysłem meblarskim i papierniczym, ale też wzrost liczby użytkowników kotłów na pellet, ograniczoną dostępność wiór i trocin wykorzystywanych do jego produkcji, a także rosnące koszty energii, produkcji i transportu.

Kluczowym elementem tej układanki jest rosnące zapotrzebowanie na biomasę leśną ze strony energetyki zawodowej i systemów ciepłowniczych. Zużycie brykietów i pelletu przez ten sektor wzrosło w 2025 r. w porównaniu do 2024 r. o ok. 77 proc.

REKLAMA
REKLAMA

Ten sam surowiec – wiórki, zrębki, trociny – trafia zarówno do produkcji pelletu dla gospodarstw domowych, jak i do wytwarzania energii elektrycznej i ciepła w dużych instalacjach, co bezpośrednio zaostrza konkurencję o dostępne zasoby.

Resort powołuje się przy tym na „Analizę dostępności biomasy stałej – zrównoważony potencjał na cele energetyczne w Polsce”, przygotowaną na potrzeby aktualizacji Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK) do 2030 r. z perspektywą do 2040 r., która potwierdza ograniczoną dostępność zrównoważonej biomasy drzewnej w kraju.

Surowca drzewnego nie brakuje, ale limit został osiągnięty

MKiŚ podkreśla, że sama podaż drewna pozostaje stabilna. Lasy Państwowe pozyskały w 2023 r. ponad 39 mln m³ surowca drzewnego, w 2024 r. ponad 40 mln m³, a w 2025 r. ponownie ponad 39 mln m³. Ograniczenie wycinki dotyczy jedynie najcenniejszych obszarów leśnych. Zanotowano też istotną zmianę w handlu zagranicznym. Import surowca drzewnego spadł o 38 proc. (1,1 mln m³), a eksport wzrósł o 19 proc. (3,8 mln m³), co dało dodatni bilans handlowy na poziomie 2,6 mln m³.

Zdaniem resortu Lasy Państwowe osiągnęły już poziom pozyskania zbliżony do maksymalnego możliwego przy zachowaniu zasad zrównoważonej gospodarki leśnej, dlatego w najbliższych latach przewiduje się utrzymanie pozyskania na poziomie ok. 39–40 mln m³ rocznie. Wzrost ponad ten poziom byłby możliwy jedynie w sytuacjach nadzwyczajnych, np. przy masowym zamieraniu drzewostanów wywołanym czynnikami klimatycznymi.

Rekordowa produkcja pelletu, mimo to ceny rosną

Według danych GUS („Produkcja wyrobów przemysłowych w 2025 r.”) krajowa produkcja pelletu i brykietów z drewna wyniosła w 2025 r. 1 171 069 ton – o 24,2 proc. więcej niż rok wcześniej.

Wzrosła też produkcja tarcicy (+6,4 proc.) i płyt pilśniowych (+7,5 proc.), a wartość produkcji sprzedanej w dziale „wyroby z drewna, korka, słomy i materiałów w rodzaju stosowanych do wyplatania” zwiększyła się o 10,5 proc. w cenach stałych – najmocniej spośród wszystkich działów przetwórstwa przemysłowego w Polsce.

Mimo rosnącej produkcji presja popytowa – w tym ze strony energetyki zawodowej – okazuje się silniejsza, co przekłada się na ceny.

Gospodarstwa domowe i energetyka kupują inny pellet

Wyjaśnienia MKiŚ uzupełnia stanowisko Ministerstwa Energii, przedstawione pod koniec sierpnia i opisane przez portal Gramwzielone.pl. Resort energii – choć formalnie ogrzewnictwo indywidualne nie leży w jego kompetencjach – poinformował, że kilkukrotnie zwracał się do prezesa UOKiK o zbadanie, czy producenci lub dystrybutorzy pelletu nie ograniczają sztucznie jego podaży. Odpowiedź Urzędu nie potwierdziła stosowania niedozwolonych praktyk rynkowych. Z kolei opublikowana pod koniec sierpnia 2026 r. analiza UOKiK wskazała, że za podwyżkami stoi przede wszystkim niedopasowanie krajowej podaży surowca do rosnącego popytu, a nie zmowa cenowa czy celowe wstrzymywanie towaru.

Skalę tego popytu ilustrują dane programu Czyste Powietrze. W 2025 r. kotłów na pellet lub drewno dotyczyło ok. 77 proc. wniosków o dofinansowanie wymiany źródła ciepła. Od 2018 r. do końca czerwca 2026 r. w ramach programu sfinansowano łącznie 157 360 kotłów na biomasę (ok. 80 proc. to kotły na pellet, reszta – kotły zgazowujące drewno), a liczba gospodarstw domowych korzystających dziś z ogrzewania pellet/drewno sięga ok. 450 tys. – to przeszło 90 tys. więcej niż w 2023 r.

Co istotne, Ministerstwo Energii podkreśla rozróżnienie, które częściowo koryguje obraz z pisma MKiŚ. Energetyka zawodowa wykorzystuje głównie tzw. pellet techniczny – niższej jakości, ale bardziej opłacalny przy dużej skali zużycia – podczas gdy gospodarstwa domowe kupują droższy pellet klasy A1. Zdaniem resortu oba segmenty nie konkurują więc bezpośrednio o ten sam gotowy produkt.

To rozróżnienie dotyczy jednak wyłącznie gotowego pelletu – nie eliminuje ono opisanej wyżej konkurencji o surowiec wyjściowy (wiórki, zrębki, trociny), z którego produkowane są oba rodzaje pelletu i który energetyka zawodowa wykorzystuje też bezpośrednio, bez przetwarzania na pellet, w znacznie większej skali niż samo ogrzewnictwo indywidualne.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Ministerstwo Energii tłumaczy też bieżący poziom cen zjawiskiem sezonowym. Wcześniejsze niż zwykle zakupy pelletu na kolejny sezon grzewczy, robione już latem, podbijają ceny krótkoterminowo, ale jednocześnie stabilizują podaż i łagodzą gwałtowne skoki cen w szczycie sezonu grzewczego.

Zapowiedziano też prace powołanej w październiku 2025 r. Rady ds. Przemysłu Drzewnego i Meblarskiego (nadzorowanej przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii), która ma przygotowywać rekomendacje dotyczące konkurencyjności branż opartych na drewnie.

Mniej biomasy w energetyce po 2030 r.

Najbardziej istotna z punktu widzenia przyszłości rynku biomasy jest deklaracja kierunkowa zawarta w odpowiedzi. Zaktualizowany KPEiK do 2030 r. z perspektywą do 2040 r. wskazuje na stopniowe ograniczanie wykorzystania biomasy leśnej w energetyce i ciepłownictwie zawodowym na rzecz energii elektrycznej z OZE, nowoczesnych technologii magazynowania energii i ciepła oraz integracji sektorów (tzw. sector coupling, np. ciepłownictwa i elektromobilności z elektroenergetyką).

Resort stwierdza wprost, że w jego ocenie zużycie biomasy w energetyce zawodowej powinno zacząć spadać już po 2030 r., a biomasa nie powinna stanowić podstawowego kierunku transformacji energetycznej – ma pełnić rolę źródła przejściowego, lokalnego i uzupełniającego, wykorzystywanego tam, gdzie brakuje alternatyw technologicznych.

Ministerstwo wskazuje też na rosnące znaczenie agrobiomasy (biomasy pochodzenia rolniczego) jako uzupełniającego, dywersyfikującego źródła paliwa dla energetyki i ciepłownictwa.

Koniec transformacji węgla w kierunku wykorzystania biomasy

Odpowiedź zawiera zdanie o istotnym znaczeniu praktycznym. Zdaniem MKiŚ konwersje jednostek wytwórczych z węglowych na biomasowe „nie powinny mieć już miejsca”. To jednoznaczny sygnał dla operatorów elektrowni i ciepłowni rozważających taką ścieżkę dekarbonizacji. Resort wskazuje zamiast tego na elektryfikację systemów ciepłowniczych jako strategiczny kierunek długoterminowy, co ma ograniczyć presję na rynek biomasy drzewnej i złagodzić konkurencję o surowiec między energetyką zawodową a odbiorcami indywidualnymi.

Nowy system kontroli jakości biopaliw stałych

Ministerstwo informuje też, że biopaliwa stałe – w tym pellet – nie są obecnie objęte systemem kontroli jakości paliw. Trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw (UD186), który obejmie biopaliwa stałe tym systemem. Nowe przepisy nałożą na podmioty wprowadzające biopaliwa stałe do obrotu obowiązek wykonania badania produktu oraz wystawienia świadectwa jakości biopaliwa stałego, a uprawnienia kontrolne otrzymają Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Inspekcja Handlowa oraz Krajowa Administracja Skarbowa (Służba Celno-Skarbowa). Projekt ma w najbliższym czasie trafić do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów celem skierowania pod obrady Rady Ministrów.

Odpowiedź MKiŚ dobrze pokazuje strukturalne źródło problemu, z którym zmagają się dziś gospodarstwa domowe ogrzewające się pelletem. To nie chwilowy skok cen surowca, lecz efekt trwałego ograniczenia w podaży biomasy drzewnej, które – jak przyznaje sam resort – osiągnęło już swój pułap przy obecnych zasadach zrównoważonej gospodarki leśnej.

W sytuacji, w której energetyka zawodowa zwiększa zużycie tego samego surowca o kilkadziesiąt procent rocznie, konkurencja o ograniczony zasób będzie się nasilać, dopóki duże instalacje nie zaczną realnie odchodzić od biomasy. Zapowiedziany dopiero na „po 2030 r.” spadek zużycia oznacza, że najbliższe sezony grzewcze gospodarstwa domowe spędzą raczej w warunkach dalszej presji cenowej niż jej złagodzenia.

Zapowiedź zakończenia transformacji węgiel–biomasa i przesunięcia ciężaru dekarbonizacji ciepłownictwa w stronę elektryfikacji to sygnał ważny nie tylko dla rynku pelletu, ale i dla całej branży ciepłowniczej, która w ostatniej dekadzie chętnie traktowała współspalanie i konwersję na biomasę jako relatywnie tani sposób na redukcję emisji.

Jeśli deklaracja resortu przełoży się na konkretne regulacje, część operatorów będzie musiała zrewidować plany inwestycyjne – a to, w połączeniu z zapowiadanym systemem kontroli jakości biopaliw stałych, może w dłuższej perspektywie uporządkować rynek pelletu, nawet jeśli w najbliższym czasie nie obniży samych cen.

Patrycja Rapacka

patrycja.rapacka@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.