Jak energia z Baltic Power trafia do Polski? Kluczową rolę odgrywają morskie stacje

Jak energia z Baltic Power trafia do Polski? Kluczową rolę odgrywają morskie stacje
Adam Rymarczuk, Baltic Power. Fot. Gramwzielone.pl (C)

W lipcu 2026 r. pierwsze turbiny morskiej farmy wiatrowej Baltic Power dostarczyły energię z Bałtyku do krajowej sieci. Kluczowym, choć mniej widocznym niż same turbiny elementem inwestycji są dwie morskie stacje elektroenergetyczne — bez nich cała wyprodukowana na morzu energia nie miałaby jak trafić na ląd. O tym, jak zbudowano te stacje i dlaczego morska energetyka rządzi się zupełnie innymi prawami niż lądowa, w rozmowie do naszego materiału wideo opowiada Adam Rymarczuk, zastępca kierownika pakietu morskich stacji elektroenergetycznych w Baltic Power.

Jak podkreśla Rymarczuk, Baltic Power to dziś najbardziej zaawansowana morska farma wiatrowa w Polsce — i to nie tylko pod względem samego montażu urządzeń.

– Rozpoczęliśmy już generację energii – podkreśla Adam Rymarczuk, zastępca kierownika pakietu morskich stacji elektroenergetycznych, Baltic Power

REKLAMA
REKLAMA

Według stanu przytoczonego przez eksperta, na farmie zainstalowano już 67 z docelowych 76 turbin (według sierpniowych danych), a wszystkie kable podmorskie — zarówno łączące turbiny ze stacjami morskimi, jak i kable eksportowe do stacji lądowej — są już na miejscu.

Trwają jednak sekwencyjne rozruchy poszczególnych jednostek, więc liczba zainstalowanych turbin nie jest tożsama z liczbą turbin faktycznie produkujących i przesyłających energię. Pełna generacja ze wszystkich 76 turbin ma zostać osiągnięta do końca roku.

 

Dlaczego wiatrakom nie wystarczy sam kabel do brzegu?

Farma Baltic Power leży ok. 20 km od linii brzegowej i składa się z 76 turbin Vestas o mocy 15 MW każda — to największy model dostępny obecnie u europejskich producentów. Same turbiny generują jednak napięcie zaledwie 66 kV, co czyni bezpośrednie przesyłanie energii na ląd nieefektywnym. Właśnie dlatego na farmie postawiono dwie morskie stacje elektroenergetyczne — bliźniacze pod względem konstrukcji.

Przesyłanie energii bezpośrednio z wiatraków, tak jak to ma miejsce na farmach lądowych, byłoby po prostu nieefektywne. […] energia z turbin jest najpierw odbierana przez morskie stacje elektroenergetyczne, gdzie po podniesieniu napięcia energia z turbin zostanie przesłana łącznie czterema kablami eksportowymi do naszej stacji lądowej – powiedział ekspert w rozmowie z redakcją Gramwzielone.pl

Ze stacji lądowej energia trafia dalej do stacji odbiorowej Polskich Sieci Elektroenergetycznych w gminie Choczewo. Na morskich stacjach napięcie podnoszone jest do 230 kV, a po dotarciu na ląd — jeszcze raz, do 400 kV, zanim linią napowietrzną trafi do stacji PSE.

Bezobsługowe, ale nie bezpieczne „na wyrost”

Morskie stacje elektroenergetyczne pełnią funkcję odbiorczą, optymalizacyjną dla całej farmy oraz zabezpieczającą. Każda z nich wyposażona jest w dwa transformatory główne wysokiego napięcia oraz podłączone do nich rozdzielnice GIS w izolacji SF6.

Stacje morskie co do zasady są stacjami bezobsługowymi. Co to znaczy? One wymagają oczywiście obsługi, ale nie wymagają  stałej obsługi. Są to, zgodnie ze standardem DNV, stacje bezobsługowe, tzw. unmanned – powiedział Adam Rymarczuk.

Podwójna liczba transformatorów i kabli eksportowych to celowa redundancja bezpieczeństwa. Jak wyjaśnia Rymarczuk, każda ze stacji odbiera energię z połowy turbin farmy, a w razie awarii jednego transformatora druga stacja — poprzez drugi transformator i drugi kabel eksportowy — może przejąć odbiór energii z uszkodzonego obszaru.

Fundamenty jak w wieżowcu, tylko w morzu

Stacje posadowione są na monopalach — stalowych rurach o długości ok. 80 metrów i średnicy do 9 metrów, wbitych w dno morskie, podobnych do fundamentów samych turbin. Różnica pojawia się na tzw. elemencie przejściowym (ang. transition piece), który dla stacji morskiej jest znacznie większy niż dla pojedynczej turbiny, musi udźwignąć znacznie cięższą konstrukcję.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Na elemencie przejściowym posadowiony jest tzw. topside — właściwa część stacji, w której znajdują się wszystkie urządzenia energetyczne: rozdzielnice wysokich napięć, transformatory główne i transformatory potrzeb własnych, a także systemy zapewniające bezpieczne funkcjonowanie instalacji w morskim środowisku, w tym ogrzewanie, wentylację i filtrację powietrza.

Jak sobie możemy wyobrazić środowisko morskie i energetyka, no niekoniecznie mogą chodzić ze sobą w parze. Stąd też stacja morska musi być wyposażona w szereg urządzeń, które umożliwią funkcjonowanie tych urządzeń energetycznych […] w środowisku morskim – dodał Adam Rymarczuk

Dwa tygodnie na postawienie stacji o wadze 2500 ton

Budowa i instalacja stacji na morzu rządzi się zupełnie inną logistyką niż prace lądowe. Jak podkreśla ekspert, kluczową rolę odgrywa tu prefabrykacja: elementy przygotowywane są na lądzie w największym możliwym stopniu, a następnie transportowane w całości bezpośrednio do lokalizacji farmy.

Monopale pod stacje wbijano tą samą jednostką instalacyjną — Svanen — która wcześniej posadawiała fundamenty pod turbiny. Same stacje montowano natomiast przy użyciu dźwigu pływającego Gulliver, w sekwencji: najpierw osłony kabli eksportowych (tzw. J-tuby), następnie element przejściowy, a na końcu w pełni wyposażony topside, ważący łącznie ok. 2500 ton.

Sama kampania od momentu, jak już mieliśmy zainstalowane monopale, zajęła nam około dwóch tygodni. Co jest dosyć dużym osiągnięciem. […] Udało się to w tak krótkim okresie z kilku przyczyn. Przede wszystkim bardzo dobre planowanie z wyprzedzeniem. Ale również, nie będę ukrywał, jak na październik mieliśmy dużo szczęścia, jeśli chodzi o pogodę – powiedział. Adam Rymarczuk

Serwis bez ciężkiego sprzętu

Eksploatacja stacji morskich pod względem samych urządzeń energetycznych przypomina utrzymanie stacji wnętrzowych na lądzie — różni ją przede wszystkim logistyka. Na morze nie da się łatwo sprowadzić dźwigu czy ciężkiego sprzętu, dlatego stacje projektowane są tak, by w razie poważnej awarii umożliwiały wymianę komponentów bez tzw. prac gorących, czyli cięcia stali.

Częstotliwość przeglądów — trzymiesięczna, półroczna lub roczna — zależy od konkretnego urządzenia i jest określona w dokumentacji techniczno-ruchowej (DTR), a stacje podlegają też przeglądom wynikającym z prawa budowlanego, analogicznie jak instalacje lądowe. Cały cykl życia farmy szacowany jest na 25–30 lat.

Pierwsza energia z polskiego morza trafiła już do sieci

Morska farma wiatrowa Baltic Power to wspólny projekt Orlenu i Northland Power. Kampania instalacyjna, zaawansowana w ponad 80 proc., ma zakończyć się jeszcze w tym roku.

Docelowo farma o łącznej mocy zainstalowanej do 1,2 GW ma produkować około 4 TWh energii rocznie, co pozwoli zaspokoić potrzeby ponad 1,5 mln gospodarstw domowych i pokryć około 3 proc. aktualnego krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną.

Farma znajduje się około 23 km od brzegu, na wysokości Choczewa i Łeby, a w kampanię instalacyjną zaangażowano dotychczas ponad 100 statków i ponad 5300 członków załóg i wykonawców.

Od wiosny 2025 r. działa baza serwisowa Baltic Power w Łebie, w której w trybie 24/7 funkcjonuje Morskie Centrum Koordynacyjne nadzorujące ruch morski w obszarze farmy – po zakończeniu budowy baza ma przez kolejne 30 lat pełnić funkcję centrum serwisu i utrzymania instalacji. Ostatnim etapem dopuszczenia farmy do pełnej eksploatacji będzie uzyskanie koncesji na wytwarzanie energii elektrycznej z Urzędu Regulacji Energetyki, co planowane jest w drugiej połowie 2026 r.

Artykuł: Patrycja Rapacka, patrycja.rapacka@gramwzielone.pl

Wideo: Michał Dusiński, michal.dusinski@e-magazyny.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o