Czy naprawdę potrzebujemy 1,5 mln urządzeń w domach prosumentów? Jest alternatywa
Ostatnie rozporządzenie Ministerstwa Energii dotyczące szczegółowych zasad funkcjonowania systemu elektroenergetycznego ponownie otwiera dyskusję o sposobach zarządzania nadwyżkami energii z odnawialnych źródeł energii oraz zapewnienia bezpieczeństwa pracy sieci. Ministerstwo proponuje montaż urządzeń sterujących w domach prosumentów mających instalacje o mocy powyżej 800 W. Dla mniej zorientowanych przeciętny czajnik czy żelazko posiadają znacząco większą moc. Według różnych szacunków może to oznaczać konieczność wejścia do domów nawet 1,5 miliona prosumentów i montaż dodatkowych urządzeń, których koszt może przekroczyć miliard złotych.
Warto jednak postawić pytanie: czy rzeczywiście jest to jedyna droga? A może istnieją rozwiązania skuteczniejsze, tańsze i bardziej zgodne z zasadami nowoczesnego rynku energii?
Rynek zamiast administracyjnego sterowania
W całej Europie coraz większą rolę odgrywają mechanizmy rynkowe oparte na usługach elastyczności. Operatorzy Systemów Dystrybucyjnych (OSD) nie muszą samodzielnie zarządzać milionami urządzeń ani narzucać konkretnych rozwiązań technicznych odbiorcom. Mogą natomiast określać oczekiwany efekt – na przykład redukcję generacji lub zwiększenie poboru energii w określonym miejscu i czasie – a realizację tego celu pozostawić wyspecjalizowanym podmiotom.
Taką rolę pełnią agregatorzy. To oni odpowiadają za dobór technologii, integrację urządzeń oraz koordynację uczestników rynku. Dla operatora istotny jest rezultat, a nie sposób jego osiągnięcia.
Jeżeli konieczne jest ograniczenie przeciążenia lokalnej sieci, agregator może wykorzystać magazyny energii, ładowarki samochodów elektrycznych, pompy ciepła, systemy zarządzania budynkiem czy nawet dobrowolne ograniczenie produkcji przez wybrane instalacje fotowoltaiczne. OSD kupuje usługę, a nie urządzenie.
Takie podejście jest zgodne z kierunkiem rozwoju europejskiego rynku energii, gdzie coraz większy nacisk kładzie się na konkurencję pomiędzy dostawcami usług elastyczności zamiast centralnego narzucania jednej technologii wszystkim uczestnikom rynku.
Cena jako najskuteczniejszy sygnał
Jeszcze bardziej naturalnym mechanizmem jest wykorzystanie sygnałów cenowych.
Problem nadprodukcji energii z OZE nie wynika z braku technologii sterowania, lecz z braku odpowiednich bodźców ekonomicznych. W sytuacji, gdy energia ma wartość bliską zeru lub wręcz ujemną, rynek powinien przekazywać tę informację odbiorcom.
Ceny ujemne nie są niczym nadzwyczajnym na rozwiniętych rynkach energii. Stanowią sygnał, że w danym momencie produkcja przewyższa zapotrzebowanie. W takich godzinach odbiorcy mogą zwiększać zużycie energii, ładować samochody elektryczne, magazyny energii lub uruchamiać energochłonne procesy.
Podobną rolę odgrywają taryfy strefowe oraz taryfy dynamiczne, które zachęcają odbiorców do przesuwania konsumpcji na okresy nadwyżek produkcji.
W tym miejscu warto postawić pytanie do największych sprzedawców energii:
- Jak dziś wyglądają ich oferty elastycznościowe?
- Ilu klientów posiada rzeczywiście atrakcyjne taryfy dynamiczne?
- Jakie korzyści finansowe oferowane są odbiorcom gotowym reagować na sygnały cenowe?
Bez aktywnego udziału sprzedawców energii trudno będzie wykorzystać potencjał milionów odbiorców, którzy mogliby stać się elementem rozwiązania problemu przeciążonych sieci. Co więcej już obecne regulacje umożliwiają sprzedawcy energii uwzględnienie exportu energii po cenach ujemnych w rozliczeniu. Dlaczego to się nie dzieje?
A co w przypadku sytuacji awaryjnych?
Nawet zwolennicy mechanizmów rynkowych przyznają, że mogą wystąpić sytuacje wyjątkowe wymagające natychmiastowej reakcji operatora.
Pojawia się jednak pytanie, czy do takich sytuacji nie można wykorzystać infrastruktury, która już została sfinansowana przez odbiorców energii.
Od kilku lat w Polsce trwa program masowej wymiany liczników energii na urządzenia zdalnego odczytu. Koszty tego przedsięwzięcia liczone są w miliardach złotych.
Znaczna część nowoczesnych liczników wyposażona jest w rozłączniki umożliwiające zdalne odłączenie odbiorcy. W założeniach rozwój infrastruktury pomiarowej miał również wspierać realizację usług DSR (Demand Side Response), czyli reakcji strony popytowej na potrzeby systemu.
Warto więc zadać kilka fundamentalnych pytań:
- Czy instalowane od trzech–czterech lat liczniki rzeczywiście umożliwiają realizację funkcji, które dziś uzasadniają potrzebę montażu kolejnych urządzeń?
- Czy podczas projektowania programu inteligentnego opomiarowania uwzględniono scenariusze, które dziś stają się podstawą nowych regulacji?
Jeżeli odpowiedź na te pytania jest twierdząca, konieczność wyposażania kolejnych 1,5 miliona instalacji w dodatkowe urządzenia staje się trudna do uzasadnienia ekonomicznie. Jeżeli natomiast odpowiedź jest negatywna, to zastanówmy się, co zrobić by u jednego prosumenta nie instalować dwóch oddzielnych urządzeń z komunikacją radiową. Zwłaszcza, że urządzenie proponowane w rozporządzeniu jak rozumiem ma w trybie ciągłym transmitować duże pakiety danych, co będzie się wiązało z sporymi kosztami utrzymania takiej infrastruktury.
Elastyczność zaczyna się od danych
Zanim zaczniemy dyskutować o montażu kolejnych urządzeń sterujących, warto przypomnieć, że podstawą każdego rynku elastyczności są dane. To one umożliwiają działanie agregatorów, usług DSR, magazynów energii czy taryf dynamicznych. Bez bieżącej informacji o zużyciu i produkcji energii nie da się skutecznie reagować na sygnały cenowe ani świadczyć usług dla operatorów sieci.
Tymczasem pojawia się zasadnicze pytanie: jak operatorzy systemów dystrybucyjnych zamierzają pozyskiwać coraz większe ilości danych z instalacji prosumenckich, skoro przez ostatnie lata nie byli w stanie zapewnić łatwego dostępu do danych samym odbiorcom?
Program wdrażania liczników zdalnego odczytu kosztował miliardy złotych i miał stworzyć fundament pod cyfrowy rynek energii. W praktyce wielu klientów nadal nie ma dostępu do danych pomiarowych w czasie rzeczywistym.
Trudno zatem nie zadać pytania, dlaczego przy tak dużej skali inwestycji nie udało się wypracować nowoczesnego i jednolitego standardu interfejsu HAN, który pozwalałby klientom, agregatorom i dostawcom usług energetycznych korzystać z danych pomiarowych bez dodatkowych kosztów i dodatkowej infrastruktury.
Jak odbiorca ma reagować na dynamiczne ceny energii, skoro nie widzi swojego zużycia w czasie rzeczywistym? Jak agregator ma świadczyć usługi elastyczności, jeżeli dostęp do danych wymaga budowy dodatkowych systemów komunikacyjnych?
Doświadczenia krajów będących liderami transformacji energetycznej pokazują, że rozwój elastyczności zaczyna się od otwartego dostępu do danych. Dopiero później pojawiają się taryfy dynamiczne, agregacja i zaawansowane usługi systemowe. Polska wydaje się próbować odwrócić tę kolejność, budując mechanizmy sterowania zanim zapewni uczestnikom rynku podstawowe narzędzia do aktywnego uczestnictwa w rynku energii.
Europa pokazuje, że można inaczej
Przykłady z innych krajów pokazują, że elastyczność może być tańsza od rozbudowy sieci.
Brytyjski Octopus Energy stworzył szereg programów zachęcających klientów do przesuwania zużycia energii w czasie. Odbiorcy otrzymują wynagrodzenie za reagowanie na sygnały systemowe, a operatorzy unikają kosztownych inwestycji infrastrukturalnych. W efekcie część problemów sieciowych została rozwiązana poprzez zmianę zachowań odbiorców, a nie budowę nowych elementów sieci.
Podobną filozofię rozwija Tibber, który wykorzystuje dynamiczne ceny energii i automatyzację domowych urządzeń, pozwalając klientom optymalizować zużycie bez utraty komfortu.
Jeszcze dalej idzie szwedzki CheckWatt, który buduje wirtualne elektrownie oparte na rozproszonych zasobach energii. Magazyny energii, instalacje fotowoltaiczne i inne urządzenia są agregowane w jeden zasób systemowy, który może świadczyć usługi dla operatorów sieci i rynku bilansującego.
Wspólnym mianownikiem wszystkich tych rozwiązań jest wykorzystanie bodźców ekonomicznych i mechanizmów konkurencyjnych zamiast centralnego sterowania milionami pojedynczych urządzeń.
.
.
.
Potrzebujemy rynku, nie kolejnego programu montażowego
Polska energetyka stoi przed realnym wyzwaniem związanym z dynamicznym wzrostem liczby instalacji OZE i coraz częstszymi okresami nadwyżek produkcji energii. Nie oznacza to jednak, że jedyną odpowiedzią musi być kosztowny program instalacji kolejnych urządzeń w domach prosumentów.
Znacznie bardziej racjonalnym kierunkiem wydaje się pełne wykorzystanie narzędzi, które są już dostępne: usług elastyczności świadczonych przez agregatorów, dynamicznych taryf, cenowych sygnałów rynkowych, magazynów energii oraz infrastruktury licznikowej finansowanej od lat przez odbiorców.
Nie róbmy inwestycji liczonych w miliardach złotych, zanim nie wyczerpaliśmy mechanizmów rynkowych i cenowych, bo ani nie będzie to tańsze, ani skuteczniejsze.
Autor: Piotr Czak, Pysense
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Minister proponujący takie rozwiązanie – do dymisji – natychmiast
Słowo kluczowe – przetarg. I wszystko jasne
Chcecie kotrolowac cene i robic lockdowny
OSD -SB stare komuchy monopoliści dymaja was od lat i chcą dalej kontynuować
OSD -SB stare komuchy monopoliści pasożyty d…was od lat i chcą dalej kontynuować
Budować magazyny przy każdym transformatorze.
Najbardziej kuriozalny jest pomysł aby sterować i kontrolować instalację już od 800Wp. Przecież tu czarno na białym widać, że to jest nastawione na przekręt aby sprzedać jakieś sterowniki i na tym grubo zarobić. Niech kontrolują tych ponad 10 kWp a tych jest z byt mało wiec nie zarobią. Coraz bardziej ten rząd tonie w pomysłach aby znowu PiS sam rządził. Kolejny balast dla nich to wspieranie pseudo artystów co wleje farbkę do kałuży wody i patrzcie, sztuka.
Celem tego rozporządzenia jest opodatkowanie od autokomsumpcji, do tego służy archiwazją do 500rekordów, a kitem i przykrywką, fałszywą flagą jest o stabilizację sieci i przeciwdziałaniowi blackout.
Moją adekwatną odpowiedzią będzie dom, czy firma : OF-GRID! (z debilami się nie rozmawia!)
Reasumując jak świeci słońce włączysz zmywarkę pralkę i piekarnik jakieś 7kwh
A oni wyłączą ci falownik kupisz te 7 kWh od elektrowni
Ale wad będą dumać
przecież PGE nie wyłączy farmy tylko kilkadziesiąt tysięcy falowników wtedy wam sprzedaa z farmy prąd mimo że oni i wy macie słoneczny dzień
Jedyna alternatywą jest offgrid
A zakład energetyczny jako agregat zapasowy
Bzdura nie photo ludzie zakładali fotowoltaikę wyręczając państwo w osiągnięciu poziomów dyrektywy UE żeby teraz być ograniczanym. Niech dystrybutorzy przestaną budować nowe farmy pv. To chodzi tylko o pieniądze gdzieś trzeba sprzedać prąd z dużych farm i wiatraków. Więc trzeba wyrolować tych malutkich
Panele i wiatraki sa dobre, ale nie wasze,tylko te ich wielkie farmy. na ktorych oni zarobia. W sloneczny dzien wylacza wam falowniki i mozecie zapomniec o autokonsumpcji. Bedzie bezchmurne niebo, a wasze bojlery,zmywarki,pralki,pompy ciepla,klimatyzatory itp beda ciagnac droga energie z sieci, o czym sie dowiecie dopiero na rachunku, bo komunikacje przejma oni. Tu nie chodzi tylko o energie wysylana do sieci.( te w net billingu, bo przy ochlapach,ktore wam rzuca, to im sie oplaca) Tu chodzi o to zebyscie nie mogli korzystac z wlasnej energii ze slonca, tylko kupowali od nich. A falownik i panele mozecie miec na dachu, byle rachunki sie zgadzaly. Nie musza juz nawet wydawac kolejnych miliardow na budowe gigawatow fotowoltaiki, bo za darmo ograbia was z wlasnosci zgodnie z uchwalonym przez siebie prawem. przejma wasze prywatne instalacje. Nie zdziwi mnie sytuacja, gdzie na tej samej ulicy jeden sasiad w net billingu bedzie wysylal do sieci maksymalna produkcje, a drugi z panelami w net meteringu bedzie mial wylaczony falownik dla … bezpieczenstwa….
Jeżeli to wejdzie ja zakładają to rozwiązuję umowę prosumenckie i przechodzę na profil wyspowy. Tylko znając życie to na to też znajdą hala w postaci US. Tak czy siak będziemy w czarnej doopie.
Wald Najpierw przeczytaj uwaznie , to co podpisywales biorac dotacje. Potem bedzie placz,ze kazali zwrocic z odsetkami..
Czyli już biorą się na poważnie za dorżnięcie tych najmniejszych.
Najpierw niech zaczną od siebie. Potem niech przetrzepią falowniki na linii nie spełniające norm. Bo zostało dopuszczone za dużo padliny na rynek.
Śmiech na sali chcą sterować instalacją prosumencką magazynem energii wyłączeniami a przez tyle lat nie są w stanie z e-licznika zrobić pomiarów dla odbiorcy online oraz funkcja strażnik o przekroczeniu mocy również nie działa jak powinna niech się najpierw tym zajmą tam jest dużo mniej danych niż za to co chcą się brać
Zakładam, że to tylko skrót myślowy, ale …
Ceny ujemne nie są dlatego, że produkuje sie więcej niż zużywa !!! Nigdy więcej tak nie piszcie!
Oczywiście, że są duzo lepsze i tansze sposoby, ale prosciej wprowadzic sowieckie metody na dodatek z prawem dzialającym wstecz. W normalnych krajach preferuje sie magazyny indiwudualne ktore są ladowany gdy jest nadmiar i odkupywane kiedy jest zapotrzebowanie oczywiscie z zyskiem dla prosumenta. To wygladzi wykres nadmiaru. Obecnie i tak placi sie za energue czy jest ona potrzebna czy nie z wyjatkiem prosumentow.
Co to znaczy wyłaczac prosumentą? Czyli produkujac prad na wlasny uzytek panstwo odetnie mi produkcje aby zmusic mnie do kupowania najsrozszego pradu w UE? Elektrownie czy wielkie farmy mają płacone czy produkuja czy wiec dlaczego rekompensaty omijaja prisunentow?
Yeti a jak myslisz? Jak ci wylacza falownik,to bedziesz miec autokonsumpcje czy kupisz najdrozszy prad?Odpowiedz wydaje mi sie zbedna
A dobrze mi babcia mówiła, że „platforma cię wydyma, nie głosuj na nich”.
Miałaś rację babciu kochana.
Dla niezaznajomionych całe to rozporzadzenie tak tak nie ustawa, bo bylo by ją trudniej wprowadzić tylko to zporzadzenie czy cos co nie wymaga glosowania i jest ostatnio bardzo popularne toczyło sie w zamknietych gabinetach po podpisaniu przez wszystkich zachowaniu tajnosci…. Czyżby sposob rozliczania prosumentow budził zaintetesowanie obcych wywiadow?
No panie tusk dostaniesz pan taki sam bilet jak jak distal prezydent krakowa za wprowadzenie oplat smogowych….
I nie ma to nic wspólnego z tym, ze wszystkie państwowe komunistyczne molochy energetyczne zanotowaly w zeszłym roku spodki sprzedaży energi dla klientow indiwidualnych na poziomi 4-6%? I z tym ze w styczniu zakazano posiadania magazynow energii, ktore by mogly sciagnać nadwyżki ? Tusk przybil sobie tym rozporzadzeniem gwozc do trumny , jest poptostu skonczony , to jest 1.5mln gospodarstw i ich rodzic co daje kilka milionow wyborcow! Kosztem czego ? Kilku prezesow kilku panstwowych spolek za ich nieudolnisc i odchodzenie klientow na wlasny rozrachunek ?
Czyli tobie wyłączą autokonsumpcje i sprzedadzą Ci swoj prad z ogromnych farm pv ktore powstaja jak grzyby na deszczu i to jakos nikomu nie przeszjadza , ze jest nadpodaz?
Podziękujcie tym którzy przestawiają strażnika napięcia na falownikach, tym co dokładają panele oczywiście bez zgłoszenia, tym którzy najpierw przewymiarowali instalacje a później uznali że nie ma sensu utrzymywać i serwisować trzy bufory wrzątku, trzy klimatyzatory, dwie indukcje , bo jak lato chłodniejsze to jedna klimatyzacja wystarczy a jak upał i słońce to i tak bufory się gotują.
Niemcy mają wiatraki, PV i atom. Koncerny energetyczne u nas są już Niemieckie, Francuskie. Nam zdalnie wyłączą pod pozorem bezpieczeństwa abyśmy kupili od nich. Gorzej jak za okupacji.
W tym chorym kraju państwowe spółki zawsze okradały obywateli i to się nie zmieni dopóki ludzie nie wyjdą na ulicę zmienia się okresy rozliczeniowe ,i szuka dodatkowych opłat byle wyruchać klienta ale kiedyś czara goryczy się przeleje .
PolakZemigracji@ Niemcy nie mają atomu od lat. Sami je sobie zlikwidowali licząc na OZE i gaz z Rosji. Putin i ich wykiwał a głupie decyzje przygniatają i palą węgiel dla energii.
Sami sobie to robimy@ Dołożenie samych paneli nie jest niebezpieczne i nie wpływa na moc. To falownik ją generuje i wysyła w sieć. Jego wymiana i dołożenie z panelami jest problemem.
W UK doplacają abys miał magazyn i przechowywał energie, którą oni pozniej od ciebie odkupują za nie małe pieniądze. Ludzie inwestują i na tym zarabiają wyręczając państwo z takich inwestycji i jednicześnie bez kuriozalnych zakazow zapezpieczają tym samym sieć od przeciążeń. A co robi prospolevzny Tusk Nawrocki? A no w styczniu zakazuja magazynowa teraz beda odcinac produkcje obywatelom robiac miejsce dla swoich farm z najdrozszym pradem w UE. TUSK jestes skonczony jako polityk i premier!
My tu gadu-gadu a tymczasem zapowiada się, że cena RCEm dla prosumentów za maj spadnie do 10gr/kWh. Czy liczył już ktoś, poniżej jakiej wartości eksport do sieci nie ma już sensu?
Producenci są naturalnym konkurentem profesjonalnych elektrowni PV. Wcześniej czy później należało się spodziewać że znajdą dojście do rządzących aby „ich przekonać” do wprowadzenia odpowiednich przepisów. Takich które pozwolą zwiększyć sprzedawaną energię z farm. Trochę o bezpieczeństwie, stabilności i można już pomóc lobbystą, sprzedawać dodatkowe sterowniki, zarabiać i dzielić się łupem z kolegami, czyli to co rząd Tuska robi najlepiej.
Tylko całkowicie izolowana instalacja jak własne i prywatne rozwiązanie II obiegu / obwodu.
Z energetyką można się sprzęgać przez bufor akumulatorowy o ile państwo pokryje koszty takich systemów, bo to nie interes tylko grzeczność obywatelska.
Polsce nie da wierzyć, zawsze zdradzi gdy będziesz w najtrudniejszej sytuacji i okradnie gdy nie patrzysz.
Może nie tyle Ona ale ci .. oni.
Bycie dalej prosumentem nie ma sensu. Jest tylko coraz więcej obciążeń i zero korzyści. Najlepiej po prostu wspomagać się produkując prąd dla siebie, a z sieci dobierać przy skrajnych obciążeniach i niedoborach.
Mój ulubiony odcinek Monty Python o Ministerstwie Głupich Kroków tutaj pasuje idealnie.
Trzeba wymusić na politykach zniesienie durnego limitu 30kWh na dom. Skoro bez żadnych pozwoleń mogę parkować w garażu elektryka, co ma baterię ponad 100kWh to dlaczego w tym samym miejscu nie mogę postawić bez pozwoleń magazynu o tej samej pojemności???? Przecież magazyny domowe są oparte na znacznie bezpieczniejszych ogniwach LFP. Limit na dom powinien być uzależniony wyłącznie od chemii ogniw. Jeśli magazyn jest w 100% niepalny (np. sprężone powietrze) to nawet 1MWh jest bezpieczna w domu. Dla ogniw LFP można ustalić limit np. 200kWh a jeśli magazyn stoi na zewnątrz to śmiało może być 500kWh. Monopol dystrybucji oczywiście zrobi wszystko, żeby utrudnić montaż nawet 10kWh.
Wydać miliard na instalację takich urządzeń? Szybko im się to skalkuluje. Teraz jak ludzie zgłaszają zbyt wysokie napięcie i wyłączające się falowniki to nagle na czas pomiarów wszystko jest ok. A jak coś takiego zainstalują to nagle okaże się, że falownik trzeba często odłączać od przepełnionej sieci. I tyle będzie ze zwrotu (w sensownym czasie) inwestycji w PV. Oni sobie energię ze starych i śmierdzących bloków węglowych sprzedadzą.
Barany są po to żeby je strzyc. Więc po wpychaniu barankom paneli , nastąpi wpychanie :kredytów , magazynów energii , wiatraczków , regulatorów , nowych taryf i tak bez końca.A baranki będą pokornie bulić i beczeć że zrobili interes życia.
Agregator
To brukselski wynalazek lobbystów aby okraść prosumentów z zysków produkowanej energii.
Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o przetarg i interes tych, którzy zamontowali nie ,08 , nie 8 kW ale 8MW.
Niech robią, im wiecej takich pomysłów tym mniej głosów oddanych na tą bandę antypolską
No coz zawsze nas skubali i beda skubac. KO juz moze sie zegnac …najpierw zrobili ludzi w cuuuula zabierajac 500 ml z programu nasze auto, yeraz beda wylaczac panele…..to jest idiotyzm ze majaj energie wyprodukowana nie potrafia jej zagospodarowac tylko najlepiej wylaczyc instalacje. Po co rzad naklanial do instalacji PV? Czy tym kraju ktos panuje nad czym kolwiek? Jacy zadzacy taki kraj. Juz w zyciu nie zaglosuje na KO … a Czarnek mial racje z tym oze sroze…wyruchali zwyklych smiertelnikow. Niech zwroca zainwestowane pieniadze albo daja dotacje 100 % na zasobniki energii to my sami zagospodarujemy ta energia jak oni nie potrafia. Niech dadza firmom w porze nadprodukcji cene 1/4 to firmy zmienia godziny produkcji i bedzie ok. Trzeba tylko umiec a moza az umiec zarzadzac energia.
No ale na montażu 1.5 mln urządzeń można zarobić….
… tym bardziej, że znając ustawodawców zapłacą za to prosumenci.
System równie idiotyczny jak butelkomaty – dużo, drogo, niewygodnie…. ale ktoś zarabia.
To chore password check kontrolowac wszystko zeby jeszcze bardziej ĺupić Kowalskiego.
Chciwe Taurony mają politykę dodatkowych,przesyłowych,mocowych,dystrybucyjnych i innych pierdół podpisanych przez premiera i prezydenta żeby w majestacie prawa golić owce
I bardzo dobrze Pan napisał. Podoba mi się Pana artykuł oddający obecną sytuację techniczną na Oolskim rynku OZE. Wiemy że minister Motyka uległ presji lobbystów i bez zastanowienia chce wprowadzić rozporządzenie, które dubluje już funkcjonujące i zainstalowane u prosumentów urządzenia pomiarowe takie jak liczniki zdalnego odczytu. Przecież na podstawie ich wskazań operatorzy systemu mają pełny podgląd parametrów energii wysyłanej przez prosumenta do sieci. Po co dodatkowo instalować jakieś urządzenia, jeszcze na koszt prosumenta, skoro zakłady energetyczne nie panują nad obecnym systemem zarządzania energią. W tym rozporządzeniu nie chodzi o bezpieczeństwo i stabilność sieci, chodzi o wyciagnięcie pieniędzy od prosumenta. Licznik który mam zainstalowany przez taurona ma wszystkie potrzebne funkcje by zakład mógł odłaczyć mnie od sieci, gdyby moja instalacja zagrażała jej bezpieczeństwu. Ma wewnętrzny rozłącznik sterowany zdalnie przez operatora. I takich liczników tauron zainstalował setki tysięcy u prosumentów. Chyba minister Motyka chce pokazać że tauron wyrzucił miliony złotych w błoto. Pozdrawiam
ZA KSEF SENT FIT FOR55 I TĘ USTAWE GŁOSUJE NA GRZEGORZA
1. Autor jest chyba urzędnikiem z Brukseli.
2. Agregator to złodziej który ma jeden cel, okraść prosumenta z jego produkcji energii.
3. Czy potrzebujemy 1,5 mln urządzeń w domach prosumentów – pyta lobbysta agregatorów – POLSKA POTRZEBUJE 5 MLN PROSUMENTÓW.
Potrzebujesz pomocy finansowej?
Skontaktuj się z Spotcap Financial Service już dziś za pośrednictwem:
E-mail: [spotcapglobalservices@gmail.com]
Osoby prywatne • Firmy • Kredyt hipoteczny • Finansowanie projektów
net-meteringowcom w liczbie miliona z hakiem odetną ładowanie na zimę. to główny cel, w zimie będzie zarobek za pompy ciepła od wszystkich, starych i nowych.
Przecież tu nie chodzi o bezpieczeństwo sieci, tylko o wyciągnięcie kasy od prosumenta. Najlepiej według rządzacych byłoby gdyby prosumenci przejęli koszty utrzymania infrastruktury energetycznej. A zyskami dzieliły by się spółki energetyczne.