Tańsza od zagranicznych i odporna na ataki. ARP pracuje nad polską turbiną wiatrową
Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) prowadzi wstępne prace koncepcyjne nad projektem w pełni polskiej turbiny wiatrowej dla energetyki lądowej. Według wstępnych szacunków krajowe urządzenie mogłoby być nawet o kilkanaście procent tańsze od rozwiązań zagranicznych producentów, a jego kluczową przewagą ma być pełna kontrola nad systemami sterowania i odporność na cyberatak. ARP wskazuje na przypadek zablokowania turbiny w Niemczech, do którego doszło przez złośliwe oprogramowanie w sterownikach pochodzących z Chin.
Jak podała Agencja w odpowiedzi na pytania przesłane przez redakcję Gramwzielone.pl, projekt znajduje się obecnie na etapie prac koncepcyjnych i wstępnych analiz. Zespół ocenia możliwości technologiczne oraz potencjał krajowego przemysłu, ale na razie nie ogłoszono harmonogramu prac ani terminu powstania prototypu – te kwestie mają być ustalane w miarę postępu analiz.
Grupa Przemysłowa Baltic jako naturalny partner
ARP nie podaje na razie szczegółowego składu zespołu, ale wskazuje, że w prace zaangażowane są spółki z portfela Agencji, w tym Grupa Przemysłowa Baltic – ze względu na jej kompetencje w produkcji wież dla energetyki wiatrowej określona jako naturalny partner przedsięwzięcia. Czas funkcjonowania zespołu ma zależeć od postępu prac i osiąganych kamieni milowych.
Kilkanaście procent niższy koszt dzięki lokalnej produkcji
Według wstępnych szacunków ARP krajowa turbina mogłaby być nawet o kilkanaście procent tańsza od urządzeń zagranicznych producentów. Na obniżenie kosztów miałyby wpłynąć: lokalna produkcja komponentów, ograniczająca koszty logistyki i transportu, wykorzystanie krajowego zaplecza produkcyjnego, ograniczenie kosztów licencji oraz budowa krajowego łańcucha dostaw generującego dodatkowe oszczędności.
Cyberbezpieczeństwo filarem. Punkt wyjścia to incydent w Niemczech
Kluczowym argumentem za budową własnej konstrukcji jest cyberbezpieczeństwo. Jak wskazała wiceprezes ARP Ilona Deręgowska, cytowana w odpowiedzi Agencji, turbina zawiera wiele systemów sterujących, które decydują m.in. o tym, jak urządzenie ustawia się względem wiatru i zarządza wytwarzaną energią. Na rynku europejskim odnotowano już przypadki zablokowania systemów obsługi turbin, których sterowniki pochodziły z Chin. Jako przykład ARP podaje sytuację w Niemczech sprzed roku, gdy w wyniku cyberincydentu z użyciem złośliwego oprogramowania zakłócono pracę turbiny.
Celem projektu jest zapewnienie pełnej kontroli nad systemami sterowania i cyberbezpieczeństwem poprzez projektowanie i produkcję urządzenia w całości w Polsce, co – jak wskazuje Agencja – pozwoliłoby uniknąć ryzyka związanego z zewnętrznymi systemami i potencjalnymi zakłóceniami pracy sterowników na skutek cyberataków. ARP określa to jako odpowiedź na rosnące znaczenie cyberbezpieczeństwa dla bezpieczeństwa energetycznego państwa.
Partnerstwo z przemysłem i ośrodkami badawczymi
ARP zapowiada, że priorytetem projektu jest budowa partnerstwa finansowego z partnerami technologicznymi oraz wypracowanie rodzimego urządzenia odpornego na cyberatak. Agencja podkreśla, że powodzenie tego typu inicjatywy wymaga ścisłej współpracy administracji publicznej, krajowych przedsiębiorstw, ośrodków badawczo-rozwojowych oraz partnerów technologicznych. Tylko takie podejście ma pozwolić na stworzenie trwałych kompetencji przemysłowych i zwiększenie konkurencyjności polskich firm. Agencja nie podała, z jakimi konkretnie podmiotami prowadzone są obecnie rozmowy.
Nie konkurencja, a odrębny projekt wobec Famuru
ARP odniosła się też do pytania o relację swojego projektu do działań Famuru, który produkuje turbiny na niemieckiej licencji. Według Agencji to dwa odrębne przedsięwzięcia. Projekt ARP zakłada opracowanie autorskiej, w pełni polskiej konstrukcji turbiny, mającej być tańszą i bezpieczniejszą cybernetycznie, podczas gdy Famur opiera się na licencji zagranicznej. Jak zaznaczyła wiceprezes Deręgowska, celem ARP jest zbudowanie kompetencji w Polsce i uniezależnienie się od zewnętrznych dostawców. Agencja nie wyklucza współpracy z polskimi podmiotami, ale na obecnym etapie traktuje oba projekty jako równoległe i różne pod względem charakteru.
Turbina lądowa, ale z perspektywą na morze
Projekt dotyczy turbin lądowych (onshore). ARP zaznacza jednocześnie, że spółki z jej portfela – Grupa Przemysłowa Baltic oraz Baltic Towers – są już zaangażowane w sektor morskiej energetyki wiatrowej. Pierwsza realizuje dostawy dla projektów Baltica 2 i Baltic Power, druga produkuje wieże dla morskich turbin wiatrowych w Gdańsku. Zgodnie z odpowiedzią Agencji, kompetencje wypracowane w ramach projektu turbiny lądowej mogłyby docelowo zostać wykorzystane również w segmencie offshore wind.
Cyberbezpieczeństwo energetyki jako nowy argument przemysłowy
Projekt ARP pokazuje, że dyskusja o krajowej produkcji turbin wiatrowych w Polsce przesuwa się z czysto ekonomicznego pola – kosztu produkcji i logistyki – w stronę argumentu bezpieczeństwa narodowego. Wskazanie na konkretny, opisany publicznie incydent cybernetyczny w Niemczech, związany ze sterownikami pochodzącymi z Chin, sugeruje, że dla ARP kluczowym motywem projektu nie jest wyłącznie chęć zbudowania konkurencyjnej ceny, ale przede wszystkim ograniczenie zależności krajowej infrastruktury energetycznej od zagranicznych systemów sterowania, których producent i pełny łańcuch dostaw komponentów cyfrowych nie podlegają krajowej kontroli.
Warto jednak zauważyć, że na obecnym etapie projekt pozostaje w fazie koncepcyjnej, bez ogłoszonego harmonogramu, budżetu czy pełnego składu zespołu. Doświadczenia innych krajów pokazują, że zbudowanie od zera konkurencyjnej, certyfikowanej turbiny wiatrowej, zdolnej rywalizować z produktami takich firm jak Vestas czy Siemens Gamesa, rozwijanymi od dekad, jest przedsięwzięciem wieloletnim i kapitałowo bardzo wymagającym. To, czy deklarowana przewaga kosztowa i bezpieczeństwo cybernetyczne przełożą się na realny produkt rynkowy, będzie można ocenić dopiero po ogłoszeniu konkretnego harmonogramu prac i pierwszych rozwiązań technicznych.
Patrycja Rapacka
patrycja.rapacka@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Zbiór poboznych zyczyn tak jak w przypadku Izery. „Naturanym partnerem“ Grupa Przemyslaw Baltyk, która produkuje stalowe wieze jako podwykonawca unanschaulich producentów turbin i to jest jej cale know how w tym temacie. To o weile za malo, bo produkcja konkurencyjnych turbin wiatrowych to tylko w bardzo niewielkim ulamku produkcja stalowych wiez. Na dodatek wielcy producenci turbin pewno wycofaja swoje zlecenia na dostawe wiez, gdy GPB zacznie robic im konkurencje (o ile juz dzisiaj nie istnieje umowa o zakazie konkurencji). Z uzasadnienie mozna zrozumiec, ze Vestas, Siemens czy GE produkuja w Azji, zeby podwyzszyc koszty, bo produkcja lokalna bylaby tansza. W rzeczywistosci jest przeciez odwrotnie! Przy takim postrzeganiu procesów produkcyjnych i ekonomii temat zakonczy sie tak jak Izera po niepotrzebnym wydaniu setek milionów zlotych.