Bruksela naciska na Polskę ws. energetyki obywatelskiej. Sprawa spółdzielni utknęła w Komisji Europejskiej
Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi złożyła do Komisji Europejskiej skargi przeciwko Polsce i Węgrom w sprawie barier utrudniających obywatelom udział w społecznościach energetycznych. Ministerstwo Klimatu i Środowiska ujawniło w odpowiedzi na interpelację poselską, że osobna, dotycząca Polski sprawa przed Komisją – notyfikacja mechanizmu wsparcia dla spółdzielni energetycznych w gminach miejskich – od miesięcy utknęła na etapie nieformalnych rozmów, a Bruksela ma wątpliwości co do zgodności tego mechanizmu z unijnymi przepisami o rynku energii.
Fundacja zarzuca Polsce i Węgrom, że mimo formalnego wdrożenia unijnej dyrektywy RED II nie stworzyły warunków pozwalających mieszkańcom, samorządom i małym firmom w pełni korzystać z modelu wspólnego wytwarzania i zużywania energii odnawialnej. Państwa członkowskie UE miały obowiązek umożliwić tworzenie społeczności energetycznych do 30 czerwca 2021 r.
Według danych przywołanych przez ClientEarth gospodarstwa domowe produkujące i zużywające własną energię słoneczną mogą oszczędzać 260–550 euro rocznie (nawet ok. 2,4 tys. zł), a społeczności łączące energię słoneczną i wiatrową – 440–930 euro rocznie (nawet ok. 4 tys. zł).
– Pięć lat opóźnień to pięć lat wyższych rachunków – mówi Anna Frączyk, prawniczka ClientEarth.
Za przykład realnych korzyści posłużył wójt gminy Policzna Tomasz Adamiec, który dzięki lokalnej spółdzielni energetycznej nie płaci za prąd zużywany na hydroforni, co pozwoliło nie podnosić opłat za wodę i ścieki.
–Rachunki pospadały diametralnie, w samym budynku urzędu gminy o prawie 90 proc. – opisuje efekt we współpracy z ClientEarth.
Wójt przyznał też, że sama procedura zakładania spółdzielni była dla niego rozwleczonym w czasie chaosem proceduralnym. Różni prawnicy interpretowali te same przepisy odmiennie, co zmuszało go do szukania kolejnych opinii prawnych, zanim udało się rozstrzygnąć wątpliwości.
Podobne bariery – zdaniem fundacji – występują na Węgrzech, gdzie udział w społeczności energetycznej może dodatkowo oznaczać utratę dostępu do tańszych, regulowanych taryf.
– Nie chodzi jedynie o kilowaty i kilowatogodziny, ale właśnie o ludzi – mówi Marton Fabok, koordynator węgierskiego ośrodka rozwoju społeczności energetycznych Transzformator.
Rząd sam przyznaje kłopoty z notyfikacją
W tym samym miesiącu, gdy ClientEarth kierowała skargę do Brukseli, Ministerstwo Klimatu i Środowiska odpowiadało na interpelację poselską posłanki Małgorzaty Tracz, dotyczącą zupełnie innej, choć pokrewnej sprawy: statusu notyfikacji przepisów o spółdzielniach energetycznych w gminach miejskich. Odpowiedź podpisana przez sekretarz stanu Urszulę Zielińską, ujawnia, że sprawa oznaczona numerem SA.121920 wciąż znajduje się na etapie nieformalnego dialogu prenotyfikacyjnego z Komisją Europejską – a nie, jak wynikałoby z tempa prac legislacyjnych, na etapie decyzji.
Tego samego dnia, 31 lipca 2026 r., polska strona przekazała Dyrekcji Generalnej ds. Energii w Komisji Europejskiej dodatkowe materiały analityczne mające wyjaśnić wątpliwości Brukseli dotyczące mechanizmu rozliczeń w spółdzielniach energetycznych.
O co pyta Komisja Europejska?
Z odpowiedzi ministerstwa wynika, że Komisja kwestionuje zgodność polskiego mechanizmu rozliczeń spółdzielni energetycznych z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/944 oraz rozporządzeniem (UE) 2019/943, czyli rzepisami, zgodnie z którymi taryfy dystrybucyjne muszą odzwierciedlać rzeczywiste koszty systemu elektroenergetycznego ponoszone przez jego użytkowników. W praktyce oznacza to, że Bruksela sprawdza, czy sposób rozliczania energii przesyłanej między członkami spółdzielni nie zaniża sztucznie opłat sieciowych kosztem operatorów systemu.
Ministerstwo deklaruje, że spodziewa się rozstrzygnięcia jeszcze w 2026 r., zastrzegając jednocześnie, że dialog prenotyfikacyjny jako procedura nieformalna nie jest objęty wiążącymi terminami, więc nie da się wskazać precyzyjnego horyzontu czasowego.
Zawieszony wykaz i wciąż nierozstrzygnięta kwestia gmin mieszanych
Do czasu pozytywnej decyzji Komisji obowiązek prowadzenia przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki wykazu spółdzielni energetycznych działających w gminach miejskich pozostaje – zgodnie z przepisami wprowadzonymi nowelizacją ustawy o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych z 9 października 2025 r. – zawieszony. Spółdzielnie mogą już dziś rejestrować się jako osoby prawne w Krajowym Rejestrze Sądowym, ale bez wpisu do wykazu URE nie uzyskają dostępu do mechanizmu wsparcia.
Jak pisaliśmy na Gramwzielone.pl już w październiku 2025 r., przyjęta wówczas nowelizacja pozostawiła otwarte pytanie o to, czy jedna spółdzielnia energetyczna będzie mogła łączyć gminy miejskie – rejestrowane u Prezesa URE – oraz gminy wiejskie i miejsko-wiejskie, które trafiają do odrębnego wykazu prowadzonego przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Odpowiedź ministerstwa na interpelację potwierdza, że blisko rok później ta wątpliwość wciąż nie została rozstrzygnięta – doprecyzowanie ma nastąpić dopiero „w ramach najbliższych prac legislacyjnych obejmujących energetykę lokalną”.
Resort informuje też, że nie prowadzi obecnie odrębnych prac nad dedykowanymi programami doradczymi czy finansowymi dla spółdzielni miejskich, powołując się na materiały przygotowane wcześniej w ramach projektu RENALDO – w tym podręcznik „Jak założyć i prowadzić Spółdzielnię Energetyczną?” oraz kalkulator techniczno-finansowy dostępne na stronie Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa.
Koszt zwłoki liczony w miliardach
ClientEarth wskazuje, że opóźnienia we wdrażaniu energetyki obywatelskiej mają wymiar nie tylko lokalny. W Europie działa już ponad 8 tys. społeczności energetycznych, a według cytowanych analiz do 2030 r. ich moc odnawialna mogłaby wzrosnąć nawet dziesięciokrotnie, obejmując zasięgiem 25–30 mln gospodarstw domowych – wobec unijnego celu 90 GW mocy do 2030 r.
Fundacja przypomina też, że tylko w pierwszych 60 dniach trwającego konfliktu na Bliskim Wschodzie kraje UE zapłaciły dodatkowe 27 mld euro (ok. 116,8 mld zł) za import paliw kopalnych, a według raportu Beyond Fossil Fuels i Afryz czerwca 2026 r. około 100 mld euro wartości projektów czystej energii w Europie utknęło w kolejkach do przyłączenia do sieci – głównie z powodu barier administracyjnych i regulacyjnych, a nie fizycznych ograniczeń infrastruktury.
Poparcie społeczne dla przyspieszenia transformacji energetycznej w Polsce pozostaje przy tym wysokie. Według danych European Pulse przygotowanych dla Politico z marca 2026 r., 61 proc. Polaków opowiada się co najmniej za utrzymaniem obecnego tempa rozwoju OZE, a 39 proc. chce go przyspieszyć nawet kosztem tymczasowego wzrostu cen energii. 94 proc. respondentów uważa też, że Europa powinna zwiększyć inwestycje we własną infrastrukturę energetyczną – to niemal tyle samo, co średnia dla całej Unii (96 proc.).
Dwie sprawy, jeden problem
Skarga ClientEarth i sprawa SA.121920 dotyczą formalnie różnych kwestii. Pierwsza ogólnych barier we wdrożeniu unijnej dyrektywy o energii odnawialnej, druga zgodności konkretnego mechanizmu wsparcia z zasadami pomocy publicznej i rynku energii elektrycznej. Razem pokazują jednak spójny obraz. Niemal pięć lat po unijnym terminie wdrożenia przepisów o społecznościach energetycznych, polscy samorządowcy wciąż poruszają się w otoczeniu prawnym na tyle skomplikowanym, że – jak pokazuje przykład gminy Policzna – nawet doświadczony w prawie samorządowiec potrzebował pomocy kilku różnych kancelarii, by rozstrzygnąć wątpliwości interpretacyjne wokół jednej ustawy.
Patrycja Rapacka
patrycja.rapacka@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.