Czy gospodarstwa domowe zapłacą mniej za pellet? Rząd ogranicza wsparcie dla ciepłowni
Ceny pelletu od kilku lat są przedmiotem zainteresowania nie tylko właścicieli domów, ale także sektora energetycznego. O ten sam surowiec konkurują bowiem gospodarstwa domowe, energetyka zawodowa, ciepłownictwo oraz przemysł drzewny. Teraz Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zdecydował, że biomasa leśna nie będzie objęta wsparciem w ramach nowego programu.
Program o wartości 3 mld zł ma wspierać dekarbonizację sektora ciepłowniczego, ale z finansowania wyłączone zostały instalacje wykorzystujące biomasę leśną oraz produkty uboczne przemysłu drzewnego.
3 mld zł na transformację ciepłownictwa
Fundusz Transformacji Ciepłownictwa został przygotowany jako instrument wsparcia modernizacji polskiego ciepłownictwa. Program ma być realizowany w latach 2026–2030, a jego budżet wynosi co najmniej 3 mld zł.
Środki mają być kierowane m.in. na odnawialne źródła energii, elektryfikację systemów ciepłowniczych, wykorzystanie ciepła odpadowego oraz magazyny ciepła. Celem jest ograniczenie wykorzystania paliw kopalnych i modernizacja krajowych systemów ciepłowniczych.
Jednocześnie z programu wyłączono instalacje opalane biomasą leśną oraz produktami ubocznymi przemysłu drzewnego. Oznacza to, że publiczne środki przeznaczone na transformację sektora nie będą wspierać inwestycji opartych na tych rodzajach paliwa.
Energetyka zużywa coraz więcej biomasy
Decyzja NFOŚiGW ma znaczenie dla rynku pelletu, ponieważ energetyka zawodowa i gospodarstwa domowe korzystają z tego samego rynku surowca drzewnego.
Jak wynika ze stanowiska Ministerstwa Klimatu i Środowiska dotyczącego bezpieczeństwa energetycznego gospodarstw domowych przed sezonem grzewczym 2026/2027, zużycie brykietów i pelletu przez energetykę zawodową wzrosło w 2025 roku o około 77 proc.
Jednocześnie resort wskazuje, że konkurencja o biomasę obejmuje nie tylko gospodarstwa domowe i energetykę. O surowiec konkurują również ciepłownictwo oraz przemysł meblarski i papierniczy. Na rynek wpływa także rosnąca liczba użytkowników kotłów na pellet oraz ograniczona dostępność wiórów i trocin wykorzystywanych do produkcji tego paliwa.
Zdaniem Augustyna Mikosa, eksperta ds. polityk leśnych Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, decyzja może ograniczyć wzrost zapotrzebowania na biomasę drzewną w ciepłownictwie systemowym.
Jak wskazuje, wysokie ceny pelletu pokazują, że zwiększanie zapotrzebowania na biomasę przy ograniczonej dostępności surowca może prowadzić do dalszej presji cenowej. Jego zdaniem ograniczenie wsparcia dla instalacji wykorzystujących biomasę leśną może w dłuższej perspektywie zmniejszyć konkurencję o surowiec wykorzystywany również do produkcji pelletu dla gospodarstw domowych.
Pelletu produkujemy więcej, ale ceny nadal rosną
Rosnące zapotrzebowanie nie jest równoważone przez równie szybki wzrost podaży surowca. Według danych GUS krajowa produkcja pelletu i brykietów z drewna wyniosła w 2025 roku 1,171 mln ton, czyli o 24,2 proc. więcej niż rok wcześniej.
Jednocześnie możliwości zwiększania pozyskania drewna są ograniczone. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje, że Lasy Państwowe pozyskują obecnie około 39–40 mln m³ drewna rocznie, czyli poziom zbliżony do maksymalnego możliwego przy zachowaniu zasad zrównoważonej gospodarki leśnej.
W efekcie zwiększanie zapotrzebowania na biomasę przez kolejne sektory może prowadzić do większej konkurencji o dostępny surowiec.
Energetyka nie kupuje dokładnie tego samego pelletu
W przypadku rynku pelletu istotne jest jednak rozróżnienie między paliwem wykorzystywanym przez gospodarstwa domowe a tym stosowanym przez energetykę zawodową.
Ministerstwo Energii wskazuje, że duże instalacje wykorzystują przede wszystkim pellet techniczny, podczas gdy gospodarstwa domowe kupują głównie droższy pellet klasy A1. Oznacza to, że oba segmenty nie konkurują bezpośrednio o ten sam gotowy produkt.
Konkurencja występuje jednak na wcześniejszym etapie. Zarówno do produkcji pelletu dla gospodarstw domowych, jak i paliwa wykorzystywanego w energetyce potrzebne są m.in. wióry, zrębki i trociny. Energetyka może przy tym wykorzystywać część tych surowców również bezpośrednio, bez przetwarzania ich na pellet.
Mniej biomasy w energetyce po 2030 roku
Właśnie dlatego istotny jest kierunek wskazany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Zaktualizowany Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu zakłada stopniowe ograniczanie wykorzystania biomasy leśnej w energetyce i ciepłownictwie zawodowym.
Resort zakłada, że po 2030 r. zużycie biomasy w energetyce zawodowej powinno zacząć spadać. Biomasa ma być traktowana jako źródło przejściowe, lokalne i uzupełniające, wykorzystywane przede wszystkim tam, gdzie brakuje alternatywnych technologii. Większą rolę mają odgrywać elektryfikacja, odnawialne źródła energii oraz magazyny energii i ciepła.
Ministerstwo wskazuje ponadto, że konwersje jednostek węglowych na biomasowe nie powinny już mieć miejsca. Taki kierunek oznaczałby stopniowe ograniczanie presji dużych instalacji na rynek biomasy drzewnej.
NFOŚiGW nie wykluczył całej biomasy
W przypadku Funduszu Transformacji Ciepłownictwa ograniczenie jest jednak węższe. Z programu wyłączono biomasę leśną i produkty uboczne przemysłu drzewnego, ale pozostawiono możliwość finansowania wybranych instalacji wykorzystujących inne rodzaje biomasy spełniające wymagania krajowe i unijne.
To istotne, ponieważ organizacje społeczne podczas konsultacji programu postulowały całkowite wyłączenie biomasy ze wsparcia. NFOŚiGW otrzymał blisko 400 uwag dotyczących projektu, w tym zarówno postulaty całkowitego wycofania wsparcia dla biomasy, jak i głosy branży ciepłowniczej oraz samorządów opowiadające się za pozostawieniem części rozwiązań biomasowych.
Także gospodarstwa domowe zwiększają popyt
Rynek biomasy jest pod presją również ze strony gospodarstw domowych. Dane dotyczące programu Czyste Powietrze pokazują, że skala wykorzystania kotłów na biomasę jest już znacząca.
Od początku programu do końca czerwca 2026 roku sfinansowano 157 360 kotłów na biomasę, z czego około 80 proc. stanowiły kotły na pellet, a pozostałe urządzenia to kotły zgazowujące drewno. Według danych przytoczonych przez MKiŚ liczba gospodarstw domowych ogrzewających domy pelletem lub drewnem sięga około 450 tys.
Oznacza to, że ograniczenie zapotrzebowania ze strony energetyki zawodowej jest tylko jednym z elementów wpływających na rynek. Popyt gospodarstw domowych również pozostaje istotny.
Czy pellet może dzięki temu stanieć?
Wykluczenie biomasy leśnej z Funduszu Transformacji Ciepłownictwa może ograniczyć przyszły wzrost zapotrzebowania na ten surowiec ze strony sektora ciepłowniczego. Nie oznacza to jednak, że ceny pelletu automatycznie spadną.
Na ich poziom wpływają także dostępność surowca, koszty produkcji i transportu oraz popyt ze strony gospodarstw domowych. Znaczenie ma również fakt, że możliwości zwiększenia krajowego pozyskania drewna są ograniczone.
Jeżeli jednak decyzja NFOŚiGW będzie początkiem szerszego ograniczania wykorzystania biomasy leśnej w energetyce, w dłuższej perspektywie może zmniejszyć się konkurencja o surowiec wykorzystywany także do produkcji pelletu dla gospodarstw domowych.
Na razie oznacza to przede wszystkim zmianę kierunku polityki państwa: zamiast finansowania kolejnych inwestycji opartych na biomasie leśnej większy nacisk ma być kładziony na elektryfikację ciepłownictwa, OZE, magazyny energii i ciepła.
Katarzyna Poprawska-Borowiec
katarzyna.borowiec@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.