Minister energii zapowiada: Nie będzie zdalnego wyłączania prosumentów
Tak gorąco w energetyce prosumenckiej nie było przynajmniej od zmiany systemu rozliczeń w 2022 r. Ogromne zamieszanie wywołały najnowsze propozycje legislacyjne Ministerstwa Energii, które mogą umożliwić operatorom sieci zdalne wyłączanie mikroinstalacji należących do prosumentów. Po kilku dniach od publikacji projektu przepisów resort energii zapewnia, że ich ostateczna treść zostanie zmieniona. – Propozycje operatorów sieci idą zbyt daleko – komentuje minister energii Miłosz Motyka.
Projekt nowego rozporządzenia sieciowego, który do konsultacji skierowało Ministerstwo Energii, zakłada uprawnienie operatorów sieci dystrybucyjnych do zamontowania w domach prosumentów urządzeń umożliwiających monitorowanie pracy mikroinstalacji, sterowanie nimi, a nawet odłączanie ich od sieci.
Nadanie tak szerokich uprawnień operatorom sieci jest motywowane dużym wzrostem mocy mikroinstalacji w Polsce i ich wpływu na pracę krajowego systemu elektroenergetycznego. Możliwość sterowania pracą mikroinstalacji przez operatorów miałaby wspierać ich w zarządzaniu systemem elektroenergetycznym w sytuacji zagrożenia blackoutem. Przypadki, w których operatorzy sieci mogliby przejmować kontrolę nad mikroinstalacjami nie zostały jednak jasno zdefiniowane, a to rodzi obawy o nadmierne korzystanie przez operatorów z nowych uprawnień.
Po mocnej krytyce nowych rozwiązań ze strony rynku OZE i prosumentów Ministerstwo Energii zapewniło, że sterowanie pracą mikroinstalacji przez operatorów ma następować wyłącznie w „najpoważniejszych sytuacjach kryzysowych” – grożących awariami podobnymi do tej, jaka wydarzyła się w zeszłym roku na Półwyspie Iberyjskim.
W ten sam sposób motywował nowe uprawnienia dla operatorów sieci prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Grzegorz Onichimowski, tłumacząc, że brak kontroli nad dachową fotowoltaiką utrudnił Hiszpanom wyjście z zeszłorocznego blackoutu.
Minister energii: propozycje operatorów idą zbyt daleko
Do kwestii nowego rozporządzenia sieciowego i jego potencjalnych skutków dla prosumentów odniósł się na antenie TVP Info minister energii Miłosz Motyka.
Szef resortu energii zapewnił, że ostateczna wersja rozporządzenia zostanie zmieniona w stosunku do projektu skierowanego w zeszłym tygodniu do konsultacji, oceniając, że „propozycje sterowania pracą mikroinstalacji zgłoszone przez operatorów sieci dystrybucyjnych idą zbyt daleko”.
– Mamy do czynienia z projektem rozporządzenia, do którego propozycje zgłosili operatorzy systemów dystrybucyjnych, natomiast zostanie ono poddane konsultacji – tłumaczył minister energii.
Czy w ostatecznej wersji rozporządzenia zostanie utrzymany przepis umożliwiający operatorom odłączanie prosumenckich mikroinstalacji od sieci? – Nie będzie takiego zapisu w ostatecznej wersji rozporządzenia. To jest jednoznaczna deklaracja – zapewnił Miłosz Motyka.
Nie będzie ograniczania zysku dla prosumenta
Minister energii zaznaczył na antenie TVP Info, że obecnie prosumencka fotowoltaika stanowi około 18 proc. mocy wytwórczych zainstalowanych w polskiej elektroenergetyce, a to oznacza potrzebę zapewnienia operatorom sieci wpływu na pracę mikroinstalacji.
– Sterowalność przy tak dużym wolumenie często wymaga dużych zmian po stronie operatora i dobrze jest, gdy operator widzi te instalacje w systemie. O tym rozmawiamy, ale na pewno nie będzie żadnej ingerencji w prywatną fotowoltaikę, ograniczania potencjalnego zysku dla prosumenta – skomentował Miłosz Motyka.
– Nie będzie ingerencji w prywatną fotowoltaikę. Nie będzie zdalnego wyłączania. Część propozycji zgłaszanych przez OSD idzie zbyt daleko – zapewnił minister energii.
Więcej na temat nowych uprawnień do kontroli i ingerencji w pracę mikroinstalacji należących do prosumentów, które operatorom sieci ma nadać nowe rozporządzenie Ministerstwa Energii, w artykule: Ministerstwo uderza w prosumentów. Operatorzy sieci przejmą kontrolę nad mikroinstalacjami
Piotr Pająk, redaktor Gramwzielone.pl
piotr.pajak@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Mleko się rozlało nik w te wasze obietnice już nie wierzy do dymisji natychmiast
Sama zgoda na ujęcie takich zapisów was dyskwalifikuje – Wypierdzielać Mendy Paździochowe !
Typowe podejście aby prosument nie oponował przed założeniem szpiega bo przecież już wam nie wyłączymy falownika. Głupi by się tylko dał nabrać. Zaczniecie pośrednio ograniczać ich moc tak, żeby to ukryć a najważniejsze to wgląd do produkcji i wielu danych. Chcecie wiedzieć ile prosument zużywa własnej energii cwaniacy. Jak założycie tego szpiega to potem i tak zmienicie przepis i będziecie wyłączać. Wam się 100% nie wierzy. Wara od zdalnego sterowania i podpinania czegokolwiek do falowników. Macie wystarczającą wiedzę ze zdalnych liczników. Zamiast zachęcać do korzystania z energii w szczycie to wy chcecie przykręcać kurek aby potem prosument pobierał i płacił. . Ustawa ma wylądować do kosza. Wasze zapędy są już poza wszelkie normy współpracy z ludźmi.
Szanowny Panie (dlaczego ten gość ma wiecznie minę jakby puścił głośnego piarda w towarzystwie) jak nie będzie skoro już jest – cofniemy się w czasie???
Pierwsze instalacje prosumenckie oficjalnie w Polsce pojawiły się w Polsce 10 la temu. OSD mieli mnóstwo czasu, żeby odpowiednio przygotować się na wzrost generowanej energii z PV prosumentów. Co zrobili przez te 10 lat??? Nic!!!! Proponowane przez OSD zmiany to rozpaczliwa próba ratowania sytuacji i pokaz BEZGRANICZNEJ BEZRADNOŚCI!!!
W całej Polsce mamy już miliony liczników zdalnego odczytu, więc OSD mają już wszystkie niezbędne narzędzia do dynamicznej kontroli przepływu energii w dwie strony instalacji prosumenckiej. Liczniki te umożliwiają także zdalne odłączenie prosumenta od sieci. Dlaczego OSD nie korzystają z tego narzędzia??? Po co w takim razie wydano grube miliony złotych na wymianę liczników???
Proponowane przez OSD zmiany to tak, jakby przymusowo do każdego auta obok kierowcy wsadzić policjanta, który by pilnował, żeby kierowca nie przekraczał przepisów. Jedyne co to zmieni to irytację obywateli, bo skoro OSD nie panuje nad licznikami zdalnego odczytu, które ma ustandaryzowane to jestem na 1000% pewien, że przez najbliższe 10 lat nie ogarną kontroli nad instalacjami prosumentów, bo każdy producent falownika ma swoje autorskie rozwiązania do kontroli i nadzorowania instalacji.
Cała ta dyskusja pokazuje pogardę OSD i monopolu dystrybucji do obywateli. Trzeba zacząć myśleć o off-gridzie, bo czytając o tych absurdalnych pomysłach OSD za chwilę można zostać bez prądu w lecie i z zerowym depozytem prosumenckim na zimę.
Nawet dziennikarze Tuska w TVP nie potrafią bez błędu napisać trzech słów. Literę „w” zjedli przed słowem „fotowoltaikę”. Masakra. Wara od naszych instalacji. Nie pozwólmy im instalować czegokolwiek i podpinać to do falownika.