Elektrownia na ogniwa paliwowe zasili centra danych Google
American Electric Power wybuduje niedaleko Cheyenne w stanie Wyoming elektrownię na ogniwa paliwowe Bloom Energy o mocy 702 MW. Energię z niej przez 20 lat będzie kupować Google, który szuka stabilnych źródeł zasilania dla centrów danych.
American Electric Power (AEP) planuje zainwestować około 4 mld dolarów w budowę elektrowni na ogniwa paliwowe o mocy 702 MW niedaleko Cheyenne w stanie Wyoming. Inwestycja jest związana z 20-letnią umową zakupu energii elektrycznej (PPA), którą firma zawarła z Google. Elektrownia ma zaspokoić rosnące zapotrzebowanie koncernu na energię w rejonie Cheyenne.
Google będzie odbierać energię elektryczną od spółki Cheyenne Fuel Cell, w której AEP ma ok. 92 proc. udziałów. Pozostałe niemal 8 proc. należy do funduszy doradzanych przez Basalt Infrastructure Partners LLP. Budowa elektrowni ma się rozpocząć jeszcze w tym roku, a pełną zdolność operacyjną obiekt ma osiągnąć do końca 2028 r.
Elektrownia wykorzysta ogniwa paliwowe opracowane przez Bloom Energy, które można szybko wdrożyć. Według AEP technologia ta wytwarza energię elektryczną bez spalania gazu ziemnego. Ogniwa Bloom zwykle pracują na gazie, który zamiast w płomieniu jest przetwarzany w reakcji elektrochemicznej. Dlatego projekt przewiduje też instalację wychwytywania CO2, dzięki której obiekt ma dostarczać energię o niemal zerowej emisji.
Prąd bez płomienia
Bloom Energy produkuje stałotlenkowe ogniwa paliwowe (SOFC). Ich sercem jest ceramiczny elektrolit, który w temperaturze około 700-850 st. C przewodzi jony tlenu. Tlen z powietrza przechodzi przez ceramikę i reaguje z paliwem po drugiej stronie ogniwa. Wysoka temperatura pozwala przekształcić gaz ziemny w wodór i tlenek węgla bezpośrednio w ogniwie. Uwolnione w reakcji elektrony płyną przez obwód zewnętrzny i tworzą prąd elektryczny. Produktami ubocznymi są para wodna i CO2.
Ogniwa łączy się w fabrycznie produkowane moduły o mocy rzędu kilkuset kilowatów. Elektrownię można więc budować etapami i zacząć wytwarzać energię jeszcze przed ukończeniem całej inwestycji.
W porównaniu z turbinami gazowymi, które najczęściej zasilają centra danych, ogniwa SOFC osiągają wyższą sprawność elektryczną (50-60 proc. wobec około 35-40 proc. w przypadku prostej turbiny) i praktycznie nie emitują tlenków azotu. Ułatwiają też wychwyt CO2. W ogniwie paliwo nie miesza się z powietrzem, więc dwutlenek węgla nie jest rozcieńczony azotem, jak w spalinach z turbiny. Wadą są wyższe koszty oraz konieczność wymiany zużywających się stosów ogniw co kilka lat. Ogniwa najlepiej sprawdzają się przy stałym obciążeniu, a taki profil zużycia mają właśnie centra danych.
Od popularnych ogniw z membraną polimerową (PEM), stosowanych m.in. w samochodach wodorowych, SOFC różnią się temperaturą pracy i paliwem. Ogniwa PEM działają w około 80 st. C i wymagają czystego wodoru oraz katalizatora z platyny. SOFC mogą być zasilane bezpośrednio gazem ziemnym, biogazem lub wodorem. Dzięki temu da się je uruchomić w oparciu o istniejącą infrastrukturę gazową, bez czekania na rozwój rynku wodoru.
Energia dla AI
Google wraz z dynamicznym rozwojem centrów danych poszukuje nowych źródeł energii i dywersyfikuje dostawy. Inwestuje m.in. w projekty związane z fuzją jądrową. W lipcu 2026 r. koncern wziął udział w rundzie finansowania o wartości 411 mln euro niemieckiego startupu Proxima Fusion, który pracuje nad stellaratorem. Nazwa tego typu urządzenia pochodzi od łacińskiego słowa stella (gwiazda) i nawiązuje do odtwarzania reakcji zachodzących w gwiazdach. Największy na świecie stellarator, Wendelstein 7-X, znajduje się w Greifswaldzie, w placówce Instytutu Fizyki Plazmy im. Maxa Plancka. Z tego instytutu wywodzi się Proxima Fusion. Greifswald leży około 60 km od polskiej granicy.
O szczegółach inwestycji oraz o tym, czym stellarator różni się od popularniejszego tokamaka, można dowiedzieć się z artykułu: Google inwestuje w sztuczne słońce. Chce nim zasilić sztuczną inteligencję.
Google stawia nie tylko na fuzję jądrową, ale również na odnawialne źródła energii, w tym na geotermię. Koncern podpisał umowę PPA z Fervo Energy, deweloperem projektów geotermalnych. Kontrakt obejmuje dostawy energii z 396 MW mocy w ramach projektu Cape Station. Do czerwca 2030 r. Google będzie mogło zwiększyć zakontraktowaną moc o kolejne ok. 600 MW, czyli łącznie do niemal 1 GW.
Część projektu objęta umową ma zostać uruchomiona w 2028 r. Instalacja powstaje w hrabstwie Beaver w stanie Utah. Fervo deklaruje, że stawia na lokalną społeczność: zatrudnia pracowników z okolicy i współpracuje z dostawcami usług z Utah.
Więcej o geotermalnej współpracy oraz o polskim akcencie w projekcie redakcja Gramwzielone.pl napisała w artykule: Google stawia na geotermię. Energia zasili centra danych nowej generacji.
Marcin Karwowski
marcin.karwowski@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Obserwuj nas w Google News