Wojtunik: W Baltic Power nie są zatrudnieni żadni obywatele Federacji Rosyjskiej
Na kilka dni przed oddaniem kluczowej stacji elektroenergetycznej w Choczewie pojawiła się w przestrzeni publicznej informacja, że przy budowie morskiej farmy wiatrowej Baltic Power mieli pracować obywatele Rosji. Paweł Wojtunik, członek zarządu Orlen ds. bezpieczeństwa i ryzyka, poinformował naszą redakcję, że w Baltic Power „nie są zatrudnieni żadni obywatele Federacji Rosyjskiej”.
Dziennikarze Business Insider Polska ustalili, że wśród załogi statku transportującego pracowników technicznych na budowę morskiej farmy wiatrowej Baltic Power mieli pojawić się obywatele Rosji. Do Orlenu, Ministerstwa Energii i Kancelarii Premiera miał trafić anonimowy mail z informacją o członkach załogi jednego z CTV. Informacja ta została przekazana Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW).
Orlen komentuje – żadnych Rosjan w Baltic Power
Paweł Wojtunik, członek zarządu Orlen ds. bezpieczeństwa i ryzyka, poinformował w odpowiedzi na pytania naszej redakcji, że przy projekcie Baltic Power nie są zatrudnieni żadni obywatele Federacji Rosyjskiej.
– Każda osoba uzyskująca jakikolwiek dostęp do Baltic Power podlega stosownemu nadzorowi ze strony Biura Bezpieczeństwa, które w określonych przypadkach korzysta ze wsparcia właściwych służb – wyjaśnia.
Dodaje, że każda osoba wpływająca na teren morskiej farmy wiatrowej jest legitymowana przez polską Straż Graniczną.
– W budowę farmy wiatrowej zaangażowane są m.in. kanadyjskie i skandynawskie firmy, które także mają swoje procedury bezpieczeństwa oraz kontraktowo zobowiązane są do spełniania wymogów stawianych przez Baltic Power. Jeśli więc ktoś znalazł się na terenie budowy farmy wiatrowej, to oznacza, że spełnione zostały powyższe wymogi – wyjaśnia Wojtunik.
Pierwsze morskie wiatraki bez opóźnień
Według pierwotnych zapowiedzi farma wiatrowa Baltic Power miała być oddana w pełni do użytku w maju 2024 r. Pierwsza energia z morskiej farmy wiatrowej ma popłynąć w lipcu 2026 r. Biuro prasowe poinformowało w odpowiedzi na nasze pytania, że inwestycja Orlenu i Northland Power jest realizowana zgodnie z harmonogramem.
Baltic Power ma być pierwszą uruchomioną polską morską farmą wiatrową. Jej powierzchnia zajmie 130 km2, a moc zainstalowana wyniesie około 1,2 GW. Instalacja zapewni Polsce energię przez 25-30 lat. Wytworzona energia może pokryć nawet 3 proc. krajowego zapotrzebowania.
Podczas budowy zastosowano nowatorskie rozwiązania, o których więcej przeczytasz w artykule: Giganty dla morskich wiatraków. Polska wykorzystuje nowoczesną logistykę XXL. Baltic Power jest jednym z pierwszych projektów na świecie, które wykorzystują turbiny Vestas o mocy 15 MW. Każda z nich będzie miała wysokość przekraczającą 250 m. Łopaty turbin mają długość 115,5 m, a powierzchnia samego wirnika jest większa niż sześć boisk piłkarskich.
Przy projekcie wykorzystano stal z recyklingu, Orlen deklaruje, że pozwoliło to ograniczyć ślad węglowy produkcji tych elementów o 10 proc. Część z komponentów do turbin powstaje w zakładzie Vestas w Szczecinie.
Podłączenie farmy wiatrowej Baltic Power do krajowego systemu elektroenergetycznego umożliwi m.in. stacja 400kV w Choczewie. Z niej prąd popłynie w głąb kraju za pomocą linii najwyższych napięć.
Zagrożenie ze wschodu
Rosja jest uznana przez NATO za „największe i bezpośrednie zagrożenie” dla bezpieczeństwa w obszarze euroatlantyckim. Sojusznicy uznali to w deklaracji końcowej szczytu NATO w Madrycie, który odbył się 29-30 czerwca 2022 roku.
Moskwa, oprócz dokonania pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, przeprowadza operacje hybrydowe na terenie państw NATO. Są to tzw. działania poniżej progu wojny, niewystarczające do rozpoczęcia konfliktu i uruchomienia piątego artykułu NATO.
– Od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę 24 lutego 2022 r. zagrożenia i kampanie hybrydowe wymierzone w UE nasiliły się – stwierdziła Rada Europejska w czerwcu bieżącego roku.
Rejon Morza Bałtyckiego jest newralgiczny dla polskiej energetyki. Według Forum Energii, w latach 2015-2024 uzależnienie polskiej gospodarki od importu energii wzrosło z 29 proc. do 46 proc. Aż 82 proc. gazu w 2024 r. i 2025 r. pochodziło z importu. Na Bałtyku powstają morskie farmy wiatrowe, jak Baltic Power, a przy jego wybrzeżu elektrownia jądrowa. Obecność obywateli wrogiego państwa przy największych projektach energetycznych budzi obawy o bezpieczeństwo.
Reakcje polityków
Na łamach Wirtualnej Polski do doniesień medialnych dotyczących Rosjan przy projekcie Baltic Power odniósł się Tomasz Siemoniak, koordynator ds. służb specjalnych. Stwierdził, że należy całą sprawę wyjaśnić, zaś Orlenowi i ABW pogratulować czujności.
Redakcja Gramwzielone.pl spytała o sprawę również Konrada Wojnarowskiego, wiceministra energii.
– Do Ministerstwa Energii także dotarły niepokojące sygnały, które w tej chwili badane są przez służby. Powinniśmy to zostawić służbom oraz prokuraturze, czekać na wnioski. Z tego co wiemy (Ministerstwo Energii – red.) nie zadziałoby się nic, co by zagrażało bezpieczeństwu państwa, transformacji energetycznej, ale też polityce inwestycyjnej polskich podmiotów energetycznych – powiedział.
Patrycja Rapacka i Marcin Karwowski, redaktorzy Gramwzielone.pl
patrycja.rapacka@gramwzielone.pl
marcin.karwowski@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
1. przy budowie morskiej farmy wiatrowej Baltic Power mieli pracować obywatele Rosji
2. w Baltic Power „nie są zatrudnieni żadni obywatele Federacji Rosyjskiej” (co tu komentować?)