Japonia wraca do atomu. Czy uda się przełamać traumę po Fukushimie?

Japonia wraca do atomu. Czy uda się przełamać traumę po Fukushimie?
Elektrownia jądrowa Sendai, w prefekturze Kagoshima. Po tragedii w Fukushimie została wyłączona, ale po przejściu kontroli wznowiła prace w 2015 r; Fot. Shutterstock

Japonia chce przywrócić wyłączone po tragedii w Fukushimie reaktory jądrowe. Zanim to jednak zrobi, musi pokonać szereg wyzwań, w tym opór społeczny.

Wojna USA i Izraela z Iranem poskutkowała blokadą Cieśniny Ormuz. To tamtędy transportowano LNG (około 20 proc. światowego zapotrzebowania) i ropę (prawie 20 proc. globalnego wydobycia). Japonia, chcąc uniezależnić się energetycznie, planuje zwiększyć rolę energetyki jądrowej, modernizując istniejącą flotę reaktorów.

Wzrost cen paliw kopalnych i niejasna przyszłość na Bliskim Wschodzie zwiększyły ceny energii, zarówno dla gospodarstw domowych, jak i przemysłu. Tym samym koszt produkcji energii jądrowej stał się atrakcyjniejszy dla Japonii.

REKLAMA
REKLAMA

Global Data, firma zajmująca się analizą danych i doradztwem zauważa, że w ubiegłym roku produkcja energii jądrowej wzrosła do 101 TWh w 2025 r., a szacunki wskazują, że wzrośnie do 123,3 TWh do 2035 r.

Scenariusz wydaje się prawdopodobny. Analitycy Global Data wyjaśniają, że elektrownie jądrowe sprzed 2011 r. przechodzą modernizację i mogą wesprzeć japoński miks energetyczny.

Opór społeczny i trudności administracyjne

Wyzwania pojawiają się w kwestii tymczasowego składowania odpadów i lokalizacji stałych składowisk. Ich umiejscowienie spotyka się z oporem społecznym. Elektrownie przechodzą długą ścieżkę administracyjną, która grozi niedotrzymaniem harmonogramów. Instalacja musi zdobyć licencje potwierdzające odporność sejsmiczną, przeprowadzoną modernizację ograniczającą skutki poważnych awarii czy zapobieganie wybuchowi wodoru, a stary sprzęt wymaga inspekcji. Całość trwa latami i dotyczy różnych organów państwowych, których uprawnienia nakładają się.

Społeczeństwo obawia się szkodliwego promieniowania, a dodatkowo brakuje mu poczucia transparentności w kwestii przeprowadzonych modernizacji i miejsca składowania odpadów.

Global Data rekomenduje zatwierdzenie na szczeblu krajowym planów dotyczących gospodarowania odpadami wysokoaktywnymi. Przykładem takich odpadów jest wypalone paliwo, stanowi ono małą część wszystkich odpadów, ale jest najsilniej napromieniowane.

Wśród kolejnych zaleceń analityków znalazł się przejrzysty program modernizacji systemów bezpieczeństwa reaktorów, pozwolenia na realizowanie procesów etapami i wsparcie dla zaawansowanych projektów reaktorów (również małych reaktorów modułowych).

Dzięki temu Japonia ma szansę osiągnąć swój cel, czyli 20–22 proc. udziału energii jądrowej w produkcji energii do 2030 r.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Tragiczna przeszłość

Opór społeczny w Japonii wynika m.in. z tragedii w Fukushimie. 11 marca 2011 r. trzęsienie ziemi i tsunami uszkodziły rdzenie reaktorów jądrowych w tamtejszej elektrowni. W wyniku całej katastrofy (trzęsienia ziemi i tsunami) zginęło blisko 20 tys. osób, a szkody materialne są szacowane na 16,9 bln jenów (200 mld dol. według kursu z 2011 r.). Koszty odszkodowań i niwelowania skutków stale rosną.

Przed zdarzeniem około 25–33 proc. produkcji energii elektrycznej w Japonii pochodziło z elektrowni jądrowych, a władze planowały zwiększyć ten udział. Po tragedii rząd wycofał się ze swoich planów, a atom zaczął tracić na znaczeniu, w 2024 r. odpowiadał tylko za 8,3 proc. produkcji energii.

Obecnie z 54 reaktorów, które działały przed 2011 r., działa 13. Według szacunków 20 z nich można ponownie uruchomić i to ich dotyczą wspomniane wyzwania.

Wodór z atomu

Japonia nie tylko modernizuje istniejące reaktory, ale też rozwija nowe technologie. Planuje w 2028 r. rozpocząć produkcję bezemisyjnego wodoru przy użyciu ciepła pochodzącego z reaktora o wysokiej temperaturze. W tym celu wykorzystany zostanie eksperymentalny reaktor wysokotemperaturowy chłodzony gazem (ang. High-Temperature Gas-cooled Reactor, HTGR), a konkretnie HTTR (ang. High Temperature Engineering Test Reactor), znajdujący się w prefekturze Ibaraki, niedaleko Tokio.

Wodór, który w ten sposób powstanie, będzie częścią planów Japonii na osiągnięcie neutralności węglowej. HTTR jest chłodzony gazem i według szacunków umożliwi produkcję wodoru „w dużych ilościach” w sposób stabilny. Można z niego odprowadzić ciepło o wyższych temperaturach niż w reaktorach lekkowodnych (LWR), które są najpopularniejszą technologią w energetyce jądrowej na świecie.

Według planów obok HTTR powstanie zakład produkujący wodór, a ciepło między obiektami będzie przesyłane za pomocą podziemnych rurociągów. Proces produkcji wodoru będzie wiązał się z emisją CO2, jednak Japonia pracuje nad technologią, by to zmienić.

Nie tylko elektrownie jądrowe

W kwestii modernizacji energetyki Japonia nie ogranicza się do atomu. W kwietniu tego roku rozpoczęła testy pierwszego na świecie pływającego centrum danych, które będzie zasilane wyłącznie energią odnawialną. Obiekt został umieszczony na specjalnej platformie typu „mini-float” o wymiarach 25 na 80 metrów i jest zacumowany przy nabrzeżu Osanbashi. Na platformie umieszczono kontenerowe centrum danych z instalacją fotowoltaiczną i magazynami energii.

Pod koniec lipca tego roku zakończono certyfikację projektu morskiej farmy wiatrowej Katagami. Jest to pierwsza morska farma wiatrowa, której projekt uwzględnia ryzyka sejsmiczne. Katagami zostanie wyposażona w turbiny o mocy jednostkowej 15 MW (ten sam model, który wykorzystywany jest w polskim Baltic Power). Farma będzie składała się z 21 takich jednostek o łącznej mocy 315 MW.

Marcin Karwowski

marcin.karwowski@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.