Magazyn energii stanął w ogniu. Trwa wyjaśnianie przyczyn pożaru
Straż pożarna w niemieckim Budziszynie zakończyła akcję gaszenia pożaru bateryjnego magazynu energii (BESS). Przyczyna pożaru wciąż pozostaje nieustalona – śledztwo w tej sprawie trwa.
Do pożaru magazynu doszło w ubiegłym tygodniu i trwał od wtorkowego popołudnia do późnego wieczora w środę. Choć same prace gaśnicze dobiegły końca, na miejscu wciąż trwają intensywne prace porządkowe. Kontrola terenu pożaru potrwa jeszcze kilka dni. Miasto zleciło wyspecjalizowanej firmie zajęcie się dalszymi działaniami i utylizacją uszkodzonych kontenerów z bateriami, co wskazuje na skalę zniszczeń w samej instalacji magazynującej energię.
Do gaszenia zastosowano wodę oraz roboty
W początkowej fazie gaszenia pożaru, zastosowano intensywne chłodzenie płonących baterii, zużywając do 5000 litrów wody na minutę. Celem takich działań kontrola procesu termicznego w akumulatorach i zapobieganie jego rozprzestrzenianiu się. W szczyt działań zaangażowanych było około 250 funkcjonariuszy i ratowników, w tym straży pożarnej, policji, Technicznej Organizacji Pomocy (THW) oraz innych służb ratunkowych. Monitoring płonących baterii ułatwiły drony. Do gaszenia pożaru zastosowano LUF 60 czyli gąsienicowy, zdalnie sterowany robot gaśniczo-wentylacyjny. Służy do gaszenia pożarów w niebezpiecznych miejscach, usuwania dymu oraz podawania wody i piany bez narażania życia strażaków.

Równolegle z akcją gaśniczą prowadzone były ciągłe pomiary powietrza w celu monitorowania potencjalnie szkodliwych substancji. Możliwe oddziaływanie pożaru na sieć wodociągową oraz samą wodę było również stale oceniane we współpracy z właściwymi organami niemieckiej Agencji Ochrony Środowiska.
Ze względu na nietypowy charakter pożaru do konsultacji zaproszono ekspertów z całych Niemiec. Jak podają niemieckie media, śledczy podejrzewają usterkę techniczną, a także zwracają uwagę, że był to pierwszy pożar magazynu energii o takiej skali w Niemczech.
Oddziały straży pożarnej w Niemczech wciąż nie mają wystarczającego doświadczenia w gaszeniu płonących magazynów energii opartych na technologii bateryjnej. Zdaniem eksperta ds. bezpieczeństwa pożarowego i zarządzania kryzysowego Rolfa Erbego, jest to naturalny etap rozwoju tej dziedziny ratownictwa. Jak powiedział w rozmowie z agencją dpa (Deutsche Presse-Agentur), straż pożarna uczy się – tak jak zawsze – na podstawie doświadczenia. W przypadku wielkoskalowych magazynów energii takiego doświadczenia jeszcze brakuje, ponieważ tego typu zdarzenia – jak podkreślił ekspert – na szczęście zdarzają się bardzo rzadko. W związku z tym nie wypracowano jeszcze sprawdzonych procedur, które pozwalałyby jednoznacznie wskazać, jak w każdej sytuacji należy postępować.
Magazyny były ulokowane w kontenerach
Nie jest znana szczegółowa specyfikacja magazynu. Pożar objął – zgodnie z doniesieniami branżowych mediów i lokalnej administracji – systemu bateryjnych magazynów (na bazie litu), umieszczonego w czterech kontenerach o łącznej mocy 1,5 MW. Magazyny było zlokalizowany na parkingu.
Instalacja była przyłączona do sieci elektroenergetycznej. W ścisłej współpracy z miejskim operatorem energetycznym podjęto działania mające na celu odłączenie instalacji od sieci.
Powrót lokalnej społeczności do normalności
W związku z pożarem ewakuowano okoliczną społeczność. Osoby starsze zostały tymczasowo zakwaterowane w hotelu. W szkole utworzono również tymczasowe miejsca schronienia. W dwóch etapach ewakuowano łącznie 42 osoby.
Mieszkańców proszono o dalsze utrzymywanie zamkniętych okien i drzwi oraz wyłączenie instalacji wentylacyjnych i klimatyzacji, a także o ograniczenie przebywania na zewnątrz do niezbędnego minimum. Na terenie objętym zdarzeniem ponownie pojawiły się wozy z megafonami. Służby apelowały o zwracanie uwagi na przekazywane komunikaty i stosowanie się do poleceń wydawanych przez ratowników.
Po opanowaniu pożaru wszyscy ewakuowani mieszkańcy mogli wrócić do swoich domów. Zniesiono również wprowadzone tymczasowo zamknięcia ulic, a komunikacja miejska wróciła do rozkładowego kursowania. W tym tygodniu działalność wznowiły okoliczne przedszkola i świetlice szkolne.
Straż pożarna zebrała pytania mieszkańców dotyczące zdarzenia i przygotowała na nie odpowiedzi w formie ulotki informacyjnej, dystrybuowanej lokalnie.
Brak skażenia wody i budynków
Kluczowa dla mieszkańców informacja dotyczyła wyników badań środowiskowych. Władze przeprowadziły szeroko zakrojone pomiary zanieczyszczeń, zarówno w okolicznych budynkach, jak i w wodociągach, nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości. Dane te są dodatkowo weryfikowane przez lokalny urząd ds. gospodarki wodnej (Untere Wasserbehörde).
Władze postawiły na komunikację postępów
W celu utrzymania transparentności w zakresie działań przez całą noc prowadzone były regularne relacje wideo w mediach społecznościowych miasta i straży pożarnej. W dotkniętym obszarze wydano również komunikaty ostrzegawcze. Aktualne informacje przekazywane były na stronie internetowej miasta Budziszyn, w kanałach społecznościowych Instagram i Facebook oraz na miejskim kanale WhatsApp.

Przypadek z Budziszyna wpisuje się w szerszą dyskusję o bezpieczeństwie wielkoskalowych magazynów energii, które w ostatnich latach dynamicznie przybywają w Europie jako element stabilizacji pracy systemów elektroenergetycznych z coraz większym udziałem OZE. Pożary baterii litowo-jonowych, choć rzadkie, bywają trudne do ugaszenia i wymagają specjalistycznych procedur.
Wydarzenie to może stać się punktem odniesienia dla operatorów i samorządów planujących kolejne inwestycje w magazyny energii, zarówno pod kątem procedur awaryjnych, jak i komunikacji z mieszkańcami w sytuacjach kryzysowych.
Pierwszy pożar dużego magazynu energii w Polsce
Niedawno informowaliśmy, że w miejscowości Czajków w powiecie ostrzeszowskim doszło do pożaru także kontenerowego magazynu energii wyposażonego w akumulatory łącznej mocy 2 MW. Na miejsce skierowano początkowo siedem zastępów PSP i Ochotniczej Straży Pożarnej. Ratownicy zastali płonący, umieszczony na przyczepie kontener o masie około 18 ton.
W magazynie energii znajdowało się około 107,5 tys. ogniw akumulatorowych. Straż pożarna nie podała informacji o dostawcy magazynu i znajdujących się w nim ogniw. Więcej na ten temat w artykule: Pożar magazynu energii w Wielkopolsce
Patrycja Rapacka
patrycja.rapacka@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
No to jaki był koszt tej ekologicznej akcji gaśniczej????? Ekologia srakologia
@Polexit: ludzi o takiej psychice należy wysłać na jakąś wysepkę ma oceanii
Szkoda że nie informują o typie ogniw…