Fotowoltaika została liderem mocy w Polsce. Węgiel nadal dominuje w produkcji energii
Zainstalowana moc elektrowni słonecznych w Polsce sięgnęła w lipcu 2026 r. 26 820 MW, co czyni fotowoltaikę największym pojedynczym źródłem mocy w krajowym systemie elektroenergetycznym – wynika z najnowszych danych systemowych opublikowanych przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE). Statystyki pokazują jednak wyraźną rozbieżność. Mimo dominującej pozycji pod względem mocy, w rzeczywistej produkcji energii fotowoltaika wciąż wyraźnie ustępuje węglowi.
Łączna moc zainstalowana w polskim systemie elektroenergetycznym wyniosła w lipcu 78,8 GW. Fotowoltaika z 34 proc. (26 820 MW) udziałem wyprzedza już węgiel kamienny (29 proc., 22 875 MW). Licząc oba rodzaje węgla razem (kamienny 22 875 MW i brunatny 8 379 MW, łącznie ok. 31 254 MW), ich wspólny udział w mocy zainstalowanej wynosi 40 proc., czyli jest to wciąż więcej niż sama fotowoltaika, ale już nieznacznie. Energetyka wiatrowa odpowiada za 14 proc. mocy (11 346 MW), gaz za 9 proc. (6 883 MW), a elektrownie wodne za 3 proc. (2 468 MW).
W produkcji energii proporcje się odwracają
Struktura rzeczywistej produkcji energii w lipcu 2026 r. wygląda już zupełnie inaczej niż struktura mocy zainstalowanej. Węgiel kamienny odpowiadał za 35 proc. z poziomem 13,8 TWh wyprodukowanej w lipcu energii, a razem z węglem brunatnym (18 proc.) – za 53 proc. całej produkcji. Fotowoltaika, mimo posiadania największego udziału w mocy zainstalowanej, dostarczyła w lipcu jedynie 21 proc. energii, czyli mniej niż połowę tego, co elektrownie węglowe łącznie. Energetyka wiatrowa wypracowała 15 proc. udział w produkcji, gazowa – 9 proc., a energetyka wodna – 2 proc.
Różnica między 34-procentowym udziałem PV w mocy a 21-procentowym udziałem w produkcji to najbardziej wymowna liczba w tegorocznych danych PSE. Pokazuje, jak duży dystans dzieli jeszcze zainstalowaną moc słoneczną od jej realnego wykorzystania. Węgiel kamienny działa dokładnie odwrotnie. Przy 29-procentowym udziale w mocy generuje aż 35 proc. produkcji, co potwierdza, że elektrownie węglowe (pracujące w zasadzie całodobowo) wciąż mają znacznie wyższy współczynnik wykorzystania mocy niż uzależniona od pogody i pory dnia fotowoltaika.
Miesiąc do miesiąca: węgiel traci, wiatr wyraźnie zyskuje
Zestawienie lipcowych danych z majem 2026 r., opisanym wcześniej przez Gramwzielone.pl, pokazuje wyraźne przetasowania w miksie produkcyjnym. W maju węgiel kamienny odpowiadał za 38 proc. produkcji, w lipcu jego udział spadł do 35 proc. Jeszcze wyraźniejszy jest wzrost udziału energetyki wiatrowej – z 10 proc. w maju do 15 proc. w lipcu. Udział fotowoltaiki w tym czasie pozostał praktycznie bez zmian (22 proc. w maju wobec 21 proc. w lipcu), mimo że moc zainstalowana w PV w tym okresie nadal rosła.
Dlaczego rosnąca moc PV nie przekłada się w pełni na produkcję?
Część odpowiedzi na to pytanie dają dane o skali wyłączeń instalacji odnawialnych zlecanych przez PSE, gdy w systemie pojawia się nadwyżka mocy. Jak informowaliśmy w czerwcu, powołując się na dane think-tanku Forum Energii, już w maju 2026 r. PSE były zmuszone do nierynkowego redysponowania jednostek wytwórczych OZE przez 219 godzin, czyli przez 29 proc. wszystkich godzin w miesiącu, w trakcie 26 dni.
Od początku 2026 r. do końca maja ograniczono w ten sposób produkcję 875,1 GWh energii odnawialnej, czyli o 42 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2025 r. Wyłączenia dotyczą przede wszystkim elektrowni fotowoltaicznych i występują głównie w godzinach południowych, kiedy produkcja słoneczna jest największa, a krajowy system nie jest w stanie jej w pełni wykorzystać ani wyeksportować.
102,9 TWh i malejący udział węgla od początku roku
Od stycznia do lipca 2026 r. polski system elektroenergetyczny wyprodukował łącznie 102,9 TWh energii. Dane miesięczne pokazują wyraźny sezonowy trend: produkcja z węgla kamiennego zmniejszyła sie z 8 317 GWh w styczniu do 4 867 GWh w lipcu – to spadek o ponad 40 proc. W tym samym czasie produkcja z fotowoltaiki wzrosła z zaledwie 562 GWh w styczniu do 2 943 GWh w lipcu, osiągając najwyższy poziom w czerwcu (3 127 GWh). Warto zauważyć, że mimo dłuższych dni i wciąż rosnącej mocy zainstalowanej, produkcja słoneczna w lipcu była nieznacznie niższa niż w czerwcu, co wpisuje się we wspomniany wyżej problem rosnącej skali wyłączeń, ograniczających realne wykorzystanie coraz większej floty instalacji fotowoltaicznych w Polsce.
Co z tego wynika?
Dane za lipiec potwierdzają, że polska transformacja energetyczna wchodzi w nową fazę. Taką, w której samo dokładanie kolejnych megawatów mocy w fotowoltaice przestaje automatycznie przekładać się na wzrost jej udziału w produkcji energii. Skala redysponowania rosnąca szybciej niż sama moc zainstalowana sugeruje, że kluczowym wąskim gardłem polskiej energetyki słonecznej nie jest już budowa nowych instalacji, lecz zdolność systemu do elastycznego przyjęcia generowanej przez nie energii – poprzez rozwój magazynów energii, elastyczne odbiory czy eksport w godzinach nadwyżek.
Jednocześnie dane pokazują, że transformacja miksu produkcyjnego mimo wszystko postępuje, choć nierównomiernie między poszczególnymi technologiami OZE. To energetyka wiatrowa, a nie fotowoltaika, odpowiadała za największy wzrost udziału w produkcji między majem a lipcem. Prawdopodobnie dzięki lepszym warunkom wietrznym w tym okresie oraz mniejszej podatności farm wiatrowych na redysponowanie w porównaniu z fotowoltaiką. To sygnał, że przy planowaniu dalszego rozwoju OZE w Polsce równowaga między różnymi technologiami (a nie tylko łączna moc zainstalowana) będzie miała coraz większe znaczenie dla stabilności i efektywności całego systemu.
Patrycja Rapacka
patrycja.rapacka@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.