El Niño może podnieść rachunki za energię. Powód nie jest oczywisty
Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO) opublikowała na początku czerwca 2026 r. kolejny, kwartalny raport dotyczący zjawisk El Niño i La Niña. Według prognoz warunki El Niño mają się ukształtować między czerwcem a sierpniem z prawdopodobieństwem 80 proc. O tym, co faktycznie oznacza ten komunikat i dlaczego zjawisko znad Pacyfiku ma znaczenie również dla Europy, wyjaśnia prof. Anita Bokwa z Zakładu Klimatologii Uniwersytetu Jagiellońskiego
El Niño i La Niña to dwie skrajne, przeciwstawne fazy tego samego zjawiska klimatycznego, znanego jako Oscylacja Południowa (ENSO – El Niño-Southern Oscillation). Chodzi o zmiany temperatury wód oceanicznych w środkowej i wschodniej części okołorównikowego Pacyfiku, powiązane ze zmianami parametrów atmosferycznych w tym regionie. El Niño to faza ciepła, La Niña – faza chłodna, a okresy między nimi określa się jako warunki neutralne.
Podczas El Niño słabną pasaty, a temperatura wód oceanicznych znacząco rośnie. Jest to efekt osłabienia tzw. upwellingu, czyli wypływania ku powierzchni zimnych wód z głębi oceanu. W czasie La Niña sytuacja jest odwrotna. Temperatura wód jest wyraźnie niższa niż w warunkach neutralnych. Przejście między fazami następuje co 2–7 lat, więc trudno mówić o regularnej cykliczności. El Niño trwa zwykle do 18 miesięcy, La Niña – nawet do trzech lat, a obie fazy zwykle zaczynają się między marcem a czerwcem, osiągając maksimum intensywności między listopadem a lutym następnego roku.
Ostatnie lata pokazują tę zmienność. Kilkuletnia La Niña trwała od końca 2020 do początku 2023 r., po niej nastąpił epizod silnego El Niño (2023–2024), następnie warunki neutralne od kwietnia 2024 do listopada 2025 r., a potem krótki epizod słabej La Niña, który zakończył się w pierwszych tygodniach 2026 r.
Jak naukowcy rozpoznają poszczególne fazy?
Do klasyfikacji fazy ENSO służy wskaźnik RONI (ang. Relative Oceanic Niño Index), obliczany na podstawie temperatury wody w wyznaczonym obszarze Pacyfiku, nazwanym Niño 3.4. Jeśli średnia trzymiesięczna temperatura wód powierzchniowych w tym regionie odbiega o więcej niż 0,5 st. C. od średniej z ostatnich 30 lat przez pięć kolejnych, nachodzących na siebie okresów, oznacza to wystąpienie jednej z faz ENSO.
Intensywność epizodu – słabą, średnią, silną lub bardzo silną – określa właśnie wartość wskaźnika RONI. Najbardziej intensywne epizody El Niño w historii charakteryzowała wartość RONI powyżej 2 st. C. Warto zaznaczyć, że w fachowych opracowaniach WMO nie stosuje się określenia „Super El Niño” ani „Super La Niña” – to sformułowania funkcjonujące głównie w mediach.
Co pokazują aktualne dane?
W pierwszej połowie 2026 r. zaobserwowano wyraźny i szybki wzrost temperatury wód powierzchniowych w okołorównikowym Pacyfiku, co wskazuje na wysokie prawdopodobieństwo pojawienia się El Niño jeszcze przed końcem lipca 2026 r. Modele prognostyczne WMO wskazują, że w najbliższych miesiącach należy się spodziewać temperatur powietrza wyższych od średnich wieloletnich we wszystkich regionach świata oraz zmian w reżimach opadowych.
Powodzie w jednych regionach, susze w innych
Każdy epizod El Niño przebiega inaczej pod względem intensywności, czasu trwania i zasięgu przestrzennego skutków, jednak można wskazać typowe wzorce zmian pogodowych. Opady znacznie wyższe od średnich wieloletnich mogą wystąpić w południowej części Ameryki Południowej, południowych stanach USA, północno-wschodniej Afryce i środkowej Azji – w tych regionach rośnie ryzyko powodzi.
Odwrotnie jest w Ameryce Środkowej, północnej części Ameryki Południowej, na Karaibach, w Australii, Indonezji i południowej Azji – tam należy się spodziewać znacznie niższych opadów i susz. Latem na półkuli północnej ciepłe wody Pacyfiku mogą sprzyjać powstawaniu huraganów w centralnej części tego oceanu, jednocześnie obniżając ryzyko huraganów na Atlantyku.
Skąd się bierze nazwa i mechanizm zjawiska?
Nazwa El Niño („chłopczyk” w nawiązaniu do Dzieciątka Jezus) pochodzi od peruwiańskich rybaków, którzy zauważali, że co roku około Bożego Narodzenia zimny Prąd Peruwiański, opływający zachodnie wybrzeża Ameryki Południowej, staje się nieco cieplejszy, a osłabione pasaty pozwalają ciepłym wodom z zachodniej części Pacyfiku dotrzeć aż do wybrzeży kontynentu. Zwykle po miesiącu sytuacja wraca do normy – to coroczne, łagodne zjawisko.
Dziś nazwy El Niño używa się do epizodów o wyraźnie większej intensywności, gdy osłabienie pasatów jest na tyle silne, że ciepłe wody sięgają nawet 12 stopni szerokości geograficznej południowej, a pasaty południowo-wschodnie zostają czasowo zastąpione wiatrami zachodnimi.
Ocieplenie wód Pacyfiku wzmaga parowanie i konwekcję, co prowadzi do powstawania opadów nawet na terenach pustynnych, takich jak pustynia Atacama, podczas gdy Afryka i Australia cierpią wtedy na niedobór opadów i susze.
A co z Europą i Polską?
ENSO ma znacznie mniejszy wpływ na pogodę w Europie niż na przykład Oscylacja Północnoatlantycka (NAO), jednak w atmosferze funkcjonują tzw. telekoneksje – powiązania między odległymi od siebie zjawiskami pogodowymi. Wpływ na pogodę w Europie mają też globalne mechanizmy cyrkulacyjne, takie jak prąd strumieniowy (jet stream), który El Niño może modyfikować.
Dla Polski dane wskazują, że latem słabe i silne El Niño mogą powodować niewielki wzrost temperatury powietrza, obniżenie lub brak zmiany w opadach oraz niższe prędkości wiatru. Zimą natomiast można się spodziewać wyższej temperatury powietrza, wyższych sum opadów i wzrostu prędkości wiatru. To jednak jedynie ogólne kierunki możliwych zmian, a nie precyzyjne prognozy dla konkretnego sezonu.
El Niño a globalne ocieplenie
Według WMO nie ma dowodów na to, że zmiana klimatu zwiększa częstość czy intensywność epizodów El Niño, ale samo wystąpienie tego zjawiska może wzmacniać różne procesy atmosferyczne. Wzrost temperatury wody i powietrza zwiększa parowanie, a tym samym ilość energii i pary wodnej w atmosferze – co poprzez różne mechanizmy może przekładać się na fale upałów lub gwałtowne opady, nawet w regionach oddalonych od Pacyfiku.
Istnieje też sprzężenie zwrotne z dwutlenkiem węgla. Chłodne wody oceaniczne pochłaniają i rozpuszczają więcej CO2 niż wody ciepłe, a zawarte w nich pierwiastki wiążą dwutlenek węgla w trwałe związki, takie jak węglan wapnia, wyłączając go z obiegu w przyrodzie. El Niño, podnosząc temperaturę wód powierzchniowych, zaburza ten cykl wymiany CO2 między oceanem a atmosferą. Jak wskazuje prof. Bokwa, wzrost temperatury wód powierzchniowych oceanu o 2 st. C. powoduje trzykrotne zwiększenie tempa przyrostu zawartości CO₂ w powietrzu – cieplejsze oceany oznaczają więc dalszą intensyfikację efektu cieplarnianego.
Wpływ na energetykę i OZE
Zjawisko El Niño ma bezpośrednie przełożenie na systemy energetyczne. Gdyby El Niño w 2026 r. okazało się silniejsze, niż oczekiwano, mogłoby to dodatkowo zwiększyć globalny popyt na energię elektryczną – głównie za sprawą rosnącego zapotrzebowania na chłodzenie – jednocześnie ograniczając produkcję z hydroenergetyki i energetyki wiatrowej w niektórych regionach świata, co zwiększyłoby zależność systemów od innych źródeł wytwarzania. Tak wynika z prognoz Międzynarodowej Agencji Energetycznej przywołanych przez naszą redakcję w artykule Klimatyzacja, centra danych i auta elektryczne napędzają popyt na energię.
Skutki fal upałów, do których przyczynia się El Niño, widać już bezpośrednio w polskim systemie elektroenergetycznym. Latem 2026 r. Polskie Sieci Elektroenergetyczne trzykrotnie sięgały po tzw. przywołanie na rynku mocy – mechanizm uruchamiany, gdy w systemie pojawia się ryzyko niewystarczających mocy wytwórczych w godzinach szczytowego zapotrzebowania na prąd.
Towarzyszące ekstremom pogodowym susze uderzają też w źródła dotychczas uznawane za stabilne. Latem 2026 r. w Rumunii, z powodu rekordowo niskiego przepływu Dunaju, wyłączono jeden z bloków elektrowni jądrowej Cernavoda – reaktory chłodzone są wodą rzeczną, a spadek jej poziomu poniżej bezpiecznej wartości zmusił operatora do kontrolowanego wyłączenia jednostki. Sprawę opisywaliśmy w artykule Atom przegrał z suszą. Wyłączono blok elektrowni jądrowej przez niski poziom rzeki.
Wahania pogodowe odbijają się też na samej produkcji energii odnawialnej w Polsce. Jak wynika z danych Forum Energii, na początku 2026 roku krajowe farmy wiatrowe pracowały wyraźnie poniżej swoich możliwości – ich średnia moc w lutym była o 18,3 proc. niższa niż rok wcześniej, a udział OZE w krajowym miksie wytwarzania energii spadł do zaledwie 22 proc. Więcej danych na ten temat w tekście „Słaby początek roku dla odnawialnych źródeł energii w Polsce”.
Zjawisko El Niño pokazuje, jak mocno systemy klimatyczne Ziemi są ze sobą powiązane. Zmiana temperatury wody w jednym regionie Pacyfiku może, poprzez łańcuch zależności atmosferycznych, wpływać na ilość opadów w Europie czy tempo przyrostu CO2 w atmosferze na całym globie. To jeden z powodów, dla których monitoring oceaniczno-atmosferyczny prowadzony przez WMO ma znaczenie wykraczające daleko poza regiony bezpośrednio sąsiadujące z Pacyfikiem – wpływa na planowanie w rolnictwie, gospodarce wodnej czy zarządzaniu ryzykiem klęsk żywiołowych na wielu kontynentach jednocześnie.
Dla sektora energetycznego przekłada się to na konkretne, mierzalne skutki, które – jak pokazują doniesienia z Polski i Rumunii – nie są odległym scenariuszem, lecz bieżącą rzeczywistością roku 2026. Rosnący popyt na chłodzenie, słabsza praca elektrowni wiatrowych i wodnych oraz wymuszone przez suszę wyłączenia bloków energetycznych zależnych od chłodzenia wodą rzeczną. To przypomnienie, że odporność systemu elektroenergetycznego na zmienność klimatyczną – poprzez dywersyfikację źródeł wytwarzania, rozwój magazynów energii i elastyczne zarządzanie popytem – staje się dziś równie istotnym elementem bezpieczeństwa energetycznego, jak sama moc zainstalowana w systemie.
Źródło informacji: Uniwersytet Jagielloński: El Niño – zjawisko o wielu obliczach, Dr hab. Anita Bokwa, prof. UJ; własne
Patrycja Rapacka
patrycja.rapacka@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.