Niewielki powerbank sparaliżował szkołę. Doszło do ewakuacji ponad 160 osób
W poniedziałek, 19 października przed godz. 12 straż pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze w I Liceum Ogólnokształcącym przy ul. Bukowskiej w Poznaniu. Zapalił się tam powerbank w plecaku jednego z uczniów. Budynek opuściły 164 osoby, nikt nie ucierpiał.
Jak przekazał TVP3 Poznań oficer dyżurny wielkopolskich strażaków, ogień udało się opanować, zanim dotarły służby.
– Pożar został ugaszony jeszcze przed przybyciem straży – poinformował.

Na miejsce wysłano dwa zastępy straży pożarnej. Według TVP3 Poznań 164 osoby ewakuowały się z budynku jeszcze przed przyjazdem strażaków, a po zakończeniu akcji uczniowie wrócili na lekcje. Lokalny ortal epoznan.pl, powołując się na Radio Poznań, podał, że w budynku wystąpiło zadymienie i dlatego uczniowie i pracownicy opuścili szkołę. Głos Wielkopolski i Codzienny Poznań piszą o eksplozji powerbanka, po której doszło do niewielkiego pożaru.
Urządzenie, które ma każdy
Powerbanki stały się urządzeniami codziennego użytku. Nosimy je w plecakach i torbach, ładujemy nimi telefony w drodze do szkoły czy pracy. Są też polecane jako element przygotowania na sytuacje kryzysowe. Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu wymienia powerbank lub ładowarkę samochodową wśród rzeczy, które powinny się znaleźć w plecaku ewakuacyjnym.
Powszechność nie oznacza jednak, że to urządzenia całkowicie bezpieczne. Jak przypomina straż pożarna, cytowana przez Codzienny Poznań, baterie litowo-jonowe w powerbankach „mogą gwałtownie wybuchnąć i wywołać pożar – niekoniecznie mały”. Wśród przyczyn portal wymienia przegrzanie, uszkodzenia mechaniczne i wady fabryczne.
Jak bezpiecznie korzystać z powerbanka?
– Musimy się liczyć z zagrożeniem wynikającym z coraz szerszego stosowania baterii litowo-jonowych – mówiła w rozmowie z agencją Newseria Dorota Brzezińska z Politechniki Łódzkiej, którą cytowaliśmy już na łamach Gramwzielone.pl.
Ekspertka podkreślała, że podstawą są zalecenia producenta. Baterie należy ładować w warunkach przez niego wskazanych, nie przeładowywać ich, nie narażać na nagrzewanie, np. na słońcu, i nie używać uszkodzonych. Warto też korzystać z baterii od producentów, a nie z zamienników, i unikać baterii przerabianych.
Szczegółowe zasady obowiązują w lotnictwie, gdzie pożar jest szczególnie groźny. Agencja Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) wydała w 2025 r. biuletyn bezpieczeństwa w związku z rosnącą liczbą zdarzeń z udziałem baterii litowych przewożonych przez pasażerów. EASA uznaje powerbanki i e-papierosy za szczególnie niebezpieczne. Nie wolno ich przewozić w bagażu rejestrowanym. Agencja zaleca, by mieć je przy sobie, tak by można było je obserwować, a w bagażu podręcznym zabezpieczać je przed zwarciem. Ładowanie powerbanków i ładowanie nimi innych urządzeń w trakcie lotu nie jest zakazane, ale EASA zdecydowanie to odradza.
Podobną ostrożność warto zachować na co dzień. Powerbank najlepiej nosić tak, by nie był narażony na zgniecenie ani kontakt z metalowymi przedmiotami, które mogą spowodować zwarcie. W razie nagrzewania powinno się go dać łatwo wyjąć.
Te sygnały powinny zaniepokoić
Poradniki bezpieczeństwa wskazują kilka objawów, które mogą świadczyć o uszkodzeniu baterii. Pierwszym jest zapach: sprawna bateria nie wydziela zapachu ani gazu, więc woń spalenizny lub chemikaliów oznacza uszkodzenie.
Ostrożność trzeba zachować także po upadku lub uderzeniu, bo ogniwa mogą być uszkodzone, nawet jeśli obudowa wygląda na całą. Sygnałem ostrzegawczym jest też zmiana działania urządzenia, np. szybkie rozładowywanie się, problemy z ładowaniem czy nieregularne wskazania poziomu naładowania.
Szczególnie groźna jest spuchnięta obudowa. Taka bateria jest niebezpieczna, bo puchnięcie świadczy o uszkodzeniu, które może prowadzić do wybuchu i pożaru.
Jeśli powerbank nadmiernie się nagrzewa, puchnie, wydziela zapach lub był wcześniej mocno uderzony, nie należy go dalej ładować ani używać.
Zużyte i uszkodzone urządzenia z bateriami trzeba oddać do punktu zbiórki elektroodpadów, a nie wyrzucać do zwykłych śmieci.
Patrycja Rapacka
patrycja.rapacka@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o
Obserwuj nas w Google News