Nietypowy inwestor w OZE. Kościelna spółka uruchomiła farmę wiatrową
Ewangelicko-Luterański Okręg Kościelny Meklemburgii wspólnie z regionalnym dostawcą energii Wemag uruchomił lądową farmę wiatrową Passow-Benthen w północno-wschodnich Niemczech. To pierwszy wspólny projekt wiatrowy założonej ponad 12 lat temu spółki Kirchliches EnergieWerk (KEW) — kościelnego podmiotu zajmującego się energetyką odnawialną.
Uroczyste otwarcie farmy odbyło się 4 września 2026 r. Symbolicznego przecięcia wstęgi dokonały wspólnie przewodnicząca rady kościelnej okręgu, propstka Britta Carstensen, członek zarządu Wemag Caspar Baumgart oraz dyrektor zarządzający KEW Torsten Hinrichs.
Cztery turbiny, dwóch operatorów
Farma wiatrowa Passow-Benthen znajduje się w powiecie Ludwigslust-Parchim, między miejscowościami Goldberg i Lübz. Na terenie inwestycji pracują cztery elektrownie wiatrowe — po dwie eksploatowane odpowiednio przez Kirchliches EnergieWerk oraz przez spółkę Energieagentur Mecklenburg-Vorpommern, będącą spółką zależną Wemag.
Turbiny osiągają całkowitą wysokość ok. 245 metrów, przy średnicy wirnika wynoszącej 163 metry. Moc znamionowa każdej z elektrowni wynosi 7 MW, co daje łączną moc zainstalowaną na poziomie 28 MW. Całkowita wartość inwestycji wyniosła 42,5 mln euro. Według danych podanych przez inwestorów, w porównaniu do wytwarzania energii z paliw kopalnych, takich jak węgiel czy gaz, farma pozwoli ograniczać emisje o 58 821 ton CO₂ rocznie.
Partnerzy zapewniają, że partycypacja gmin oraz mieszkańców okolicznych miejscowości w projekcie odbywa się zgodnie z obowiązującymi w Niemczech ramami ustawowymi dotyczącymi udziału społeczności lokalnych w zyskach z farm wiatrowych.
Kościół jako inwestor w transformację energetyczną
Propstka Britta Carstensen podkreśliła, że dla ewangelicko-luterańskiego okręgu kościelnego zaangażowanie w energetykę odnawialną wynika z poczucia współodpowiedzialności za otoczenie i środowisko.
– W Ewangelicko-Luterańskim Okręgu Kościelnym Meklemburgii ponosimy współodpowiedzialność, zarówno za ludzi żyjących dziś i jutro na naszej Ziemi, jak i za całe stworzenie, które zostało nam powierzone – powiedziała Carstensen, przewodnicząca rady kościelnej okręgu.
Propstka przypomniała, że fundamentem tej współpracy było założenie spółki Kirchliches EnergieWerk wspólnie z Wemag ponad 12 lat temu, a otwarcie farmy Passow-Benthen określiła jako widoczny znak, że Kościół poważnie traktuje swoje zadanie ochrony dzieła stworzenia.
Caspar Baumgart z zarządu Wemag zwrócił z kolei uwagę na model współpracy między podmiotem komunalnym a kościelnym jako kluczowy czynnik sukcesu.
– Pokazujemy, jak transformacja energetyczna może być z powodzeniem realizowana lokalnie. Szczególnie ważne jest dla nas silne partnerstwo między podmiotami komunalnymi i kościelnymi – powiedział Baumgart, członek zarządu Wemag.
Dyrektor zarządzający KEW Torsten Hinrichs podziękował wszystkim zaangażowanym w budowę, w szczególności projektantom i firmom wykonawczym. Podkreślił, że długa zima oraz przedłużające się postępowanie zezwoleniowe stanowiły istotne wyzwania podczas realizacji inwestycji, mimo których farma została oddana do użytku w planowanym terminie.
Meklemburgia-Pomorze Przednie jako zaplecze niemieckiej energetyki wiatrowej
Land, w którym powstała farma Passow-Benthen, od lat należy do regionów o istotnym potencjale wiatrowym w Niemczech. Jak informowaliśmy na łamach Gramwzielone.pl, region ten regularnie przyciąga inwestycje w OZE na dużą skalę. To tu niemiecki producent turbin Eno Energy testował prototyp swojej największej jak dotąd jednostki o mocy 6 MW, a deweloper Anumar planuje budowę największej elektrowni fotowoltaicznej w Niemczech o mocy 300 MW.
Meklemburgia-Pomorze Przednie od lat należy też do landów o najwyższym rocznym przyroście mocy w farmach wiatrowych na lądzie w skali kraju.
Kościoły i energetyka
Zaangażowanie instytucji kościelnych w energetykę odnawialną w Europie przybiera bardzo różne formy — i nie zawsze przebiega bezkonfliktowo. Można wyróżnić przynajmniej trzy odrębne modele, w jakich Kościoły w różnych krajach mierzą się z transformacją energetyczną: instalacje OZE na zabytkach, systemowe programy budowy nowych farm OZE na kościelnych gruntach oraz decyzje inwestycyjne dotyczące tego, w co Kościół jako instytucja finansowa w ogóle chce lokować swoje środki.
W Polsce najgłośniejszy w ostatnich latach przykład to spór na styku ochrony zabytków i dążenia parafii do niezależności energetycznej. Gdańska Bazylika św. Brygidy od ponad dwóch lat pozostaje w konflikcie z Pomorskim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków o nielegalnie zamontowane panele fotowoltaiczne. Proboszcz parafii, mimo już dwóch nałożonych kar finansowych po 5 tys. zł każda, nie zdemontował instalacji, tłumacząc decyzję zachętą papieża Franciszka z encykliki „Laudato si’” oraz względami ekonomicznymi. Według jego wyliczeń panele przyniosły parafii około 80 tys. zł oszczędności w ciągu 2,5 roku eksploatacji. Sprawa dobrze pokazuje napięcie, jakie potrafi wywołać transformacja energetyczna tam, gdzie zderza się z prawną ochroną dziedzictwa kulturowego. Konserwator konsekwentnie podkreśla, że nawet formalny wniosek o pozwolenie najprawdopodobniej i tak zostałby odrzucony.
Zupełnie inny, znacznie bardziej zinstytucjonalizowany model przyjęły z kolei parafie na Podkarpaciu, gdzie już w 2016 r. z inicjatywy byłego senatora Kazimierza Jaworskiego i założonej przez niego spółki Sieć Parków Energii Słonecznej (SPES) dziesiątki parafii zaczęły masowo zakładać dedykowane spółki celowe do budowy farm fotowoltaicznych. Model opierał się na wykorzystaniu słabych, niskoklasowych gruntów kościelnych pod instalacje o mocy 50–120 kW, przy czym całą obsługę formalną, techniczną i finansową przejmowała spółka-operator, a proboszcz zwykle obejmował funkcję prezesa nowo powstałej spółki z o.o. To podejście, oparte na dzierżawie ziemi i udziale w krajowym systemie aukcyjnym, a nie na instalacjach na dachach samych świątyń, miało dać parafiom stały dochód możliwy do przeznaczenia choćby na konserwację zabytkowych obiektów sakralnych.
Trzeci, jeszcze inny kierunek zaangażowania Kościoła w energetykę widać w Wielkiej Brytanii, gdzie temat dotyczy nie tyle własnych instalacji, co polityki inwestycyjnej instytucji kościelnych jako posiadaczy znacznych aktywów finansowych. Kościół Anglii zdecydował się na wycofanie ze swojego portfela inwestycyjnego udziałów wartych 12 mln funtów ulokowanych w spółkach węglowych i naftowych, zapowiadając jednocześnie, że nie będzie odtąd inwestować w przedsięwzięcia, w których przychody z paliw kopalnych przekraczają 10 proc. Jak argumentował wówczas jeden z doradców instytucji, zmiany klimatu są już rzeczywistością, a Kościół ponosi moralną odpowiedzialność za działanie na rzecz środowiska i najbiedniejszych, najbardziej narażonych na skutki tych zmian. Decyzja wpisała się w szerszy, globalny ruch deinwestycyjny, do którego dołączyły wcześniej m.in. fundusze związane z Uniwersytetem w Glasgow, dziennikiem The Guardian czy Rockefeller Brothers Fund — instytucją, która swoje historyczne bogactwo zbudowała właśnie na handlu ropą.
Projekt farmy wiatrowej Passow-Benthen, zrealizowany wspólnie przez Kirchliches EnergieWerk i Wemag, wpisuje się w gruncie rzeczy w ten drugi, systemowy nurt — zinstytucjonalizowanej, prowadzonej od ponad dekady współpracy kościelno-komercyjnej, opartej na formalnej spółce celowej i pełnej zgodności z lokalnymi procedurami administracyjnymi. To model, który w Niemczech pokazuje, że Kościół może stać się długoterminowym, poważnym uczestnikiem rynku energii odnawialnej — o ile działa w ramach obowiązującego prawa, a nie w oderwaniu od niego, jak w przypadku sporu o gdańską bazylikę.
Patrycja Rapacka
patrycja.rapacka@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.